Menu serwera

Apple – fabrykant telefonów

Odbyło się WWDC, na które bardzo czekałem. To było moje zdaje się pierwsze keynote jako makusera i muszę przyznać, że poczułem coś z tej magii, o której tyle swego czasu czytałem. Te niekończące się gdybania, plotki, strzępki niepotwierdzonych informacji powodujące wysyp postów na forach czy listach dyskusyjnych… Coś w tym jest, człowiek wpada w ten nastrój, sam kombinuje jak może czym też Jobs zaskoczy tym razem, je, pije i oddycha największym wydarzeniem w światku użytkowników nadgryzionego jabłka. Bardzo to przyjemne uczucie jest, coś na kształt oczekiwania na prezent pod choinką. Słyszysz tylko, że będzie mniej więcej taki i że będzie ciężki. Reszta to już twoje coraz większe rozgorączkowanie spowodowane czekaniem i polityką blokady informacyjnej stosowaną przez Apple. Żadnych przecieków prócz zapewnień, że jest na co czekać.

Czy było na co czekać?

Oj, zdecydowanie było! Czekam z utęsknieniem na nowe wersje systemu i pakietu iLife. System mam aktualnie świetny ale po wyjściu Visty, jakby mniej wyjściowy ale tak naprawdę power miał przyjść wraz z obsługą ZFS. Czegoś takiego jak pakiet iLife na Windows nie ma a jest to potężny argument za switchem na Maka – pakiet intuicyjnie prostych w obsłudze ale zaawansowanych aplikacji, które zaspokoją chyba wszystkie potrzeby multimedialne domu. I to działa! Siadasz i z miejsca kręcisz DVD z filmikami z aparatu, z podkładem, z menusami, fajnie to wszystko odziane w gustowne szatki. I ja tu tylko o swoich oczekiwaniach piszę, nie wspominam nic o pozostałych aplikacjach i usługach oferowanych przez Apple.

Czy coś z tego, na co oczekiwałem, zostało zrealizowane i przedstawione? No właśnie: NIE! Leopard dostał potężną dawkę eye candy ale jakoś nie widzę tu przełomu i powodu, by wypisywać zaraz, że oto najbardziej ponoć zaawansowany system na świecie jest jeszcze bardziej zaawansowany. Że jest w całości 64bit? To zdaje się od pierwszych momentów zaistnienia procesorów 64-bitowych było implementowane w Linuksie. Nie wiem, czy jest jakaś większa dystrybucja, która nie ma gałęzi 64bit. Nie wiem, czy coś komuś w Apple umknęło ale tu się nie ma specjalnie czym chwalić, że goni się pozostałe systemy. To po prostu wymóg czasów a nie bóg raczy wiedzieć jakie feature.

Owszem, zmieniono Findera. Inaczej zupełnie wygląda i ma kilka nowych bajerów. Tylko czy aby na pewno o to chodzi, by w narzędziu, które z definicji ma być oazą ergonomii, prostoty i łatwości użycia, pakować jeszcze jeden tryb przeglądania plików via coverflow? Okej, zbiór fotek może i da się w ten sposób sensownie przeglądać ale pliki? Po co to komu i na co przydatne? Za to nic nie wiem i nigdzie nie pisze, czy Finder nauczył się wreszcie sensownie obsługiwać sieciowe zasoby. Można i teraz łączyć się z np. serwerem FTP przez Findera ale jak to powinno być zrobione chłopcy z Apple mogliby zgapić od chłopców z Gnome. Mam nadzieję, że będzie to jeden z tych pozostałych i nieomówionych 290 punktów nowinek wprowadzonych w systemie.

Ładny Dock, ładny pasek menu (tę przezroczystość to mam nadzieję da się ustawić wedle własnego widzimisię), fajny pomysł na Stacks (stosy?) grupujące różne rzeczy… Chłopcy z Apple! Vista miała premierę już jakiś czas temu i nie mam pojęcia, kto tu tym razem odpalił ksero. Od tej strony patrząc Leopard oferuje nieco nowości (czasem grubszego kalibru) ale to nie jest wciąż materiał na zrobienie „łał!”. Tym bardziej nie będą nim Spaces, znane użytkownikom Linuksa (i pewnie nie tylko) od chyba początku istnienia graficznego międzymordzia w tym systemie. Największy bajer to chyba Time Machine czyli ładna i poręczna graficzna nakładka na rsynca (z palca se takie rzeczy każdy linuksiarz może zrobić a i ja mogę odpalając terminal). No i tu dochodzimy do mojego największego rozczarowania.

