Menu serwera

God’s Own Medicine – Secrets

Od momentu ponownego „okrycia” tego utworu w mojej kolekcji (a to za sprawą przewalenia wszelkich CD do iTunes i zrobienia wreszcie bazy utworów co się zowie), łazi za mną ten kawałek straszecznie. A tak, jeden raptem utwór. Nie będzie dziś ani o jakimś albumie, ani o tych albumów całym stosie. Nie. Będzie o jednym raptem utworze. IMO, rewelacyjnym.

God’s Own Medicine – Secrets. Whoa! This brings back memories! Na utwór trafiłem kompletnym przypadkiem kupując w Tesco jakieś stare, przecenione do bólu wydania pisemka o tytule „Techno Party”. Wszystkich krzywiących się od razu uspokajam – techno w pisemku i owszem obecne było, ale tak po prawdzie więcej chyba można było tam spotkać różnej maści elektroniki miejscami daleko od stylistyki techno odbiegającej. Secrets to właśnie taka elektronika – bardzo od techno daleka, z głową, z sensem, z sercem i przede wszystkim – z brzmieniowego punktu widzenia oferująca doznania przy techno daleko bardziej wysublimowane. Anyway, rzecz zapuściłem swego czasu w swojej studenckiej wieżyczce, wysłuchałem, wpadłem jak śliwka w kompot. Obiecałem sobie, że następne przesłuchanie odbędzie się pod wpływem jakiegoś odurzacza. Ot, kwasik wydawał się dobrym pomysłem.

Kochani! Doznania, jakie spłynęły na mnie podczas wciągania tego kawałka w stanie nieco odmiennej świadomości, warte były każdych pieniędzy. W realu to bardzo dobra próbka o co w elektronice powinno chodzić i o co cały ten szum, który wokół elektroniki staram się robić. Ale podczas wycieczki… O matko! Co za przestrzeń! Jakąż ten utwór oferuje wolność dryfowania po nieco zamotanych stanach świadomości i poskręcanych zwojach mózgowych. Przepływa, faluje, wbija się rytmem głęboko, rozwija się i daje wrażenie spoglądania na bezbrzeżny horyzont. I najlepsze – w realu coś z tego uczucia istnieje także.

Warto! Cudny utwór, niejedną wycieczkę żeśmy ze znajomymi nim okrasili, niejeden raz jechałem w stronę horyzontu. A bez wspomagaczy dalej pozostaje ten kawałek moim prywatnym odnośnikiem tego, jak niebanalna elektronika z łupaniem w tle powinna wyglądać. Polecam. Kilka minut odjazdu. Byle głośno słuchać, bo o to w tym chodzi.

pobierz utwór
inne smaczne utwory
God’s Own Medicine w Last.fm

3 odpowiedź do God’s Own Medicine – Secrets

  1. Robert Pankowecki Maj 29, 2007 o 10:13 #

    Nie wiem skąd ty znasz te wszystkie dobre kawałki, ale DZIĘKUJĘ :-).

  2. Esgarotka Czerwiec 12, 2007 o 17:57 #

    Ja znam ten kawałek!

    Faktycznie też do mnie trafił i zapomniałam o nim na kilka lat. Ale niedawno wygrzebałam stare płytki z szafy na relikty przeszłości celem kompilacji nowej dawki Playlisty do odtwarzacza MP3. W zestawie płyt Techno Party była też jedna rewelacyjna płytka ze stajni Dragonfly Records. Może któryś ze starych wyjadaczy ją skojarzy. Miała okładkę w pesymistycznym odcieniu różu (chyba) i dużą ważkę na pierwszym planie (dragonfly = ang. ważka). Nierostropnie swego czasu mój starszy brachol komuś ją pożyczył i przepadła jak kamień w wodę! A szkoda, bo nawet przez emula nie idzie zassać.

    • CoSTa Czerwiec 12, 2007 o 18:52 #

      o tę chodzi? [url=http://www.costa.user.icpnet.pl/dragonfly-foto01.jpg]obrazek[/url]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Tysięczny wpis i update bloga

Tak przed chwilą zerknąłem i zdębiałem. Na blogu pojawił się tysięczny wpisik a tu żadnej wódki, żadnego szampona, zero panienek,...

Zamknij