Menu serwera

White Noise 2, Zodiac, Spider-Man 3, Shooter

I znów wpadło kilka filmów, na temat których przynajmniej dwa słowa warto by powiedzieć. Pokrótce opiszę swoje doznania dotyczące każdego i wystawię notkę ale tak po prawdzie już teraz mógłbym powiedzieć jedno: czekam na HIT. Na coś, co mnie wreszcie do ekranu przykuje i zainteresuje tym, co na owym jest pokazywane. Bo być może mamy ostatnio sporo obrazków do oglądania ale kina w tym niestety żadnego :/.

Łolaboga, pisałem to od godziny 10-tej rano a mamy już po 14-tej, niech więc ktoś spróbuje powiedzieć, że bloga nie prowadzi się z czystej, nieskrępowanej, niczym nieograniczonej miłości do czytelników owego :). Okej, zapraszam do poczytania krótkich recenzji filmów:


White Noise 2 (Głosy 2)

White Noise 2

Zacznijmy od mało chyba znanego White Noise 2, który to jest horrorem z gatunku tych nieco mniej strasznych i niekrwawych. Film, w którym powinno dominować stężenie gęstej i lepkiej atmosfery rozbija się o tę właśnie atmosferę. Po prostu nie dano rady jej stworzyć. Są momenty, w których film autentycznie przejmuje ale są tak rzadkie, tak szybko mijają, tak źle się z nich korzysta przy konstruowaniu wydarzeń, że aż szkoda gadać. To nie jest film zły, to raczej film, po obejrzeniu którego ma się przeświadczenie, że ktoś tu nieco spaprał robotę i materiał na całkiem niezły obraz.

A tak, bo to jest obraz a nie zwykła horrorowa rzeźnia. Rolę główną powierzono znanemu miłośnikom serialu Firefly Nathanowi Fillion, który wydaje się być aktorem autentycznie niezłym, i który łatwo gubi serialową łatkę w tym filmie. Gra mocno, przekonująco, stara się stworzyć przekonujący obraz człowieka po śmierci klinicznej i idzie mu to całkiem nieźle. A tak, po śmierci klinicznej – cała bowiem intryga oparta jest na założeniu, że podczas śmierci klinicznej coś się wydarza i niektórym ludziom, którzy ją przeszli, dany jest dar postrzegania (w postaci fajowej aury) ludzi, którym za chwilę pisana jest śmierć. Co zrobią z owym darem zależy już od nich ale w naturze musi obowiązywać jakaś równowaga i próby zapobieżenia czyjejś śmierci skutkują… No właśnie, skutkują narastającym horrorem.

Film nie jest zły ale zdecydowanie nie wykorzystano tam talentu Filliona, grzęźnie nieco w symbolice, średnio przekonuje nas wizja roztoczona przez scenarzystów i po prostu czuć, że można było zrobić to lepiej. Od strony technicznej nie ma się czego czepiać – dźwięk, zdjęcia, montaż – robota na solidnym poziomie. W skrócie: niezły horror, który pozostawia jednak nieco niedosytu, gdyż z tematu można było wyciągnąć więcej, znacznie więcej i zrobić z tego małe dziełko zaskakujące pytaniami o to, co tak właściwie dzieje się po śmierci.

Ocena w skali 1-10: 6

film w serwisie imdb.com
film w serwisie stopklatka.pl


Zodiac (Zodiak)

Zodiac

Z tym filmem wiązałem ogromne nadzieje. Patrząc bowiem na rating w imdb.com i przy tylu oddanych głosach, liczyłem na co najmniej dobre kino. Od razu może więc powiem, że zawiodłem się. Niezbyt srodze ale jednak. Historia (oparta na faktach) zabójcy tytułującego się „Zodiac” ma wszelkie cechy świetnego materiału na opowieść o trudzie i znoju ścigania zbrodniarza, który to trud i znój latami całymi nie przynosi efektów. Film jest próbą otworzenia tego procesu, tego misternego grzebania się w śladach pozostawianych przez zabójcę, w jego szyfrach, listach i czym tam jeszcze. Wbrew pozorom to naprawdę doskonały materiał na film przede wszystkim nie o zabójcy ale o tym, co lata poszukiwań wyprawiają z szukającymi, ich życiem, ich rodzinami.

