Menu serwera

Dzień wolnego i da Majek na badaniach

Wziąłem sobie dziś zaległy dzień wolnego. A co, tak zaraz przed targami i pewnie z zaskoczenia (choć maile z informacją do szefowej słałem i mam na to dowody!) wziąłem i sobie wybyłem. W sumie to wyjścia nie było sensownego innego a bo na dziś wypadały zabookowane jakiś czas temu badania Majki, na co nałożyły się badania opiekunki (ona swoje bookowała jeszcze chyba dawniej niż my majkowe – wiwat, kurwa, polska służba zdrowia :/) oraz kompletne wyczerpanie cierpliwości swoich przełożonych przez Dorophę branymi przez nią zwolnieniami. Jednym słowem zawiązał się spisek, który miał na celu wykopanie mnie do lekarza.

Lekarzem okazała się być całkiem sympatyczna pani alergolog, która dziś tylko rzuciła okiem na wyniki czegoś, co widziałem po raz pierwszy w życiu w zetknięciu z da Majkiem. Otóż robiono córce mojej próby alergologiczne. Niby nic, tyle co ręce wystawić, dać się nakropkować tymi odczynnikami, poczekać i tyle. Nie z da Majkiem te numery! Majcia ze swoich dotychczasowych doświadczeń z przychodniami i lekarzami naukę wyciągnęła najprawdopodobniej jedną: to obcowanie BOLI. Nie mogło być inaczej po spędzeniu dwóch tygodni w szpitalu z zapalonymi stawami. Efekt jest teraz taki, że wystarczy tylko wejść do pomieszczenia choćby zbliżonego wyglądem do gabinetu lekarskiego i zaczyna się RZEŹNIA.

Przez rzeźnię rozumiem panikę i jej wyartykułowanie przez czteroletnie dziecko w postaci tak koszmarnego jazgotu, wycia, łez i czego tam jeszcze… No serce się kraje choć rozum nakazuje kopnąć dzieciaka w dupę, bo przecież nic bolesnego się mu tam nie dzieje. Ale tego nie idzie opanować. Po raz pierwszy słyszałem coś, o czym kiedyś dowiedziałem się z relacji tylko. Po raz pierwszy słyszałem swoje własne dziecko w panicznym strachu i uciekające (kurczę, musiałem ją łapać) z przychodni.

Do dupy jest taki widok i nikomu podobnego nie życzę :/

Z drugiej strony – baton Nesquika potrafi czynić cuda po wyjściu z przychodni i w ciągu kilku minut strach gdzieś przepada :)

1 odpowiedź do Dzień wolnego i da Majek na badaniach

  1. Brzoza Kwiecień 23, 2007 o 22:52 #

    Ja też tak kiedyś reagowałem. Za młodu byłem chyba jeszcze bardziej chorowity niż Majeczka, a i leki były sporo gorsze. Efekt taki, że jak matula zabierała mnie do lekarza to darłem ryja aż ściany pękały. Zastrzyk robił mi zawsze cały dostępny personel bo nie tak łatwo było mnie przytrzymać. Pewnie to i histeria była, ale ja po prostu strasznie się bałem i nie chciałem żeby mnie znowu opukiwali, ostukiwali no i kłuli.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Plasma Pong – coś dla fanów LSD

Plasma Pong - gra dla fanów LSDZassałem, pograłem, przepadłem. Przed oczami stanęły mi słodkie dni eksperymentowania z kwasem i katowanie...

Zamknij