Jean Michel Jarre — Teo & Tea

Jean Michel Jarre — Teo & Tea

Promocyjny mate­riał, który zassa­łem wczo­raj z netu, i który prze­słu­chuję sobie raz za razem, świad­czy dobit­nie o tym, że czasy się zmie­niają a ja jestem już kole­siem ze sporą ilo­ścią lat na karku :). Można na JMJ klnąć, że zmar­no­wał poten­cjał, że roz­mie­nia się na drobne, że robi rze­czy, któ­rych kie­dyś by się wsty­dził. Słyszałem bowiem i takie opi­nie a część z nich ponie­kąd podzie­lam. Jednego jed­nak nie można JMJ odmó­wić — „czu­cia” koniunk­tury a więc i muzycz­nych gustów więk­szo­ści ludzi. Czuje je dosko­nale i tra­fia swo­imi albu­mami per­fek­cyj­nie w zapo­trze­bo­wa­nie, czego ni cho­lery nie są w sta­nie pojąć fani „sta­rego” Jarre’a. Zestawcie ten album z choćby Oxygene… Sam fakt, że zesta­wiam rzecz z 2007 roku z albu­mem sprzed 31 lat (TAK! Już tyle czasu minęło, nie­źle :)), który okre­śla się jako naj­lep­szy w karie­rze Jeana Michela, coś może nam powie­dzieć o kon­dy­cji dzi­siej­szej elek­tro­niki. No i oczy­wi­ście tej z zeszłego wieku.

Teo & Tea to przy­zwo­ity kawa­łek elek­tro­niki, w któ­rym znaj­dzie się miej­sce i na beem­wi­cową wręcz stopę (otwie­ra­jący całość Fresh News), i na kawałki poka­zu­jące praw­dziwe obli­cze JMJ (bar­dzo dobre Partners in Crime w dwóch czę­ściach (pobierz część drugą)). Kompozycje na tym albu­mie pre­zen­tują cały wachlarz moż­li­wo­ści: od bez­den­nie głu­pich, po ocie­ra­jące się o geniusz. Ten album to po pro­stu syn­teza oso­bo­wo­ści JMJ, która jest ema­na­cją kiczo­wa­tego show z ele­men­tami wła­śnie muzycz­nego geniu­szu. To nie­sa­mo­wite ale ten koleś potrafi spie­przyć coś, co przed chwilą mister­nie budo­wał przez kilka minut i robi to tylko po to, by za chwilę znów wpadkę napra­wiać. Niestety w tym sza­leń­stwie nie ma metody i szlag tra­fia, że coś tak nie­rów­nego wycho­dzi spod palu­chów nie­głu­piego prze­cież kolesia.

Jedno jest pewne: muzyka tego faceta ma wię­cej lat, niż ja sam liczę, a to naprawdę sporo. Przez ten okres czasu JMJ obda­rzył świat kil­koma kla­sy­kami elek­tro­niki i kil­koma kon­cer­tami, o któ­rych będzie gło­śno na długo jesz­cze po jego zej­ściu (w ramach uro­dzi­no­wego pre­zentu jakieś DVD z kon­cer­tem w Huston/Lyonie chęt­nie przyjmę :)). Ta płyta nie jest dobra i nawet nie zbliża się do poziomu wyzna­czo­nego przez Oxygene czy Zoolook (imo jeden z lep­szych albu­mów z elek­tro­niką made ever). Przyszła, pograła w moim iTu­nes i poszła. Zoolook i Oxygene sie­dzą w kata­logu z ulu­bio­nymi albu­mami już od lat. I jakoś nie chcą miej­sca ustą­pić. Jean Michel Jarre już po pro­stu do sie­bie samego nie dora­sta. Szkoda ale też prze­cież nie wszystko trwa wiecznie.

Ocena w skali 1–10: 6

ofi­cjalna strona Jeana Michela
Jean Michel w Wikipedii

PS. Przypominam, że kilka kawał­ków, które szcze­gól­nie mnie się ostat­nio rzu­ciły na uszy, zna­leźć może­cie zgro­ma­dzone w ramach mojego pro­jek­ciku smaczne utwory. Miłego ssania :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

24 Komentarzy do “Jean Michel Jarre — Teo & Tea”

  1. yoshi314 27/02/2007 do 21:40 # Odpowiedz

    pamie­tam ze kie­dys mia­lem poka­zna kolek­cje kaset jarre’a. tylko gdzie sie podzialy?

    a ten kon­cert na kto­rym gral na pro­mie­niach swia­tla byl naprawde niezly.

