Poranne improwizacje na smród i duchotę

Zaczęło się… Przyszła wio­sna, tem­pe­ra­tury sko­czyły i po pro­stu musiało się zacząć. Co takiego? Drobny feler komu­ni­ka­cji miej­skiej: śmier­dzący i kocha­jący sie­dzieć w zadu­chu ludzie z tej komu­ni­ka­cji korzystający.

Stoję grzecz­nie i cze­kam na auto­bus. Ten — o dziwo — punk­tu­al­nie przy­jeż­dża. Otwierają się drzwi. Ze środka bucha żar (bo już nawet nie gorąco), w któ­rym wiją się wonie nie­świe­żych odde­chów, pier­dów, potu, tra­wio­nej wódki i cza­sem nie­my­cia dłu­giego. Smród i gorąc obez­wład­niają. Z miej­sca oble­wam się potem i zaczy­nam śmier­dzieć tak jak wszy­scy. Rozglądam się i aż mam chęć krzyknąć:

LUDZIE! Tu MOŻNA otwie­rać okna!!!

ŻADNE okno nie było otwarte. ŻADNE! Siedzieli tam i dusili się na swoje wła­sne życze­nie, w poczu­ciu samo­smro­do­wego zado­wo­le­nia, pocąc się obfi­cie i dokła­da­jąc swoje cegiełki do ogól­nego muru smrodu. Coś nie­praw­do­po­dob­nego… Otworzyłem trzy okienka, do innych dopchać się nie mogłem. Nikt nie poczuł się ani na moment odważ­niej i nie zebrał się w sobie, by wpu­ścić nieco powie­trza obok siebie.

Nie wiem o co cho­dzi. Być może jakimś zgre­dem jestem i prze­oczy­łem, że np. moda czy bycie trendy/jazi zabra­niają otwie­ra­nia okien w auto­bu­sach. A być może te cie­lęta już kom­plet­nie nic nie jarzą. Nie no, jarzą, muszą. Obrazek z dzi­siej­szego poranka: pani sie­dzi, wyciąga coraz to więk­sze gadżety z torebki, któ­rymi mogłaby się wachlo­wać bo jej gorąco. Zaraz nad nią gotowe do otwar­cia, nie wyma­ga­jące żad­nego wysiłku — okienko. Babsko dupy nie ruszy. Widać to jakiś dys­ho­nor otwo­rzyć sonie okno i śmier­dzieć mniej.

Jeeezuuuu! O co chodzi???

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

19 Komentarzy do “Poranne improwizacje na smród i duchotę”

  1. Karolina 26/04/2007 do 07:10 # Odpowiedz

    To jakiś kosz­mar. Spędzając upalne lato w sto­licy, mia­łam tę wąt­pliwą przy­jem­ność poru­sza­nia się po mie­ście auto­bu­sami i tram­wa­jami, któ­rych nie lubię z założenia.

    Robiło mi się słabo na samą myśl o atmos­fe­rze panu­ją­cej wewnątrz tych bla­sza­ków. Byłam bez­czelna. Zawsze pcha­łam się w stronę okien, albo pro­si­łam, żeby ktoś otwo­rzył bo ina­czej zro­bię mu na blu­zeczce obia­dowy haf­cik. Reagowali natychmiast.

    Cudownie było, gdy uda­wało mi się sta­nąć pod otwar­tym szyberdachem…

    Dlatego dosko­nale Cię rozumiem.

  2. eNJey 26/04/2007 do 07:27 # Odpowiedz

    No to jest coś prze­dziw­nego. Mi się zda­rzyło, że jak otwo­rzy­łem okno w tram­waju to na mnie jakaś baba wysko­czyła żebym nie robił prze­ciągu. Totalna paranoja.

  3. Piotr Pyclik 26/04/2007 do 07:33 # Odpowiedz

    Autobusy to jesz­cze nic. Nie wiem czemu tak jest, ale do tram­wa­jów, przy­naj­mniej wtedy kiedy ja nimi jeż­dzę, _zawsze_ uwala się jakiś śmier­dzący żul, oczy­wi­ście zaraz obok mnie. Tramwaje jeż­dzą na jakichś spe­cjal­nych, dla nich dogod­nych, trasach?