Brak ZFS! Albo inaczej – słowem o wsparciu owego nie wspomniano a przed WWDC ktoś tam z Apple orzekł coś w deseń „ZFS? Jakie ZFS?”. No tu już mi ręce lekko się załamały… W betach systemu ZFS był obecny (choć nie wiem jak działał). na tydzień przed keynote CEO SUNa walnął tekstem, że ZFS to będzie właśnie TEN applowy system i… Dupa blada. Ani słowa. Na konferencji developerów!!! No to ja już nie wiem co myśleć prócz tego, że ktoś tu chaos niezły kręci. Ja już sobie wizje tworzyłem dokładanych coraz to nowszych twardzieli na dane i zapomnieniu o wypalarce oraz o terminie „backup” a tu proszę, jajca się dzieją.

Za to pełno o nowym gadżecie od Apple – iPhone. Dla tego niewątpliwie fajnego gadżetu wypuszczono „betę” makowej przeglądarki dla Windows, która to beta już pewnie zdążyła skutecznie zniechęcić ewentualnych zainteresowanych. Miała powalczyć o rynek ale jeśli tak ma ta walka wyglądać… Nawet wziąwszy pod uwagę, że to ponoć beta. Kto będzie walczył i bawił się w developing aplikacji webowych na telefon, kiedy mu środowisko do testów nie potrafi wyświetlić strony Google?

Taka polityka jest do dupy!

Takie robienie komputerów jest do dupy!

Gdzie nowy sprzęt w lowendzie? Nowe MacBooki i MacBooki Pro są fajowe (strasznie chcę mieć nowego MacBooka na LEDach – to musi fajnie świecić :)) ale czy prócz Apple TV będzie można kupić coś od jabłka za mniej niż 1000$???

Nie wiem jak Wy ale ja jestem coraz bardziej sceptyczny w sprawie październikowej premiery Leoparda. Niby wszystko jest jak być powinno ale ktoś tu chyba skupił się bardziej na robieniu telefonów, niż na robieniu systemów operacyjnych. No nie może mnie to przemożne wrażenie opuścić… Szkoda :/

strona systemu Leopard (tam znajdziecie ładnie pokazane (bo opisane jakby mniej konkretnie) wszystkie wymienione tu elementy systemu. Warto oko zawiesić, bo wygląda to naprawdę nieźle)

7 odpowiedzi do Apple – fabrykant telefonów

  1. Dawid_MacDada Czerwiec 12, 2007 o 23:16 #

    Z tego co wiem ZFS będzie w Leosiu, choć nie będzie systemem plików DOMYŚLNYM.

    Więc spokojnie będziesz się mógł tym bawić, choć Apple na razie nie ryzykuje przesiadki na ZFS wszystkim MacUserom.

    • CoSTa Czerwiec 13, 2007 o 04:25 #

      [url=http://theappleblog.com/2007/06/12/zfs-not-out-not-in-either/]oj, chyba jednak nie będę mógł[/url]

  2. zx Czerwiec 13, 2007 o 06:45 #

    Fakt faktem, że każdy głupi nawet-nie-Mac-user wpadłby na kilka pomysłów ułatwiających pracę z systemem Apple, a oni… wpadli w szał Vistowego eye-candy (przecież ten przeźroczysty pasek górny wygląda okropnie IMO). :P Czyżby Apple potrzebowało wymiany teamu i kilku świeżych pomysłów?

  3. byte Czerwiec 14, 2007 o 07:09 #

    Tak na marginesie: Macworld donosi, że aby skorzystać z iPhone trzeba będzie mieć konto w iTunes Store. Są dwie ewentualności: albo Jobs jest idiotą (w co nie wierzę) albo szybko zaczną pojawiać się nowe, narodowe sklepy.

    • CoSTa Czerwiec 14, 2007 o 07:55 #

      jest też trzecia ewentualnosć – iphone do reszty świata trafi… no, być może doczekamy tego za jakiś bliżej nieokreślony czas :)

      itunes polska! albo lepiej – itunes europe. TAAAAK! KIEDYYYYY!

  4. yoshi314 Czerwiec 16, 2007 o 16:51 #

    ehh kolejny iGniot.

    wydaje mi sie, czy apple zaczyna tracic kreatywnosc?

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Nie samą pracą człowiek żyje…

W przerwie. Dla lekkiego relaksu. No po prostu nie mogę - za ładne mamy dziecko by się na nie nie...

Zamknij