I o to właśnie rozpieprza się ten film – o chęć przeprowadzenia dochodzenia na kształt tego znanego z fenomenalnego i chorego Seven, podczas gdy materiał skazywał na zupełne inne podejście do zagadnienia. Ja powiem więcej – chciano złapać dwie sroki za ogon i motywy „życiowe” jak najbardziej wprowadzono, ciągnięto i w ogóle chciano pokazać śledztwo i od tej strony. Co z tego, skoro dramatyzmu w owych momentach filmu nie ma żadnego a całość pomysłu kładzie fatalne aktorstwo, głównie znanej by się wydawało firmy – Jake Gyllenhaala. Łojezu, jak źle ten człowiek gra! Ja rozumiem, że potrzebny był ktoś do otworzenia roli nieco bujającego w obłokach rysownika kreskówek ogarniętego pasją rozwiązania zagadki Zodiaca. Oniryczny Gyllenhaal wydawał się tu pewnie idealny. Problem w tym, że kolesia kompletnie odrealniło, gra sztucznie do bólu a momenty z jego udziałem chciałem przewijać bo raniło to moje oczy i uszy. Za to miód i cukierki należą się parze detektywów granych przez Marka Ruffalo i Anthony Edwardsa, którego jak do tej pory kojarzyłem głównie z seriali i głównie z ról zabawnych. Kiedy ta dwójka pojawiała się na ekranie zaczynało być po prostu w cholerę profesjonalnie. Gesty, mimika, odzywki, intonacja głosu… Szacunek! I zamiast wykorzystać tę dwójkę w pełni, zamiast pokazać jak to niekończące się dochodzenie wpływa na nich i ich rodziny (grany przez Edwardsa inspektor William Armstrong w końcu odchodzi z policji), skupiono się na nieciekawym, przewidywalnym, kompletnie odrealnionym rysowniku kreskówek.

Materiał na film świetny. Sam film to po prostu spaprana okazja do zrobienia czegoś naprawdę wielkiego, do stworzenia Kina a nie tylko Filmu. Szkoda bo mimo iż film wciąga, mimo iż rozpisana na lata historia sprawia bardzo przekonujące i tragiczne wrażenie, nie potrafiono pokazać tego, co naprawdę należało pokazać – jak z niepowodzeniem i porażką radzą sobie ludzie, którzy robili wszystko, by wielokrotnego zabójcę złapać. A całość dobija jeszcze ten cholerny Gyllenhaal :/

Sorry panie Fincher – nakręcił pan doskonałe Siedem i kultowy Fight Club ale tu pan ugrzązł chcąc wbić się w swoją już klasykę thrillera i sądząc, że świetnym reżyserem będąc samo coś się zrobi. To nie przejdzie. Odgrzewany kotlet pozostanie odgrzewanym kotletem, ile by się panierki na niego nie rzuciło. A samo nic się nie zrobi, o postacie dramatu trzeba zadbać. Dziwię się, że pan tego nie uczynił.

Ocena w skali 1-10: 5

film w serwisie imdb.com
film w serwisie stopklatka.pl


Spider-Man 3

Spider-Man 3

Jak można by ten film najkrócej scharakteryzować? Może tak: jedna z największych porażek w historii kina. Nieee, za słabo… No to w sumie nie wiem, chyba będę musiał uciec się do słów ogólnie uznanych za obelżywe: tak chujowego gówna to ja już baaaardzo dawno nie oglądałem. Co to, do kurwy nędzy, miało niby być??? Jakim zafajdanym prawem ktoś pozwolił na zrobienie ze Spajdiego jakiegoś zasranego kina dla dzieci??? Ja doskonale wiem, że to jest komiks. Ale komiks, kurwa wasza mać panowie producenci, i to komiks o Spajdim naparzającym się ze swoim alter-ego Venomem, to WSPANIAŁY komiks, w który nie ma miejsca dla dzieci! KURWAAAA!!! Jak można było zezwolić na zepsucie takiego materiału???

