Pathfinder, Hot Fuzz i Primeval

No wie­cie co? Siedzieć w robo­cie, cze­kać na koniec bo trza szybko do cha­łupy lecieć, nie mieć co robić bo jest się sko­pa­nym zro­bie­niem nastu rze­czy tego dnia i gapić się bez­pro­duk­tyw­nie na powoli zwięk­sza­jący się pasek stanu uplo­adu wyko­na­nej roboty na ser­wer? Tego jesz­cze nie prze­ra­bia­łem… Owszem, pew­nie mógł­bym jesz­cze coś podzier­gać ale na bogów, mam już dosyć. Po pro­stu wię­cej myszką nie kiwnę. Z dru­giej strony tak sie­dzieć i nic nie robić w ocze­ki­wa­niu na koniec uplo­adu pli­ków — to głu­pie. Może więc napi­szę dwa słówka o fil­mach, jakie z Dorophą wcią­gnę­li­śmy ostat­nio (ok, trzeci wcią­ga­łem sam — i lepiej bo by mnie żona ubiła :)). OK, to czas pokle­pać conieco o Pathfinder, Hot FuzzPrimeval.


Pathfinder (Tropiciel)

Pathfinder

Moja zna­jo­mość z tym fil­mem zaczęła się od wcią­gnię­cia tra­ilera. Trailer obie­cy­wał wiele, dobrze i w dużej ilo­ści. Zapowiadało się coś, co można by uznać za film inspi­ro­wany odro­binę na ten przy­kład Trzynastym wojow­ni­kiem. I okej, takie filmy jak naj­bar­dziej też lubimy i wcią­gamy maniami, bo prze­cież nie ma to jak rzeź­nia na broń białą w pięk­nych oko­licz­no­ściach przy­rody. A gdy doi tego Bohater jest przy­stojny nie­czem Antonio a bia­ło­głowa, o którą się trza­ska zgrabna jest nie­czem łania — film wciąga się sam, tak jak paczka popcornu i cola. No wła­śnie, aby tego typu film był dobry, trzeba speł­nić pewne zało­że­nia. Taki film nie musi mieć jakiejś wypa­sio­nej intrygi bo nie o to cho­dzi. Ale jakąś mieć przy­naj­mniej powi­nien. Taki film powi­nien zachwy­cać cho­re­ogra­fią walk, a wizu­al­nie powi­nien onie­śmie­lać. W takim fil­mie dobra muzyczka w trak­cie rze­za­nia takoż nie zaszkodzi.

Z wymie­nio­nych Pathfinder doro­bił się tylko nie­złych w sumie zdjęć. Z tym zastrze­że­niem, że „nie­złość” nie obej­muje fil­mo­wa­nia walk, które to fil­mo­wa­nie woła o pomstę do nieba. Reszta prak­tycz­nie rzecz bio­rąc nie ist­nieje. To żenu­jąco słabe fil­mi­dło o niczym, w któ­rym jedy­nym praw­dzi­wym plu­sem są chyba tylko stroje Wikingów.

Wikingów? A tak, Wikingów. W skró­cie: Lat temu nazad nieco, wzięło i się u wybrzeży Ameryki roz­biło kilku Wikingom w ich drak­ka­rze. Rozbicie prze­żył mały chło­piec, któ­rym zaopie­ko­wała się prze­cho­dząca obok wypadku Indianka. Chłopiec wyrósł na sil­nego i dużego pizga­tora, który sta­nie nie­ba­wem przed zada­niem obrony swo­jego ludu (Indiańców) przed kolejną por­cją Wikingów, któ­rych pierw­sza roz­wałka naj­wi­docz­niej niczego nie nauczyła. Tako też i się stało. Wikingowie przy­byli a pizga­tor zaczął rzezać.

Niestety, rzeź­nia ni cho­lery nie jest atrak­cyjna i nie wciąga jak powinna.

Ocena w skali 1–10: 4

film w ser­wi­sie imdb.com
film w ser­wi­sie stopklatka.pl


Hot Fuzz (Ostre psy)

Hot Fuzz

I znów pokło­sie tra­ilera, który bar­dzo mnie fil­mem zain­te­re­so­wał. No i to nazwi­sko reży­sera… To po pro­stu musia­łem zoba­czyć bo nie było innego wyj­ścia. Po Shawn of the Death filmy o zom­bich nie będą już takie same… Czy to samo można powie­dzieć o fil­mach akcji z poli­cjan­tami w roli głów­nej po Hot Fuzz? Ano zobaczmy.

Film panu E. Wright wyszedł, bez dwóch zdań. Jest bar­dzo dobry na wielu płasz­czy­znach ale (zawsze musi być to cho­lerne „ale” :)) zawo­dzi w chyba naj­istot­niej­szej: jest śred­nio zabawny. Pomysł na sce­na­riusz bar­dzo dobry, pomysł na reali­za­cję bar­dzo dobry, sama reali­za­cja wręcz zna­ko­mita (ach te sceny koń­cowe — ooogień!) ale gdzie do cho­lery podział się humor? Jest, owszem, ale bar­dzo oszczęd­nie dozo­wany. A dia­belna szkoda bo to humor sta­no­wił o sile „Sahun…” — humor no i oczy­wi­ście pseu­do­splat­te­rowe wstawki, któ­rych i w Hot Fuzz nie zabrak­nie :). Za to jest tu sporo akcji, zakrę­cona intryga, świetna postać part­nera i feno­me­nalna koń­cówka, która zafun­do­wała mi sporą dawkę rado­ści. Strzelanina wręcz piękna, długa i wido­wi­skowa jak trzeba na sie­dzący w kon­wen­cji, humo­rza­sty spo­sób. Gdyby tylko gagów nieco wię­cej było, to mogła być kome­dia sezonu.

Niemniej — warto w wol­nej chwili bo to pro­fe­sjo­nalne prze­śmiew­cze kino jest i pełną gębą kawał rozrywki.

Ocena w skali 1–10: 7

film w ser­wi­sie imdb.com
film w ser­wi­sie stopklatka.pl


Primeval (Pradawny)

Primeval

Ten film został Dorophie oszczę­dzony. I bogu niech będą dzięki, że jej nie woła­łem bo miał­bym zagwa­ran­to­wa­nie spa­nie na wycie­raczce. Przez jakieś trzy noce na pewno a być może i dłu­żej. Dlaczego? Bo to aż tak bez­na­dziejny film jest. Najgorsze, że na film poło­żono budżet, zatrud­niono kolesi, któ­rzy znają się na tech­nicz­nej robo­cie (zdję­cia są naprawdę nie­złe!), akto­rzy grają prze­ko­nu­jąco i w ogóle to elita fil­mów klasy B. Czego więc brak? Brak zde­cy­do­wa­nia, w którą stronę skrę­camy — ten film ma ambi­cje być dobrym hor­ro­rem, tyle że roz­łazi się w szwach. Scenariusz to jakaś kom­pletna lipa i idio­tyzm, żeby nie powie­dzieć wię­cej. Bzdura goni bzdurę a wymik­so­wa­nie kro­ko­dyla ludo­jada z poli­tycz­nymi prze­wro­tami i wojną domową w Ruandzie (czy gdzie tam) skut­kuje chę­cią rzu­ce­nia pawia z powodu kom­plet­nego nie­przy­sta­wa­nia jed­nego sce­na­riu­szo­wego zało­że­nia z dru­gim. Kurczę, albo krę­cimy hor­ror, albo popłu­czyny po „Hotel Ruanda” kochani moi twórcy sce­na­riu­szów do fil­mów. Stanie w roz­kroku roz­wa­liło nie­zły w sumie z tech­nicz­nego punktu widze­nia obrazek.

Nie ma sensu pisać wię­cej o czymś, co się po pro­stu nie udało, mimo spo­rych chęci. To popłu­czyny po Anakondzie, która bar­dziej trzy­mała w napię­ciu samym swoim sku­pie­niem się na wężu. Tak swoją drogą — Primeval nie­po­ko­jąco bli­sko ląduje Anakondy w szcze­gó­łach. Lopezówna jed­nak od głów­nej boha­terki Primevala jest imo ład­niej­sza, choć pani pri­me­va­lo­wej nie można niczego zarzu­cić. Figurka aż miło patrzeć. No i nie można było nakrę­cić cze­goś zno­śnego dla miło­śnika hor­roru zamiast jesz­cze do tego bawić się w poli­tykę i moral­ność? Ludzie, to nie ta bajka!

Ocena w skali 1–10: 3

film w ser­wi­sie imdb.com
film w ser­wi­sie stopklatka.pl

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “Pathfinder, Hot Fuzz i Primeval”

  1. vasip 05/07/2007 do 16:50 # Odpowiedz

    Hot Fuzz — powa­le­nie star­szej pani przy pomocy kop­niaka z wyskoku — padłem na glebę ze śmiechu

  2. Stemer 05/07/2007 do 17:15 # Odpowiedz

    Hot Fuzz — dobra rzecz,

    Pacfajnder — sła­bi­zna, dał­bym mu nawet mniej,

    a Primevala nie oglą­da­łem, ale widzę, że nie muszę niczego żałować.

    Pozdro ;)

  3. Paweł Tkaczyk 05/07/2007 do 18:26 # Odpowiedz

    He he :) Recenzja Pathfindera — mniodzio :)

    Ja kiedy zoba­czy­łem tra­iler, pomy­śla­łem sobie: w tym Hollywoodzie zebrało się kilku kre­atyw­nych i dostali brief „film o wojow­ni­kach”. To się jeden pyta dru­giego: jacy byli naj­słyn­niejsi wojow­nicy? No Wikingowie — mówi jeden. No i Indianie — mówi drugi. To może byśmy film o obu nakrę­cili? — mówi trzeci. I słowo stało się celu­lo­idem (czy na czym się teraz kręci).

    A w wypo­ży­czalni koło mnie poja­wił się wysyp hor­ro­rów klasy B (np. „Mroczne szczątki” ;))) Trzeba się zainteresować…

  4. Gracz 05/07/2007 do 19:04 # Odpowiedz

    O fil­mach zre­cen­zo­wa­nych nic do powie­dze­nia nie mam, ale jeden na przy­szłość mogę pole­cić (na blogu słowa o nim nie zna­la­złem). Tytuł może nie powala ani wiele nie obie­cuje (Chaos), choć jest to thril­ler o jed­nym z lep­szych sce­na­riu­szy z jakimi się spo­tka­łem. Z pozoru mamy stary temat– zakład­nicy w banku i gliniarz-outsider na zewnątrz. Jako się rze­kło to jeno pozór jest, całość szybko zmie­nia się w naprawdę cie­kawe śledz­two, w któ­rym oczy­wi­ste rze­czy szybko takimi być prze­stają. Do popcornu się to raczej nie nadaje (acz­kol­wiek jest kilka scena akcji). Generalizując to taki mało ame­ry­kań­ski film. Celem łatwiej­szego namie­rze­nia link

    http://imdb.com/title/tt0402910/

    Starzy górale mówili też kie­dyś chaos axxo

  5. CoSTa 05/07/2007 do 20:42 # Odpowiedz

    [b]vosip[/b]: mnie roz­je­chała babeczka na rowe­rze, która z koszyczka wykli­no­wego wycią­gnęła bodajże dwa glocki. pięęęękne :)

    [b]stemer[/b]: z tym mniej dla tro­pi­ciela to masz rację cho­lera. ale te rogate hełmy wikin­ga­sów są sexy :). no za stroje dostaje film punk­cik ponad należne 3. stroje rządzą.

    [b]paweł[/b]: oooo… mroczne szczątki! kurna, kupi­łem nie­dawno ale nie mia­łem jesz­cze kiedy wcią­gnąć a rzecz zapo­wiada się sma­ko­wi­cie. co naj­mniej sma­ko­wi­cie :). a z tym powsta­wa­niem sce­na­riu­sza to powiem ci, że masz pełną słusz­ność. jakoś tak to musiało wyglą­dać. plus jesz­cze sporo dida­ska­liów o pry­ska­ją­cej krwi naokoło.

    [b]gracz[/b]: a dzię­kuję bar­dzo za reko­men­da­cję filmu. dobry thril­ler to ostat­nimi czasy rzad­kość. z chę­cią poszpe­ram za fil­mi­kiem, skoro sce­na­riu­szowo rzecz dobra. dzięki!

    • btd 06/07/2007 do 08:01 # Odpowiedz

      Co szpe­rac, na pira­te­bay lezy, zri­powny przez axxo, co jest gwa­ran­cja swiet­nej jako­sci technicznej.

      A film jest dobry, ja go juz jakis czas temu widzialem.

      • CoSTa 07/07/2007 do 10:08 # Odpowiedz

        ok, dzięki za namiar. w sumie mam co oglą­dać więc może w jakiejś wol­nej chwili…

Dodaj komentarz