Po płytkach przyszedł czas na panele. No, tu wybór był trudny. Mnie zamarzyły się panele nie z tej ziemi za siano nie z tej ziemi — takie co to wszystko mają wbudowane: wygłuszacze, antystatykę i co tam jeszcze. Rzeczywistość jednak jest twarda i mocno skrzeczy i okazało się, że kasy (nawet uwzględniając pracownicze zniżki) na te kilkadziesiąt metrów podłogi ni cholery nie starczy. Trzeba było w takim razie wymyślić coś innego. Wymyślanie trwało jakieś pięć minut i polegało na zobaczeniu dekoru (ten po lewej), zakochaniu się, wywiedzeniu się w jakiej to kolekcji siedzi, powiedzeniu TAK (btw — dzięki Madziu za poradę, masz jednak do dekorów oko :)) i tyle. Jasna podłoga idzie do Majki, coby wesoło miała.
A w poniedziałek wchodzi mi dwóch smutnych panów, którzy zrobią porządek w kwestii podłóg. Cholera, za wolno to idzie :/. A chciałem na początku marca wejść już i nieco pomieszkać. BTW — dostaliśmy dziś fajny list od developera. Znajduje się w nim… „Instrukcja użytkowania lokalu”. No cóż, zanim poużywamy lokal czasu nieco jeszcze minie, niemniej już zakuwamy :)









Cytaty z instrukcji daj!
U mnie podloge czeka ostateczne malowanie tylko, ale to po zrobieniu plytek na reszcie i lazienki/ubikacji. I powiem ci ze jak zobaczylem jak wyszlo, na pewno nie dalbym paneli :-) Widac po prostu porzadne debowe drewno :)
a nie chce mi się w diabły przepisywać ale może jakiegoś kwiatka podrzucę, faktycznie :). a co do drewna — wierzę. mnie niestety na takie bajery nie stać :/
Czlowieku, parkiet lamelowy dębowy kosztuje 20zl za metr w castoramie. Do tego chemia (klej, capon i lakier) i polozenie — ok 2200 PLN. Jak my liczylismy czy drewno czy panele to przy naszych 40m^2 nie bylo jakiejs wielkiej roznicy — chyba 200-300zl.
Płytki juz wybralismy chyba :) Zreszta porobie fotki to zobaczysz :)
Całkiem nieźle wyglądają — moje pierwsze skojarzenie: fajne teksturki ;)
CoSTa, jak skończycie cały dom, musicie koniecznie zrobić mu sesję fotograficzną — wierzę, że będzie na co popatrzeć — na piękny dom :) .