Polska — kraj fochów

Obiecałem sobie po powro­cie z waka­cji (czyli dawno temu), że będę Kaczyńskim patrzył na ręce i będę sobie po nich jeź­dził bez trzy­manki, o ile sytu­acja będzie tego wyma­gała. I co? I rze­czy­wi­stość mnie prze­ro­sła po raz kolejny. Przez pół roku nie powstała chyba ani jedna bar­dziej zaan­ga­żo­wana notka o zabar­wie­niu poli­tycz­nym. Dlaczego? Dlaczego do jasnej cho­lery nie mam zamiaru zabie­rać głosu w poli­tycz­nym dys­kur­sie na temat losów tego kraju?

To nie jest kwe­stia utraty zain­te­re­so­wa­nia bie­żą­cymi wyda­rze­niami poli­tycz­nymi, życiem poli­tycz­nym w naszym kraju. To raczej kwe­stia nie­moż­li­wo­ści jakie­goś sen­sow­nego ogar­nię­cia tego, co się miej­scami dzieje. Ogólnie niby wszystko jest w porządku — mamy nasze pie­kiełko tecz­kowe ale szcze­rze mówiąc mam to dokład­nie gdzieś. Kompletnie nie grzeje ani ziębi mnie wia­do­mość o kolej­nym biskupie-kapusiu czy innym poli­ty­kiem czy dzien­ni­ka­rzem umo­czo­nym we współ­pracę ze służ­bami. Ba! Żeby to tylko o ube­cję cho­dziło. Jak się oka­zuje, naj­istot­niej­szym pro­ble­mem tego kraju po uzy­ska­niu wol­no­ści, stała się praca WSI, współ­praca z owym WSI i co też wła­ści­wie się w owym WSI wyczy­niało. O ile może to i cie­kawe jest, o tyle publiczne zabawy wywia­dem tego kraju uwa­żam już nie za brak pro­fe­sjo­na­li­zmu, tylko za skan­da­liczną zdradę inte­re­sów tego pań­stwa. Publikacja danych agen­tów — nie­istotne czy teraź­niej­szy, czy byłych — to zdaje się sytu­acja bez pre­ce­densu w cywi­li­zo­wa­nym świe­cie i kolejny kamy­czek do spo­rej góry kamieni idio­ty­zmów i prze­wi­nień rzą­dzą­cych tym kra­jem wobec tegoż kraju interesów.

Okej, agenci, kładę na to lagę — poza tym wszystko niby jest w porządku. Gospodarka pędzi (dzięki ci boże, że Kaczyńscy nie mają bla­dego o gospo­darce poję­cia i jak widzę boją się jej i nie grze­bią przy niej zbyt­nio), kraj się roz­wija, boga­cimy się, ceny grun­tów rosną… Czyli spo­kój? No niby tak ale pomyślny roz­wój i sta­bilna przy­szłość to nie tylko kwe­stia spraw­nie funk­cjo­nu­ją­cej gospo­darki. Na to składa się ogólne odczu­cie zado­wo­le­nia z rzą­dów, które mamy nad głową. A tu otrzy­mu­jemy sygnały wręcz kata­stro­falne. Nawet wielcy fani PiSu, po zdję­ciu ide­olo­gicz­nych kla­pek z oczu, muszą widzieć, jak zaczy­namy być postrze­gani na świe­cie, jak sami na taką opi­nię pra­cu­jemy, jak nikogo z rzą­dzą­cych i będą­cych u wła­dzy — bo prze­cież opo­zy­cja dokład­nie nic nie robi, by jakoś błędy rzą­dzą­cych wyko­rzy­stać dla cho­ciażby celów edu­ka­cyj­nych — to nie obcho­dzi. Nasze ponoć elity zaczy­nają odry­wać się od rze­czy­wi­sto­ści coraz bar­dziej, zaczy­nają roz­mi­jać się z nie tylko ocze­ki­wa­niami swo­ich wybor­ców (prze­cież PiS miał w pro­gra­mie kupę nie­głu­pich postu­la­tów, gdzie ich reali­za­cja!) ale z rze­czy­wi­sto­ścią w ogóle. Po czym docho­dzi do sytu­acji, z któ­rej nie mogę prze­stać się śmiać:

Ludwik Dorn strzela focha, bo gazeta napi­sała coś­tam na jego temat, z czym on się nie zga­dza, a co — jak uważa — auto­ry­zuje jego następca, który po zgło­sze­niu pra­so­wym podej­rze­nia jakichś nie­ja­snych powią­zań, obie­cał się im przyj­rzeć. OK, kto tu z kogo robi idiotę i to w bły­sku fle­szy oraz mię­dzy wier­szami listu otwar­tego do premiera?

