Zostałem oTAGowany więc TAGuję i ja :)

Jakiś wirus czy co… Łazi toto po stro­nach i wyciąga tajne dane z blo­gos­fery. Oj tak, ja już dosko­nale wiem kto za to odpo­wiada, kto za tym stoi i jakich ośrod­ków jest to dzia­ła­nie. Dorn nie śpi i na tego typu pomy­sły wpada, za co póź­niej jest Drugi, zaraz za Pierwszym w Dwóch Osobach.

Na rzecz mio­ta­ją­cej się nam wła­dzy zadzia­łali: RiddleFutomaki. Przycisnęli mnie do muru i kazali śpie­wać. No to śpiewam…

  • Kochliwy byłem od przed­szkola. Imię mojej Pierwszej Sympatii brzmi Monika. To na swoim zaufa­nym kotku mogła oprzeć swą księż­nicz­kową zmę­czoną dłoń pod­czas przed­szkol­nego przed­sta­wie­nia. Kotkiem byłem oczy­wi­ście ja. Ba! Miałem nawet nie­źle roz­wi­nięty ogo­nek i wąsy! Nieźle jak na pięciolatka :)

  • Chodziłem do szkoły pod­sta­wo­wej o pro­filu spor­to­wym. W związku ze związ­kiem śmi­ga­li­śmy czę­sto na jakieś zawody. Razu pew­nego wylą­do­wa­li­śmy w Zgorzelcu, w któ­rym to pięk­nym mie­ście (hi Byte!) pozna­łem jedno z naj­wspa­nial­szych dań, o jakich może pomy­śleć prze­tre­no­wany spor­to­wiec — lody z fryt­kami! Miks tłusz­czu i sło­dy­czy dał takiego kopa, że nawet po zeżar­ciu kilo­grama tej karmy, i tak zmio­tłem prze­ciw­ni­ków w biegu na 60 metrów. Paw nad­szedł później :)

  • Jedyny film, na któ­rym chciało mi się wyć bo i tak już pła­ka­łem to było Requiem dla snu. Nic innego jak do tej pory nie chwy­ciło mnie aż tak za gar­dło, o pła­czu już nawet nie wspo­mi­na­jąc. Papa CoSTa nie płacze.

  • Włosiska na nogach to mam kur­czę dłu­gie! Góra o dziwo raczej łysawa (prócz cza­chy) ale od pasa w dół to się dzieje! Geny mam więc dziwne :)

  • Wolę piersi drobne a jędrne. Duże są OK ale to jakość gwa­ran­tuje dobrą zabawę :)

No to spre­aduję wirusa dalej, taka jest bowiem funk­cja nosi­ciela. Niniejszym chciał­bym zain­fe­ko­wać te indy­wi­dua:
da Killa
Mienta
Ish
Jacca
Ninja

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

11 Komentarzy do “Zostałem oTAGowany więc TAGuję i ja :)”

  1. byte 25/02/2007 do 12:16 # Odpowiedz

    To ty jesteś maszyna spor­towa? Ja mam hopla na nie! :)

    Od klasy 5 do 8 też cho­dzi­łem do klasy spor­to­wej. Robiłem tam za tzw. „ele­ment inte­li­gencki”, bo spor­tow­cem byłem mar­nym. Najlepiej w kla­sie rzu­ca­łem oszcze­pem, to mnie raz wysłali na zawody. Tam pognę­biono mnie na każdy z moż­li­wych spo­so­bów i tak oto nie zosta­łem mistrzem świata.

    • CoSTa 25/02/2007 do 12:22 # Odpowiedz

      o kurde byte, ja też rzu­ca­łem oszcze­pem… tej, sporo tych podo­bieństw (prócz tego two­jego chud­nię­cia — ja zaczy­nam po prze­pro­wadzce tra­cic kilogramy :))

      no ale poza tym zapie­prza­łem na krót­kie dystanse jak się patrzy i — kom­pletne zasko­cze­nie — ska­ka­łem wzwyż! przy moim wzro­ście i budo­wie! i mówiąc szcze­rze, cał­kiem nie­źle mi szło :)

