Menu serwera

Mozy – darmowy backup online dla MacOSX i Windows

Mozy w trakcie pracy

Backup danych to cholernie ważna i istotna sprawa. Truizm, o prawdzie którego przekonujemy się zazwyczaj już po jabłkach, kiedy szlag trafi dane mozolnie gromadzone i stracone w wyniku jakiegoś nieszczęścia lub zwykłej głupoty. Sam jestem doskonałym przykładem kolesia, który na własnej skórze przekonał się, że instytucja „kosza” jako jeszcze jednego etapu przed usunięciem plików może być całkiem przydatna. Od pewnego czasu czynię więc backupy systematycznie. Jedno, co mnie męczy, to fakt, że trzymam kopie zapasowe plików na dysku twardym, który w sumie nie powinien strzelić, ale przecież każdy doskonale wie, że twardziele potrafią czasem wywinąć niezły numer. Płytki to też rozwiązanie średniej jakości, szczególnie gdy ma się w domu czteroletniego małolata, który tylko szuka okazji do zbójowania :)

Tak jest – czas na backup online. Firm parających się składowaniem danych jest od cholery, rozpiętość cenowa także jest przeogromna a rozwiązanie firmy Apple, która to firma za marne prawie sto papierów daje nieco miejsca między innymi na backup plików, jest „troszeczkę” kosmicznym rozwiązaniem cenowym. Przynajmniej na moje dzisiejsze zarobki. (więcej o usłudze .Mac)

Dlatego chyba przykuł moją uwagę wczoraj newsik podany na stronie 123macmini.com, w którym to newsiku pisano właśnie o takim backupie online i przedstawiono to jako całkiem ciekawe rozwiązanie – pojemne i w dodatku niezbyt drogie, nawet jak na naszą kieszeń. Rzecz nazywa się Mozy i istnieje sobie głównie na platformie Windows ale jest też dostępna na Maku. Krótki test i czas na szybkie spisanie wrażeń.

Rozwiązanie opiera się na kliencie dostarczanym przez producentów programu Mozy, który to klient organizuje całą akcję backupowania i wysyłania danych na serwery firmy. Klient makowy daleko jest uboższy w opcje od windowsowego ale porównując obydwa muszę przyznać, że ten windowsowy może sprawiać problemy przy konfiguracji. Za dużo klikania moim skromnym zdaniem. Klient makowy pod tym względem wypada o wiele lepiej – po kilku chwilach można już rozpoczynać proces backupowania danych bez zbędnego kombinowania w temacie opcji. Klient oferuje kilka preinstalowanych ustawień (backup poczty, biblioteki iTunes itp.) ale można oczywiście wskazać dowolny plik czy katalog do wrzucenia na serwer. Po zaznaczeniu czego trzeba rozpoczyna się akcja backupu.

A ta może nieco potrwać jeżeli do backupu zaznaczy się sporą ilość plików. Moje kilka tysięcy maili szyfrowało się i wysyłało dłuuugo… Szyfrowało? A tak, szyfrowało – pliki przed wrzuceniem na serwer są szyfrowane jakimś kosmicznym kluczem. Proces więc może potrwać przy sporej ilości plików. Następnym razem będzie oczywiście krócej – backup przyrostowy to już chyba oczywistość przy tego typu usługach.

Proces odzyskiwania danych wygląda być może dziwnie ale mnie się spodobał. Otóż kopia plików jest przygotowywana na serwerach firmy a w panelu administracyjnym konta pojawia się link do pliku dmg (w przypadku Maka, pod Windows zdaje się pliki wrzucane są do archiwum zipowego). Pobiera się ten jeden spory plik i ma się dostęp do swoich danych. Brzmi to być może nieco skomplikowanie ale daje pewne możliwości lokalnego trzymania backupów w celu szybkiego do nich dostępu. Z drugiej zaś strony – może to być upierdliwe jak diabli. Anyway, działa to bardzo dobrze – sprawdziłem i potwierdzam.

