Moje biedne, miękkie, grube, zalane tłuszczem ciało miało dziś do czynienia z nie lada wyzwaniem: otóż płytki do nowego mieszkanka naszego przywieźli. I dobrze. Zrzucili pod klatką i tyle ich widzieli. I tu już był zonk. Jak bowiem moje grube cielsko miało sobie poradzić z nieco ponad toną płytek i przynależności do owych? A poradzić jakoś sobie musiało… O dziwo, papa CoSTa ma jeszcze krzepy nieco i przewalił to szybciorem. Jedyne, na co mogę się skarżyć, to okolice krzyża. Nie ćwiczone wytrzymywały średnio i już wiem, nad czym trzeba będzie popracować na samym początku odchudzanka, tak by później jakieś problemy nie wyszły. A bo plan jest właśnie taki, że wraz z przeniesieniem odwłoka pod nowy adres, rozpoczyna się nowy etap w życiu papy CoSTy — zaczyna dbać o zdrowie (32 latka to już nie przelewki cholera), robi się kwadratowy, biega by nieco nad wytrzymałością popracować… Kurczę, strasznie dużo sobie zaplanowałem na ten rok :)
Płytki mamy rozmiarów słusznych, produkcji hiszpańskiej, ceny europejskiej ale i tak diablo konkurencyjnej wobec cennika naszych rodzimych producentów. Kiedy piszę o słusznych rozmiarach, to na myśli nie mam płytki, tylko cholerne płyty — grube, solidne, facet przywożący mówił, że nie do zdarcia, rozmiarów 60 x 60 cm. A ciężkie to, że nie można bardziej :). Tak czy inaczej — ponoć dziadostwo przetrzyma wszystko, włączywszy rozrabianie Majki i od byle czego taka płytka po położeniu nie polegnie. Coby jakoś zobrazować jak wielkie toto jest, z boczku znajduje się fotka z płytką i futerałem na okulary dla wyczucia proporcji. W cholerę toto wielkie, serio.
No, teraz panele i będziem mieli komplet. Wiecie z czym jest największy problem? Z cholernymi robolami, ot z czym. Wszystko wyjechało w diabły za pieniądzem i teraz znalezienie jakiejś ekipy nie mającej obłożenia pracy do maja graniczy z niemożliwością. Masakra po prostu. O cenach nawet nie wspominam bo tu już poziom europejski osiągnęliśmy dawno. Żeby tak nasze zarobki przypominały choć odrobinę te europejskie…








A jakby takie płytki w ramach ShipIt? Z dyskretnym logo sponsora — bo za darmo! ;) Zgłaszam PATENT!
Rany, wielkie te płytki. Kto je nagrał? Chaba jakaś niezależna wytwórnia, co? xD
Oj tak. Dobrze ze po totalnych jelopach od scian teraz mamy zajebistego fachowca od podlóg, inaczej zalamalbym sie.
A przy plytkach brakuje mi gruntu jeszcze :-)
Heh pokaz mi te plytki to zobaczymy czy sa dobre ;-) A co do przezucania — ja mialem 40m^2 drewna :-) Nie mowiac o wynoszeniu sciany, polowy lazienki i kuchni :)
To mi przypomina wynoszenie 60m2 parkietu na drugie piętro bez windy — do tej pory mnie boli jak sobie przypomnę ;(
No to kolejny krok wykonany, gratuluję :)
p.s. jakbyś nadal nikogo do płytek nie miał to się odezwij, jednego takiego (w miarę niedrogo) mam pod ręką.
[b]golem[/b]: staaary, z otwartymi ramionami witam twój darmowy shipit płytek (rozszerz ofertę o panele także, i kilka innych drobiazgów :)) wprost do mojego domu. przybywaj! patentuj! pamiętaj — ja byłem pierwszy :)
[b]mads[/b]: hiszpanie za nimi stoją. jak się okazuje — megalomani na maksa :)
[b]btd[/b]: łącze się w bólu. a co do gruntu — się zobaczy co tam wymyśli pan od płytek (o ile jakiegoś znajdziemy). powie, że musi coś tam lać, to niech leje. znam się na tym tyle, co nic :)
[b]brocha[/b]: heee… wczoraj spotkałem sąsiadów (pierwszych!), którzy targali na drugie może nie parkiet ale kilka ładnych metrów paneli. laska pod koniec wyglądała zabawnie :)
[b]biter[/b]: trzymaj namiar na kolesia bo zaczyna się nieciekawie robić w kwestii ekipy :/
Od razu przypomina mi się wnoszenie moich płytek na czwarte piętro. Chyba jestem najlepszy w tym gronie :)
No jakoś tak się zdarzyło, że i u mnie właśnie trwa remont. Płytki odebrałem samodzielnie kilka dni temu i zatachałem do domku, gdzie fachowiec zaczyna od dzisiaj je układać. Jak Costa będziesz grzeczny, to Ci mogę podesłać fachowca za dobrą kasę — zobaczymy jak się sprawi u mnie, ale na razie wszystko jest w najlepszym porządeczku:)