Menu serwera

Śniadanie dla żony…

Każda żona chyba to ma – ten poranny błysk nadziei w oku, że oto zaraz wjedzie na białym koniu ktoś przystojności Antonio Banderasa, tajemniczości Zorro i z tacą usłaną pysznościami, wedle których leżeć będzie siakaś róża czerwona a woniejąca cudnie. Do tego kawa. Moja żona rozszerzyła by to pewnie o fajkę.

Żona po imprezie. A niech se pomarzy :)

Co prawda ja na Antonio Banderasa ni cholery nie wyglądam. Ów koleś w starciu ze mną najprawdopodobniej by się ode mnie odbił, nabiłby sobie guza, zrzuciłby outfit Zorro i czmychnąłby czem pieprz rośnie widząc, jakim przy mnie jest chuchrem. Trzeba sukinsynowi oddać – przystojnym chuchrem :). Może jak ten kolunio nie wyglądam ale śniadanie zrobić jeszcze potrafię. A na poimprezowe śniadanie, papa CoSTa sposób ma jeden, w dodatku całkiem smaczny:

Jajecznica na chlebie

Proste, przyjemne i nietrudne w przygotowaniu. Robi się to tak:

  • z dwie bułki lub ekwiwalent w chlebie wziąć i na kostki (mniej więcej 1,5 cm x 1,5 cm) pokrajać

  • patelnie rozgrzać, masło stopić (sporo masła)

  • wrzucić kostki chleba

  • smażyć na masełku często mieszając do osiągnięcia stanu przypieczenia chleba – można zdrowo przypalić, ja nawet takie przypalone wolę, to nie rzutuje zbytnio bo się później stan spalenia zniweluje

  • patelnie z ognia ściągamy, wbijamy jajka – sporo – i nic jeszcze nie robimy, żadnego mieszania

  • solić i pieprzyć do smaku

  • NAJWAŻNIEJSZE: granulowany czosnek sypać obficie, do tego kilka innych przypraw dodać można. Ja wielbię „przyprawę do mięsa wieprzowego” ale dzisiejsza „przyprawa do kurczaka po staropolsku” także się sprawdziła. Brzmi dziwnie? Tak ma być!

  • dosmażamy (już niedługo zostało)

  • podawać z czymś do picia bo pić się chce jak cholera, najlepiej z jakimś klinem

OK, w czym rzecz? W sumie w niczym, wszyscy doskonale wiemy, co kac potrafi zrobić z człowiekiem. Jeśli do tego wieczora poprzedniego odchodziło puszczanie pawi, po wstaniu ma się wrażenie dopiero co ukończonej a niesmacznej wojny. W takim przypadku trzeba rzeczy uporządkować a taka masywna jajecznica czyni cuda. Przyprawy powodują, że paw jest tylko niemiłym wspomnieniem, którego i tak się nie czuje bo czosnek zabije wszystko. Jajo pożywia, chleb przysmażony dostarcza węgla i czego tam jeszcze do przemiany materii potrzeba, tłuszcz dorzuca energetycznego kopa. Popite piwem i po odwiedzinach kibla w celach wydalniczych – niweluje kaca zupełnie. Sprawdzone i działa.

Okej, może nie jestem Antonio Banderas ale ratuję skuteczniej od tego głupka w masce. A że jestem (wszędzie) większy? Komu to przeszkadza? Za to jestem skuteczny – Doropha już chodzi i sprząta :)

5 odpowiedzi do Śniadanie dla żony…

  1. Hadret Maj 20, 2007 o 11:47 #

    http://www.na-kaca.pl/

    Przepis muszę sobie zapisać bo sam, jak czytałeś u mnie, całkiem nie tak bardzo dawno zdychałem i umierałem, przeklinając samego siebie do piątego pokolenia za głupotę ;D

  2. RooToor Maj 20, 2007 o 13:35 #

    Ha! A pomyśl jakby ten wpis wyglądał poparty fotkami zwłaszcza tych etapów co do których ktoś może mieć wątpliwości:

    * przed wpiciem jaj

    * po wbiciu …

    A gdyby to jeszcze kamerką?

    Propozycja: rodzinne gotowanie na ekranie…

  3. PeterCub Maj 20, 2007 o 17:34 #

    [quote=CoSTa]A że jestem (wszędzie) większy?[/quote]No jak tak się opisujesz, to żonka nie ma co narzekać. :) Tak przy okazji, masz bardzo szczegółowe opisy stanów poimprezowych. A co tam, wolno Ci, to nie strona jakiejś korporacji.

  4. walth Maj 20, 2007 o 19:39 #

    Hehe kaca miewam rzadko bo i rzadko pozwalam sobie na takie pochlanie, żeby się porzygał, ale przepisik brzmi smacznie, postaram się niedługo taki mojej dostojniejszej połowinie zapodać :) Dzięki w imieniu tejże połowinki ;-) (Acz ja też na pewno spróbuję ), ino jedno pytanko, czy jajecznica może być ścięta na „sucho”, bo ta owa lepsza połowa mnie nie zje jak jej jakieś „gluty” na talerzu pływać będą?

  5. CoSTa Maj 21, 2007 o 10:59 #

    [b]hadret[/b]: zapisz, przetestować warto. studia dzięki temu przetrwałem. przepisu na kaszę made by papa CoSTa nie opublikuję. cenzura obyczajowa mi stronę zamknie :)

    [b]rootoor[/b]: HA! to rodzinne gotowanie na ekranie to bombowy pomysł jest! zobaczym, co da się w tym temacie wymyśleć. strasznie mi się idea spodobała :)

    [b]petercub[/b]: zazwyczaj jest surowiej, spytaj dorophy. jako że to jest w sumie public, to oszczędziłem wykładu o kackupie. a rzecz niebanalna i strasznie niedoceniana w procesie likwidacji kaca :)

    [b]walth[/b]: walth, tu nie chodzi zbytnio o smak (choć przyznaję, że można to zrobić całkiem smaczne :)) tylko efekt. a jak to podasz, to już sprawa preferencji. ja wolę nieco bardziej przysmażone. takoż glutów jajkowych nie cierpię. pozdrowienia dla lepszej połowy!

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Tresujemy kota!

Nasz kot nie ma z nami lekko. Ja systematycznie próbuję nauczyć go zarabiać na siebie i spuszczać po sobie wodę,...

Zamknij