LOST — Zagubieni

Historia zda­rzyła się co prawda zeszłego week­endu ale dopiero dziś zna­la­złem chwilkę (a i tak żona patrzy na mnie krzywo) na wrzu­ce­nie doku­mentu na stronę. Otóż w zeszły week­end bli­scy byli­śmy z Majką zagi­nię­cia. A tak wła­ści­wie to przez moment byli­śmy LOST — Zagubieni :). Wszysto zaczęło się nie­win­nie, od wyj­ścia na spacerek:

Da Majek na star­cie naszej wycieczki. Wtedy nic nie zapo­wia­dało mają­cych nastą­pić strasz­nych wypadków.

Szliśmy sobie i szli­śmy, leź­li­śmy koło jakie­goś kom­plet­nie roz­pie­przo­nego PeGieeRu, po któ­rym zostały tylko ruiny, syf i wysy­pi­sko śmieci i ogól­nie nie­miło spę­dza­li­śmy czas. Panujący wtedy gorąc (nie do uwie­rze­nia dziś) zwal­cza­li­śmy napo­jami nie­wy­sko­ko­wymi, któ­rych pełen ple­cak tar­ga­łem na ple­co­rach. Muchy bzy­czały, trawka szu­miała, słonko grzało, zaszli­śmy dia­bli wie­dzą gdzie… I wtedy dotarło do nas, że jeste­śmy LOST! Majka od razu opa­dła z sił. Poddała się. Stwierdziła, że siłka (tak mówi) zupeł­nie ją opu­ściła i że będę musiał ją nieść, bo bolą ją nóżki. Na to ja, stary har­ces bo sie osmar­ces, zaczą­łem na nią krzy­czeć coś w stylu „fiii­ght! naprzód! nigdy się nie pod­da­waj! nie wolno tra­cić nadziei!” i jakieś tam inne tego typu bzdury wynie­sione z roz­licz­nych erpe­go­wych szko­leń. Ale życie to nie erpegi i przez moment prócz LOST, zaczął nam się wyświe­tlać przed oczami Blair Witch Project. Poniżej nagra­nie z owego kry­zy­so­wego momentu:

LOST — Zagubieni :)

Wszystko skoń­czyło się na szczę­ście dobrze. Dotarliśmy cało do domu. Majka na progu zde­chła wręcz ze zmę­cze­nia a i ja ścią­gną­łem pół butelki Coli na raz. Ale przetrwaliśmy!

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

11 Komentarzy do “LOST — Zagubieni”

  1. Robert Pankowecki 01/05/2007 do 12:30 # Odpowiedz

    Pocieszne dziecko :-)

  2. golem14 01/05/2007 do 12:48 # Odpowiedz

    Nie…, no pano­ramę trza było jakąś zro­bić, co by widza w nastrój wpro­wa­dzić. Puste pola, droga doni­kąd itp. A tak…

  3. zx 01/05/2007 do 13:28 # Odpowiedz

    Powiem ci Costa, że wymia­tasz ze wszyst­kimi fil­mi­kami i kli­ma­tem bloga. Tak po pro­stu. :D

  4. PeterCub 01/05/2007 do 14:39 # Odpowiedz

    Nie no, ona jest prze­słodka, taki mały anio­łek :D Ciekawe w kogo się wdała ;)

  5. btd 01/05/2007 do 19:10 # Odpowiedz

    Jak nic nie zapo­wia­dalo? Mina Majki na fotce juz na pierw­szej fotce zapo­wiada kleske.

  6. CoSTa 01/05/2007 do 21:26 # Odpowiedz

    [b]robert[/b]: POCIESZNE??? doro­pha już cię namie­rza i cze­kaj nie­ba­wem na łomot kolb kara­bin­ków MP-5 w twoje drzwi. no wie­cie co, powie­dzieć o naszej dzium­dzi „pocieszna”… :)

    [b]golem14[/b]: a nie trzeba było robić bo by się wydało, że my na ład­nej dróżce, zaraz koło nasypu kole­jo­wego i w stronę nie­da­le­kiej cywi­li­za­cji śmi­gamy. tu trzeba było kryć, co kryć się dało :)

    [b]zx[/b]: dzięki zx ale widzisz, tako nam się życie układa. pro­blem w tym, że nie idzie nadą­żyć za majką i jej powie­dzon­kami. gdyby doro­pha (ona ma pamięć lep­szą od słoni) zechciała cza­sem skrob­nąć jakieś wyimki z powie­dzo­nek majki mie­li­by­śmy tu nie­usta­jącą kome­dię. i to nie­złych lotów :). mała próbka: stoi sobie majek i patrzy na mnie sie­dzą­cego przy kom­pie. nagle rze­cze: „wies mamo? albo tato sie dziś nie wyspał, albo on dziś wcale lozumku nie ma”. okej, ja kumam, że nie wyglą­dam przy kom­pu­te­rze zbyt inte­li­gent­nie. ale że aż tak? :)

    [b]petercub[/b]: ponoć to cały ja :). btw [b]robercie[/b] — peter dał dobrą próbkę jak na nasze maleń­stwo mówić trzeba :)

    [b]btd[/b]: nie btd, ta mina zapo­wiada, że ni cho­lery nie dostanę z jej butelki. sobek jeden… i ja jej tyłek cza­sem pod­cie­ram! cho­lerny nie­wdzięczny maluch :)

    • zx 02/05/2007 do 11:26 # Odpowiedz

      Spadłem z krze­sła. I jak tu dzieci nie kochać? :D

  7. Brzoza 01/05/2007 do 22:07 # Odpowiedz

    Jejku — jaka się ona dłu­ga­śna zro­biła! Dawno jej już nie widzia­łem. No i kiedy moja córa taka się zrobi…

  8. Robert Pankowecki 02/05/2007 do 11:55 # Odpowiedz

    Pocieszna to prze­cież takie pozy­tywne słowo prawda?

  9. CoSTa 03/05/2007 do 08:17 # Odpowiedz

    [b]brzoza[/b]: ani się obej­rzysz a alinka zacznie pod­kra­dać cukierki z tej wysoko zawie­szo­nej szafki, do któ­rej nie miała prawa się dostać :)

    [b]robert[/b]: abs­tra­hu­jąc od tego, że żar­to­wa­łem oczy­wi­ście, to [url=http://portalwiedzy.onet.pl/polszczyzna.html?qs=pocieszny&tr=pol-all&ch=1&x=0&y=0]różnie może to być odbierane[/url].

  10. Robert Pankowecki 03/05/2007 do 10:00 # Odpowiedz

    Z pew­no­ścią nie mia­łem na myśli tego zna­cze­nia ze słow­nika gwary uczniow­skiej jako, że uczniem już dawno nie jestem, poza tym nigdy się nie spo­tka­łem z takim uży­ciem tego słowa. Dla mnie pocieszny to taki… puchat­kowy, słodki, miły, fajny, zabawny, coś takiego :-). No ale Miodek ze mnie żaden.

Dodaj komentarz