Panowie producenci, oby wam członki nie wstawały, raczą spojrzeć na datę powstania pierwszego filmu ze Spajdim w roli głównej. Czy widzą? To było PIĘĆ lat temu! Ówczesny trzynastolatek oglądający pana pajączka z wypiekami na twarzy ma teraz lat OSIEMNAŚCIE!!! A wy waszej własnej widowni wciskacie jakieś idiotyczne filmidło, w którym 80% czasu przeznacza się na już nawet nie żałosny wątek pożal się boże romantyczny… Żebyście to jeszcze z dbałością o elementarne zasady kina zrobili… Nie kurwa, musieliście wstawić drętwą historyjkę w jeszcze bardziej drętwe efekty i wszystko doprawić drewnem. Mała porada panowie producenci – wiecie dlaczego kupię i obejrzę najnowszą książkę i film o Potterze? Bo tam ktoś zdaje sobie sprawę z upływu czasu i szanuje swoich czytelników/widzów nie serwując im co roku tego samego widowsika dla dzieci.

W Spider-Manie 3 złe jest WSZYSTKO. Fatalny scenariusz, żenujące sceny ze „złym” Spajdim, kretyńskie kino małego widza oglądającego pierwsze miłostki swoich papierowych bohaterów, infantylny i przewidywalny do bólu rozwój wypadków, przedrętwe dialogi i koszmarne efekty specjalne rodem sprzed pięciu lat. Kurwa, no już można było nie oszczędzać na zasranym sofcie i kupić sobie nowsze wersje oprogramowania, w którym bonesy działają bardziej naturalnie, materiały pokrywajace modele oferują wygląd zbliżony do rzeczywistości a światło działa jak ma działać. Jeśli chodzi o animację postaci to nie widziałem jeszcze w obecnym kinie czegoś tak bardzo spartaczonego. Gdyby dać nieco szybszego kompa mojemu znajomkowi Biterowi i nieco wolnego czasu, pewnie wyanimowałby to lepiej. I to bez milionów dolarów budżetu.

Spider-Man 3 to popis tego, jak filmów NIE należy robić. Nie tak dawno pisałem o Szklanej pułapce 4. Film takoż głupkowaty, drętwy i w ogóle. ALE za to siedzący w swojej konwencji tak bardzo, że już bardziej nie można, tyle że oferujący więcej, mocniej, dogłębniej. I za to dałem filmowi wysokie noty – bo oferował dokładnie to, czego się można było po nim spodziewać. Czego spodziewałem się po Spajdim? Oczywiście skakania na lince, ratowania świata przed brzydalami ale też walki z pokusami, jakie stawiał przed Spajdim symbiont, który w końcu stworzył Venoma. Oczekiwałem walki z Venomem nie obrażającej mojej inteligencji, nie sprowadzonej li tylko do napierdalania się rurami ale sięgającej nieco głębiej. Oczekiwałem olśniewających efektów specjalnych, ciągłej akcji i jej częstych zwrotów oraz powsadzanych tam jak rodzynki różnych targających Spajdim emocji, także miłosnych.

Dostałem z tego gówno. Kał. Kloakę. Smród i popłuczyny. Powinienem skurwysynów pozwać za stracony czas ale na szczęście nie mogę – ukradłem film w necie. Gdyby jakiś samobójca zastanawiał się, czy w ogóle warto na to się wybierać do kina, to podpowiadam: ukradnij to człowieku. Nie wyrządzisz żadnej krzywdy kulturze i ludzkości. Bez takich filmów doskonale sobie kultura i ludzkość poradzą. Film miał dostać początkowo ocenę 1 ale za motyw Sandmana dostaje 2. JEDYNY motyw w filmie, który został co prawda spierdolony ale w przeciwieństwie do reszty – nie aż tak bardzo.

Boże, a dziś przede mną Fantastyczna Czwórka w najnowszej odsłonie… Ponoć gorsze to od Spajdiego… No nic, trzeba obejrzeć by się przekonać :)

Ocena w skali 1-10: 2

strona filmu w serwisie imdb.com
strona filmu w serwisie stopklatka.pl


Shooter (Strzelec)

Shooter

Dziwny film. Niezły w sumie pomysł na zrobienie kina typowo „herosowego” – on, ideał żołnierza co to i gówno zeżre ale z głodu posterunku na pewno nie opuści a ojczyznę uratuje choćby niewiadomoco, oraz oni – złe agencje rządowe sterowane przez spiskowców i ludzi nie mających krzty honoru. Do pewnego stopnia tak właśnie jest ale tylko do pewnego. Zapewne do tego, w ktorym ktoś stwierdził, że nie robimy kolejnego Rambo ze znajperką zamiast kałacha zdobytego na wrogach a stawiamy bardziej na polityczny thriller ze snajperem w roli głównej a decydującej. Mądry wybór choć wykonać to można było lepiej.