  2. rhClaus 28/02/2007 do 08:40 # Odpowiedz

    owszem, to już nie to co kie­dyś, ale cał­kiem przy­pa­so­wała mi ta płyta ;)

  3. rumiankowa 01/03/2007 do 06:41 # Odpowiedz

    u mnie nadal kolek­cja kaset plus kilka płyt jarre’a, obie­ca­łam sobie kie­dyś skom­ple­to­wa­nie, ale nie­stety zawsze pie­nią­dze potrzebne są na coś innego, więc tak odkła­dam te zakupy. ale obie­ca­łam sobie kie­dyś też kon­cert Jarre’a i w Gdańsku się poja­wi­łam :) kon­cert houston/lyon gdzieś na kase­cie video jeszcze.

    oxy­gene — tak, nic nie dora­sta do tej płyty.

    a mimo wszystko naj­wiek­szym sen­ty­men­tem darzę „waiting for cousteau” :)

  4. CoSTa 01/03/2007 do 07:43 # Odpowiedz

    [b]yoshi[/b]: kasety mam do dziś (sporo!) ale tak po praw­dzie to poluję na jakąś dys­ko­gra­fię w los­sle­sie. muszę poszpe­rać po necie nieco, pew­ni­kiem się coś znaj­dzie gdy się głę­biej poszuka. kilka pły­tek kupił­bym na trwa­łym nośniku, przy­naj­mniej te imo naj­waż­niej­sze płyty kole­sia. cho­lera, trzeba zadbać o jakąś dobrą muzę dla córy i wnuków :)

    [b]rhclaus[/b]: imo płytka dosko­nale gładka — na par­kiet i z dwa-trzy utworki do pusz­cza­nia w domu. stary jarre już się cho­lera nie wrati :/

    [b]rumiankowa[/b]: huston/lyon chcę zre­ma­ste­ro­wane, wyczysz­czone i prze­strzenne. nie­stety, nie ma chyba w ogóle tego kon­certu na dvd :/ a to przeca trzeba też oglą­dać… no nic, może kie­dyś. „waiting…” powia­dasz? pierw­sze prze­słu­cha­nie mną wstrzą­snęło — wszyst­kie pra­wie calypso do wywa­le­nia ale kawa­łek tytu­łowy to jest TO.

    • Anna Beek 11/05/2007 do 15:48 # Odpowiedz

      Kim jest Jarre?, zapy­tał #4:CoSTa po odsłu­cha­niu kon­certu ze stoczni,

      i „Czegoś mi tu bra­kuje?”, zasta­na­wia się młoda fanka, po prze­słu­cha­niu T&T.

      Odpowiem Wam — Jan Michał Jarre jest prze­mi­łym, dobrym chło­pa­kiem, który musi żyć we Francji, bo Francuz powi­nien miesz­kać we Francji, ma tam naj­lep­sze warunki do pracy i swo­jego roz­woju, ma bar­dzo dobry słuch i sły­szy, czuje melo­dię, muzykę, nie zagłu­sza się. On naprawdę kocha-lubi ludzi, ale jest też jak MY wszy­scy, zwyczajny.

      Był wie­lo­krot­nie przez fanów naci­skany i pro­szony o płytę o ONYM i ONEJ, nie chciał ulec, ale teraz zechciał ją nagrać i wydać.

      Trzeba by raczej posłu­chać wywiadu nt. tego dla­czego płyta powstała, TVP3 Teleplotki sprzed 2 tygo­dni nadały roz­mowę z Jarrem na ten temat. Na stro­nie pol­skiej http://www.jeanmicheljarre.pl jest też duże info, w miarę na bie­żąco, nt. tego co myśli Jarre.

      Inspiracją był dla niego film „Dzikość serca”.

      Przed i pod­czas przy­go­to­wa­nia T&T zaglą­dał do klu­bów, gdzie ludzie spę­dzają sporo czasu i posłu­chał czego słu­chają, jak się bawią.

      Rozmawiał z ludźmi mło­dymi i star­szymi i zro­bił płytę nie­we­sołą i to tyle. Tak jak nie­we­soło ludzie się teraz bawią, także w klu­bach, nie mają dobrej muzyki i są z muzyki klu­bo­wej bar­dzo nie­za­do­wo­leni, nie mają muzyki, któ­rej chcie­liby słu­chać. Tak jest w Polsce i na całym świe­cie. Głuchniemy. Krytycy muzyczni są głusi, a co dopiero MY, zwy­kli słuchacze.

