Zmęczenie materiału

Jasny gwint, zaczy­nam chyba czuć potrzebę urlopu. Takiego solid­nego, z krwi i kości urlopu — z pły­wa­niem w bajorku/morzu, łaże­niem po jakiejś górze a to wszystko w prze­rwach pomię­dzy jed­nym leże­niem i snem, a dru­gim. Marzy mi się nic­nie­ro­bie­nie i leże­nie do góry kołami, spo­glą­da­nie w piękne gwieź­dzi­ste niebo i mówie­nie sobie w trak­cie popi­ja­nia drinka „Cholera, CoSTa, ale masz farta! Jutro do roboty iść nie musisz!”. O, takie mi się myśli po gło­wie snują.

Zmęczony jestem, naj­zwy­czaj­niej w świe­cie zmę­czony. Doropha z tego co widzę takoż ma powoli dosyć i chyba już bar­dzo tęskni za nie­dłu­gim wypa­dem do rodzin­nego domu, gdzie mam­cia o nią zadba jak należy. Ja nie mam po pro­stu sił. Dobija mnie ta zasrana pogoda — w Poznaniu pada już któ­ryś dzień z kolei. Okej, nie za mocno ale syf w powie­trzu wisi, chmury zasu­wają nisko a sine one, że przy­kro patrzeć. To ide­alne warunki do zako­pa­nia się w łóżku z książką i na poły spa­nia, na poły czytania.

Eeeech, sen… No dobrze, jeśli nie sen to cho­ciażby odro­binę wol­nego. Tak z żoneczką sam na sam, bez Majki, któ­rej brak jakie­goś towa­rzy­stwa po pro­stu zaczyna walić w głowę równo. Na szczę­ście dzięki zna­jo­mo­ściom udało nam się zna­leźć miej­sce w przed­szkolu miesz­czą­cym się cał­kiem nie­da­leko, do któ­rego to przed­szkola pani Maja powę­druje z odci­skiem ojcow­skiego obcasa na tyłku i z bło­go­sła­wień­stwem, by tam się wysza­lała. Łaziło po Was nadak­tywne dziecko przez jakąś godzinę z okła­dem? Nie? W skró­cie: nie chce­cie tego. Ten ber­beć wysysa ener­gię jak jakiś ener­ge­tyczny odku­rzacz. Doskonale wiem co z całą tą ener­gią póź­niej robi — prze­zna­cza na dal­sze ska­ka­nie po swoim rodzicu, ot co. Idealne pra­wie że per­pe­tuum mobile.

OK, poma­ru­dzi­łem. Wcale mi od tego nie jest lepiej ale przy­naj­mniej poma­ru­dzi­łem. Skoro na wyjazdy raczej nie ma co liczyć, urzą­dzę sobie piękny bar­łóg w Poznaniu i po wyko­pa­niu żeń­skiej czę­ści rodziny hen do Stalowej Woli, będę w owym leżał i gnił, co sprawi mi nie­skoń­czoną przy­jem­ność. A tak, bo z bar­łogu jest cał­kiem nie­da­leko do tele­wi­zorka i kon­solki. Akurat na mniej wię­cej dłu­gość kabelka od padzika :)

ULOPU! WYPOCZYNKU! PODWYŻKI!

A jutro docie­rają do nas bab­cia Wula i dzia­dek Marek, który dziś ma swoje ehem­na­ste :) uro­dziny. Najlepszego ojczulku! Oby Twój zestaw HD ziścił się szyb­ciej, niż myślisz i oby zdrówko cię­giem przy tobie stało. Bilety na Szklaną pułapkę już kupione, więc przy­by­waj i idziem na tro­chę wido­wi­sko­wego kina, które zje­chali w Wyborczej w zamian pro­po­nu­jąc nam Zanussiego. Zanussiego sobie oszczę­dzimy i pój­dziem się roze­rwać. O, to dia­ble­nie dobry plan!

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “Zmęczenie materiału”

  1. vasip 06/07/2007 do 01:37 # Odpowiedz

    Szklaną pułapkę 4 zde­cy­do­wa­nie odra­dzam. mało tam wido­wi­ska, a za dużo odgrze­wa­nego kotleta. zero kli­matu, już dwójka był 100x lepsza.

  2. ciotka's eleni 06/07/2007 do 07:31 # Odpowiedz

    lezy Dyzio na lace i marzy! znasz ten wier­szyk z dzie­cin­nych lat?

    albo: marze­nia jak ptaki szy­buja po nie­bie, jak nie pada a jak pada to nie szybuja,

    to z innej bajki

  3. btd 06/07/2007 do 08:05 # Odpowiedz

    Wez, recen­zenci z gw sa poje­ba­nymi ‘ynte­lek­tu­ali­stamy’. Nigdy nie kie­ruje sie ich recen­zjami. Banda nade­tych gnoj­kow. Pewnie jedy­nie co ich inte­re­suje to kino moral­nego nie­po­koju z ułan-bator :-/

  4. Ender 06/07/2007 do 09:07 # Odpowiedz

    Zamiast kupo­wac sku­ter, wez urlop, wyjedz do cie­plych kra­jow. Odpocznij. I po problemie.

  5. CoSTa 07/07/2007 do 10:07 # Odpowiedz

    [b]vasip[/b]: nigdy nie prze­ga­pię kolej­nej szkla­nej. jak by nie była odgrze­wana, po pro­stu obej­rzeć trzeba i tyle. i zro­bię to z nie­kła­maną przy­jem­no­ścią a póź­niej pew­nie zjadę jak trzeba. nie­mniej do kina kar­nie się stawię :)

    [b]ciotka’s[b]: ty coś ciotka palisz. nie wiem co to jest ale chyba jest fajne i robi czło­wie­kowi dobrze. nie bądź taka, podziel się, daj numer do dilera :)

    [b]btd[/b]: wiesz btd, ten film zapewne jest wtórny, zbędny i w ogóle można było lepiej wydać te 110 milio­nów zie­lo­nych. no i pana z gw to gry­zie. i okej, niech go gry­zie! ja będę gryzł dziś popcorn i wcią­gał colę oglą­da­jąc jak bruce roz­k­mi­nia w coraz bar­dziej wido­wi­skowy spo­sób coraz bar­dziej strasz­nych bad­ga­jów. swoją drogą, że też pan recen­zent z gw nie cze­pił się bondów…

    [b]ender[/b]: ot widzisz ojciec, cza­sem zda­rza ci się­po­wie­dzieć coś mądrego. pomysł w sumie słuszny…

  6. ciotka's eleni 07/07/2007 do 22:46 # Odpowiedz

    no pew­nie ze pale, paczke slim line dzien­nie choc nie jestem pewna czy tam nie ma jakichs dotakow…

    a ty dalej trwasz przy niepaleniu?

    • CoSTa 08/07/2007 do 19:38 # Odpowiedz

      są cio­teczko, są :)

      pew­nie że trwam w nie­pa­le­niu. im dłu­żej nie palę, tym bar­dziej utwier­dzam się w prze­ko­na­niu, że fajki nie są fajne ani sexy. to auten­tycz­nie nie­bo­tycz­nie śmierdzi :/

Dodaj komentarz