Ludwiku Dornie, czło­wieczku coraz bar­dziej ode­rwany od rze­czy­wi­sto­ści, w NORMALNYM kraju z pra­wi­dłowo funk­cjo­nu­jącą demo­kra­cją, prasa zja­dłaby cię na śnia­da­nie po takim fochu. Prasa, zbyt drogi Dornie, wła­śnie od tego jest, by macać co się da i gdzie się da i wycią­gać wszel­kie moż­liwe nie­pra­wi­dło­wo­ści. Kiedy twój następca obie­cuje się przyj­rzeć zgło­szo­nym pro­ble­mom (nie­ważne — praw­dzi­wym, czy też nie — to zosta­nie zwe­ry­fi­ko­wane w obie­ca­nym postę­po­wa­niu i jeśli się okaże, że łgała Rzepa jak bura suka, to są na to instru­menty prawne prze­cież), to — teraz skup się — nie­ko­niecz­nie zaraz musi deza­wu­ować, ata­ko­wać, kom­bi­no­wać i nisz­czyć twoją świętą osobę. Być może ten koleś po pro­stu będzie (o dziwo!) robił to, za co mu się płaci, czyli mię­dzy innymi reago­wał na donie­sie­nia pra­sowe. Chwytasz tę drobną róż­nicę mości Ludwiku? Mnie, jako oby­wa­tela tego kraju, gówno obcho­dzi jak krysz­ta­ło­wym dekla­ru­jesz się być oraz jak krysz­ta­łowi są twoim zda­niem twoi pod­władni. Nie inte­re­suje mnie twoje zda­nie w tym tema­cie. Wykaż się choć odro­biną pro­fe­sjo­na­li­zmu i zamiast strze­lać fochy, złóż grzecz­nie odpo­wied­nie wyja­śnie­nia lub przyj­mij z god­no­ścią kosę wbitą ci przez two­ich zna­jom­ków. Bo każda inna reak­cja tylko bawi…

Tego bra­kuje kra­jowi zwa­nemu Polska — pro­fe­sjo­na­li­zmu. Kaczyńscy zafun­do­wali nam najazd mier­not fun­du­ją­cych nam coraz to nowe oka­zje do wstydu. Jako oby­wa­tel tego kraju powi­nie­nem krzy­czeć prze­ciwko robie­niu sobie jaj z ludzi, któ­rzy w tym kraju żyją. Tyle że… Stopień abs­trak­cji jest tak duży, że krzyk odniósłby dokład­nie odwrotny sku­tek. Trzeba zaci­snąć zęby i odli­czać czas do końca kaden­cji tego par­la­mentu. A póź­niej trzeba będzie wybrać mniej­sze zło w postaci Platformy, która nawet nie wie, że ma jakiś pro­gram poli­tyczny, o czym powie­dział jej Rokita i za co o mało nie został (po raz kolejny) z par­tii wywa­lony. Abstrakcja.

Boże, kiedy skoń­czy się ten kabaret?

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

5 Komentarzy do “Polska — kraj fochów”

  1. btd 13/02/2007 do 18:38 # Odpowiedz

    A nie zauwa­zy­les podo­bien­stwa sytu­acji z sikor­skim? Minister odcho­dzi i jego nastepca zaczyna od dopier­da­la­nia poprzed­ni­kowi. Zalosne. No ale co wyma­gac do tak niskich (hehehe) gnoj­kow. No i jak dawni bol­sze­wicy — rzna sie mie­dzy soba i zabi­jaja daw­nych towa­rzy­szy broni. Juz nawet w tym potwier­dzaja jakimi bol­sze­wi­kami sa.