Czas na najfajniejsze: ceny! Otóż rzecz jest darmowa z quotą dwóch gigabajtów i zdaje się terminowym trzymaniem plików (chyba koło miesiąca ale nie mogę o tym znaleźć informacji na stronie) w wariancie free. I teraz najlepsze: 5 papierów miesięcznie za brak jakichkolwiek limitów. Można tam trzymać dyski całe twarde – no problema. Kurczę, to naprawdę nie brzmi źle a może niejednej osobie tyłek uratować. Mało tego – usługa oferuje możliwość swobodnego backupu danych z różnych komputerów. Tak dla testu wrzuciłem dziś backup kilku katalogów mojego pracowego peceta i bardzo ładnie w panelu miałem rozdzielone moje kopie zapasowe na te pochodzące z domowego Maka, i te z pracowego PC.

Podsumowując: usługa służy do backupu plików na zdalnych serwerach. Do niczego więcej! Nie wymienicie się w ten sposób plikami z kimś innym, nie zrobicie sobie dysku twardego online. Nie do takich celów usługę stworzono. Tu dane się szyfruje i śle w pierony. Dla ludzi szukających zdaje się że bezpiecznego i pewnego miejsca na kopie zapasowe ważnych dla nich plików – chyba rzecz w sam raz.

Mam małą prośbę – jeśli ktoś to czytający skusi się na założenie konta i potestowanie tego rozwiązania (brzozik, polecam – nie jest to zbyt skomplikowane a przy wadze dokumentów, którymi operujesz codzienny backup powinien być obowiązkiem :)), ogromnie proszę o posłużenie się poniższym linkiem. Co to daje? A da mi to 256 megabajtów więcej przestrzeni (ta zawsze się przyda) a i zapisującemu się dzięki temu linkowi coś więcej skapnie.

https://mozy.com/?ref=EB5H78

strona Mozy Online Backup
Learn more czyli nieco więcej o usłudze

19 odpowiedzi do Mozy – darmowy backup online dla MacOSX i Windows

  1. btd Kwiecień 27, 2007 o 09:40 #

    Ja tam czekam na moje 0,5 TB w raidzie wpinane do sieci – tam mozna backupowac :->

  2. madman Kwiecień 27, 2007 o 09:47 #

    hdup w cronie? Najlepiej ustawione na codzienny backup. Programik banalny w uzyciu, a pozwala calkowicie zautomatyzowac tworzenie kopii zapasowych (w tym na zdalnym serwerze).

    Tyle ze nie ma klikanego interfejsu, ale po jednokrotnym ustawieniu, mozna o nim po prostu zapomniec.

  3. CoSTa Kwiecień 27, 2007 o 10:00 #

    [b]btd[/b]: można :). ale lokalnie tylko – jeden włam do mieszkania i tracisz wszystko. o to w tym całym backupie chodzi – niezależnie od okoliczności masz kopie swoich plików.

    [b]madman[/b]: mad ale to nie o to chodzi. chodzi o to, że ktoś trzyma twoje dane i gwarantuje, że nic im się nie stanie. odpowiedników hdup na maku (sam z czegoś takiego korzystam) i windows jest pewnie nieco ale to nie o to chodzi.

    • btd Kwiecień 27, 2007 o 10:10 #

      Wlam? No co ty, nie przesadzajmy.

      Serwerownie, jesli jest w usa, moze jakies tornado albo huragan trafic :)

      • nazgul Kwiecień 27, 2007 o 10:19 #

        Ale raczej nie zdarzy to się równolegle np. z awarią twojego hdd ;)

  4. mr_Zola Kwiecień 27, 2007 o 10:27 #

    Poczekam na klienta linuksowego i wtedy potestuję.

    A co do szyfrowania i nie tylko to:

    # Open/locked file support

    # 448-bit Blowfish encryption

    # 128-bit SSL encryption

    # Automatic or scheduled backups

    # New and changed file detection

    # Block level incremental backups

    # Bandwidth throttling

    # File versioning

    # Public or private key encryption

    no i chyba z tym 30 dniowym trzymaniem to też nie tak bo chodzi chyba o taką opcję – ale mogę się mylić.