      T&T jest płytą na którą cze­ka­łam od OXYGENE, a więc 31 lat. To za dużo czasu na takie cze­ka­nie, nie cho­dziło Jarrowi o tanią popu­lar­ność tylko o prze­ka­za­nie swo­jego muzycz­nego odczu­cia nt. ludz­kich losów w wymia­rze spo­ty­ka­nia się, w wymia­rze płci, a nie tylko mło­do­ści. I wresz­cie mogę jej posłu­chać. Jarre będzie kom­po­no­wał i nagry­wał dalej dla NAS, dla sie­bie i wszyst­kich któ­rzy go potrze­bują. Ja go bar­dzo potrzebuję.

      Jeśli młoda fanka pyta „Czegoś mi tu bra­kuje?”, a kry­tyk muzyczny pisze np. że T&T — „płyta ta to histo­ria bez histo­rii, tro­chę, jak wszyst­kie płyty Jarre’a”, to Ja Wam odpo­wia­dam — bra­kuje Wam samych SIEBIE w tym wszyst­kim, przy słu­cha­niu Was nie było. Ale to puste miej­sce w Was może­cie zapeł­nić czym chce­cie, mam nadzieję że nie złymi emo­cjami, po słu­cha­niu Jarre’a jest to niemożliwe.

      Myślę od wielu lat żeby sto­so­wać kawałki Jarre’a w muzy­ko­te­ra­pii, jego muzyka pozba­wia ludzi aktyw­nej agre­sji i zamie­nia w wyci­szo­nych, sub­tel­nych, miłych ludzi. Zmęczeni i roz­draż­nieni odpo­czy­wają szyb­ciej niż po zasto­so­wa­niu innych metod, np. w natu­rze. To jest wła­śnie mój wielki IDOL JMJ.

  5. krzychu 01/03/2007 do 16:22 # Odpowiedz

    Obejrzałem w cało­ści kon­cert JMJ w Stoczni Gdańskiej i po paru minu­tach jego trwa­nia zaczą­łem się zasta­na­wiać [i]kim jest JMJ[/i]?

    • Anna Beek 11/05/2007 do 16:06 # Odpowiedz

      Przeczytaj komen­tarz Anny Beek powy­żej swo­jego Zapytania. Odpowiadam na Twoje Zapytanie.

      Pozdrawiam i życzę przy­jem­nych poszukiwań.

      Anna Beek

  6. rhClaus 01/03/2007 do 22:34 # Odpowiedz

    [b]Costa[/b] — tak wła­śnie myśla­łem sobie o tej pły­cie, że będzie dobra do pusz­cza­nia na 18nastkach. :)

    Ale nie jest tra­gicz­nie, z resztą więk­szość z cza­sem zaczyna się wypa­lać i robić komer­chę. To nic nowego. Szanujmy gościa za to co zro­bił i nie kopmy leżącego. ;)

    • MARECKI 04/04/2007 do 07:41 # Odpowiedz

      Byłem, pod­kre­ślam „BYŁEM” wiel­bi­cie­lem talentu i twór­czo­ści Jarre’a — do ostat­niej jego płyty, choć i poprzed­nie „wybryki” zwia­sto­wały zała­ma­nie jego sztuki.

      Nie mniej nie wię­cej albu­mem „Teo & Tea” JMJ roz­mon­to­wał się na czyn­niki pierw­sze przed naszymi oczyma — a to boli, zwłasz­cza jeśli ktoś taki jak On roz­piesz­czał nasze zmy­sły wspa­nia­łymi nowa­tor­skimi pły­tami takimi jak:

      - Oxygene

      - Equinoxe

      - Magnetic Fields

      czy zna­ko­mi­tym i ponad­cza­so­wym ZOOLOOK — ist­nym mistrzo­stwem świata. Płyta Oxygene 7–13 też była dobra choć zabra­kło w niej tego magicz­nego kosmosu i komet uję­tych w Oxygene 1–6 z 1976 roku. Nie mniej kon­ty­nu­acja Oxygene powio­dła się (grana w duchu syn­tezy ana­lo­go­wej, spójna, prze­my­ślana, nowoczesna)…

      Nagle od płyty „Metamorphoses” z Jarre’em zaczyna się coś dziać. Uspokoił mnie jed­nak wyda­niem niszo­wego albumu „Sessions 2000″ — baar­dzo dobry na nowo odkryty Jarre. Następnie wycho­dzi „Geometry of love” dla Vip Room. Oceniam ją śred­nio (po za pierw­szym genial­nym kawał­kiem). I oto OBJAWIENIE 2007 ROKU — cyt.

