Vendetta Online — Frontier w necie

Vendetta Online

Od gie­rek daleko się nie uciek­nie. Po wczo­raj­szej nawa­lance w God of War 2 (matko, że też do tej pory nie mia­łem czasu w to pograć — ta gra RZĄDZI!) nagle naszła mnie chętka na połu­pa­nie w coś kosmicz­nego. Jako że obraz kosmosu został mi już na stałe skrzy­wiony przez gry w stylu Elite czy też Frontier — nie ma praw­dzi­wego kosmicz­nego lata­nia bez han­dlu, eks­plo­ra­cji, jesz­cze nie­wiel­kiej dozy han­dlu, misji, han­dlu no i oczy­wi­ście strze­la­nia się z pira­tami i innym ścier­wem zaśmie­ca­ją­cym prze­strzeń. Aha, czy wspo­mnia­łem coś o handlu?

Mam skrzy­wie­nie, przy­znaję. Szperając za tego typu gier­kami na Maka, zna­la­złem kilka cie­ka­wych pro­jek­tów open­so­ur­co­wych (mię­dzy innymi świetny remake Privateera), kilka zupeł­nie nie­cie­ka­wych domo­ro­słych pró­bek i już mia­łem się pod­dać, kiedy w ręce wpa­dła mi Vendetta Online. Co to takiego? To kosmiczna onli­nowa włó­częga, misje, strze­la­niny itd. Schemat znany i dosko­nale mi pasu­jący więc nie­wiele myśląc klienta zain­sta­lo­wa­łem i nieco tuto­riala roze­gra­łem. Gra gra­ficz­nie może nie pozwala ale na Maku mini z jego Intelem GMA950 śmiga aż miło patrzeć, ergo — na lap­to­pach pój­dzie bez pro­ble­mów :). Przebijając się przez tuto­rial już widzę, że gierka sta­wia na fron­tie­rowe war­to­ści a prze­nie­sie­nie Frontiera w net to dla tego typu gier roz­wią­za­nie wręcz ide­alne. Trochę boję się wsko­czyć na głę­bo­kie wody ale jeśli gra mi się spodoba, będzie to moja pierw­sza gra online, w któ­rej abo­na­men­cik wyku­pię. Póki co wszystko na to wskazuje.

Vendetta Online

Gra jest mul­ti­plat­for­mowa (Windows, MacOSX, Linuks), śmiga szparko (no, u mnie — Byte pew­nie jak zwy­kle będzie miał pro­blemy lama jedna :)), lagów nie stwier­dzono a jedyny „minus” to bar­dzo czę­ste i sporo ważące uak­tu­al­nie­nia gry. Zasysać je warto bar­dzo bo dorzu­cają jak nie nowy typ misji, to co innego miłego robią. Nie wiem jak toto śmiga na Linuksie bo nie mam jak teraz odpa­lić ale instalka ważąca 140 mega zapo­wiada ładne tek­sturki :). Wersja linuk­sowa ist­nieje także w wyda­niu na archi­tek­turę 64 bit.

Bierzcie i spró­buj­cie aza­liż powia­dam Wam — Frontier mnie przed oczami sta­nął jak żywy (choć tego strze­la­nia to jakby nieco zbyt dużo się zapowiada).

strona gry

A na koniec mały nie­ofi­cjalny tra­iler do gry:

Vendetta Online — nie­ofi­cjalny tra­iler do gry

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

3 Komentarzy do “Vendetta Online — Frontier w necie”

  1. przecietny 17/07/2007 do 04:48 # Odpowiedz

    Bezwstydna kopia EVE Online. :P Ma tylko tą prze­wagę nad EVE, że pozwala na swo­bodne zasia­da­nie za ste­rami z tego co widać na fil­miku. No i ofi­cjal­nie działa na Makówkach i Pingwinach. Jestem nato­miast świę­cie prze­ko­nany, że wiel­ko­ścią i zło­żo­no­ścią świata EVE nie pobije. :P

    • CoSTa 17/07/2007 do 06:54 # Odpowiedz

      eve to w sumie tylko pooglą­da­łem a i to nie­zbyt długo, bo gra ma swoje wyma­ga­nia i na moim sta­rym piecu cho­dziło to wszystko śred­nio. ven­detta jed­nak spodo­bała mi sie bar­dzo i muszę odro­binę czasu na cho­lerę wygrze­bać. lata się bar­dzo sym­pa­tycz­nie. stra­fo­wa­nie też jest, a co :)

  2. slada 13/05/2008 do 07:58 # Odpowiedz

    Pod linu­xem śmiga pięk­nie, mam ubuntu 7.04 z proc­kiem led­wie 1,5Ghz i 512RAM — płynna ani­ma­cja. Gra mio­dzio, aż się łezka kręci wspo­mi­na­jąc frontiera. :)

Dodaj komentarz