Menu serwera

Doktor Bart goes online!

Stali czytelnicy tego bloga (a są tacy o dziwo) pewnie kojarzą postać niejakiego Doktora Barta. Doktor Bart to dyżurny oprawca naszej rodziny – od lat już bowiem niszczy nasze ego i morale oraz chęć do życia prostym narzędziem i nawet niezbyt ciężkim. Niestety – zarazem metalowym.

Chodzi o wiertło dentystyczne.

Taaak, Doktor Bart to nasz dyżurny dentysta o dziwo nie sadysta. To dzięki temu facetowi Doropha może szczycić się jamą ustną wartą połowę naszych poborów. A i to wliczając potężne zniżki za całokształt, jakie Doktor bart stosuje wobec naszych portfeli (i chwała mu za to). Doktor Bart to taki typ kolesia, który poklepie cię po ramieniu, kiedy pochylasz się nad tym dentystycznym zlewem i wypluwasz resztki krwi, śliny i uzębienia, które jeszcze przed chwilą w tobie tkwiły. Doktor Bart to taki typ kolesia, który zagada cię tak dobrze, że dopłat za znieczulenie nie trzeba czynić – znieczulenia po prostu nie trzeba. Dentysta – gawędziarz jednym słowem. A gdy do tego dorzucimy hoże dziewoje w gabinecie, wymuszajace na pacjencie dzielność i prężenie muskułów (też) to już chyba wszystko wiadomo – do tego dentysty chodzi się z przyjemnością.

Z równą przyjemnością pragnę poinformować, że Doktor Bart dorobił się strony internetowej. Jest to własna produkcja chałupnicza i wskazana jest wyrozumiałość spora. Kochani, to dentysta a nie twórca stron. Poza tym spróbujcie sami robić stronę ocierając monitor z krwi :)

Doktor Bart goes online! (klik = strona Dr. Barta)

O Doktorze kilka wpisów było poczynionych: tu, tu i jeszcze tu.

8 odpowiedzi do Doktor Bart goes online!

  1. doktor Bart Maj 9, 2007 o 21:22 #

    Drogi Papo Costasie

    Jakże miło Twe słowa czytać, choć ironii w nich nie brakuje. Dziękuję!, za bądź co bądź, pozytywną mą ocenę jako stomatologa, człowieka i twórcę strony www. Dziękuję za wyrozumiałość i za reklamę ;-)

    To zaszczyt i przyjemność móc w tak sympatycznych paszczach jak Twoja i Twojej małżonki pogrzebać i jeszcze zarobić ;-)

    A z czasem pewnie i przegląd u córki zrobimy.

    Cóż, pozdrawiam i zapraszam na stronę, która powoli będzie się rozrastać i może nawet z niej coś mądrego dowiedzieć będzie się można. :-)

    • CoSTa Maj 10, 2007 o 06:54 #

      ooo… dr. bart we własnej osobie!!! pozdrawiam, córę na kontakt z metalem szykujemy a co do stronki to muszę przyznać, że jak na początki to bardzo to dobrze wygląda. gdybym pokazał moje początki świat pewnie zamarł by na długo dusząc się ze śmiechu :)

      tak swoja drogą – czemu stronka nie śmiga na jakimś fajnym silniczku w stylu wordpress? czuję potrzebę piwnego meetingu (dentyści pijają piwo czy to już wyższa klasa i „ą” „ę” jeno łiskacza wciągacie? :)) w celu ulżenia w robocie przy stronie i rozreklamowania rozwiazań prostych, łatwych i przyjemnych w użyciu :)

      dzięki za nawiedzenie tego skromnego kawałka internetu i chyba czas bym wpadł z małą wizytą. górna piętnastka wrzyna mi się w oczodół, taka jej mać. będziem rwać, zaraz po resekcji gałki ocznej. mam wrażenie, że od dupy (czyli oczodołu) strony łatwiej będzie cholerę wyciągnąć. btw – jakieś doświadczenie w dłutowaniu oczodołu mamy? :)

      ale miło się z rana zrobiło, dzięki za wpadniecie i ukłony w pas dla małżonki oraz kupę wirtualnych łakoci dla małej.

  2. Hadret Maj 10, 2007 o 15:59 #

    „Poza tym spróbujcie sami robić stronę ocierając monitor z krwi” – LOL

    Stronka możliwie prosta. I dobrze ;)

    • CoSTa Maj 10, 2007 o 18:58 #

      popracujemy nad tym wraz z doktorkiem. nie ma bata, skoro bart powiedział A to powie i B :)

  3. doktor Bart Maj 10, 2007 o 20:39 #

    Witam

    Wpadaj Papa Costas, wpadaj w szpony me dentystyczne ;-)

    Strona prosta, fakt, bo i ja prostym dentystą jestem :-)

    Nie wiem o jakich silniczkach itd mówisz. Ale wszelka pomoc jest mile widziana. Jak się spotkamy w gabinecie to opowiesz, bo chetniej bym na piwnym meetingu się spotkał, jak powiedziałeś, bo nawet czasem piwo pijam, chetniej Chateau d’Armognac rocznik 1965 ;-), a raczej wina Kalifornijskie, Niemieckie, Portugalskie, Nowozelandzkie, Mołdawskie, Kalifornijskie, South Africa itd, ale w żadnym wypadku nie Łyskacz, bo ten pozostawiam do powierzchni płaskich odkażania ;-)

    Czasu jednak Papo C. brak, więc wpierwej pewnie w praxis się spotkamy i przez oczodól piatkę ekstraktujemy bezbolesnie oczywiście.

    A zatem pozdrowienia, do zobaczenia, dziękuję Tobie, Wam czytelnicy za uwagę.

    Miłego ogladania, może i słuchania Eurovision 2007 eliminacji.

    Doktor Bart

  4. btd Maj 10, 2007 o 21:02 #

    Mam nadzieje ze bycie prostym dentysta nie objawia sie pociagiem do prostyc narzedzi jak np łom?

    Costa, jak szykujesz da majka na kontakt z metalem to zacznij od ballad metaliki :D

  5. CoSTa Maj 11, 2007 o 07:35 #

    [b]dr. bart[/b]: OK, w takim razie do spotkania w gabinecie gdzie wszystko dokładnie i zajmująco wyłożę, cierpiąc zapewne przy okazji okrutnie :). btw – miłośnik win? daaamn, wódki w tym kraju już nikt nie pije??? :)

    [b]btd[/b]: no ja póki co łomu nie doświadczyłem ale dłuto w zęba bart już mi wraził. przeżyłem. widać miał dobry humor :). a córa jeszcze za mała. mettalicę już jej puszczałem. woli „pioseneczki jedyneczki”. przynajmniej na razie :)

  6. doktor Bart Maj 11, 2007 o 21:07 #

    Cel uświęca środki ;-)

    I taki mały łomik się przydaje, a zwie się raspator.

    Spijcie słodko…

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Grzebanie przy MacOSX czyli aleosochodzi???

Grzebać przy MacOSX do tej pory nie musiałem i nie chciałem. Chodzi. Po reinstalce spowodowanej radosnym instalowaniem wszelkiego śmiecia ściągniętego...

Zamknij