Grecja — kraj znieczulicy i krwawych rytuałów

Zawsze to wie­dzia­łem ale dopiero seria foto­gra­fii, które otrzy­ma­łem ostat­nio, utwier­dziła mnie w moim prze­ko­na­niu: Grecja to pogań­ski graj, prze­są­czony kul­tem krwi, prze­mocy i za nic mający taką na ten przy­kład god­ność zwie­rząt. To, co wyczy­nia się tam przy oka­zji ponoć chrze­ści­jań­skich świąt Wielkanocy, może posłu­żyć za wodę na młyn Watykanu, który pod ber­łem żela­znego papieża ruszy pew­nie nie­ba­wem nieść świa­tło wiary w postaci jasno świe­cą­cych sto­sów. Jako pierw­szą powi­nien odwie­dzić Grecję właśnie.

A dla­czego? Klikając na poniż­szy link się dowie­cie. Uwaga! Materiał OSTRY!

Męczenie zwie­rzę­cia zaczyna się od obra­nia ze skóry. Później jest o wiele gorzej. Główna męcząca — Christina (hi ciotka! :)), z boku Christos — nie­złe ziółko.
Po oskó­ro­wa­niu zwie­rza nadziewa się na solid­nego drąga. Robi się to per­wer­syj­nie, od dupy strony… Drąg (pal) w odbyt wraża Christos. Za łeb biedne zwie­rzę cią­gnie Jorgos.
Poniżony, oskó­ro­wany, nabity na pal bara­nek. Żądza krwi kazała pew­nie cały ów płyn wypić mojej rodzi­nie w sta­nie suro­wym. Popatrzcie, nie ma tu jej ani kropli!
Wynik mor­der­stwa za szcze­gólną dood­byt­ni­czą (w postaci pala) pre­me­dy­ta­cją: pyszny bara­nek paluszki lizać i w ogóle MNIAM! Ten w far­tu­chu to mistrz cere­mo­nii skła­da­nia ofiary mrocz­nym sta­ro­grec­kim bóstwom — Nikos. Ja chcę tam byyyyć!

Ogólne :). No a tak poza tym to zazdrość i solenne sobie przy­rze­cze­nie, że kie­dyś na moim tara­sie będą odby­wały się sceny podobne. A co tam, czas zbli­żać kultury! :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

21 Komentarzy do “Grecja — kraj znieczulicy i krwawych rytuałów”

  1. Piotr Pyclik 30/04/2007 do 08:35 # Odpowiedz

    Przez chwilę bałem się, że to na serio. ;)

  2. Hadret 30/04/2007 do 10:00 # Odpowiedz

    OMG ;D

  3. opi 30/04/2007 do 10:03 # Odpowiedz

    Eee.

  4. btd 30/04/2007 do 12:23 # Odpowiedz

    Ku chwale Dionizosa !

    Jak pan­zer­kar­di­nal bedzie chcial jakie­gos dymu do pew­nie dosta­nie ‘This is SPARTA !!’ :->

    A ja chet­nie z topo­rem bym dosko­czyl :D

  5. Łukasz Horodecki 30/04/2007 do 12:48 # Odpowiedz

    Hmmm… pie­czone jagnię… naj­lep­sze moż­liwe żarełko… poezja w mię­snym wydaniu…

    U W I E L B I A M !!!

  6. byte 30/04/2007 do 15:47 # Odpowiedz

    Jeeeezu, dobrze że jestem dobrze po obiedzie :)

  7. ish 30/04/2007 do 16:12 # Odpowiedz

    za Opim: eee?

  8. ciotka's eleni 30/04/2007 do 16:42 # Odpowiedz

    a ty mysla­les ze bara­nek ( w tym przy­padku kozlatko)ze stajni laduje pro­sto na tale­rze? o nie moj drogi, jak widzisz trzeba sie przy tym sporo naro­bic. oso­bi­scie wla­czy­lam sie do rytu­alu kre­cac palem na roz­nie, zajelo nam to z 5 godzin i jesz­cze mu bylo za malo.

    P.S. Ten co wbija kozlatko na pal to nie Christos tylko Dimitris ina­czej Konan. Moj syn jest na to nazbyt delikatny

  9. ciotka's eleni 30/04/2007 do 16:53 # Odpowiedz

    poza tym jestes okropny, opu­bli­ko­wa­les naj­krwaw­sze zdje­cia! czy mam zapew­nic towa­rzy­stwo ze nie jeste­smy ludo­zer­cami? dla row­no­wagi wstaw tez pare bar­dziej cywi­li­zo­wa­nych i sielskich…

  10. Łukasz Horodecki 30/04/2007 do 16:56 # Odpowiedz

    Nie naj­krwaw­sze, a naja­pe­tycz­niej­sze. Szczerze zazdrosz­czę uczty!

