Menu serwera

One of these days…

  • Przyjemna pobudka choć za oknem gówno…

  • Poranny prysznic z wyjątkowo miłą wodą lejącą się tu i ówdzie. Bardzo miły prysznic…

  • Wyjście spod prysznica, rzut oka na zegarek – „O kurwa!”…

  • Paniczne ubieranie się – „Gdzie ten zafajdany pasek? Gdzie koszula? A jest… Która to? O żesz!”…

  • Droga do sklepiku po gazetę. Czymś te pół godziny w autobusie wypełnić trzeba. Po drodze mam dwa sklepiki z prasą. Zazwyczaj idę do tego drugiego, bliższego przystankowi, w którym ludzi mało i można się wyrobić szybko z zakupem. Mija mnie pasujący mi autobus, któremu zachciało się jechać za wcześnie…

  • Zamknięte…

  • Wracać się do tego wcześniejszego czy od razu lecieć na przystanek? Korek dziś… Wracam…

  • Płacę i zerkam przez sklepikowe okienko. Korek znikł diabli wiedzą kiedy. W pełnej okazałości widzę zwiewający kolejny pasujący mi autobus…

  • Przystanek, kwadrans czekania…

  • Jest autobus! W międzyczasie powstał korek, który wcześniej był znikł…

  • Przesiadka – poszło sprawnie. Droga do pracy – deszcz…

  • Potężne spóźnienie, telefony, rozpakowuję się…

  • Zapomniałem przenośnego twardziela z muzą. Sam jeden w biurze i kompletna cisza. Płaczę…

  • Komórka! Tam mam muzę! Słuchałem w drodze!

  • Zwyczajowo tkwiący w plecaku kabel nie jest tam obecny. Szlocham…

  • Odpalam Lotus Notes. Kilkanaście wiadomości, kilka przyszło w trakcie czytania tych kilkunastu. Wszystko „na dziś”, „prędko”, „natychmiast”. Jeszcze nie zacząłem a już jestem zmęczony…

To jeden z tych dni. To trzeba po prostu przeczekać. Wpełznąć pod kołdrę i spod niej nie wychodzić. Tyle że siedzę w pieprzonym biurze, z trzema zgranymi via komp znajomego i jego bluetooth albumami, które będę katował przez najbliższe kilka godzin. Jestem zmęczony…

9 odpowiedzi do One of these days…

  1. pressenter Lipiec 30, 2007 o 08:08 #

    Przyznam się, że od początku wakacji, a już szczególnie gdy pada, takie dni zdarzają mi się co i rusz. Na codzień w zasadzie pracuję w domu, klikając sobie grzecznie i spokojnie na swojej „maszynie”, ale czasem jakaś delegacja, nagły, nie zaplanowany wyjazd i się zaczyna… telefon o 7-ej rano dajmy na to czyli już jestem niewyspany, „zaraz masz być w Gnieźnie”. Na prysznic mało czasu, o śniadaniu zapomnieć… ale tak po prawdzie, uroki życia, i co byśmy zrobili jakby takich dni nie było? Nawet byśmy nie wiedzieli, że żyjemy. :)

  2. zx Lipiec 30, 2007 o 09:41 #

    Błogosławię pracę freelancera w takich momentach!

  3. PeterCub Lipiec 30, 2007 o 13:55 #

    Zapomniałem dziś do pracy mojego [url=http://www.sonyericsson.com/spg.jsp?cc=pl&lc=pl&ver=4000&template=pip1&zone=pp&pid=10245]w800i[/url]. Na szczęście dzień do 15.15 szybko mi minął.

  4. Keroth Lipiec 30, 2007 o 18:05 #

    Też zdecydowanie nie lubię takich dni :). I błogosławie to, że przynajmniej na razie nie spędzam całych dni w biurze ;-).

  5. Byru Lipiec 30, 2007 o 18:24 #

    A mi się dziś upiekło. 5 min. po wejściu do biura zaczęło padać a 15 min przed wyjściem z niego przestało ;]. Oczywiście nie padało cały dzień tylko tak okazjonalnie co jakiś czas :D

    A tak to ładnie jest teraz we Wrocławiu, nawet jak pada to świeci słonko ;]

  6. Luke Mica Lipiec 30, 2007 o 18:37 #

    Ach te poniedziałki po prostu. :)

  7. CoSTa Lipiec 30, 2007 o 19:24 #

    [b]pressenter[/b]: słuszna uwaga – nie docenialibyśmy dni dobrych, gdyby nie było tych gorszych… no cóż, to był ciężki dzień, nie da się ukryć ale za to zapowiada się sympatyczny wieczorek :)

    [b]zx[/b]: oj tak, freelancerka ma swoje minusy ale ma też zdecydowane plusy. to na pewno jeden z nich – móc czasem olać codzienność strugą ciepłą a obfitą…

    [b]petercub[/b]: a ja się coraz bardziej przekonuję do kupna ipoda. telefon niby gra, niby muzyczkę w uchu mam ale to nie o to chodzi. nawigacja, playlisty itd – o sprawnym posługiwaniu się swoją muzyką w moim k750 mogę tylko pomarzyć :/

    [b]keroth[/b]: zazdroszczę :). no ja jeszcze trochę i biorę wolne. z córą damy ognia!

    [b]byru[/b]: a weź nawet nie wkurzaj. w poznaniu jak się zaciągnie chmurami, to już tak na tydzień zostaje :/. w środku lata deprechy jesiennej dostać można :)

    [b]luke[/b]: i wtorki, i środy, i czwartki… czas na urlop! :)

  8. krzychu Lipiec 31, 2007 o 13:53 #

    z całej serii wymienionych zdarzeń odpalenie Lotus Notes jest wystarczającą załamką :(

    • CoSTa Lipiec 31, 2007 o 15:35 #

      no niestety, nie mam wyjścia i muszę korzystać. straszna kobyła, kompletnie mi zbędna :/

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
MacFreeware Update – za darmo i na bieżąco

Przepiękny i potrzebny program! To w sumie mógłby być pokaz jak pisać proste, przyjemne dla oka i przydatne programy. Cóż...

Zamknij