      „Jednak to co przy­nosi cała płyta „Teo & Tea” ma być czymś głęb­szym i nie­kon­wen­cjo­nal­nym, wywo­dząc się z idei albumu koncepcyjnego.”

      HMMM — że co?

      Drodzy Jarromaniacy — niniej­szym zadać sobie trzeba pytanie:

      - dla­czego JMJ posia­da­jąc zna­ko­mity warsz­tat popeł­nia taką szmirę jak T & T ?

      - dla­czego mimo upływu lat nie widzi róż­nicy mię­dzy kiczem a solid­nie przy­go­to­wa­nym wydawnictwem?

      - dla­czego daje się publicz­nie ośmieszyć?

      JA NIE ZNAM ODPOWIEDZI NA TE PYTANIA — nie mie­ści mi się w gło­wie to co się doko­nało, a doko­nało się, dokonało…

  7. młoda fanka :D 02/03/2007 do 21:07 # Odpowiedz

    Więc powiem wam, że jak na fankę Jeana to jestem młoda bo mam kil­ka­na­ście lat (15) ale sły­sza­łam juz wszyst­kie jego pio­senki bo gram na takim samym instru­men­cie i uczy­lam sie jego utwo­rów a co do T&T jest cool

  8. fatezzz 02/03/2007 do 22:27 # Odpowiedz

    Jarre’a sza­nuje za calo­ksztalt. Nie tylko za plyte A lub B. Tym razem jed­nak cze­gos mi tu brakuje…

    A moze ktos chce poslu­chac tego co ja pisze?:)

  9. Jarre fan 03/03/2007 do 10:01 # Odpowiedz

    Album T&T składa sie zarówno z b.dobrych, jak i dosyć nie­uda­nych utworów.Na szczę­ście na moc­nym techno bicie oparte są tylko 3 utwory (2 wer­sje T&T oraz Vintage(nr11)) z czego ten ostatni jest jak dla mnie bar­dzo inte­re­su­ją­cym utwor­kiem, o cie­ka­wej melo­dii, choć troszkę już star­szych brzmie­niach– koja­rzy mi sie z pol­ską elek­tro­niką początku lat 90. Pierwszy utwór Fresh News rów­nież koja­rzący sie z klu­bem nie ma aż tak ordy­nar­nego techno beatu. Podobnie jak i kilka innych utwo­rów gdzie mocne beaty wystę­pują lecz są one poła­mane two­rząc cie­kaw­sze linie ryt­miczne niż tytu­łowe T&T. Polecam 6min. utwór Touch to Remember (nr4)oparty na smycz­ko­wym tema­cie — to przy­kład geniu­szu J.M.Jarre’a. Są na pły­cie utwory, które do mnie nie prze­ma­wiają — Gossip (nr10). Moja ocena cało­ści — Jarre jako arty­sta znów poszu­kuje nowych roz­wią­zań (robi to na każ­dej pły­cie za co go cenie), nie zawsze jed­nak przy­nosi to mające wysoką war­tość arty­styczną efekty. Tak jest w tym przy­padku, Niestety, wg mnie album T&T jest prze­ciętny, utwory nie wyróź­niają się szcze­gól­niej­szymi pomy­słami i roz­wią­za­niami melo­dycz­nymi, sam album (poza 2 utwo­rami) nie pozo­staje w pamięci. J.M.Jarre jest arty­stą poszu­ku­ją­cym — pocze­kajmy więc na kolejne jego dzieła.

  10. Nie ten sam Jarre ale... 03/03/2007 do 12:40 # Odpowiedz

    Masz sporo racji Jarre fan ja też słchuma Teo&Tea i oczy­wi­ście zado­wo­lony jestem i nie ma się co łudzić , że przy­po­mina ta płyta sta­rego dobrego Jarra może tylko w małej czę­ści. Moje zda­nie jest takie-nie obwi­niajmy Jarra za to , że poszu­kuje nowych kie­run­ków w muzyce. A jak komuś się nie podoba to niech sobie puści oOxy­gene albo inne. Ja oso­bi­ście słu­cham tego i tego i jakoś godze.Pozdr!

