Cicho wszędzie, głucho wszędzie…

Oj, zanie­mó­wiła ostat­nimi czasy CoSTa’s Family Page. Przyczyny tego zja­wi­ska są zło­żone, trudne do wytłu­ma­cze­nia i gene­ral­nie rzecz bio­rąc nawet nieco magiczne. Postaram się jed­nak ten feno­men zamknię­cia przeze mnie mojego inter­ne­to­wego ryła pokrótce wytłumaczyć:

  • Był długi a pra­co­wity dla nas week­end. Sami wie­cie naj­le­piej, co się wypra­wia w dłu­gie weekendy…

  • Przyjechała bab­cia Wula. W dodatku chora. Wy nie wie­cie, co to ozna­cza, ale Brzoza mi świad­kiem, że każda godzina mija wtedy jakoś wyjąt­kowo długo a wir­tu­alny kil­l­fak­tor rośnie w oczach :)

  • Zmieniłem sobie TV na cyfrową a inter­ne­cik na mniej­szej prze­pu­sto­wo­ści ale o wiele tań­szy. Dekodera za dia­bła nie potra­fi­łem dobrze pod­łą­czyć (a dzie­cin­nie to jest pro­ste) co skut­ko­wało bra­kiem TV przez kilka ostat­nich dni. Internet po pro­stu nie kulał się i tyle. Modem się nie logo­wał a wzy­wani fachowcy mieli cie­kaw­sze rze­czy do robie­nia pod koniec dłu­giego week­endu. Ja tam im się spe­cjal­nie nie dzi­wię. Anyway, jestem stary — nie sku­mać pro­stego deko­dera TV cyfro­wej… Majka miała dosko­na­łego nosa mówiąc, że na pewno jakie­goś kabla nie pod­łą­czy­łem. OK, od teraz to ona zaj­muje się insta­la­cjami elek­tro­nicz­nych gadże­tów w naszym domu :)

  • A gdzie tu magia? A w grze, która zwie się Okami, i którą muszę wresz­cie skończyć.

A przy oka­zji mach­ną­łem kilka chyba faj­nych fotek pod­czas naszego spa­cerku po Poznaniu. Kurczę, kiedy tak spoj­rzeć na to mia­sto przy­chyl­nym okiem, to ono wcale takie brzyd­kie nie jest. Chyba odpalę apa­rat, doku­pię nieco więk­szą kartę i idę w mia­sto wystrze­lać tysiące fotek. W takiej masie znaj­dzie się kilka faj­nych na pewno.

Da Majek i fontanna

obej­rzyj wszyst­kie fotki

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “Cicho wszędzie, głucho wszędzie…”

  1. golem14 07/05/2007 do 17:58 # Odpowiedz

    A spon­so­rem dzi­siej­szej fotki jest literka P jak Pepsi. Ech żebyś cho­ciaż piwo fotografował

  2. zx 07/05/2007 do 18:07 # Odpowiedz

    Nooo, to z Da Majkiem fak­tycz­nie bar­dzo ład­nie wyszło (inne obej­rzę… kiedyś). :)

  3. CoSTa 07/05/2007 do 21:51 # Odpowiedz

    [b]golem14[/b]: zupeł­nie tego napisu nie zauwa­ży­łem :). OK, potrak­tuj to jako swo­isty kon­tra­punkt i oazę koloru w tej dosyć obskór­nej kolo­ry­stycz­nie fotce :)

    [b]zx[/b]: mnie się ta foteczka podoba bar­dzo. a tak przy oka­zji — ligh­troom to jed­nak fajowy soft jest, ot co :)

    • xeo 10/05/2007 do 11:54 # Odpowiedz

      Nie wiem dla­czego ale te fotki naprawde wygla­daja cie­ka­wie, pra­wie jak z National Geographic ;)

      Gdyby popra­co­wac nad uje­ciami i „cie­kaw­skim okiem” spo­gla­da­ja­cym na nie­ktore nie­po­zorne rze­czy to moglby to byc jakis inny (moze nawet wyzszy) level w robie­niu zdjec.

      Prosze sie przy­znac czy byly tam uzy­wane jakies fil­try, retu­sze, czy sam Sony cos od sie­bie dodal :)

      A btw, to Gallery pasuje kli­ma­tem do tych zdjec szcze­gol­nie tych brud­nych ulic i kolo­ro­wych budynkow.

      • CoSTa 10/05/2007 do 13:08 # Odpowiedz

        sam sony nie miał prawa nic od sie­bie dodać — to zwy­kła cyfrówka kom­pak­towa choć muszę przy­znać, że nie­złe kolory daje. to po pro­stu szybki retusz w ligh­tro­omie plus tro­chę pho­to­shopa na dokładkę. ot i wszystko.

        • btd 11/05/2007 do 06:56 #

          No to wla­snie o ‘szybki retusz w ligh­tro­omie plus tro­chę pho­to­shopa na dokładkę’ cho­dzi ;-p

  4. Sky Ace 08/05/2007 do 06:40 # Odpowiedz

    „A gdzie tu magia? A w grze, która zwie się Okami, i którą muszę wresz­cie skończyć.”

    Hehehehe… Przyznam się, że też się sku­si­łem w długi week­end i… I mam już coś koło 30 godzin nagra­nych, końca jesz­cze nie widać, co wię­cej, z tego co czy­tam tu i ówdzie, to dopiero połowa jest.

    I tak się naj­bar­dziej zdzi­wi­łem, kiedy po 22 godzi­nach ubi­łem pierw­szego dużego bossa i gra wcale się nie skoń­czyła, wręcz prze­ciw­nie. Miło bardzo.

    I strasz­nie, ale to strasz­nie podo­bają mi się wszel­kie smaczki i drob­nostki, które w tej grze są moż­liwe. Normalnie wszystko co pomy­ślisz, można zro­bić — chcesz pod­pa­lić krza­czek czy drzewko, nie ma sprawy, chcesz je ściąć — luz. Piękne.

Dodaj komentarz