  4. Robert Pankowecki 26/04/2007 do 08:04 # Odpowiedz

    Spieszę Ci Costa z wytłu­ma­cze­niem zaist­nia­łej sytu­acji, jed­nakże infor­ma­cjąc, że w pod­miej­skich auto­bu­sach sytu­acja jeśli cho­dzi o odwagę moralną ludzi wygląda tro­chę lepiej. Podle mojej skrom­nej opi­nii nie otwie­ra­nie okien przez pasa­że­rów jest efek­tem stra­chu…, że nie uda im się go otwo­rzyć i będzie obciach. Wzięło się to z daw­niej­szych cza­sów, kiedy nie­rzadko trzeba było się wyka­zać siłą herosa by otwo­rzyć jedno okno a co dopiero ‘trzy’. I tak sobie myślę, że ludziom ten lęk został. Poza tym ludzie boją się, że może innym (np. star­szym bab­ciom prze­szka­dzać i zostaną zbesz­tani, że popeł­nili coś nie­sto­sow­nego. I tak jedziemy pocąc się do pracy i gni­jąc sobie. Zaprawdę powia­dam, otwar­cie okna w auto­bu­sie wymaga wiel­kiej odwagi cywil­nej :-) Może przy­da­łaby się jakaś kam­pa­nia spo­łeczna w stylu: „Okna — służą także do otwie­ra­nia”. albo nie wiem: „Okna — nie tylko do patrze­nia”.

    • SebaS86 26/04/2007 do 09:14 # Odpowiedz

      Trudno się nie zgo­dzić, co do trud­no­ści zwią­za­nych z otwie­ra­niem okien. Chociaż w tram­wa­jach cza­sami da się jesz­cze otwo­rzyć ten śmieszny luf­cik na dachu, mimo to w kilku egzem­pla­rzach chyba przy­kle­ili spe­cjal­nie, żeby tego nie ruszać, a może nie wolno… :/

      Poza tym spró­buj­cie otwo­rzyć okno pod­czas jazdy z oszo­ło­mem nie tra­cąc przed­nich ząb­ków. :P

    • Hadret 26/04/2007 do 09:36 # Odpowiedz

      Pomysł z kam­pa­nią + pro­po­no­wane hasła rzą­dzą ;D

  5. Tomasz Tybulewicz 26/04/2007 do 08:16 # Odpowiedz

    W Trójmieście w nie­któ­rych busach nie ma otwie­ra­nych okien — samo­chody pro­jek­to­wane były z klimatyzacją.

    Niestety nasze modele jej nie mają, ale okien już nie zmieniono…

    • Sky Ace 26/04/2007 do 12:15 # Odpowiedz

      @Tomasz: w nie­któ­rych? Szczęściarze. U mnie dosłow­nie każdy nowy auto­bus jest pro­jek­to­wany na zasa­dzie ‘a, po co otwie­rane okna, w XXI wieku ist­nieje kli­ma­ty­za­cja’. Może i ist­nieje, nie zda­rzyło mi się, żeby jakiś miał włą­czoną (jeśli już miał). Albo mają ze dwa te takie małe okienka co się na cen­ty­metr ledwo uchy­lają, a to też mało daje.

      A o ile pamię­tam Trójmiasto, to macie więk­szość chyba tych ład­nych, nowych Solarisów bez okien. ;)

      Jedyne dające się jeź­dzić latem auto­busy to roz­sy­pu­jące się na każ­dym zakrę­cie prze­gu­bowe Ikarusy. A na rowe­rze strach, tu ścieżki są głów­nie wir­tu­alne i pro­wa­dzą nie tam gdzie trzeba, jeśli już się jakąś znajdzie.

  6. anula 26/04/2007 do 08:23 # Odpowiedz

    jestem za kam­pa­nią spo­łeczną! Ludzie, otwie­rajmy okna!

  7. Robert Pankowecki 26/04/2007 do 09:24 # Odpowiedz

    Kampanie spo­łeczną możemy zacząć od usta­wie­nia odpo­wied­nich opi­sów w komunikatorach :-).

  8. zx 26/04/2007 do 11:02 # Odpowiedz

    No to na rowe­rek. Spocisz się mniej (bo prze­cież nikt nie każe grzać ile sił w nogach), a i powie­trze jesz­cze ochło­dzi. Dopóki nie ma upa­łów rower jest idealny.

