300

Obiecałem sobie, że obej­rzeć muszę. Obiecałem sobie, że w kinie. Obiecałem sobie oglą­dać te obrazki bez zbyt­niego hur­ra­op­ty­mi­zmu, bo do pla­stycz­nej kon­wen­cji filmu prze­ko­nały mnie same tra­ilery. Przed pój­ściem do kina zebra­łem nieco opi­nii, prze­bie­głem się krótko po sieci w poszu­ki­wa­niu jakichś ocen i… Strwożyłem się wielce. Pisano i mówiono mi, że film miałki, że nudny, że zupeł­nie (sic!) nie­praw­do­po­dobny a gdzieś tam jakiś pra­wi­cowy as w nagich męskich tor­sach widział tylko pro­pa­gandę homo­sek­su­ali­zmu. Jeeezu, jak bar­dzo trzeba mieć zachwianą swoją sek­su­al­ność, by na widok kalo­ry­fera dosta­wać wypie­ków na twa­rzy? Gdzieś tam też wyczy­ta­łem zarzut o zbyt­niej komik­so­wa­to­ści filmu, o nie­po­do­ła­niu zada­niu w sfe­rze fabularnej…

300

Na boga, ludzie, to jest ekra­ni­za­cja KOMIKSU!!! Czego wy żeście się tam spo­dzie­wali??? Filmu doku­men­tal­nego? Zaangażowanych roz­my­ślań meta­fi­zycz­nych i moral­nych roz­te­rek tar­ga­ją­cych głów­nymi boha­te­rami? Pewnie, że można było, tylko po co? Dlaczego? Po jaką cho­lerę? Na ekran prze­nie­siono (wier­nie) komiks i nie dora­biano do tego zbęd­nej ide­olo­gii. Po jaką cho­lerę miano ją dora­biać? Tym fil­mem rzą­dziła kon­wen­cja komiksu i gdyby z niej choć na moment wypadł — poległby na całej linii. Na szczę­ście film cudow­nie trzyma się kon­wen­cji i daje to wszystko, czego można się było spo­dzie­wać a w war­stwie pla­stycz­nej — o wiele, wiele wię­cej. Jak widać — jed­nym może się to bar­dzo nie podo­bać, innym może dokład­nie o to cho­dzić. I bogu niech będą dzięki za tę róż­no­rod­ność, bo gdy­bym miał oglą­dać tylko filmy robione wedle wyobra­że­nia asa od homo­sek­su­ali­zmu, pew­ni­kiem szlag by mnie tra­fił na miejscu.

Co więc zna­la­złem w fil­mie? Przede wszyst­kim roz­bu­chany obraz — świetne kolory, dosko­nałe uję­cia, bar­dzo wierne odwzo­ro­wa­nie komik­so­wej wizji. Stworzono soczy­ste wido­wi­sko, któ­rego każdą klatkę z osobna można oglą­dać jak plan­szę komiksu. Jest też nie­zły dźwięk i bar­dzo odważne choć świet­nie w kon­wen­cje się wpa­so­wu­jące, mocne rzeź­bie­nie trą­cące meta­lem. Jakimś kar­ko­łom­nym spo­so­bem brzmi to dobrze. Co dalej? W sumie, nie­wiele wię­cej bo i nie­wiele wię­cej chciano chyba w fil­mie zawrzeć. Czytając w necie jakieś porów­na­nia w stylu Leonidas — Ben Laden i Kserkses — Bush mogę się tylko zasta­na­wiać nad sta­nem umy­sło­wym auto­rów te porów­na­nia czy­nią­cych. No cóż, jak się bar­dzo chce to można sobie czy­nić dowolne porów­na­nia i robić z sie­bie idio­tów. OK, to nie mój pro­blem tylko tych autorów.

