Peugeot Vivacity czyli papa CoSTa mobilny :)

A szlag mnie zaczął tra­fiać na te nasze nara­mo­wic­kie wieczne korki. Poza tym trzeba się było nieco bar­dziej mobil­nym zro­bić i móc cza­sem sko­czyć gdzieś do kum­pla jed­nego czy dru­giego i nie kląć na zaczo­po­waną Naramowicką. Zdaje się, że zna­la­złem na te upier­dliwe dro­bia­zgi lekarstwo:

Peugeot Vivacity — już nie­długo to będę ujeżdżał :)

Mam nadzieję, że z cza­sem i Doropha się wdroży, strach pokona, zacznie prze­jeż­dżać skrzy­żo­wa­nia mając otwarte oczy i sama zoba­czy, jakie to sym­pa­tyczne — wsko­czyć na bzyka i bzyk­nąć sobie do Plazy :). Majka w sumie też już cał­kiem spora, można ją przed sobą posa­dzić i śmi­gnąć nad jakąś kałużę… Samochód może z cza­sem. Jednak na lato — tylko sku­te­rek :). Odkupuję od zna­jo­mego cho­dzony ale ponoć w nie­złym sta­nie. Jeszcze to spraw­dzimy ale ja już jestem sprzedany.

Trochę wię­cej o bzyku znaj­dzie­cie na stro­nie firmy Scooter i w ser­wi­sie skutery.net.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

22 Komentarzy do “Peugeot Vivacity czyli papa CoSTa mobilny :)”

  1. p.kadysz 18/06/2007 do 19:10 # Odpowiedz

    Też kie­dyś (3–4 lata temu) myśla­łem nad sku­ter­kiem. Nawet poważ­nie roz­glą­da­łem się za czymś porząd­nym. Udało się jed­nak zdać prawko za pierw­szym razem i nazbie­rać, na cał­kiem nie­zły, pierw­szy samo­chód. Mimo to sku­te­rek wciąż kusi, niby mam kli­ma­ty­za­cję u sie­bie, ale mimo wszystko chyba sku­ter­kiem w lecie pomyka się przy­jem­niej (; Inna sprawa, że tylko w poje­dynkę. (chyba, że można zała­do­wać lekką dziew­czynę z tyłu).

  2. RooToor 18/06/2007 do 19:28 # Odpowiedz

    Oj malu­skie toto. A ucią­gnie pape CoSTa? Bo jęśli tak to te pozo­stałe skrzaty nie zro­bią różnicy;) …

    już się cie­szę na przy­szłe filmiki…

    .

  3. Robert Pankowecki 18/06/2007 do 19:44 # Odpowiedz

    Ok, jak zoba­czę kogoś koło Plazy na błysz­czą­cym srebr­nym sku­terku to nie zapo­mnę Cię pozdrowić :-)

  4. Dawid_MacDada 18/06/2007 do 20:04 # Odpowiedz

    Tragedia? Mam nadzieję, że jesz­cze nie kupiłeś?!

    Chcesz kupić nowy? Nie ma sensu — ceny lecą na łeb, na szyję, a uży­wane z Zachodu też jeżdżą ;-)

    Zauważ, że są dwie klasy sku­te­rów — duże i małe. Tych dru­gich zde­cy­do­wa­nie odra­dzam oso­bom doro­słym — duże są gene­ral­nie sta­bil­niej­sze a przede wszyst­kim się na nich w nor­mal­nej pozy­cji jeź­dzi, a nie będąc skulonym.

    Ja mam Aprilię SR50, którą kupi­lem pół roku temu za 3.5k (99r). Duża, z sze­roką i wygodną kanapą (Yamaha robi tra­giczne sie­dze­nia :/), nie­złym przy­spie­sze­niem, świet­nymi hamul­cami (obie tar­czówki) i VMAXem koło 90km na trasie.

    Nawet jeśli Aprilia Ci się nie spodoba, to jest jesz­cze np tań­szy Piaggio NRG czy droż­szy Peugeot Speedfight.

    Pozdr.

    PS, żeby cią­gnąć wię­cej niż te 50km/h sku­ter musi być odblo­ko­wany — na prawdę warto, choć pól setki wydaje się dużo, to wcale nie jest (zwłasz­cza jak już się chwilkę pojeź­dzi). Ile wycią­gnie po odblo­ko­wa­niu? Małe naj­czę­ściej koło 70 a duże 90–100.