  2. Hadret 25/02/2007 do 12:27 # Odpowiedz

    Do szkoły spor­to­wej nigdy nie uczęsz­cza­łem, ale za to tre­no­wa­łem pin­gla (; W lidze nie gra­łem, za szybko zre­zy­gno­wa­łem (szkoda gadać), ale zda­rzyło mi się jeź­dzić na zawody — bez suk­ce­sów. W Liceum bie­ga­łem, ale na dłu­gie dystanse. Wziąłem mię­dzy innymi udział w Mini-Maratonie i byłem dwieście-któryś ;P Oprócz tego, łapa­łem się rok w rok do repre­zen­ta­cji szkoły w nogę ;o Ale to dla­tego, że piłkę kopać naprawdę lubię (;

    Requiem mnie roz­wa­liło. Jak obej­rza­łem po raz pierw­szy ten film, to przy­rze­kłem sobie nigdy nie wziąć nar­ko­ty­ków. Skończyło się na nie bra­niu tych moc­niej­szych (LSD, Hera, Coka (kogo na nią stać? ;P), Amfa etc.).

    Mnie też główne owło­sie­nie sku­piło się na nogach ;P

  3. Leon 25/02/2007 do 15:23 # Odpowiedz

    Heh, Kosta… mnie tam w gło­wie utkwił inny „sekre­cik” z two­jego życia. Twoja 18-tka…

    Choć rozu­miem dla­czego o niej nie wspo­mnia­łeś — nie­wiele z niej pamię­tasz przecież…(;

    Mogłeś jesz­cze wspo­mnieć o zbrodni pra­wie dosko­na­łej — akcji „Miedzia”, o któ­rej śmiało można powie­dzieć, że była naj­więk­szą aferą III RP.

  4. Riddle 25/02/2007 do 16:44 # Odpowiedz

    A Requiem to wspa­niały film… tro­chę mnie draż­nią ostat­nie hol­ly­wo­odz­kie pro­duk­cje, które sobie bez krę­pa­cji muzykę pod­pier­dzie­lają… to już nie to samo.

    PS: Costa, a weź ty puść track­backa, jak na blog­gera przystało! :)

    PS2: Dzięki za włą­cze­nie się do zabawy i sorry za molestowanie. ;)

  5. Riddle 25/02/2007 do 16:54 # Odpowiedz

    Ach, kocham kiedy moje ładne uni­ko­dowe trzy­kropki zamie­niane są na pseudoencjokupę. :]

  6. CoSTa 25/02/2007 do 17:19 # Odpowiedz

    [b]hadret[/b]: tre­no­wać to tre­no­wa­łem swego czasu nar­ciar­stwo alpej­skie. sla­lomy, giganty, takie tam… świetna sprawa :). z nar­ko­ty­ków to ja tylko kwa­sik. nie­stety, ostatni raz lata temu :/

    [b]leon[/b]: he, 18-tka była fajna i wbrew pozo­rom coś tam z niej pamię­tam. ale nie wiem ile w tym prawdy a ile kitu wci­śnię­tego mi przez was po impre­zie :). a co do mie­dzi to ja się tak śred­nio poczu­wam bo więk­szość roboty wyko­nały przeca radziki. ale za to dziel­nie wie­sza­łem prze­ście­ra­dło „arbeit macht frei” przed liceum i to w poje­dynkę! fiuty bały się na te maszty wleźć…

    [b]riddle[/b]: track­back pusz­czony. wcze­śniej coś nabroił blog futu­ma­kiego i mi pro­ces roz­sy­ła­nia track­bac­ków prze­rwało. a co do utf — to przez zasto­so­wa­nie iso takie krzuny wychodzą?

    • Hadret 25/02/2007 do 19:35 # Odpowiedz

      Tyż dobrze ska­ka­łem wzwyż ^_^ Miałem naj­lep­szy wynik z klasy wraz z moim dobrym kum­plem, który mie­rzy ~2 metry ;D Pamiętam, że przy lądo­wa­niu, pie­prz­ną­łem sobie kola­nem w nos i musia­łem jechać na prze­świe­tle­nie. Ale był ubaw ;)

      Jak to nie­stety? ;>

  7. jacca 25/02/2007 do 20:27 # Odpowiedz

    Brzydzę się spor­tem hm jakby to powie­dzieć wyczy­no­wym ;) ale z pier­siami to święta racja :)

  8. krzychu 26/02/2007 do 09:10 # Odpowiedz

    Szkoła spor­towa i COSta?! Co ci z tego tre­no­wa­nia na dziś zostało?

Dodaj komentarz