Film nie jest żadną poli­tyczną dekla­ra­cją i nawet do tego nie aspi­ruje. Film nie two­rzy mitów bo jest na micie oparty. Film nie chce nawet pró­bo­wać być jakoś wia­ry­godny bo jest naj­zwy­czaj­niej w świe­cie zobra­zo­wa­niem czy­jejś fan­ta­zji — bajką w stylu Gladiatora, tyle że wizu­al­nie zde­cy­do­wa­nie imo cie­kaw­szą. Film nie zamie­rza ani przez chwilę sta­wiać Ważnych Pytań i pró­bo­wać zna­leźć na nie Odpowiedzi. Z filmu sypią się stan­dar­dowe „fre­edomy” i „fre­emeny” (zawsze mnie to dziwi — jak pod­dani jakie­goś króla drą japę o byciu wol­nymi… zdaje się, że do pierw­szego pła­ce­nia podat­ków :)) w ilo­ściach na szczę­ście moż­li­wych do prze­łknię­cia. Można by tak jesz­cze długo ciągnąć…

Czym więc ten film jest? Ten film jest pla­stycz­nie rewe­la­cyjną, dźwię­kowo nie­złą, fabu­lar­nie przy­sia­dalną ekra­ni­za­cja komiksu. I kom­plet­nie niczym wię­cej (oraz niczym mniej). Szukanie na siłę ana­lo­gii, para­lel, Pytań, Odpowiedzi czy tro­pie­nie homo­sek­su­ali­zmu to już pobożne życze­nia i naj­wi­docz­niej nad­miar czasu oraz nie­zro­zu­mie­nie konwencji.

Dostałem to, na co cze­ka­łem. Dzięki za to! DVD kupię a być może sko­czę i drugi raz do kina z Dorophą. Bo warto!

Ocena w skali 1–10: 8

300

Obsada:
Gerard Butler … King Leonidas
Lena Headey … Queen Gorgo
Dominic West … Theron
David Wenham … Dilios

pol­ska strona filmu
film w ser­wi­sie imdb.com
tra­ilery do wzię­cia
Miller Zone w wydaw­nic­twie Dark Horse

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

21 Komentarzy do “300”

  1. byte 25/03/2007 do 12:25 # Odpowiedz

    W kate­go­rii „ekra­ni­za­cja komiksu” i w porów­na­niu do „Sin City” — jak to oceniasz?

  2. CoSTa 25/03/2007 do 12:39 # Odpowiedz

    ekra­ni­za­cja komiksu: dosko­nale zrobione

    w porów­na­niu do sin city — zde­cy­do­wa­nie sła­biej wypada

    ale po praw­dzie to też dwa różne komiksy i dwa różne filmy, tym aku­rat zbyt­nio się nie suge­ruj. chcesz obej­rzeć komiks w ruchu i ze świet­nymi uję­ciami? idź do kina (koniecz­nie kino! szkoda psuć sobie efekt na telewizorze/monitorze)! w pozo­sta­łych przy­pad­kach można sobie odpu­ścić. nie jest to nic waż­nego dla kine­ma­to­gra­fii i jakiś krok milowy dla kina w ogóle. po pro­stu zekra­ni­zo­wano komiks, bez więk­szych pre­ten­sji. sin city to inna liga, inna wraż­li­wość, kom­plet­nie co innego.

  3. Biter 25/03/2007 do 12:41 # Odpowiedz

    Byłem na pre­mie­rze. Trup ściele sie gęsto, momen­tami w tem­pie 100 ciał na minute — ale podane jest to w spo­sób mistrzow­ski. Ten film koniecz­nie trzeba obej­rzeć w kinie bo obraz jest tu naj­waż­niej­szym atu­tem. Bardzo dobry film, obej­rzę go jesz­cze nie raz i nie będzie to czas stracony.

  4. rash 25/03/2007 do 13:10 # Odpowiedz

    Ja na film­we­bie dałem 9/10, jestem zachwycony.

  5. oscillatewildly 25/03/2007 do 14:28 # Odpowiedz

    mhm — czer­ski cho­ler­nie prze­sa­dził z tym stwier­dze­niem o fil­mie dla homoseksualistów.