  5. CoSTa 18/06/2007 do 22:43 # Odpowiedz

    [b]p.kadysz[/b]: jakie tam tylko w poje­dynkę, to coś jak naj­bar­dziej dwie osoby dźwignie :)

    [b]rootoor[/b]: maluś­kie, i owszem. ponoć uciągnie :)

    [b]robert[/b]: ten mój chyba czarny będzie. solidna, gangstersko-karawanowa jazda :)

    [b]dawid[/b]: czemu tra­ge­dia? coś jest z tymi maszyn­kami nie tak? jak do tej pory same pochlebne opi­nie w necie wyczy­tuję… tak jak pisa­łem — odku­puję od zna­jo­mego. na wyda­nie 7k pln mnie teraz nie stać. so, odpa­dają sku­tery duże. toto ma mi tyłek do pracy i z powro­tem wozić a cza­sem do wysko­cze­nia nad jakąś wodę czy do kum­pla posłu­żyć. w trasy ruszać tym nie zamie­rzam. odblo­ko­wany, śmiga zna­jo­memu kole 80 bez jakie­goś ogrom­nego spię­cia. wygląda sym­pa­tycz­nie, żonę za plecy wsa­dzić mogę — dla mnie bomba :)

  6. btd 19/06/2007 do 06:02 # Odpowiedz

    Czemu tra­ge­dia?

    1. fran­cu­skie

    2. małe

    3. pra­wie motor, a pra­wie robi roznice

    A ogol­nie to ja bym kupil quada z opo­nami na asfalt z takich malych popierdulek.

    A bedzie w ogole widac to spod cie­bie? :D

    • CoSTa 19/06/2007 do 06:32 # Odpowiedz

      wiesz btd, więk­szość z tych punk­tów zała­twia jedna sprawa: brak prawka jazdy na moto­cy­kle. na tym mogę śmi­gać na moim samo­cho­do­wym. cokol­wiek więk­szego i musiał­bym trza­skać prawko. nie mam na to czasu i nie widzę potrzeby. że fran­cu­skie? mnie to jakoś spe­cjal­nie nie prze­szka­dza. w sumie nie wiem co w tym złego :)

      będzie to widać spode mnie. wbrew pozo­rom to wcale nie jest aż tak małe :)

      • btd 19/06/2007 do 07:06 # Odpowiedz

        To cze­kam na fotki i filmiki :-)

        Ogladales ‘Taxi’ i ta poczat­kowa sekwen­cje na sku­te­rze? No to juz wiesz jakie wyma­ga­nia ma publicz­nosc :-D

        A co do fran­cu­sko­sci — ratuje to ze jest to peu­geot, a w sumie ta marka jak dla mnie jest naj­so­lid­niej­sza (tak, wiem ze wytrzy­ma­losc w raj­dach ma mini­malne prze­lo­ze­nie na rzeczywistosc).

        A i jesz­cze co do prawka — jesz­cze chwila a zoba­czysz jak potrze­bo­wal­bys auta zeby zabrac oby­dwie swoje baby gdzies na week­end z ich nad­ba­ga­zem. I to nie­za­le­znie od innych :-)

  7. Dawid_MacDada 19/06/2007 do 09:10 # Odpowiedz

    Ja Ci nie mówię, żebyś wydał 7k. Ja Ci mówię, żebyś wydał 3k za sku­ter, który jest wygodny, duży i szybki.

    Jeśli jesteś zain­te­re­so­wany, to mój zna­jomy ma taką samą Apkę jak ja, tylko tro­chę bar­dziej dopa­sioną (ja mam ory­gi­nalny tłu­mik i on coś jesz­cze przerabiał).

    Sprzęt jest koloru czar­nego, w dobrym sta­nie, jeź­dzi szyb­ciej od mojego i zna­jomy jest gotowy oddać go za 3k.

    TOTALNA RÓŻNICA. Miałem kupić jakie­goś Jeta (już nie pamię­tam co to było, ale nale­żał do sku­te­rów małych), ale gościu miał też obok Piaggio NRG i jak tylko usia­dłem na nim, to wie­dzia­łem, że to musi być sku­ter „duży”.

    Jak coś to napisz na mejla, to Cię skon­tak­tuję z Jurkiem.

    Pozdr.