  11. fatezzz 08/03/2007 do 19:16 # Odpowiedz

    W sumie jed­nak prze­ko­nal mnie do sie­bie utwo­rek „Teo & Tea 4am”. Baardzo ener­ge­tyczny jak dla mnie… mimo, ze to nie tak bar­dzo Jarre’owe :)

    Laduje pozy­tywna ener­gia… bynaj­mniej mnie:P

  12. hallowedland 26/03/2007 do 17:00 # Odpowiedz

    Moje oso­bi­ste zda­nie na temat twór­czo­ści JMJ — w ciągu swej całej kariery wydał tylko jedną płytę-porażkę czyli Sessions 2000. Reszta jest genialna, ociera się o geniusz lub jest dobra. Co do nowego wydaw­nic­twa. Deklaracja Jarra na temat sty­lo­wego powrotu do prze­szło­ści ponie­kąd się spraw­dziła. Moim zda­niem ten powrót uwi­dacz­nia się w nieco ste­ryl­nym brzmie­niu albumu TEO & TEA, ale same aran­ża­cje mają nową jakość. JMJ zawsze szedł z duchem czasu w parze, i nie powinno nikogo to dzi­wić. TEO & TEA to naj­bar­dziej ener­ge­tyczny album Jarra z całej dys­ko­gra­fii i cie­sze się, że taki ma wła­śnie kształ. VINTAGE i TOUCH TO REMEMBER to moje perełki. 8/10 dla T&T

  13. mrkriss 16/04/2007 do 08:50 # Odpowiedz

    Słucham Jarre’a już od jakichś 18 lat a Teo&Tea od kilku dni i powiem Wam dro­dzy Fani i „fani” jedno: ta płyta jest bar­dzo w stylu Jarre’a. Zawiera taką samą esen­cję jak cho­ciażby mój ulu­biony Oxygene. I to jest to, co zawsze w jego muzyce ceniłem.

    Może pochod­nia jest inna, ale pło­mień pochodni tak samo magiczny i ciepły.

    Posłuchajcie tej płyty szcze­rze, bez uprze­dzeń. Moim zda­niem jest bar­dzo magiczna i roman­tyczna… o nowa­tor­stwie brzmień nie wspo­mnę… no i ten SEX :D To coś nowego u Janka !

  14. Adix 18/04/2007 do 16:13 # Odpowiedz

    Cenie Jarre’a za cało­kształt. Teo & Tea jest OK! Może tro­che w innym stylu, ale jed­nak sły­chać to „coś” co jest w każ­dym utwo­rze Jarra. I to wła­śnie w nim lubie! Zawsze lubi nas czymś zaskoczyć ;) !

  15. sebastian sobieski 25/04/2007 do 09:35 # Odpowiedz

    nowa płyta Jarre’a jest popro­stu kolej­nym świa­tem który arty­sta odkrywa przed nami.

    Oczywiste jest ze …nie może zro­bić cos takiego jak Oxygene.… bo to tak samo jakby w nie­skon­czo­ność malo­wać np ten sam obraz.

    Powstał i już jest ..a poszu­ki­wa­nia trwaja dalej. On widzi wie­cej … z kosmicz­nych prze­strzeni prze­nosi tę płyte być może i w kiczo­waty wręcz swiat pro­stej elek­tro­niki … dużo w niej dzwię­ków pospo­li­tych .…. cyfro­wych pisków … ale wła­snie o to cho­dzi ..on nadal potrafi sie tym zachwy­cać … 30.…40 lat temu dzie­siątki inży­nie­rów pra­co­walo by stwo­rzyc gene­ra­tor ktory .. cos takiego wydo­bę­dzie i moze nawet na tym da sie zagrać.Geniusz jego polega ..na tym że on to potrafi.Kolejny album kolejny świat. NIe będe go słu­chał tak jak Oxygene, ale nie powiem ze JMJ sie sta­cza. PO Oxygene 7–13 ktora pomimo wszystko byla kon­ty­nu­acja kli­matu Oxygene … nastą­pił szok „Metamorphoses” jak sie oka­zało … to nie roz­kład Jarrea tylko moja nie­doj­rza­łość nie pozwa­lala natych­miast pojąć tej muzyki. Co zro­bil Jarre w tej chwili?… Wydał płyte która obu­rza fanów „sta­rego ” JMJ… a co zro­bil 31 lat temu ??? skom­po­no­wał Oxygene któ­rego nikt nie chciał wydać ze wzgledu na „dziw­ność” . wnio­ski wycią­gnij­cie sami … :)

