Menu serwera

AdBlocki, reklamy i cały ten szum

Whoa, już nawet nie będę linkował tych wszystkich blogów, przez które przebrnąłem dzisiaj czytając wypowiedzi w temacie antyadblocka czy jak tam się ta akcja zwie. Tak, chodzi o blokowanie reklam i zło, jakie to niby dla twórców stron oznacza. Komentować akcji nie ma zbytnio sensu bo i po co. Reklamy jak przeszkadzały tak nadal będą przeszkadzać i jak je killowałem, tak nadal będę to czynił. To bardzo prosta zależność: znacznie wyżej stawiam swoją wygodę przeglądania internetu nad czyjeś z reklam mi wyświetlanych zarobki. Robię dokładnie to samo oglądając telewizję czy też wciągając DVD z jakiegoś pisemka.

ALE

Staram się mimo wszystko mieć jakieś pojęcie, co dzięki tym reklamom zyskuję. Bo – może niezbyt to popularne twierdzenie – ale miejscami zyskuje się na reklamach całkiem sporo. Tak może „od myślnika” wymienię tylko kilka korzyści, które dopadły mnie dnia dzisiejszego. Btw – do wpisu zainspirował mnie golem14 i jego komentarz na blogu Byte’a.

  • Mam w tym momencie cztery darmowe i cztery komercyjne konta pocztowe (w sensie takie, za które płacę). Szczerze mówiąc te cztery darmowe konta funkcjonalnością niezbyt odbiegają od tych komercyjnych a tak po prawdzie to miejscami sporo je przewyższają. Za owe konta nie płacę nic, systematycznie zwiększa się mi ich pojemność i możliwości webowego interfejsu do ich obsługi i co tam jeszcze. Cały mój koszt to zazwyczaj jeden-dwa maile z reklamą dziennie. Koszt wyjątkowo niski, jak na autentycznie dobrej jakości usługi. Konto Gmailowe obsługiwane via program pocztowy oszczędza mi i tego, przy okazji fundując świetnej jakości antyspam. Moje pytanie: kto za to wszystko płaci? Bo przecież to wszystko kosztuje i to całkiem pewnie niemało…

  • Uwielbiam oglądać filmy. Ściągam ich sporo, jestem wrednym piratem ale czasem kupuję filmy oryginalne. Niestety nie kupuję ich tyle, ile bym chciał ze względu na koszty. No niestety, krezusem jeszcze nie jestem i mocno myślę nad wydaniem ok. 50 złotych za płytkę z filmem, tym bardziej, że miesięcznie tych filmów chciałbym obejrzeć nieco więcej niż jeden czy dwa. Eksplozja popularności gazetek z filmami do nich dołączanymi nie wzięła się znikąd. To odpowiedź na potrzeby takich jak ja ludków, którzy z chęcią pieniądze wydadzą ale w akceptowalnej dla nich ilości. Dzięki temu mogłem zgromadzić całkiem pokaźną biblioteczkę niezłej jakości filmów, legalnych i co najważniejsze – niedrogich. Ale jak to jest, że ten sam film, w tym samym Empiku tyle że na innej półce i nie doklejony do gazetki (no i w innym opakowaniu i pewnie lepszej jakości obrazu itd.) kosztuje dwa albo i trzy razy taniej (czasem więcej)? Kto pokrywa różnicę tych kosztów (pogarsza się jakość aby tę różnicę zmniejszyć ile tylko się da)? Kto za to płaci?

  • Oglądam sobie serial w telewizji. Kabelek kosztuje mnie nieco ponad 10 złotych miesięcznie, czyli niedużo. Przecież nie pokrywa to kosztów działania takich telewizji jak Polsat czy TVN. Canal+ czy inne HBO zbierają za swój program abonament ale przecież nie płacę Polsatowi czy TVN za filmy, seriale i przez te stacje wyprodukowane programy. A jeśli płacę, to są to kwoty śmiesznie małe. Więc kto płaci za resztę? Dzięki komu mogę oglądać Prison Break nie płacąc za to diabli wiedzą jak wiele?

Oczywiście – dzięki reklamodawcom i ich reklamom.

Ten medal ma dwie strony i warto sobie z nich zdawać sprawę. To, drogi golemie14, że płacisz za film z gazetką kilkanaście złotych, a nie tych złotych czterdzieści ileś, to właśnie skutek tych brzydkich reklam, których tak bardzo nie chcesz i nie lubisz. Gdybyś nie miał wyboru, to nie byłoby fair. Ale masz wybór – w tym samym sklepie, kilka półek obok masz ten sam film w cenie trzy czy też czterokrotnie większej. Taniej ale z reklamami czy też drożej ale bez reklam? Wybór należy do Ciebie. Nie chcesz reklam w filmach dołączanych do gazetek? Nie kupuj ich! tylko w ten sposób możesz dać do zrozumienia wydawcy, że film z takimi wstawkami Cię nie interesuje. Jeśli jednak chcesz mieć coś tanio i legalnie, wyprodukowanie czego kosztowało zapewne sporo pieniędzy a produkt jest niezłej jakości… Płać albo gódź się na to, by ktoś płacił za Ciebie ale pod jego w takim razie warunkami.

