Breakbeat Era — grzebiąc w starociach

Ostatnio bar­dzo mi się nostal­gicz­nie przy kom­pu­te­rze robi. A bo wie­cie, rozu­mie­cie — zachciało mi się wszy­stek media na twarde dyski wrzu­cić coby jakoś nad tym zapa­no­wać a muszę przy­znać, że przez lata zebrało się tego dobra cał­kiem sporo. I tym oto spo­so­bem wylą­do­wało mnie na twar­dym coś, co nie­jaki kolega Sarnowski (gre­etz Sarena! :)) powi­nien wcią­gnąć wyda­jąc odgłosy sią­pa­nia z nosa, a to za sprawą łka­nia, jakie w gar­dzieli mu się na pewno pojawi. Bo ten kawa­łek to też nie­złe zasko­cze­nie a jego wygrze­ba­nie sporo wspo­mnień przy­wo­łało. Stancja, stu­dencka komuna, rżnię­cie na kom­pu­te­rach i kon­soli w kilku chłopa na raz, dym papie­ro­sowy, który trzeba było kroić bo wie­trze­nie nie miało już sensu, gnój i syf stu­denc­kiego mieszkania…

Nie mam poję­cia co to za kapela, co teraz pora­bia i czy w ogóle ist­nieje. I czego doko­nała. Breakbeat Era pozo­sta­nie wyzwa­la­czem miłych wspo­mnień i rzew­nej atmos­fery, nawet jeśli nutka skoczna a sym­pa­tyczna w odbio­rze jest.

Dzielę się. Dzielę się dosko­na­łymi latami mojego żywota. Moje dzie­le­nie przy­biera kształt tele­dy­sku wygrze­ba­nego z jakiejś pod­łej płytki pisemka Techno Party (oj tak, kupo­wało się swego czasu tego sporo — za pół­darmo w Tesco dawali :)) i z tej samej płytki — kawałka w empe­trzy do pobra­nia i wrzu­ce­nia w swoje odtwa­rza­cze mp3 (kawa­łek ląduje w moim zbiorku smacz­nych utwo­rów). Może komuś się spodoba…

Breakbeat Era — wiem, jakość do bani ale źró­dło jest fatalne

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jeszcze nikt nie skomentował. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz