Ot proszę i przykład przydatnego kawałka softu. Widget Dashalytics to potencjalnie ulubiona zabawka wszystkich brandzlujących się cyferkami widocznymi w Google Analytics. Mam ową usługę, Google mierzy mi ruch na stronie ale przyznaję, że nic a nic z tego, co tam wypisują, nie rozumiem. Jakiś chyba za prosty na to jestem i niezbyt w całej tej terminologii webowej oblatany. Niemniej na żonie (i na mnie) te wszystkie wykresiki robią piorunujące wrażenie i kiedy się dowiedziałem, że to coś, co się nazywa „Visits”, to Najważniejszy Wskaźnik Pod Tym Słońcem Na Tym Końcu Galaktyki — śledzę ów regularnie. W sumie nudne zajęcie bo zawsze wygląda mniej więcej tak samo — płasko.
Dashalytics to bardzo użyteczna sprawa z jednego powodu: pomijam etap logowania się do serwisu, odpalania przeglądarki i ogólnie robienia szumu o nic. Widgecik po konfiguracji grzecznie dane zassa i raz na jakiś czas odświeża. Mało tego — on te dane nawet w całkiem zgrabny sposób wyświetli (i niebrzydki tak przy okazji). Jeszcze mniej tego :) — on nawet takie małe a sprytne słupkowe wykresiki machnie. Widząc to wraz z żoną przeżyliśmy moment uniesienia. Nasze własne, prywatne słupki… Niezbyt wysokie ale zawsze jakieś!
A tak na serio — Google Analytics na odległość kliknięcia F12. Jeśli ktoś lubi — warto. Ja polubiłem. Co prawda może nie cyferki i wykresiki a bardziej słówka wpisywane w wyszukiwarkach, po których ludzie trafiają na CFP, niemniej polubiłem.
Za: MacUser.com
strona widgetu (-a? jak to się odmienia?)








OT: Oj widzę, że po nocach siedzimy. Jeszcze o północy nie było tego wpisu. A może jesteś na urlopie…
widgetu :)
DashalyticsSwego czasu opisywałem fajny (tak mi się wtedy zdawało) widget Dashalytics, który to widgecik sprowadza usługę Google Analytics na odległość wciśnięcia klawisza F12. Co się od tego czasu zmieniło? A to, że wyszła wersja 3 tego narzędzia. I zdaw