Przyzwyczajamy się do darmowych kont, darmowych usług, tanich filmów itd. Niestety tak różowo nie jest i to wszystko kosztuje. Można płacić samemu albo można godzić się na przerzucenie części lub całości ponoszonych opłat na reklamodawcę. Tyle że wtedy lekkim imo nietaktem jest buczenie, że ów płacący za nas reklamodawca ma czelność dorzucić do produktu swoje reklamy. Owszem, co do formy owych reklam toczyć boje można i trzeba. Tak samo jak wszyscy chyba nie znoszę wywalających się na pełen ekran flashowych gówien. Tak samo jak chyba wszyscy blokuję te cholerstwa jak tylko się da. Tym samym wysyłam reklamodawcom sygnał, że na taką ingerencję to ja się nie mam zamiaru godzić i muszą spasować w natarczywości albo mnie przejdzie chęć na korzystanie z usługi, którą współfinansują.

Na bardzo wielu blogach, które poruszyły ten temat, ludzie w komentarzach przyznawali się (w większości pewnie szczerze), że pozostawiają reklamy Google, gdyż nie są zbyt nachalne, nie przeszkadzają aż tak bardzo i ogólnie da się z nimi żyć. Po wynikach finansowych Google sądząc – był to strzał w dziesiątkę i bardzo dobrze rozpoznano nawyki przeciętnego użytkownika internetu. Widać jak się chce, to można pogodzić nieprzyjemne z pożytecznym.

8 odpowiedzi do AdBlocki, reklamy i cały ten szum

  1. btd Luty 4, 2007 o 21:09 #

    Bez jakich reklam? Na kazdym filmie sa reklamy. Chyba ze dla wypozyczalni filmow sa specjalne wersje zawalone tym marketingowym gownem.

    Co do kont platnych i darmowych. Place za miejsce na moja strone, maila i flickr. Place i wymagam. Konto darmowe dla mnie jest dobre jako lapaczka spamu – no bo dostales ‚za darmo’ to co jeszcze chcesz?

    • CoSTa Luty 4, 2007 o 21:15 #

      dziwne filmy btd kupujesz. na ostatnio nabytych goonies nie mam żadnej reklamy. w pisemkowych wydaniach i owszem zapewne znajdzie się nejedna. godzę się na to bo mam film za 9 złociszy i jestem happy.

      a co do płatności – tak właśnie powinno być. płacę i wymagam. niemniej konta darmowe istnieją, bardzo wielu ludzi z nich korzysta i nie wiem dlaczego bardzo wielu uważa, że „im się należy” wszystko wkoło za darmo. dziwne myślenie, typowo roszczeniowe i nie mam bladego pojęcia skąd się biorące i na jakiej podstawie wyrastające.

  2. Mikołaj Luty 5, 2007 o 06:52 #

    CoSTa, zapomniałeś o jednym – płacąc za kablówkę płacisz także Polsatowi, TVN i innym stacjom, które masz w pakiecie. :)

    Operator płaci za „gniazdko”, czyli za każdego użytkownika swojej sieci. Nie są to wielkie kwoty – od kilku do kilkudziesięciu groszy miesięcznie, w zależności od atrakcyjności programu. Mnożąc to przez 12 miesięcy oraz przez kilka milionów abonentów kablówek mamy w ciągu roku całkiem niezłe wpływy.

    A z wpisem się oczywiście zgadzam :)

    • Brzoza Luty 5, 2007 o 10:50 #

      Ano policzmy te wpływy z kablówek… Jakieś 6 mln użytkowników (strzelam po suficie, ale nie sądzę, żeby było w Polsce więcej) x 1 zł za mega drogi program (np. tyle kosztował kiedyś TVN 24) x 12 miesięcy = 72 mln zł rocznie. Hmmm. Budżet telewizji ogólnopolskiej oferującej treści na akceptowalnym poziomie to ok. 1 mld złotych rocznie… Czyli brakuje nam tylko 930 mln zł… A kto za to płaci:)

  3. golem14 Luty 5, 2007 o 12:33 #

    Filozoficznie…

    „De gustibus non est disputandum”

    …..