  5. Ender Kwiecień 27, 2007 o 10:55 #

    Trzymanie danych w zewnetrznej firmie, z ktora nie ma sie bezposredniego kontaktu i podpisanych umow dotyczacych bezpieczenstwa tych danych nie wydaje mi sie najrozsadniejszym wyjsciem. Jak ktos ma _WAZNE_ dane, to proponuje zainwestowac w jakies urzadzenie do magazynowania danych i tyle (dyski sieciowe, streamery). Mozna dane szyfrowac, chowac w sejfie itp. Mozna postawic sobie serwer w innej lokalizacji i zgrywac dane co wieczor na _SWOJA_ maszyne. Kwestia priorytetow i kosztow jakie gotowi jestesmy poniesc by zachowac dane :P

  6. byte Kwiecień 27, 2007 o 11:49 #

    Eeeee… A nie lepiej użyć [url=http://gdisk.sourceforge.net/]gDiska[/url]? W końcu kont na GMailu można sobie pozakładać od cholery a każde ma chyba teraz coś koło 3 giga…

  7. CoSTa Kwiecień 27, 2007 o 12:28 #

    [b]ender[/b]: prawda jest taka, że jak ktoś ma naprawdę _WAŻNE_ dane, to nie będzie ich trzymał w kącie pokoju, niezależnie od ogniotrwałości streamera :). ale oczywiście masz rację – kwestia rozpoznania własnych potrzeb i możliwości finansowych.

    [b]byte[/b]: jasne, od tego ten cały gmail przecież jest :). z doświadczenia jednak wiem, że do backupu danych średnio to się nadaje. wiesz, chodzi o np. wspomnianą przez madmana automatyzację takich działań. nie wiem jak z kopiami przyrostowymi ale nie zauważyłem takich możliwości. jako twardziel online konta gmaila są niezastąpione ale jako rozwiązanie do backupu danych, nieco bardziej kompleksowe niż copy-paste, raczej niespecjalnie to widzę.

    btw – ja to jako ciekawostkę opisuję i ew. przydatną informację. ma to swoje plusy i minusy, nie twierdzę, że to najzajebistsze rozwiązanie pod słońcem i ostatnie słowo w kwestii backupu danych. piszę tak na wszelki wypadek bo mam wrażenie, że coś tu mylicie :)

    • btd Kwiecień 27, 2007 o 12:34 #

      Ja to tak potraktowalem. I niejako okazje do pochwalenia sie nowa zabawka ;-)

    • byte Kwiecień 27, 2007 o 13:25 #

      Przecież to program od backupu zajmuje się backupami a gDisk załatwia tylko połączenie. Nie wierzę że nie można napisać banalnego skryptu w Automatorze, wrzucić do crona czy jak to się tam nazywa i robi się samo.

      • CoSTa Kwiecień 27, 2007 o 14:24 #

        pewnie można bycik. wiele rzeczy można. ja nie umiem i po prawdzie to średnio mi się chce kombinować. ale dla chcącego nic trudnego! jeśli ktoś taką funkcjonalność sprzęgnie z kontem gmaila to ja bardzo chętnie.

        no ale ja pierdziu – w czym problem??? darmowe dwa giga do wykorzystania a jęczenie jakby od jutra miał wejść obowiązek trzymania tam danych. ludzie, o co wam chodzi???

        • byte Kwiecień 27, 2007 o 15:16 #

          Tam nawet nie trzeba skryptów (gdzie skrypt=move x to x), bo chyba w OS X można przypisać jakieś stałe ścieżki dyskom sieciowym? Się nie znam, to się pytam.

          Dwa giga to w sumie niewiele. Gdybym miał backupować tam swoje dane, to już by było po quocie. Stąd ta sugestia.