    • czechu9 25/04/2007 do 15:42 # Odpowiedz

      nie no super recen­zja Sebastian cał­ko­wi­cie się z Tobą zgadzam

  16. CoSTa 25/04/2007 do 19:23 # Odpowiedz

    [b]sebastian[/b]: oczy­wi­ście masz rację pisząc, że nie ma sensu two­rze­nie dru­giego oxy­gene. nie chciał­bym tego, tak jak pewne każdy fan. chcę, by arty­sta, któ­rego podzi­wiam za jego doko­na­nia, roz­wi­jał się i eks­plo­ro­wał nowe prze­strze­nie. tyle że… nie wiem, czy umca ze stopą to jest aku­rat ta prze­strzeń, którą jarre powi­nien macać. po pro­stu ni cho­lery nie mogę go sko­ja­rzyć z par­kie­tem, a wła­śnie w tym kie­runku zmie­rza jego muzyka. OK, to nie jest jakiś wielki pro­blem doty­czący samego arty­sty. to jest raczej pro­blem nas, jego słu­cha­czy, któ­rych wycho­wał sobie tak a nie ina­czej i przy­zwy­czaił ich do takiej a nie innej wraż­li­wo­ści muzycznej.

    • czechu9 26/04/2007 do 22:00 # Odpowiedz

      To prawda także się nie­po­koje choćby jego ostat­nia wizyta w klu­bie noc­nym gdzie mik­so­wał swoje kawałki z nowej płyty.…moim zda­niem trzeba pocze­kać jak będzie „ewa­lu­ował” nowy Jarre.Może to jest chwi­lowa zmiana a może zmiana jak to się mówi „na dobre” i tak jak pisał CoSTa Jarre po pro­stu będzie szedł w kie­runku dance,techno…Trudno powiedzieć..Trzeba poczekać.Już nie raz nas prze­cież zaskakiwał-najpierw płyty były ble a potem robiły furorę także wśród sta­rych jarromaniaków.A tak swoja drogą Teo&&Tea wcale złą płytą nie jest.Jest parę naprawdę faj­nych kawał­ków , ale boje sie czy Jarre nie pój­dzie za cio­sem i nie spró­buję wydać kolej­nej ale już bar­dziej dys­ko­te­ko­wej płyty. Myślę , że on wie co robi.Jednocześnie zdaję sobie sprawę , że odtrą­cił tą płytą sta­rych fanów , ale za to przy­gar­nął nowych , a wia­domo , że popyt na muzykę typu techno teraz jest bar­dzo duży–Jarre myśli.Może mało stra­cić a wiele zyskać wśród nowych słu­cha­czy jego płyt.Szczególnie mło­dzież. Ale fak­tycz­nie Jarre i parkiet–to wygląda naprawdę dziwnie.

  17. mrkriss 28/04/2007 do 04:43 # Odpowiedz

    słu­cham tej płyty już kilka tygo­dni, nie­mal dzień w dzień:) jest świetna!

  18. MOJE ZDANIE 03/05/2007 do 04:37 # Odpowiedz

    TEŻ JESTEM FANEM JMJ.

    PŁYTA REWELACJA ! — .. Z TYM ŻE POWINNA JUŻ DAWNO SIĘ UKAZAĆ !! — CZEKAŁEM NA NIĄ OD JARRE-MIX I ODDYSEY O2 — ALE W KOŃCU JEST — PODOBNE BRZMIENIE I — ABY TAK DALEJ !!

    JEST RÓŻNORODNOŚĆ. TROCHĘ HOUSE, CHILI — POPROSTU KLUBOWA MUZYKA.

    MOJA PEREŁKA TO „BEAUTIFUL AGONY” !!

    SŁUCHAM I SŁUCHAM… MOŻE KONKUROWAĆ Z ADAGIO FOR STRING — TIESO !!!

    GORĄCO POLECAM T&t !!!!!

  19. julia0824 30/05/2007 do 17:31 # Odpowiedz

    lubie was

Dodaj komentarz