Wczoraj dopadłem Dorophę i prócz tego, żeśmy się prawie pobili, to rzuciłem wieczorową porą myśl, która chyba jej się spodobała. Otóż sącząc piwko wieczorne rzekłem, że powinniśmy sobie teraz w nocy siedzieć na tarasie, sączyć owo zimne piwko siedząc na wygodnej ławeczce a z boczku powinien stać laptopik, który by nam muzysię podawał, mailiki pozwolił odebrać w kulturalny, openspace sposób, na świeżym (prócz piejących kogutów mamy też zaraz pod bokiem stadninę koni :)) powietrzu, z luzem… A i zawsze przytulić się można i jakiś filmik wciągnąć bez potrzeby targania całego TV z pokoju. Chyba jej się spodobała wizja…
Jednym słowem — taras + laptopik = idealne połączenie przyjemnego z pożytecznym. No, prawie idealne. Do ideału brakuje basenu. Ale to może nieco później… Póki co brak siana i na zasranego laptopika :/
Boże, jak ja cię strasznie proszę o tę drobną kumulację, którą można jutro pyknąć. Na zbożne cele wydam — czystą konsumpcję :)








Ja, co prawda, tarasu nie mam — jedno balkon. Ale zakup routera z AP spodobał się małżonce najbardziej wśród wszystkich zakupów dot. elektroniki ;) Może sobie od jakiegoś czasu siedzieć z laptokiem na świeżym powietrzu ;)
No ja mam jeszcze lepsze — siedzialem juz z laptopkiem nad jeziorkiem i via iplus neta mialem :-)
[b]dely[/b]: otóż to… założę się, że doropha po prostu uwielbiałaby sobie siąść, odpalić papieroska, popić piwkiem i niespiesznie przeglądać sobie swoje ulubione strony z wyposażeniem mieszkania :). kurczę, czas jakieś fuchy wziąć i zarobić na ten kawałek elektroniki.
[b]btd[/b]: było wodoszczlną maszynę kupić to byś miał mobilność do bólu — wpisy na blogu spod wody :)
W sumie do tego wystarczylby pocket wodoodporny :)