Quest #01 zaliczony!

Tak jest, wczo­raj zali­czy­li­śmy questa #01 w naszej dłu­uugiej liście questów do wyko­na­nia w dro­dze do hojly grajla, czyli zamiesz­ka­nia w czte­rech naszych nowych ścia­nach. Jesteśmy sys­te­ma­tyczni i zaczy­namy od spodu, czyli od pod­łóg. Doropha panele już wybrała ale jesz­cze za nie nie zapła­ciła, więc tego questa odha­czyć nie mogę. Za to wczo­raj­szy wypad po płytki był questem zali­czo­nym na piątkę z plu­sem i wyko­na­nym wręcz wzo­rowo oraz wyglą­dał jak na praw­dzi­wego questa przystało:

  • Mnie się tyłka ruszyć za dia­bła nie chciało. Odsypiam Budmę i męczącą robotę a każdy, kto wsta­wał kie­dy­kol­wiek kole wpół do dru­giej po połu­dniu wie chyba dosko­nale, że wszelka póź­niej­sza aktyw­ność ska­zana jest z góry na porażkę. To była jedna z wielu prze­szkód sto­ją­cych nam na dro­dze do wyko­na­nia questa.

  • Nie wie­dzie­li­śmy kom­plet­nie gdzie jechać. Znaczy Doropha wie­działa, że musimy ruszyć na ulicę Obornicką, bo tam ponoć sklep płyt­kowy za skle­pem płyt­ko­wym. A we wszyst­kich tanio i pro­mo­cje. A wybór taki, że o ja cię piór­kuję. Podstawowy pro­blem: where the fuck is ulica Obornicka? Z lek­tury mapy wyni­kało, że to duża poznań­ska ulica. I to cał­kiem nie­da­leko nas się miesz­cząca. Mapy kła­mią. Z Lechickiej wali­li­śmy z buta i powia­dam Wam — Obornicka w pełni na swoją nazwę zasługuje.

  • Zmęczeni i spra­gnieni oraz nieco zagu­bieni tra­fi­li­śmy w końcu na Obornicką. Obornicka oka­zała się być ulicą długą, brzydką jak kupa, zapchaną samo­cho­dami i plagą poznań­skich dojaz­dó­wek — set­kami tysięcy ban­ne­rów, tablic, tabli­czek, bil­l­bo­ar­dów i innego kolo­ro­wego śmie­cia, który zlewa się dokład­nie w jedno i kom­plet­nie nic już nie da rady z takiego kocio­kwiku wyczy­tać. Niemniej tra­fi­li­śmy do sklepu jakiegoś.

  • W skle­pie jed­nym były płytki z Opoczna. Były to dro­gie płytki. Niebrzydkie ale dro­gie. Pożegnaliśmy sklep.

  • W skle­pie dru­gim stwier­dzi­li­śmy, że to jest ten sam sklep, w któ­rym lata temu kupo­wa­li­śmy jakieś inne płytki. Mieli biu­rowy auto­mat z wodą. Tam zosta­łem i ruszyć się nie dałem. Z racji posia­da­nia auto­matu biu­ro­wego z wodą, sklep dostał w zamian za pra­wie 30 metrów pły­tek, kilo­gramy fugi i worki kleju — sporo ponad 2k PLN. FUCK!

Tak czy ina­czej — mis­sion accom­pli­shed a quest wykonany!

W zamian za wiel­kie trudy błą­dze­nia z buta po ulicy Obornickiej, wie­czo­rem tra­fi­li­śmy na imprezę orga­ni­zo­waną przez Rogala z oka­zji jego ze Szkocji powrotu. Rogal prze­pił całe siano, jakie ze Szkocji był przy­wiózł (a wła­ści­wie prze­pi­li­śmy je my :)) więc nie­ba­wem pew­nie wróci do górali zaro­bić jesz­cze conieco. Liczymy na kolejną powrotną imprezę bo tak ogól­nie to faj­nie było. Na ten przy­kład pole­gli­śmy z żoną ze śmie­chu słu­cha­jąc opo­wie­ści nie­ja­kiego Stika, który opo­wia­dał jak to razu pew­nego spie­sząc się do kum­pla na sesję erpe­gów, jakimś dziw­nym tra­fem pię­tra pomy­lił i tra­fił do sąsia­dów pię­terko niżej. Opowiadał, jak to się zdzi­wił widząc nową u kum­pla tapetę i meble w przed­po­koju ale mach­nął na to ręką pędząc do salonu i dzier­żąc w siatce pół litra i coś jesz­cze. Tam zdę­biał nieco widząc dwójkę kom­plet­nie mu nie­zna­nych ludzi i sły­sząc od tych ludzi kwe­stię „do psy­chia­try pię­tro wyżej”. Traf chce, że tam­ten nasz zna­jomy, do któ­rego Stiku zasu­wał z gadże­tami, jest wła­śnie psy­chia­trą. Ot życie. Jak mawia ów zna­jomy kum­pel psy­chia­tra — owo życie pizga :)

Rogal i zasło­nięty bro­wa­rem Stiku :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

4 Komentarzy do “Quest #01 zaliczony!”

  1. waltharius 04/02/2007 do 12:05 # Odpowiedz

    Heh no wia­domo nie od dziś, że samo posia­da­nie miesz­ka­nia nie ozna­cza wcale, że „to już” :) Koszta idą dalej i chyba się nigdy nie zatrzy­mują? Aż mnie ciarki prze­cho­dzą, że pew­nie już zanie­długo cze­kają i u nas podobne kłe­sty :) Ino tylko jesz­cze ten dro­biazg jakim jest zakup miesz­ka­nia i lecim dalej ;-)

    Trzymam kciuki i żeby Wam się panele czy co tam będzie­cie mieli nie roze­schły musi­cie je dobrze piwem/winem/wódką pod­le­wać — tak gadają więc pew­nie racja w tym jakaś sie­dzieć musi :)

  2. Malin 04/02/2007 do 14:44 # Odpowiedz

    No ale nagroda za questa byla — jak widze — przed­nia. nie jakies tam nie­wi­dzalne plaszcze…albo topor kra­sno­luda… tylko udane spo­tka­nie w tawer­nie przy — jak widac na zdje­ciu — ciem­nym, gestym, dobrym i nie kazdemu-smakujacym piwie Murphy’s… jezeli o mnie cho­dzi to warto bylo! A histo­ria pod koniec… no coz rze­czy­wi­scie ‘zycie pizga’! :)

  3. btd 04/02/2007 do 16:58 # Odpowiedz

    oooo Costa, ja już questy takie jade jakiś czas :-D I zapo­wiada się jesz­cze tak z rok. Szkoda że nie widać leve­lo­wa­nia i za zdo­by­wa­nia xp nie ma kasy dodatkowej ;-)

  4. Dinven 04/02/2007 do 19:46 # Odpowiedz

    have fun (;

    gra­tu­luję, że tak szybko się decy­du­je­cie — ja nad pane­lami do pokoju myśla­aaała­aam i myśla­aała­aam.. Aż w końcu rodzi­cielka wzięła mnie za łeb i… no^^’

Dodaj komentarz