  2. Hadret 13/02/2007 do 18:40 # Odpowiedz

    Widzę, że zły humor został od rana — a wszystko przez jed­nego kota, co? ;>

    Cóż mogę napi­sać? Jeśli wcze­śniej nikt nie zwró­cił na to uwagi, sta­ram się w ogóle na temat poli­tyki, publicz­nie, nie wypowiadać/wypisywać. Wyjątkiem był boski kan­dy­dat na pre­zy­denta — pozdra­wiam Pana Dobrosza — który po pro­stu mnie roz­broił ;) Masz rację, ale co z tego wynika? Można sobie pisać, narze­kać etc. etc., ale to niczego nie zmie­nia. Między innymi ten swo­isty rodzaj bez­rad­no­ści skła­nia mnie do zwy­czaj­nego omi­ja­nia poli­tyki wsze­la­kiej, wiel­kim łukiem. Nawet z porząd­nych ludzi, jeśli tylko zaj­dzie taka potrzeba, zro­bią szma­tław­ców i spro­wa­dzą na zie­mię (patrz wybory pre­zy­denc­kie). Jak długo? Tak długo jak masa będzie w sta­nie to dalej wytrzymać ;)

  3. Mikołaj 13/02/2007 do 18:44 # Odpowiedz

    CoSTa, to nie fochy, to bez­względna walka poszcze­gól­nych osob­ni­ków oraz frak­cji. Walka o wła­dzę, stołki, zna­cze­nie i byt polityczny.

    Oczywiście masz rację z tym, że zafun­do­wano nam nie­ustanny bal par­ta­czy i ama­to­rów. To zresztą jest przy­czyna, dla któ­rej mocno się zasta­na­wiam nad komen­to­wa­niem rze­czy­wi­sto­ści poli­tycz­nej. Kolejną znie­chę­ca­jącą mnie rze­czą jest natłok debi­li­zmów. Naprawdę nie idzie sko­men­to­wać każ­dej idio­tycz­nej wypo­wie­dzi, bo trzeba byłoby uczy­nić to pracą na dwa etaty…

  4. rhClaus 13/02/2007 do 18:51 # Odpowiedz

    Za to pano­wie z TVN z pro­gra­mem „Szkło kon­tak­towe” na czele mają pełne ręce roboty.

    Wystarczy włą­czyć w sej­mie kamerę, nagrać dwie kon­fe­ren­cje pra­sowe dowol­nej wła­ści­wie par­tii i odrazu mate­riału saty­rycz­nego jest na dobre dwa tygo­dnie emisji.

    Cyrk.

  5. CoSTa 13/02/2007 do 19:08 # Odpowiedz

    chło­paki, ja to wszystko wiem, czuję, kojarzę…

    ALE

    ni cho­lery nie mogę tego inte­lek­tu­al­nie ogar­nąć. po pro­stu sytu­acja mnie nieco prze­ra­sta. powiem szcze­rze, że nie wiem co w tej sytu­acji robić — zrzy­mać się i obu­rzać na kolejną opusz­czoną a ważną kon­fe­ren­cję mię­dzy­na­ro­dową? a może komen­to­wać kolejne rewe­la­cje macie­re­wi­cza, który jak się oka­zuje nieco nie­zbyt gor­li­wie odda­wał tajne doku­menty? nie wiem, za dużo tej nie­po­rad­no­ści, po pro­stu za dużo par­tac­twa w życiu publicznym.

    ja wiem, że oni się tam gryzą i tłuką. tylko nie rozu­miem jakim pra­wem dzieje się to ponie­kąd na oczach całego kraju i publicz­nie. dla­czego pre­mier z wice­pre­mie­rem mogą poga­dać tylko via prasa. prze­cież to kwe­stia zwy­kłej przy­zwo­ito­ści — nie­chaj się zagryzą ale nie­chaj nie robią sobie publicz­nego cyrku i niech nie robią z ludzi idio­tów, któ­rym wystar­czy powie­dzieć „bo tak” i już niby sprawa zała­twiona. to już nawet nie tupet, bo o tupe­cie mówić można w przy­padku kogoś, kto przy oka­zji ma klasę. to po pro­stu cham­stwo i prostactwo.

Dodaj komentarz