  6. shqvarny 25/03/2007 do 15:24 # Odpowiedz

    jesz­cze nie oglą­da­łem, ale szy­kuję się na seans w prze­ciągu naj­bliż­szych kil­ku­dzie­się­ciu godzin. mam obawy bo tra­iler ma 2 minuty, a film 2 godziny.

    zdję­cia do filmu trawły 62 dni, obróbka cyfrowa pra­wie rok — wia­domo czego można zatem ocze­ki­wać. iry­tują (a nawet roz­sier­dzają) mnie reklamy — [b]skąd im się milion Persów wziął?[/b] (cho­ciaż Herodot mówił bodajże nawet o kilku milionach)

  7. mads 25/03/2007 do 16:58 # Odpowiedz

    Wczoraj oglą­da­łem i jak dla mnie film pierw­sza klasa, pod wzglę­dem jako­ści scen bata­li­stycz­nych to pierw­sza liga razem z LOTR-em.

    Oczywiście można przy­cze­pić się do fabuły, do miał­kich tek­stów, ale po co? Nie posze­dłem na film histo­ryczny, tylko na rzeź­nie, która została podana w spo­sób perfekcyjny.

    Teraz cze­kam z nie­cier­pli­wo­ścią na DVD, bo jed­nak kino to nie ta sama jakość. W Cinema City to #$%$^ nawet napisy były rozmazane.

  8. Sky Ace 25/03/2007 do 19:42 # Odpowiedz

    Też byłem na pre­mie­rze i wysze­dłem z kina bar­dzo zado­wo­lony. DVD to oczy­wi­ście będzie mus, mam tylko nadzieję, że to nie Monolith będzie to wyda­wał i dosta­niemy jakąś nor­malną wer­sję DVD a nie „bonusy: menu dvd, dostęp do wszyst­kich scen, zwia­stun filmu” za 50 zeta.

    Wcześniejszych recen­zji nie czy­ta­łem, nigdy nie czy­tam, szcze­gól­nie ame­ry­kań­skich — po co sobie psuć film wizjami jakichś kre­ty­nów o homo­sek­su­aliź­mie i doszu­ki­wa­niem się wszę­dzie Busha i Iraku. Get a life. ;]

    Względy histo­ryczne — ależ to ekra­ni­za­cja komiksu jest, jakie względy historyczne? :)

    A sceny walki wy-mia-ta-ją. I choćby dla­tego warto obej­rzeć, bo zro­bili to doskonale.

  9. drillah 25/03/2007 do 20:07 # Odpowiedz

    I ja uwa­żam, że film jest dobry. Tak jak pisa­łem u sie­bie na blogu, ta armia per­sów to dla mnie bar­dziej połą­cze­nie ple­mion zulu­sów z japoń­czy­kami, jed­nak w kon­tek­ście filmu dobrze to zdaje egza­min. Warty obej­rze­nia choćby za wcze­śniej wspo­mniane sceny batalistyczne.

  10. Riddle 26/03/2007 do 02:55 # Odpowiedz

    Ej Costa, to myśmy musieli łazić po róż­nych czę­ściach neta — na YouTube wszy­scy w vlo­gach się nad fil­mem rozpływali…

    Nie należy peł­zać po źró­dłach komer­cyj­nych tylko tych nie­za­leż­nych. :P

  11. golem14 26/03/2007 do 06:49 # Odpowiedz

    Nie widzia­łem… czy­ta­łem kry­tyczne komen­ta­rze, które bar­dzo przy­pa­dły mi do gustu ale dziś tra­fi­łem na stronę:

    [url]http://archeowiesci.blox.pl/2007/03/Zafalszowane-Termopile-czyli-dlaczego-zamiast-300.html[/url]

    i zwat­pi­łem w kry­tykę krytyków…

    Chyba warto zapo­dać tu cytacik:

    „„300” jest dzie­łem z gatunku fan­tasy, więc jego ocena pod kątem prawdy histo­rycz­nej nie ma sensu.”

