Przygotowania do targów

Jęczę i narze­kam na te targi (Furnica 2007, już we wto­rek star­tu­jemy), czasu przez nie na nic nie mam, żonę zanie­dbuję, na dzie­ciaka krzy­czę, stres roz­sie­wam na lewo i prawo a o gra­niu w Okami to już zapo­mnia­łem zupeł­nie, no ale okej — tak wła­ści­wie to czym ja się zajmuję?

I to jest, moim dro­dzy, bar­dzo dobre pyta­nie :). Dalibóg — sam nie wiem. W skró­cie można by powie­dzieć, że pier­do­łami, głu­po­tami i bzdu­rami ale takimi, bez któ­rych ciężko się obejść fir­mie na ten przy­kład wysta­wia­ją­cej się na tar­gach. Prócz drob­nicy (naklejki, dro­bia­zgi), trzeba też zadbać o średni kali­ber (ulotki, wob­blery i takie tam inne) oraz o formę nieco cięż­szą (kata­logi, fol­dery, pre­zen­ta­cje, pla­katy, wzor­niki), aż po grube działa (tablice, ban­nery, bil­bo­ardy). Jak widać — pełen prze­krój tego, co dru­ko­wać można. To przed tar­gami. A co na samych tar­gach? Na samych tar­gach zapie­przu jest dwa razy tyle (to aku­rat wiem z doświad­cze­nia), bo trzeba robić na gwałt setki pier­dó­łek (iden­ty­fi­ka­tory, kolejne por­cje nakle­jek infor­ma­cyj­nych na pro­dukty, opisy tech­niczne pro­duk­tów, o któ­rych zapo­mniało się han­dlow­com)… Taka tam sie­lanka. Skutek taki, że jak do tej pory solid­nie zwie­dzi­łem tylko jedne targi a była to zeszło­roczna Budma. Wszystko, co działo się w mię­dzy­cza­sie, spę­dzi­łem za kom­pu­te­rem :/. Nawet ostat­nie targi reklamy w Poznaniu, zamiast spę­dzać aktyw­nie bobru­jąc po sto­iskach i pozna­jąc ewen­tu­al­nych przy­szłych wyko­naw­ców, sie­dzia­łem jak matoł przed kom­pu­te­rem i coś tam kleciłem.

Wnioski nasu­wają się same: w tej fir­mie orga­ni­za­cja spo­rych imprez po pro­stu leży i kwi­czy. I nie jest to pro­blem zespołu, bo o tym, że wystą­pimy na Furnice wie­dzie­li­śmy od zeszłej Furniki i mar­ke­to­idy odpo­wied­nio wcze­śnie zadzia­łały w kwe­stii zabez­pie­cze­nia budżetu czy czego tam jesz­cze. Problem to raczej dyrek­tor­stwo, które odsta­wiło patent, w który nie mogłem po pro­stu uwie­rzyć. Na pół­tora tygo­dnia przed tar­gami ktoś tam wpadł na pomysł i zmie­nił sobie całą rado­sną kon­cep­cję sto­isk, wysta­wia­nych na nich mate­ria­łów i w ogóle całego tego bur­delu. A że ostat­nio Krono Original zatrud­niło Otylię Jędrzejczak, wszystko pole­ciało w cho­lerę pod wyma­ga­nia pani cele­brity. I tym spo­so­bem praca wielu ludzi wyko­ny­wana już od dłuż­szego czasu wylą­do­wała w koszu. Co się łaciny nasłu­cha­łem od roz­ża­lo­nych mar­ke­to­idów, to moje…

