Nasz kot nie ma z nami lekko. Ja systematycznie próbuję nauczyć go zarabiać na siebie i spuszczać po sobie wodę, Doropha stara się wykopać mu ze łba pomysły na drapanie wszystkiego prócz specjalnie dla niego kupionej drapaczki, opiekunka Wandzia generalnie dba o jego kondycję goniąc go z kąta w kąt. Tylko Majusia strasznie kotka kocha i bardzo o niego dba a od czasu, gdy wziął i nam się kotek z okna wypindolił, darzy go także i pewną dozą braku szacunku, jako typowego głupola.
W celu rozwinięcia tych kilku jego jeszcze działających komórek mózgowych dostarczamy wraz z Majką Huncwotkowi różnych bodźców rozwojowych. Na ten przykład próbujemy uczyć go śpiewać, tańczyć i stepować. Ni cholery jeszcze nie jarzy o co nam chodzi ale zaczyna chwytać to, co się do niego mówi. Poniżej dowód w postaci filmu, na którym to filmie widać, jak kotek grzecznie stosuje się do naszych poleceń „przewal się!”. Oto kunszt! Oto wyższość człowieka nad niezbyt rozgarniętym kotem :)








Hehe filmik swietny. Brawo. :)
CoSTa, to kot tresuje pana, a nie odwrotnie ;) .
to kot tresuje człowieka
Livio co za głupek
to człowiek tersuje kota!!
Próbujesz tresować kota? Co następne w kolejce? Rybki? Bakterie gronkowca? :)
Pchły będą kolejne w kolejce do tresera-CoSTy :D .
A Majka jak zwykle przesłodka:)
Jaki mistrzowski kot! xD Uwielbiam je oglądać, w sieci można znaleźć masę śmiesznych filmików z nimi. Choć ja, na żywca, to za nimi nie przepadam [; Psiarz jestem, co tu ukrywać? (;
Ja też wolę psy, mało inteligentne, ale jakie sympatyczne ;) .
Mało inteligentne? Jeszcze nie spotkałem.
[b]livio[/b]: nie ten kot livio, nie ten kot… niestety :/
[b]byte[/b]: tresować kota? pomysł niegłupi ale przy założeniu, że kot cokolwiek klei. mój kot nic nie klei, nic nie rozumie, nie jest w stanie ogarnąć czegoś tak skomplikowanego jak jedzenie z miski innego koloru. nie porywam się na tresurę. ale on się tak wczoraj fajowo kręcił, że nie mieliśmy serca z majką się z niego nie ponabijać :)
[b]hadret[/b]: piesor z ciebie? cholera, nie mogę się przekonać. nie ufam draniom. potrafi toto lata żyć w rodzienie i nagle stać się agresywnym stworem, w dodatku niebezpiecznym. nie lubię, jestem uprzedzony. ale pewnie dla nieuprzedzonego to sympatyczne kilka kilo futra :)
Kup sobie buldoga — to taki kotopies. Cytując Seksmisję: „agresji zero”. Chociaż… Wszystko jest kwestią ułożenia. Są ludzie, którzy z normalnego psa potrafią zrobić potwora i tyle. Dyscyplina, metody pochwał pierdoły — prawda jest tak, że jak pies wychowuje się w Twojej rodzinie od szczeniaka, to tylko od Ciebie zależy jaki to on będzie. A psom to ja ufać muszę — były w domu rodziców mych na długo wcześniej niż byłem ja ;D Więc mam z nimi do czynienia niemalże od momentu poczęcia ;D W 1 klasie szkoły podstawowej pies znajomego wgryzł mi się w rękę i jakiś czas miałem uraz, ale lata leczą rany, również te psychiczne. Obecnie lubię kota zobaczyć, głasknąć jak się podwinie, ale w domie wolę psa (:
(uhm, mam wrażenie że Byte, typowo dla siebie, ironizował — stąd nawiązanie do Rybek i bakterii Gronkowca ^^‘)
o mamo, psa sobie kupić? dwadzieścia dwa tysiące osiemset czterdzieści trzy lepsze sposoby wydania siana mi do głowy w tym momencie przychodzą :)