    A jeszcze jedno…

    Ja tam sobie uważam, że treści sponsorowane powinny być wyraźnie oznaczone, co bym miał wybór „zjeść czy nie”. Sponsorowane filmy, gazety, testy sprzętu, wpisy na blogach… cóż bardzo nie lubię reklamy ukrytej, szeptanej, podprogowej itp. takie moje zboczenie. Jaka mam pewność, że kupując najnowszy hit za 120 PLN nie znajdę tam reklamy? Jak komuś da się palec…

  4. madman Luty 5, 2007 o 13:13 #

    Ale sama akcja dotyczyla rzekomo reklam na stronach WWW. Jezeli jest tak, jak twierdza autorzy akcji, ze „dostep do tresci strony uwarunkowany jest obejrzeniem reklamy”, czy jakos tak, to powinno to byc wyraznie zaznaczone. Np. poprzez wyswietlenie regulaminu korzystania ze strony _przed_ jej wyswietleniem.

    Skoro niczego takiego nie ma, JA decyduje, co chce ogladac.

    Podobnie JA decyduje, jak bede ogladal film dolaczony do gazetki. JA zaplacilem za ten film,wiec jest moja wlasnoscia. Wrzuce do komputera i obejrze bez reklam. Czy tez nagram jego kopie z pominieciem reklam? MOJ wybor. Oczywiscie, nie powinienem tak zmienionego filmu nikomu (poza Fair Use) udostepniac, jednak na swoj uzytek moge z nim zrobic, co mi sie rzewnie podoba :)

    Co do twierdzen tworcow tej dziwnej akcji o lamaniu prawa przez uzytkownikow blokujacych reklamy, niech doczytaja przepisy i poprawia te bzdury na stronie; niech licza sie tez z tym, ze ktos moze ich pozwac za falszywe oskarzenia…

  5. CoSTa Luty 5, 2007 o 21:10 #

    [b]mikołaj[/b]: tak jak brzoza pisze – wpływy z kablówek to wisienka na czubku tortu :). media reklamą zarabiają głównie. telewizje płatne reklamą sobie budżet uzupełniają (pewnie całkiem nieźle tak swoją drogą), niemniej ta reklama i tak jest tam obecna. oczywiście w o wiele mniejszych ilościach ale jest. jednak reklama to potężny rynek i wielkie siano…

    [b]golem14[/b]: wiesz, tu „de gustibus” nie ma zbyt wiele do rzeczy bo nie o gusta się rozchodzi tylko o pieniądze. a tych płacisz mniej za płytkę dostępną z gazetką właśnie dzięki reklamom. nie szeptanym, nie podprogowym, nie ukrytym (??? skąd w ogóle te określenia na reklamy na płytkach??? jakieś niemiłe doświadczenia z reklamą podprogową na płytce z „pani domu”? :)) tylko całkiem normalnym. trzy, cztery reklamy. niezbyt tego dużo. a skąd ja mogę więdzieć skąd ty możesz mieć pewność, że na płytce za 120 złociszy nie ma reklam? w zdecydowanej większości filmów nie z gazetek tylko kupowanych w normalny sposób i za pełne kwoty takich numerów po prostu nie ma. no nie popadajmy w paranoję i nie oskarżajmy wydawców, że pchają reklamy podprogowe i co tam jeszcze mogą w produkt, który sprzedają za grube pieniądze. ja się z czymś takim jeszcze nie spotkałem.

    [b]madman[/b]: troszkę szerzej staram się patrzeć niż tylko to, co pokazuje mi monitor i co twórcy/a akcji mieli do powiedzenia. zasadniczo zgadzam się z tobą choć ja skracam cały proces do po prostu blokowania niechcianych treści. i już :)

  6. waltharius Luty 6, 2007 o 13:51 #

    Generalnie zgoda. Zawsze są dwie strony medalu i tak samo jest tutaj, tylko kolesie z opisywanej akcji stworzyli niejako trzecią stronę tego medalu i dlatego ich wyśmiano. Ale mniejsza o to. Reklama to biznes, biznes to pieniądze. Jednak nawet tutaj ten biznes musi być na dłuższą metę przemyślany bo inaczej zaczyna się bunt potencjalnych klientów – adblock itd.

    Co do reklam podprogowych to kiedyś była jakaś afera odnośnie twórcy popularnych, smoliście czarnych napojów gazowanych za serwowanie reklam podprogowych. Tak mi się coś o uszy obiło.

    I kolejna sprawa (humorystyczna) – dzięki akcji o nie blokowaniu reklam WWW zainstalowałem sobie AdBlocka Plus, do tej pory nie używałem. Wierzę, że dzięki tej akcji wzrost popularności AdBlocka jest znaczny :D A może taki był tego zamiar? Sądząc po przygotowaniu całej tej akcji nie zdziwiłbym się :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Quest #01 zaliczony!

Tak jest, wczoraj zaliczyliśmy questa #01 w naszej dłuuugiej liście questów do wykonania w drodze do hojly grajla, czyli zamieszkania...

Zamknij