Marked for Death — Seagal szczytuje?

Stary, dobry, jary film z ulu­bień­cem babci Wuli w roli głów­nej. Seagal wku­rzony, Seagal wner­wiony, Seagal robiący porzą­dek z Jamajczykami. I jesz­cze do tego nie­zbyt stary, nie­zbyt pomarsz­czony oraz nie­zbyt gruby. Czy może być pięk­niej­szy spo­sób na spę­dze­nie wspól­nego wie­czoru z żonką? Oczywiście, że może ale prze­cież nie będę kopał się z Dorophą chcąc pooglą­dać kilka chwy­tów. Co prawda mogło by to być nawet eks­cy­tu­jące i nieco upi­kant­nić nasz zwią­zek ale cho­lera, kosz­tem pogru­cho­ta­nej na ten przy­kład mojej nogi? Nieeee… Wolimy roz­wa­lić się w wyrze i wcią­gnąć po raz nie wia­domo który Przygody Dzielnego Seagala.

Ten film jest piękny w każ­dym calu — tak bosko prze­wi­dy­walny, tak fan­ta­stycz­nie sztam­powy, że wia­domo dokład­nie (oglą­da­jąc po raz pierw­szy), w któ­rym momen­cie należy wyjść po dokładkę popcornu. Misiowaty Seagal dosko­nale wpływa na moje samo­po­czu­cie będąc żywym dowo­dem na to, że nawet z brzu­chem można powa­lić i odgryźć jądra BadGayom :)

OK, star­czy pito­le­nia. Czas na mięso i surówkę. Kilkanaście sekund z tego pięk­nego filmu. Uwaga, kości chroboczą!

Marked for Death

Jak można nie lubić fil­mów z tym kole­siem? Tym bar­dziej, że każdy następny jest głup­szy od poprzed­niego a pro­ces nasi­lił się, od kiedy Seagal sam se filmy pro­du­kuje, sam się w nich obsa­dza, sam sobie je reży­se­ruje i chyba także sam sobie je ogląda :).

Long live Steven Seagal! Dzięki za te kilka uro­czych chwil :)

film w ser­wi­sie imdb.com

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

5 Komentarzy do “Marked for Death — Seagal szczytuje?”

  1. byte 26/02/2007 do 21:21 # Odpowiedz

    A oglą­da­łeś jego film krę­cony w Polsce? Nie pamię­tam tytułu. W każ­dym razie pró­bo­wał poje­chać kinem moral­nego nie­po­koju — sku­tek był jedyny w swoim rodzaju.

    • CoSTa 26/02/2007 do 21:34 # Odpowiedz

      [url=http://imdb.com/title/tt0377100/]poza zasięgiem[/url] czy jakoś tak… głowy nie dam se urżnąć ale chyba nie widzia­łem. jeśli nie odstaje toto na kilo­metr od reszty jego crapu, to nie pomnę na pewno :).

      jedyny film seagala, który ma w sobie to „coś” to [url=http://imdb.com/title/tt0094602/]ponad prawem[/url] — fajowe kino akcji!

  2. Biter 26/02/2007 do 23:19 # Odpowiedz

    Ja tego pana bar­dzo lubię, zwłasz­cza za takie filmy jak „nico”, „szu­ka­jący spra­wie­dli­wo­ści” nie­bez­pieczna dziel­nica”, „libe­ra­tor” i kilka innych. Oczywiście nie sięga do pięt takim per­so­nom jak np jetli, jacek chan, tony jaa, don­nie yen czy inny chiu wai, bo to inny gatu­nek nie­jako. Inna sprawa że w ramach odmóż­dza­czy to ja lubuję się w sta­rych chiń­skich pro­duk­cjach, z mnó­stwem tek­tó­ro­wych pudeł i budże­tem 20 dola­rów ;) Tak, dobra kopa­ninka to jest to :)

  3. yoshi314 27/02/2007 do 09:57 # Odpowiedz

    Biter — zapo­mnia­les o Wire-Fu :]

  4. btd 28/02/2007 do 06:50 # Odpowiedz

    Jak sam oglada? Ja tez ogla­dam :-) I Seagal jest takim faj­nym rodzin­nym kinem akcji :-) I dobrze ze gdzies tam w fil­mach cia­gle jest ostatni jeden spra­wie­dliwy, ktory w dodatku faj­nie gra w lapki ;-)

Dodaj komentarz