  12. Ender 26/03/2007 do 06:57 # Odpowiedz

    300 ni ejets fil­mem histo­rycz­nym (komiks tez nie byl). Moze jako ekra­ni­za­cja komi­sku, film jest swietny. Nie wiem, komiksu nie widzia­lem. Sam film zas mnie zme­czyl. Za duzo pate­tycz­nych gadek, ogol­nie za duzo gada­nia. Za duzo scen, spra­wia­ja­cych wra­ze­nie ze plan fil­mowy zmie­scil sie w jed­nym stu­dio. Stylizacja — jakos nie przy­pa­dla mi do gustu.

    Sin City — bylo o wiele lep­sze (moze dla­tego ze komiks mial akcje latwiej­sza do prze­nie­sie­nia na tasme filmowa).

  13. strideer 26/03/2007 do 09:17 # Odpowiedz

    Dla mnie maks!

    http://24mm.org/moleskine/2007/03/300/

  14. trevor 26/03/2007 do 12:10 # Odpowiedz

    Tak dla infor­ma­cji dodam, że bedzie jesz­cze gierka na PSP. Jest nawet już stronka i scre­eny. Dostać się można poprzez http://www.200themovie.com

    pozdra­wiam

  15. walth 26/03/2007 do 15:06 # Odpowiedz

    Dzięki CoSTa :) Wiem już, że film nie dla mnie :) Zawsze to coś, może kie­dyś z nudów…

    Pozdrawiam

  16. krzychu 27/03/2007 do 14:07 # Odpowiedz

    Przebiegle pod­rzucę:

    http://camera.art.pl/index.php/archives/57

    :)

  17. Maksio 01/04/2007 do 14:38 # Odpowiedz

    Widać ile tu homo­sek­su­ali­zmu skoro król mówi na końcu:„Moja żono, moja ukochana”.Efekty super, sound­track też i w ogóle wypas.Niecierpliwie cze­kam na dvd.W skali od 1 do 10 daje 8 bo nie­które rze­czy nie paso­wały ale reszta była wywalista.Polecam.

  18. 300 02/04/2007 do 13:55 # Odpowiedz

    Film jest pełen wspa­nia­łych walk oraz cie­ka­wych zdjeć. Ale to wszystko co jest w nim cie­ka­wego. Patriotyz Spartan jest rodem ze Szwejka . Dobrzy ludzie są piekni i wspa­niali — patzr Spartanie , reszta Greków wyglada jak banda tchó­rzy i nie­do­raj­dów. A żeli ludzie — jak Eforowie i Efialtes nie wiem czemu muszą być total­nie zbo­czeni i zde­for­mo­wani fizycz­nie. Film jest cza­sami nudny od nad­miaru patosu.

    Za to pod­do­abł mi sie pomysł w jaki sposó przed­sta­twiono wschodni despo­tyzm i wol­ność Greków. U Greków są odsło­nięte twa­rze bez żad­nych ozdób. Persowie cho­wają twa­rze za zasło­nami , maskami i zdo­bią je w spo­sób karykaturalny.Ale ogólni to kicha o któ­rej zapo­mnimy za miesiąc.

  19. Skrzatan 03/04/2007 do 21:38 # Odpowiedz

    Film swietny, cudowne sceny walk per­fek­cyjny obraz, nisz­cząca muza. po pro­stu cudenko, nie jest to film dla ludzi szu­ka­ja­cych cze­gos gle­bo­kiego, to po pro­stu 2 godziny nie­sa­mo­wi­tej akcji i pro­stej acz wcia­ga­ja­cej fabuly.

  20. Bejitao 06/04/2007 do 12:06 # Odpowiedz

    Fajna dla oka bajka i tak należy ten film odbie­rac a nie jak nie­któ­rzy doszu­ki­wać sie ana­lo­gii do histo­rii. Co do wyglądu Persów to respect dla twór­ców filmu, że poka­zali ich róż­no­rod­ność bo prze­cież w desan­cie na Grecję bralo udział 46 nacji impe­rium to w fil­mie i tak poka­zan tylko mały odłam. Naturalne że musiały wyglą­dać pry­mi­tyw­nie bo na pierw­szą flankę nie wysyła sie Inteligencji tylko motłoch.

  21. lamb 05/08/2011 do 20:26 # Odpowiedz

    vt423v1423bv42bv764b92v

Dodaj komentarz