  8. krzychu 19/06/2007 do 16:10 # Odpowiedz

    kole­żanka ostat­nio zasia­dła na Piaggio i oto poja­wił się nie­spo­dzie­wany pro­ble­mik: kask. Gosia jest dziew­czynką raczej minia­tu­rową i nie­mal wszystko, co zało­żyła na głowę wyglą­dało jak cheł­mo­fon żoł­nie­rzy lorda Vadera z Gwiezdnych wojen :P

    Dopiero sprzęt spro­wa­dzony na zamó­wie­nie tylko dla mniej dał jej satysfakcję …

    • btd 20/06/2007 do 05:41 # Odpowiedz

      No aku­rat jakby kask byl czarny, czyli jak u Vadera to dla mnie mogloby byc :)

  9. Dawid_MacDada 19/06/2007 do 20:06 # Odpowiedz

    Co ma pier­nik do wiatraka?

    Co ma kask do skutera?

  10. CoSTa 20/06/2007 do 07:13 # Odpowiedz

    [b]dawid_macdada[/b]: masz jakiś patent na jeż­dże­nie bez kasku? ejże, za to man­daty chyba wlepiają :)

    [b]krzychu[/b]: zaczy­nam kom­bi­no­wać czym można sobie czaszkę osło­nić i kur­czę przy­znaję bez bicia — gówno się na tym znam :/. jakieś tipsy w tym tema­cie? dla żony takoż…

    [b]btd[/b]: sku­ter czarny, kask czarny, czarne do tego wdzianko… fuck, z sym­pa­tycz­nego bzy­ka­nia po mie­ście zrobi się prze­jazd kara­wanu mylony z ata­kiem ninja :)

    • btd 20/06/2007 do 12:55 # Odpowiedz

      wiesz, moje volvo jest biale, ale to mu nic nie ujmuje z powagi i hm ‘stop­nia grozby’ ;-)

      Czarny zawsze nr.1 , ale nie jest zawsze konieczny :)

  11. Ender 20/06/2007 do 07:17 # Odpowiedz

    Kup sobie rower:

    - zdrow­szy

    - szyb­ciej bedziesz jez­dzil (aku­rat trase do pracy masz zajebista :)

    - taniej :))))

    • CoSTa 20/06/2007 do 07:22 # Odpowiedz

      będziesz chciał się kiw­nąć… jesz­cze będziesz chciał… za te demo­ra­li­zu­jące komen­ta­rze o zdro­wiu masz bana na kiwanie :)

      • btd 20/06/2007 do 11:15 # Odpowiedz

        Sam sobie wezmie.

        No chyba ze uste­puje ci rozmiarowo :)

        U mnie na sla­sku mowilo sie : ‘daj się karnąć’

        • CoSTa 20/06/2007 do 15:36 #

          jest wyż­szy ale tu się prze­wagi koń­czą. jestem cięż­szy. znacz­nie cięższy :)

          patrz, u mnie w jele­nij górze też w sumie tak się gadało — „daj się kar­nąć”… no pro­szę, jaki ten świat mały :)

  12. Dawid_MacDada 20/06/2007 do 16:20 # Odpowiedz

    CoSTa — chyba źle zro­zu­mia­łem ten tekst:

    „Dopiero sprzęt spro­wa­dzony na zamó­wie­nie tylko dla mniej dał jej satys­fak­cję” — pew­nie cho­dzilo o kask (sprzęt?) a nie o skuter…

    Jaki kask? Jeśli tylko po mie­ście, to lepiej kupić otwarty, a jak poza mia­sto to znacz­nie ciszej i sta­bil­niej jest w zamkniętym.

    Kupuj tylko nowe kaski! Ich wnę­trze dosto­so­wy­wuje się do kształtu głowy (przez pierw­sze kilka dni kask wyda Ci się za mały, ale potem już wszystko będzie OK)

    Przykładowe otwarte:

    http://moto.allegro.pl/item207649404_kask_z_otwierana_szczeka_4_kolory_nowosc_.html

    http://moto.allegro.pl/item207727650_kask_na_motor_skuter_chopper_super_cena.html

    http://moto.allegro.pl/item205240133_nowe_kaski_na_skuter_gwarancja_od_ss_rozm_s.html

    • CoSTa 20/06/2007 do 18:31 # Odpowiedz

      oj dzięki stary! skarb­nica wie­dzy sku­ter­ko­wej z cie­bie jak widzę :). taki otwarty to fak­tycz­nie chyba jedyne sen­sowne roz­wią­za­nie w mie­ście. dobrze wie­dzieć, dzięki jesz­cze raz!

      • btd 20/06/2007 do 20:13 # Odpowiedz

        I kup taki co ma slu­chawke blu­eto­oth do tele­fonu :D Do moto­row sa takie :)

  13. Piotr 14/08/2008 do 20:44 # Odpowiedz

    Sprzedam [cut]

    Sorry pal, to nie tablica ogło­szeń — CoSTa

Dodaj komentarz