A mnie zaczyna powoli nacho­dzić myśl, by posza­leć nieco i przed­sta­wić kom­plet­nie nowy pomysł na design naszych mate­ria­łów mar­ke­tin­go­wych. Nie oszu­kuję się i wiem, że to, co odzie­dzi­czy­łem po przyj­ściu do pracy tutaj i co muszę kon­ty­nu­ować by zacho­wać jakąś cią­głość w mate­ria­łach, jest po pro­stu brzyd­kie. Tu nie roz­cho­dzi się o jakieś wiel­kie desi­gner­stwo czy nie daj boże wysu­bli­mo­wa­nie gra­ficzne… Po pro­stu trzeba zro­bić coś porząd­nego w miarę, wyglą­da­ją­cego nieco nowo­cze­śniej niż późny Gierek i czego nie będę się wsty­dził patrząc na mate­riały innych firm. Nic tylko zaka­sać rękawy, nie? Tyłek! Podejrzewam, że wszystko i tak roz­bije się o mur dyrek­cji, która jakoś nie potrafi zro­zu­mieć, że owszem, koszta zmian ponieść trzeba, mate­riały wymie­nić i zastą­pić stare nowymi trzeba ale trzeba to zro­bić raz i nie będzie się tych kosz­tów pono­siło bóg raczy wie­dzieć jak długo, o ile wszystko zosta­nie dobrze przeprowadzone.

Eeeeech, krótka prze­rwa na ścią­gnię­cie czy­jejś pre­zen­ta­cji do poprawy się skoń­czyła i czas orać dalej. Żona, dziś nie wiem o któ­rej wrócę. Po pro­stu nie wiem :/

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

4 Komentarzy do “Przygotowania do targów”

  1. btd 20/04/2007 do 15:18 # Odpowiedz

    bleee, oty­lia? to ja sie cie­sze ze mam juz zro­bione pod­logi. jesz­cze by sie oka­zaly tak mistrzow­skie jak ta prawie-celebrity :->

  2. RAFi 21/04/2007 do 09:21 # Odpowiedz

    Tej, Mistrzu, a kiedy jakieś port­fo­lio czy prace do poka­za­nia? Bo są ulotki i „ulotki”. :>

  3. waltharius 21/04/2007 do 10:01 # Odpowiedz

    Widzę, że masz podobne pro­blemy z kerow­nic­twem jak w tej firemce, w któ­rej ja popra­co­wuje. Też nie rozu­mieją, że cza­sami trzeba jed­no­ra­zowo wydać ileś tam zło­tych, po to, żeby za rok już nie wyda­wać wię­cej… Ale oni wolą wydać dzi­siaj o ileś tam mniej zło­tych a za pół roku będą musieli wydać 2x wię­cej niż im mówię dzi­siaj… Oczywiście za pół roku winny będę ja…

    Ale żeby Otylię????… To ona w kiciu nie sie­dzi za zabój­stwo brata? To się nazywa stać ponad pra­wem… Mnie to ona się ino z tym koja­rzy, i coś mi tam jesz­cze pływa, że ona coś z base­nami ma wspólnego :)

  4. CoSTa 21/04/2007 do 14:03 # Odpowiedz

    [b]btd[/b]: ano, oty­lia. dziwny pomysł i dziw­nie to imo się reali­zuje ale co tam, ważne że to nie moje siano się puszcza :)

    [b]rafi[/b]: a nie czuję potrzeby robie­nia port­fo­lio. poza tym ze mnie jest żaden gra­fik tylko skła­dacz róż­nych użyt­ko­wych rze­czy. chwa­lić zbyt­nio to się nie ma czym nie­stety jeśli cho­dzi o war­to­ści arty­styczne. ale jeśli cho­dzi o wypo­sa­że­nie np. prak­ti­kera we wszelką potrzebną odpro­du­cencką poli­gra­fię w tydzień — o, that’s my job.

    [b]walth[/b]: jak widzisz wystar­czy być zna­nym i można zabi­jać do woli. acha, trzeba też nieco pobe­czeć. sze­fow­stwo jak się oka­zuje jest nie­re­for­mo­walne wszę­dzie, nie­za­leż­nie od wiel­ko­ści spółek :/. i fak­tycz­nie, ona ponoć pływa czy coś w tym stylu robi :)

Dodaj komentarz