Menu serwera

Busy weekend

Ostatnio wszelkie weekendy zaczynają zmieniać się z czasu teoretycznie wolnego na czas praktycznie zajęty :). Ot taka na ten przykład sobota. Dzień takowy powinien wyglądać następująco:

  • Pobudka.

  • Śniadanie.

  • Spacer z Majką, zakupy i ogólne jak najdłuższe trzymanie młodej na powietrzu, coby Doropha zdążyła z domowymi obowiązkami (szybkie pucowanko plus zupka może jakaś już zaczynająca się robić).

  • Żarcie i zabawianie małej.

  • Moje próby przysiadnięcia do komputera w celu zrobienia czegoś Kreatywnego, Fajnego i Zapierającego Dech W Piersiach. Nieudane.

  • Zabawianie i usługiwanie dziecku.

  • Kolacja i sen Majki.

  • W międzyczasie ciągłe robienie Majce czegoś do żarcia i ciągłe ją zabawianie.

  • Późnowieczorne włączenie filmu z wyrazem kompletnego umęczenia na pysku i totalnego nierozumienia o co właściwie w tym filmie biega.

  • Sen. Niezbyt długi ze względu na prawdziwą późnowieczorność rozpoczęcia oglądania filmu.

  • Pobudka i od początku…

Tak powinno to wyglądać. Przy weekendach „busy”, w ten ustalony a ładny harmonogram wkradają się obowiązki dodatkowe. W tym tygodniu, jak już każdego praktycznie rzecz biorąc od dłuższego czasu, sobota upłynęła po znakiem wieszania szafek czyli borowania, kurzenia, rozpiździaju i późnowieczornego sprzątania przez Dorophę. Ja się wykręciłem sianem i polazłem grać w eRPeGi.

Wstawać w niedzielę z rańca, kiedy przylazło się z grania jakoś blisko godziny wstawania właśnie – to nie jest fajne. Z powieką ciężką a zmęczoną przyjęliśmy w niedzielę gości. Najpierw kochaną Kornelkę z jej przystojnym Tomkiem (ludzie, ależ jak gruby i brzydki jestem :/) oraz przeuroczą parą ich dzieciaków. Dwie dziewczynki. Być może niebawem pokażę co się w pokoju Majki wyczyniało w związku z zabawami rozlicznymi a wymagającymi ton gadżetów, lalek, sukienek dla tych lalek, wózków, powozów, garnków i czego tam jeszcze… Wychodzący Kornelkowie minęli się w wejściu z wchodzącą, także dzieciatą (choć na szczęście dopiero na etapie brzucha), równie kochaną Karolcią.

Wniosek z nawiedzeń (z których, wbrew pozorom, jestem bardzo rad) i dzietności znajomych wysnuwam jeden: pędem trza grilla urządzić a na tarasie zrobić warunki do siedzenia i zbijania bąków. Tak busy weekendy będą mijały zdecydowanie łatwiej :)

3 odpowiedź do Busy weekend

  1. btd Maj 14, 2007 o 08:24 #

    Najpierw sie napracujesz zeby potem mozna bylo nie pracowac w komfortowych warunkach :)

    I dawaj dawaj, jeszcze sie okaze ze cie nawiedze w Poznaniu jak z Basia bede u mojej rodziny :)

  2. Corni Maj 14, 2007 o 11:19 #

    A my dziękujemy za gościnę, fajowskie to Wasze mieszkanko! Wirtualne stoły i krzesła też fajowe ;) hihihih

    No i sorry za zostawienie bałaganu po terrorystkach, które ze sobą przywlekliśmy :)

    pozostając w oczekiwaniu na rewizytę

    K&T :)

  3. PeterCub Maj 14, 2007 o 13:59 #

    Gruby i brzydki? Coś musi w Tobie małżonka widzieć, skoro z Tobą wytrzymuje. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że nie taki diabeł brzydki jak go malują.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
A może jakiś przewrocik?

Dorn, ty się już nie kompromituj, nie wydurniaj i nie rób z siebie większego idioty, niż jesteś. Ja cię proszę...

Zamknij