Menu serwera

Wieści gminne i rodzinne

Jakoś ostatnio nie miałem zbytnio kiedy siąść do bloga i naklepać co tam u nas słychać. A słychać sporo i sporo się dzieje. W weekend nawiedziła nas była babcia Wula, a kiedy ona nawiedza, nagle zaczynają się wydatki. Szczęście, że w ogromnej większości nie nasze, tylko jej. No cóż, bez sponsoringu rodziny bliższej i dalszej daleko byśmy nie ujechali więc wszystkim dwóm babciom i dziadkom, prababci, ciotkom i komu tam jeszcze – dzięki za sponsoring! Efekty owego są fajowe: mieszkanie nam ładnieje z dnia na dzień :). W ten weekend przybyło conieco do łazienki (pralka nowa, fajowa i droga jak jasna cholera, nawet nie wiedziałem, że pralki mogą tyle kosztować) i conieco do kuchni (kolejna szafeczka plus gadżety i wiaderko potu przy monowaniu tego wszystkiego do kupy). Obrastamy w piórka… I dobrze! Moja Visa poczuła się nagle o wiele lżej a to doskonała motywacja do wstawania co rano do roboty :)

Kącik Majki & babci Wuli pięknieje takoż z dnia na dzień. Babka tom razom przywiozła jakieś krzuny z różami i – wystawcie to sobie – nie zdechły suki. Ba! Toto nawet się rozrasta! Boże, co za wytrzymały chwast… Chwast wygląda zasię tak:

Różyczki nam rosną

Ale nie same dobre rzeczy nam się tu dzieją. Niestety notujemy też straty. I to cholernie bolesne. Otóż po latach całych mieszkania sobie ze mną i nie wchodzenia sobie nawzajem w drogę, zaginął był nasz żółw Mal’Ary’Ush :/. Może to zabawnie zabrzmi ale wziął i zwiał skurczybyk jeden. Było to pamiętnego dnia, kiedy to zagonili mnie do roboty i coś tam skręcałem. Pierwsza próba zwiania skończyła się szeroko zakrojonymi poszukiwaniami (całe sąsiedztwo wiedziało, że żółwia szukamy :)) z obejściem budynku włącznie. Żółw znalazł się niedaleko, ot pod jakimś krzakiem zaparkował i nie szło go zobaczyć. Niestety zlekceważyłem znak dany od losu i żółwia nie przymknąłem karnie w terrarium. Druga Wielka Ucieczka powiodła się znakomicie i żółw zniknął. Przepadł. Jak kamfora. Szkoda, tyle lat razem… :/ Może jeszcze jakimś cudem się odnajdzie? Może za tydzień postanowi się wygrzebać z jakiejś nory i znów się pojawi? Oby! A jeśli nie – szczęścia żółwiu życzę. Będzie ci potrzebne. Sałata nie rośnie na każdym rogu, ya know.

8 odpowiedzi do Wieści gminne i rodzinne

  1. Hadret Maj 30, 2007 o 22:02 #

    Czym fotkę ukąsiłeś? ;> Telefonem, czy cyfrówką?

    Anyway, z żółwiami wiele do czynienia nie miałem, ale wiem że dranie są piekielnie mądre. Znajdzie się. A nawet jeśli nie – da sobie radę (:

    • CoSTa Maj 31, 2007 o 00:01 #

      fotka dorophy i strzelona cyferką. a żółwie może zbyt mądre nie są ale za to te stepowe są cholernie odporne. może i sobie radę da, kto tam drania wie… kurczę, a może zmutuje gdzieś w ścikach i będziem mieć w poznaniu cholerną gamerę? :)

  2. krzychu Maj 31, 2007 o 08:18 #

    CoSta – żółwie żyją nawet 300 lat, więc jest szansa, że się jeszcze spotkacie ;P

  3. ciotka's eleni Czerwiec 1, 2007 o 08:02 #

    moze zolwiowi teraz lepiej bo wolny…

    mieszkanko robi sie rzeczywiscie sympatyczne i latem bedzie gdzie gosci przyjmowac.

    wybacz ze sponsoring z za granicy taki maly ale dopiero co skonczylismy remont w lazience babci ktory pochlonal ponad 4.000 euro.

  4. Ender Czerwiec 1, 2007 o 08:11 #

    … az zolw myk, myk i uciekl…

    jak mogles go zgubic ??!?

    • CoSTa Czerwiec 12, 2007 o 07:28 #

      a co tam dają? każą mi się zapisać do joemonstera ale jakoś nie mam na to ochoty :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
iTunes po Polsku i DRM-free i iTunes U

Ojć, zaczęło się. Wszystkie stronki makowe w naszym kraju dzielą się radosną informacją, że oto mamy iTunes szprechające do nas...

Zamknij