  11. btd 30/04/2007 do 17:12 # Odpowiedz

    Zdjecia sa dobre i nic nie zmieniac.

    Przeciez to nie koszerna jatka gdzie sie zabija zwie­rzeta poprzez wykrwa­wie­nie. To jest dopiero eee.

    • Brzoza 30/04/2007 do 22:15 # Odpowiedz

      A Ty myślisz, że jak się na wsi te baranki uka­tru­pia? Dokładnie tak samo — przez wykrwawienie.

      A jedzonko rze­czy­wi­ście paluszki lizać. W przy­szłym roku, co by się nie działo — wsia­damy całą rodzinką i lecimy do Grecji na Wielkanoc. To będzie nie­zły wypasik:)

      • btd 01/05/2007 do 03:48 # Odpowiedz

        Tzn na zywca pod­ci­nasz gadlo? No bo swi­nia dostaje w lep, a potem ja wykrwa­wiano, przy­naj­mniej u mojej rodziny.

        • Brzoza 01/05/2007 do 22:12 #

          Kiedyś widzia­łem jak to się robi i to było na żywca. Ale tak mię­dzy nami mówiąc — to chyba żadna róż­nica. Baranek dostaje w czapę, tra­fia na ruszt i jest smacz­nie. I oto cho­dzi i oto chodzi:)

  12. PeterCub 30/04/2007 do 17:56 # Odpowiedz

    Ja chcę do Grecji, kraju znie­czu­licy i krwa­wych orgii. (ach te bachanalia…)

  13. btd 30/04/2007 do 21:00 # Odpowiedz

    http://www.bit-tech.net/news/2007/04/30/Sony_decapitate_goats_to_promote_God_Of_War_II/

    wiesz Costa ze z tym tytu­lem i ta notka to wykrakales? ;-)

  14. CoSTa 01/05/2007 do 10:03 # Odpowiedz

    [b]piotr pyclik[/b]: to jest na serio :)

    [b]btd[/b]: co, pożar­łoby się nieco dobrego, nie? plus widoki raj­cu­jące każ­dego praw­dzi­wego metala… eeech btd, sądząc po fot­kach to we dwójkę powin­ni­śmy takie koź­lątko zmęczyć :)

    [b]killa[/b]: oj, widzę że widoki i danie nie­obce :). kur­czę, DUŻE pale­ni­sko w cha­łu­pie se zro­bię i będę może nie całe jagnięta ale spore ilo­ści mię­cha na ruszt wrzu­cał. to dobre. to zdrowe.

    [b]ciotka’s eleni[/b]: ależ cio­ciu, prze­cież nie będę świad­czył nie­prawdy tak publicz­nie — jemy mię­cho, kochamy je i wsu­wamy sporo :). poza tym to chyba oczy­wi­ste, że jaja tu sobie robię — tak naprawdę krwi nie pijemy prze­cież. nie suro­wej przynajmniej :)

    a dla wszyst­kich eeechow­ców — szynki to już raczej do ust nie bierz­cie. pro­ces jej pro­duk­cji wygląda ZDECYDOWANIE gorzej :)

    • btd 01/05/2007 do 19:07 # Odpowiedz

      No jasne ze by sie zme­czylo. A wiesz, ty naby­les tereny pod­gri­lowe wraz z mieszkaniem.

      A powiedz mi czy ten kozio­lek nie dostaje naj­pierw w czape? No bo z tego co ja wiem jak u mojej rodziny ubi­jaja swi­niaka to on naj­pierw dostaje w czape a potem cala reszta

      • CoSTa 01/05/2007 do 21:29 # Odpowiedz

        wiem btd, wiem… muszę je tylko jakoś przy­naj­mniej wstęp­nie do gril­lo­wa­nia przy­go­to­wać. no cho­lera na czymś siąść też by się przydało.

        a koziołka przed oskór­ko­wa­niem wpierw ubi­jają. aż tak twar­dzi nawet grecy nie są, spoko. a jak to robią? pew­nie tak jak każde inne zwie­rzę, któ­remu trzeba krwi spu­ścić przed wrzu­ce­niem na ruszt.

        • btd 02/05/2007 do 05:05 #

          W obi sa caly czas fajne pro­mo­cje ogrod­ko­wego hardware :)

          W ikei tez widzia­lem cal­kiem przy­stepne (co spe­cjal­nie nie dziwi patrzac na pewne pro­stac­two ich wyrobow)

  15. mario 02/06/2007 do 23:26 # Odpowiedz

    zaje­bi­ste żar­cie debile wy krwi na oczy nie widzie­li­ście codzien­nie moge tak robić ze sma­kiem tylko mie nie stać na takie raly­tasy a szkoda !!!

Dodaj komentarz