Menu serwera

Ubuntu Feisty Fawn Herd 3 na Parallels Desktop

Ubuntu Feisty Fawn herd 3 na Parallels Desktop

Jakoś tak w zeszły weekend naszła mnie chęć na małą reinstalkę mojego wirtualnego Ubuntu w celach sprawdzenia, jak też pod Parallels najświeższe testowe wydanie tego systemu będzie się sprawowało. W skrócie: działa ale nie tak, jak Dapper :/. Trudności występują już na etapie instalacji (Parallels, z którego korzystam, to jedna z ostatnich wersji beta, jaka pokazała się przed wydaniem RC1 tego programu). System wiesza się w najdziwniejszych momentach, na oko nie mających z jego działaniem większego związku, bo np. podczas kopiowania plików na wirtualny dysk twardy. Nic innego się nie dzieje prócz owego kopiowania (przynajmniej ja o niczym takim nie jestem informowany) a tu nagle BAM, zwis emulowanej maszynki. W końcu jednak system się zainstalował ale… Tu przyszedł ciąg dalszy problemów. Po uruchomieniu systemu na dzień dobry zaatakował mnie komunikat o wywalającym się add/remove i za diabła nie szło skonfigurować sieci. Próbowałem wszystkich znanych mi sposobów, różnych ustawień samego Parallels – tyłek. Sieć nie chciała ruszyć za diabła. Nieco mnie to rozczarowało ale postanowiłem trochę przynajmniej po systemie poklikać. Zwis za zwisem. Padała aplikacja za aplikacją. Pracować niby można było ale z tym dziwnym uczuciem duszy na ramieniu, że zaraz coś poleci w pierony. Jednym słowem: Ubuntu Feisty Fawn Herd 3 działa na moim Parallels ale niestabilnie jak diabli.

Na tej samej wersji Parallels zainstalowany później Dapper śmigał bez żadnych problemów.

Zdaje się, że muszę poczekać na stabilną wersję 7.04 ewentualnie zrobić upgrade Parallelsa do jakiejś ostatniej wersji RC bo kiepsko to widzę jak na razie. OK, na szczęście dorobiłem się w międzyczasie zewnętrznego a pojemnego dysku twardego i gdzieś te obrazy dysków trzymać mogę, więc przerzucanie się między wersjami Ubuntu nie będzie problemem :). Póki co makówkarze raczej nie mają się co łapać za emulację testowego Ubuntu. A przynajmniej nie na Parallels Desktop.

screen w pełnym rozmiarze

8 odpowiedzi do Ubuntu Feisty Fawn Herd 3 na Parallels Desktop

  1. Hadret Luty 14, 2007 o 11:18 #

    Ano, ciekawostka. Ponoć FF jest na tyle stabilny, że co bardziej hardkorowi juzerzy korzystają z niego na co dzień. Sam się nad tym zastanawiam bo LightScribe mojej nagrywarki działa na Dapperze albo na Feistym właśnie – na EE trzeba się trochę naścierać, a jak powszechnie wiadomo – leniwy jestem ;) Zresztą, muszę sprawdzić, może z nowym kernelem – 2.6.17-11, już śmiga? A ja niepotrzebnie narzekam? ;)

    P.S. Add/Remove to jedne z pierwszych aplikacji, której robie… remove ;)

  2. ximian Luty 14, 2007 o 12:26 #

    Widocznie, Feisty i Parallels się gryzą bo przy natywnej instalacji nie miałem praktycznie żadnych problemów (może prócz tych z apletem baterii). Co więcej pozytywnie mnie zaskoczyło włączenie do domyślnej instalacji network managera dzięki czemu mogłem bez problemów połączyć się z siecią WiFi :-)

  3. CoSTa Luty 14, 2007 o 14:03 #

    no niestety, ja mam cholera problem pod parallelsem. coś tam działa zdecydowanie inaczej niż w dapperze, bo z dapperem praca jest miła i przyjemna oraz bezproblemowa. kurczę, tak se kombinuję gdzie może parallels sprawiać problemy i wychodzi mi na to, że za głupi jestem i ni diabła się nie domyślę :). czas uaktualnić emulator, być może któreś RC problem rozwiązało.

  4. madman Luty 14, 2007 o 15:33 #

    CoSTa, a probowales moze odpalic na Mini Ubuntu LiveCD? Albo zainstalowac system na jakims wolnym dysku podpietym via USB ?

    Zastanawiam sie nad kupnem intelowego maka, ale wlasnie jako maszyny linuksowej ;)

    Dlatego tez ciekawi mnie, jak by to dzialalo – szczegolnie wsparcie sprzetu (wifi, grafika, dzwiek etc.)

    • btd Luty 14, 2007 o 20:49 #

      Dobry pomysł, tym bardziej że co by nie mówić mac mini to jest zwykły pecetowy laptop. Jak ubuntu na zwykłym intelowym laku sie zainstaluje to na mini powinno być tak samo. Chyba że przeszkodą będzie EFS czy jak tam ten ichniejszy bios się nazywa.

  5. CoSTa Luty 14, 2007 o 21:17 #

    [b]madman[/b]: tu nie idzie tak po prostu „odpalić” live – brak biosu, jest EFI. z instalacją się nie bawiłem jeszcze bo czekam na leoparda a to będzie dobry moment do zaorania primary twardziela i zrobienia dualboota z ubuntu na pokładzie właśnie. być może dojdzie i vista jeśli da rady tripleboota jakoś wydziergać :). ponoć nie ma większych problemów z działaniem. znaczy problemy są ale jak widzę po forach, można nad nimi zapanować i nie są to jakieś bardzo poważne rzeczy. a jak się toto instaluje znajdziesz ładnie opisane tutaj: [url=http://sowerbutts.com/linux-mac-mini/#i386]instalacja howto[/url]. jak widzisz quest jest niezły :). póki co myślę jednak bardziej o zafundowaniu sobie drugiego gigabajta ramu bo ponoć wtedy emulacja idzie pełną parą.

    [b]btd[/b]: EFI. tak, to główny problem. rozwiązuje się to przez użycie bootcampa (taki applowski soft umożliwiający m.in. instalację bezproblemową windowsa) i wykonania wszystkich tych czarów opisanych w podanym wcześniej linku. może jak jakims cudem będę miał czas i się nudził to popsuję sobie system… póki co emuluję. też jest dobrze :)

  6. madman Luty 15, 2007 o 07:47 #

    @CoSTa: Z tego co czytalem, powinno sie bez applowych wynalazkow uruchomic – Applowe EFI ma tryb emulacji BIOSu, wystarczy wiec zainstalowac GRUBa, czy eLILO :)

    Nie mam niestety mozliwosci wybrobowania takowego, z braku sprzetu

    • CoSTa Luty 15, 2007 o 19:13 #

      no ja póki co nie mam zamiaru się bawić bootloaderami. to przy instalacji nowego systemu. wtedy i owszem, poeksperymentuję sobie :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Polska – kraj fochów

Obiecałem sobie po powrocie z wakacji (czyli dawno temu), że będę Kaczyńskim patrzył na ręce i będę sobie po nich...

Zamknij