        • CoSTa Kwiecień 27, 2007 o 17:31 #

          a powiem ci bycik, że nie wiem i czas chyba o tym nieco poczytać. nie miałem póki co okazji i potrzeby się z takimi rzeczami tu poznawać więc sobie głowy nie zawracałem. anyway, nawet gmailowe 3 giga to też taka sobie ilość jeśli chciałoby się robić jakieś nieco bardziej kompleksowe backupy. sama biblioteka itunes ze zrippowanymi cedekami zajmuje mi ponad 20 giga. automatycznie backupuje mi się to na drugim twardym ale gdyby to nie były rippy a muza kupiona w necie – dałbym te 5 dolców miesięcznie za nielimitowane miejsce i możliwość ultrawygodnego (to się w tle samo dzieje) backupowania przyrostowego.

          pewnie jak się by przysiadło, to można by to wszystko sobie zrobić korzystając choćby z gmaila. można by. tylko po co? 5 papierów może u nas jeszcze jakieś wrażenie robi ale w atenach za kawę frappe pitą wieczorem w kafejce płaci się 3 eurasy więc 5 dolców to nie jest żaden wydatek po prostu. ot koszt nieco więcej niż jednej kawy na zimno.

          ale jak ktoś lubi to oczywiście niechaj sobie pogrzebie. bo to faktycznie potrafi być diablo wciągające zajęcie. i mocno kształcące.

        • byte Kwiecień 27, 2007 o 18:20 #

          Mnie się w tym wszystkim nie podoba idea odzyskiwania danych. Czy ja dobrze rozumiem, że aby dotrzeć do jednego pliku muszę pobrać całe archiwum?

        • CoSTa Kwiecień 27, 2007 o 18:53 #

          nie, przynajmniej nie pod windows. tam można sobie przywrócić dowolny plik z backupów. krótko i zwięźle opisano to [url=http://mozy.com/support/userguide#10]tutaj[/url]. i robi się to diablo łatwo. jako że klient makowy jest w fazie bety póki co, nie ma w nim od groma funkcjonalności i trza na maku przygotować sobie archiwum via strona a pliki zostaną wystawione do pobrania w formie makowego archiwum. mam nadzieję, że szybko te funkcje w kliencie makowym zaimplementują.

  8. CoSTa's Family Page Lipiec 4, 2007 o 20:45 #

    Mozy – przywracanie plikówO tym darmowym backupie online pisałem już swego czasu nieco. Od momentu odkrycia usługi skrzętnie z niej korzystam i muszę przyznać, że sprawuje się wyśmienicie. Codzienny backup przyrostowy najistotniejszych danych to jest to,

  9. CoSTa's Family Page Sierpień 24, 2007 o 08:34 #

    No i stało się. Muszę kupić dysk twardy. Ostatnia pozostałość po moim starym PC, czyli leciwy już napęd 250GB leżący sobie pod stołem i dzielnie trzymający moją muzykę, filmy i inne cukierki, już nie styka. Kilka zgranych DVD, kilka zassanych filmów HD, z

  10. Monika Październik 15, 2008 o 17:28 #

    Można zdobyć teraz więcej miejsca na darmowym Mozy Backup. Zamiast 256 MB za skorzystanie z linku dostajemy 512 MB (zarówno osoba, dzięki której ktoś zarejestruje się w Mozy, jak i ten, kto się rejestruje). Niby mała rzecz, a cieszy ;) Można skorzystać z tego linku: https://mozy.com/?code=CABF2F ;)
    Double the Treat for Referrals
    Share Mozy with a friend and earn an extra 512 MB of backup space for you AND your friend now through October 31, 2008. That’s an extra 1 GB of space for every two people you refer.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Looks like… eee… fun?

Wyrzuciłem ndiswrapper, zdjąłem moduł acx z czarnej listy, doinstalowałem linux-restricted-modules-generic (tak, mógł mi ktoś powiedzieć, że firmware do acx został...

Zamknij