  9. Riddle 26/04/2007 do 12:00 # Odpowiedz

    W szkole uczyli „nie wychy­laj się” i teraz masz babo placek.

    To jest idio­tyzm, albo jakaś nie­sa­mo­wita nie­chęć / wstyd. Ale czemu?

  10. garrecisko 26/04/2007 do 12:00 # Odpowiedz

    Panie dzieju, to wszystko przez to, że ludzie leniwi sie stali :) Może warto zain­we­sto­wać w rower / dobre buty? Sam dojeż­dżam rowe­rem do pracy i nie narze­kam na brak świe­żego powie­trza :) No chyba ze przede mną aku­rat jedzie cię­ża­rówka z nawozem..

  11. CoSTa 26/04/2007 do 12:43 # Odpowiedz

    prze­pra­szam, że się do wszyst­kich komen­ta­rzy (za które dzię­kuję ogrom­nie!) nie odniosę — sporo ich i celne nad wyraz. od sie­bie dodam może tylko tyle, że akcja jakaś spo­łeczna powinna byc chyba pro­wa­dzona pod zna­kiem „ludzie, pozbądź­cie się wstydu”. bo fak­tycz­nie, w tym chyba leży pro­blem głów­nie. roz­wią­za­niem owszem, mogą być jed­no­ślady z naci­skiem na rowe­rek. jako że nieco wygod­niej­sza (i grub­sza :)) bestia ze mnie — sta­wiam na sku­te­rek. drobne, małe, mecha­niczne, likwi­duje pro­blem tłoku i smrodu…

    tak czy ina­czej — śmier­dzi i jest duszno :/

  12. SebaS86 26/04/2007 do 17:24 # Odpowiedz

    Zbyt czę­ste jeż­dże­nie na rowe­rze może nega­tyw­nie wpły­wać na… ekhm. Ale spa­ce­rek cał­kiem przy­jemna rzecz przy takiej pogo­dzie. Gdyby panie jesz­cze tak nie kryły oczu pod ciem­nymi okularami. ;)

  13. PeterCub 26/04/2007 do 19:18 # Odpowiedz

    Nie lubię auto­bu­sów miej­skich, wolę pie­szo, a jak gdzieś się spie­szę, wycho­dzę odpo­wied­nio wcze­śniej, albo samo­cho­dem zna­jo­mego. Jeśli nie mam wyj­ścia i muszę auto­bu­sem, usta­wiam sie albo przy wyj­ściu albo pod oknem.

  14. skillya 27/04/2007 do 11:22 # Odpowiedz

    Na sla­sku tez mamy te okropne auto­busy, w kto­rych okien nie da sie otwo­rzyc.. Dzis wla­snie mia­lam nie­przy­jem­nosc pod­roz­o­wa­nia jed­nym z nich — cale dwa okie­neczka teo­re­tycz­nie dalo sie uchy­lic, sie­dzia­lam pod jed­nym z nich i juz sie bra­lam za otwie­ra­nie, gdy sie oka­zalo, ze potrze­buje do tego klu­cza.. A szy­ber­dach oczy­wi­scie otwiera kie­rowca i oczy­wi­scie nie raczyl tego zro­bic na moja prosbe. Myslalam, ze sie rozplacze..

    No a pozniej musia­lam sie prze­siasc w Karlika — taki superduper-„nowoczesny” tram­waj, ktory tez, wedlug pla­now, mial miec klimatyzacje.

    I nie­stety, ale w moim przy­padku rowe­rek odpada — kiedy kon­cze prace ledwo chodze..

  15. ciotka's eleni 29/04/2007 do 20:52 # Odpowiedz

    A moze lep­sza bedzie akcja pod zna­kiem „ludzie myj­cie sie cze­sciej!, mydlo i woda nie sa szko­dliwe dla zdro­wia”. Byc moze ist­nieja jesz­cze ludzie kto­rzy wie­rza ze cze­ste mycie skraca zycie.

  16. natalija 20/04/2009 do 09:06 # Odpowiedz

    open your mind
    open your window

    jeśli szy­ku­je­cie jakaś akcje, kam­pa­nię itp to ja chętna! tak tak

    pozdra­wiam!

Dodaj komentarz