Zmiany w naszym życiu zawodowym. I to spore! Jakoś tak wyszło, że końcówka zimy to i dla Dorophy, i dla mnie czas kładzenia papierów dotychczasowym pracodawcom na stół. W związku z tym, że mamy do spłacenia kredyt mieszkaniowy, dopiero co zaciągnięty kredyt konsumpcyjny, dzieje nam się w mieszkaniu kładzenie podłóg a da Majek wymaga ciągłych nakładów na leczenie — postanowiliśmy wypiąć się na system i rzucić robotę w cholerę. A co! :)
OK, żartowałem ale tylko w połowie. Obydwoje zmieniamy pracę ale to Doropha robi kolejną ubezpieczeniową woltę i po miesięcznym raptem siedzeniu w towarzystwie Signal Iduna, postanowiła pracodawcę zmienić. Meine beliebtechste (czy jakoś tak :)) żonka jest rozrywana przez pracodawców i podkupują ją sobie solidnie. Szkoda, że mnie nic z tego tytułu nie skapuje i o urodzinowym prezencie mogę tylko pomarzyć :/.
A ja padłem ofiarą reorganizacji i przechodzę w ramach holdingu z jednej firmy, do drugiej. Zamiast pracować dla firmy Polspan (wszystko to i tak Kronospan Szczecinek), to robić będę dla Kronoplus Dobroszyce. Czyli przeniosło mi kadrowe, wypłaty i całą resztę do Wrocławia :). Ot być może pozwoli to na częstsze wpadanie do tego pięknego miasta i nawiedzanie znajomych (tak Jamor, będę pił Twoje piwo).
A z wieści rodzinnych: trzymajcie kciuki! Jutro da Majek idzie z rana na wycinanie trzeciego migdała, który strasznie jej zawadza i jest prawdopodobną przyczyną wielu syfów, które Majkę męczą. Oby wszystko się udało a córa oby zaczęła po tym mniej chorować, a najlepiej w ogóle. Przy okazji — skarży mi się dziecko strasznie, że nikt jej mailikiem czegoś fajnego nie przysyła. A to przecież taki fajny adres jest: damajek (małpa) gmail.com. Cioteczki, aluzju poniały?








porno jej wyśle na mejla :D i zapisze do wszystkich spambotów z viagrą w okolicy :D
Jako dziecko miałem wycinany trzeci migdał, polepszyło się na tyle, że nie miałem ciągłych wizyt u lekarza, dopóki nie wtrącił się złamany nos na trzepaku. Ot życie… Ale i to poprawiłem „dłutując” u chirurga dziurki w nosie. Oby Wasza Majka żyła zdrowo, bez żadnych kontuzji, wycięcie migdałka to praktycznie zabieg. Potem już tylko z górki.
Dla Kronospanu? Ile razy jestem w domu czuję zapach kleju w powietrzu dzięki tej firmie… :(
[b]dawid[/b]: zawsze to jakaś odmiana będzie od pustej zupełnie skrzynki :)
[b]revpeter[/b]: liczymy na efekt poprawy wszystkiego, łamanie nosa wolelibyśmy pominąć :). jednak co drożność dróg oddechowych, to drożność dróg oddechowych. wszelki syf trzyma młodą od zapchania kompletnego a do tego alergia… no nic, będziem walczyć.
[b]seba[/b]: no ja na szczęście robię w miejscu, w którym nie wali :)
Mi tez chcieli wyciac 3 migdalek, ale dzielnie sie obronilem. I zagadka sie wyjasnila jak doroslem i zaczalem chrapac — mam od urodzenia skrzywiona przegrode nosowa, ale tam od srodka. I dlatego mialem ciagle zapchany nos i zatoki. Oczywiscie dam sobie zrobic dopiero jak w jakis sposob samo sie zlamie :-)
cioteczka eleni aluzju poniala i wyslala majce kartke, nie wiem czy dostala bo jak na razie nie odpowiedziala…
ooo… no to dziś gonię majka do poczty. niech zrobi z tym komputerem wreszcie coś konstruktywnego a nie tylko granie i rysowanie :)