Jako się rzekło, nie ma mowy o ramboidacji filmu. Bohater nie ma nadludzkich zdolności prócz jednej: jest fenomenem broni snajperskiej. Ten koleś to żywa legenda strzelania do pudełka zapałek z półtora kilometra odległości. Ten facet to spec, fachura, doskonały żołnierz ale też po prostu człowiek, targany swoimi demonami, które to demony pokazuje się zaraz na początku filmu w postaci spieprzonej akcji głęboko na tyłach wroga. To facet, który mimo młodego wieku ma dość, siedzi w górach, gdzie na ustroniu chowa się przed goniącymi go demonami i wiedzie życie w sumie stabilne. Nagle w to życie wkraczają chłopcy z którejś ze służb specjalnych i proszą o poradę w ochronie życia prezydenta, bo mają sygnały, że ktoś chce owego prezydenta kropnąć z wielkiej odległości i on, jako spec od kropienia z wielkich odległości, bardzo by się przy ochronie głowy państwa przydał.

Intryga zawiązana, rozpoczyna się akcja i… I jest całkiem nieźle! Co prawda film jest przewidywalny ale dostarcza sporo frajdy oglądanie jak snajper radzi sobie z badgajami, bo to chyba oczywiste, że wrobiono go w spisek mający na celu… OK, to już w filmie. Plusy: sprawna narracja, widowiskowe strzelaniny, niegłupi pomysł, niezłe zdjęcia. Minusy: zbyt widowiskowe strzelaniny (come on, to snajper a nie wspomniany Rambo – akcja z odpieraniem ataku na domek to jakieś nieporozumienie), drętwa gra aktorów, powody zawiązania spisku nieco przekombinowane i ogólnie brak wykorzystania snajperskich zdolności bohatera. A tak poza tym to standardowe kino akcji, bez jakichś większych uniesień czy opadów. Wciąga się miło, myśleć zbyt wiele nie trzeba… Ot, fajny film na piątkowy wieczór, kiedy już nie ma się pojęcia, co można by przed snem wciągnąć.

Ocena w skali 1-10: 6

strona filmu w serwisie imdb.com
strona filmu w serwisie stopklatka.pl

12 odpowiedzi do White Noise 2, Zodiac, Spider-Man 3, Shooter

  1. Paweł Tkaczyk Lipiec 15, 2007 o 15:32 #

    Spiderman 3 też mnie zawiódł srodze. Co do FF, to bym się nie pchał (chyba, że z obowiązku, bo to na podstawie komiksu), ale szkoda czasu. Shooter… widziałem dzień po FF2 i oceniam duuużo wyżej. Bez uniesień, ale po prostu sprawne kino sensacyjne.

    Z Willisem polecam też (starszy już) „Lucky Number Slevyn”, dialogi są naprawdę oscarowo odjechane :)

  2. Biter Lipiec 15, 2007 o 17:18 #

    Z wszystkich wymienionych widziałem tylko Shooter – dobry filmik, w sam raz na wieczorne odprężenie bez zbędnego myślenia ;)

    A co do Spider-man’a aż sie przemogę i wciągnę – tylko po to by zobaczyć jak ktoś coś zrobił gorzej niż ja bym zrobił ;) W końcu nawet kiczowate kino może mieć swój urok (atak pająków etc ;)) wszystko zależy od natężenia kiczu w kiczu ;)

  3. tas Lipiec 15, 2007 o 19:42 #

    Pajucz3 to taki film o płaczących facetach, nie uważasz? ;)

  4. Robert Pankowecki Lipiec 15, 2007 o 21:53 #

    +2 karma za recenzję Spidermana3. Pojechałeś sobie, aż miło … :-)

  5. shqvarny Lipiec 16, 2007 o 09:11 #

    Która to już która ekranizacja tej samej historii (Zodiac)? 4, 115?

    jak się Spiderman kończył, bo nie wytrzymałem (kto do diaska wymyślił by takie coś trwało prawie 2,5h?)

    co do Shootera, to po obejrzeniu filmu zacząłem się zastanawiać, czemu w głównej roli nie obsadzono np. Harrisona Forda? (Bruce Willis już w te wakacje się nazabijał)

  6. Keroth Lipiec 16, 2007 o 12:26 #

    Ostatnio czytałem o Zodiacu bardzo pochlebną opinię. Już miałem wyrwać ze swojego minimum czasu, które mam wolne kilka godzin na pójście do kina, a teraz…

    Przynajmniej się nie zawiodę :).

  7. CoSTa Lipiec 16, 2007 o 18:57 #

    [b]paweł[/b]: obejrzałem FF – spajdi może czwórce buty czyścić, ot co. ale o tym w może nieco innym wpisie. cholera, ten lucky number bardzo mi się w głowie kołacze ale ni cholery nie mogę drania umiejscowić. musi być – nie widziałem o dziwo.

    [b]biter[/b]: czuj się bitah ostrzeżony. serio, gdyby dać ci możliwości (czyli nieco więcej komputerów :)) to wyanimowałbyś to o niebo lepiej. z modelami nie wiem czy byś sobie poradził ale animacja – stuprocentowo. zobacz, przekonaj się. podpowiem – efekt sandmana wciągnąć można było już w zamierzchłym teledysku jacksona. i niezbyt się obydwa efekty różnią a dzielą je LATA. chujowe na maksa particle, serio. w realtime chłopcy z haujobb zrobiliby to lepiej :). btw – podeślij jakiegoś presspacka odnośnie demka to się na stronkę wrzuci, temperaturkę podgrzeje, przymusi was chłopaki do skończenia :)

    [b]tas[/b]: a wiesz, że coś w tym jest? jak nie jeden zafajdany bohater beczy, to drugi…

    [b]robert[/b]: oglądałeś? no to chyba wiesz dlaczego :)

    [b]shqvarny[/b]: która to już ekranizacja? dalibóg, nie mam pojęcia. teraz, kiedy czytam to, co napisałeś, zaczyna do mnie docierać, jakie to już powoli staje się oklepane :/. spajdi zakończył się zgodnie z oczekiwaniami – prawie wszyscy żyli długo i szczęśliwie. przynajmniej do następnej części. a co do shootera – ford kręci teraz indiana jonesa 4 więc lepiej niech się skupi na tym :). oby to był powrót do kina przygody lat 80-tych!

    [b]keroth[/b]: też czytałem. same pochlebne. dlatego zawiodłem się nieco. film nie jest zły! po prostu nie wiedzieć czemu w necie roi się od laurek kiedy to kino jest co najwyżej poprawne. idź, przekonaj się sam. być może film cię wciągnie i wystawisz mu większe noty. mnie niestety nie przekonał do siebie, czego szczerze żałuję.

    • Biter Lipiec 17, 2007 o 07:51 #

      Presspack? Czemu nie, tylko za kilka tygodni, trzeba jeszcze kilka rzeczy istotnych detali opracować (teksturowanie i normal mapy zwłaszcza :)) A przymuszać do skończenie nie trzeba, mała fabryka sie zrobiła :)

  8. zx Lipiec 16, 2007 o 19:54 #

    I (Eru Jedyny i Jeży Kolczasy!) reżyser Spired-Mana ma kręcić Hobbita! Przecież to największa zbrodnia… brrr…

  9. CoSTa's Family Page Lipiec 20, 2007 o 12:47 #

    Fantastic FourNie tak dawno temu w dosyć żołnierskich słowach popastwiłem się nad Spidermanem 3. Dostało się Spajdiemu, oj dostało… Jeden z najbardziej gównianych filmów świata, zdecydowanie najgorsza ekranizacja komiksu ever (włączając w to przekiczowa

  10. M Sierpień 1, 2007 o 08:53 #

    Cyt.

    skupiono się na nieciekawym, przewidywalnym, kompletnie odrealnionym rysowniku kreskówek.

    Czy oglądał pan Donnie Darko?

    Polecam na poczatek zapoznac sie z tym filmem a nastepnie oceniac tego aktora.

    • CoSTa Sierpień 1, 2007 o 09:45 #

      wielokrotnie oglądałem, określenie „oniryczny” nie wzięło się znikąd. i między innymi na podstawie jego roli w donnie plus w kilku innych filmach oceniam jego występ tutaj. zepsuł ten film. sad but true.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Plan9 – historia pewnego rechotu

Dziś wyjątkowo nie będzie o filmie ale raczej o filmowcach. Nie będę recenzował, pastwił się nad filmami tychże filmowców, mieszał...

Zamknij