Apple Mac mini — co chcielibyście wiedzieć?

OK, mam już ten kom­pu­te­rek nieco, tro­chę zdą­ży­łem się z MacOSX oswoić, nieco nasią­kłem kul­turą jabłek, pouży­wa­łem i — przede wszyst­kim — odby­łem sporo poga­du­szek przez komu­ni­ka­tory z ludźmi, któ­rzy cie­kawi byli maszynki. Naprawdę sporo. Więc wzią­łem się na spo­sób, kilka naj­częst­szych pytań spi­sa­łem i zbior­czo na nie może posta­ram się odpo­wie­dzieć. Jeśli komuś do głowy przyjdą jesz­cze jakieś — śmiało pro­szę pytać. Tekst będę uak­tu­al­niał na bie­żąco w razie potrzeby.

screen zako­szony ze strony apple (klik­nij na obrazku by przejść na stronę)

Ustalmy na wstę­pie — nie czuję się guru MacOSX, nie sza­leję w kon­soli i nie robię bóg wie jakich rze­czy ze swoim kom­pu­te­rem. Kupiłem go w okre­ślo­nym celu i dla okre­ślo­nych zasto­so­wań, pośród któ­rych ani przez chwilę nie było „stać się geekiem, ner­dem czy innym smer­dem kom­pu­te­ry­za­cji, howgh!”. Ktoś o zacię­ciach tech­no­lo­giczno– tech­niczno– pro­gra­mowo– ide­olo­gicz­nych nie­zbyt wiele tu znaj­dzie ale ktoś, kto po pro­stu chce się dowie­dzieć jak się tego dra­nia używa, powi­nien choć tro­chę być zado­wo­lony. Struktura jest pro­sta: jest pyta­nie, pod któ­rym jest i odpo­wiedź na nie. Być może się to z cza­sem roz­ro­śnie, jeśli będzie chciało mi się coś dopi­sy­wać. Niezbyt w to wie­rzę zna­jąc swoje leni­stwo, że tak sam z sie­bie wezmę i zacznę coś dopi­sy­wać, no i nie­zbyt też wie­rzę, że komuś na coś się to przyda i że w ogóle ktoś to będzie chciał czy­tać ale zaraz, to mój kawa­łek inter­netu i se pokle­pię nieco dla potom­no­ści i wła­snego ego :). Zaczynajmy.

Na te pytanka udzie­li­łem odpowiedzi:

Jak duży jest Mac mini?
Jak drogi jest Mac mini?
Jak gło­śny jest Mac mini?
Jak gorący jest Mac mini?
Jak szybki jest Mac mini?
Do czego nie nadaje się Mac mini?
Do czego nadaje się Mac mini?
Czy na to są jakieś pro­gramy?
Czy jest na to Word?
Czy to potrafi grać mp3/mp4/flac/dowolny inny for­mat?
Czy pro­gramy makowe są dro­gie?
Czy sys­tem i pro­gramy są po Polsku?
Czy sys­tem jest bez­pieczny?
Jak to wypada w kon­fron­ta­cji z PC?


Jak duży jest Mac mini?

Jest nie­duży, serio. Na stro­nie Apple znaj­dziesz dokładne wymiary ale to ciężko sobie wyobra­zić bez jakie­goś porów­na­nia. Oszczędzę ci czas prze­zna­czony na budo­wa­nie modelu :) — weź sześć opa­ko­wań CD (tych grub­szych, w które wsa­dzane są zazwy­czaj płyty audio), połóż jedno na dru­gim, spójrz na to z góry i dorzuć mniej wię­cej po cen­ty­me­trze z każ­dej strony. Takie to mniej wię­cej jest duże. Mieści się wszę­dzie, z szafką two­jego biurka włącz­nie. Idealnie włazi we wszel­kie naroż­niki i kąty. Mało tego — nie­brzyd­kie to jest, spra­wia solidne wra­że­nie i bar­dzo jest miłe w dotyku. Szkoda tylko, że jabłko na górze nie świeci jak w lap­to­pach… Zupełnie cza­dową sprawą było dla mnie, po pozby­ciu się peceta, że to ustroj­stwo nie ma żad­nych widocz­nych przy­ci­sków, guzicz­ków czy czego tam jesz­cze. Ładna, ele­gancka bryłka ze slo­tem na płytki i jedną diodą. Design rządzi!


Jak drogi jest Mac mini?

W porów­na­niu do „skła­daka” — dia­bel­nie drogi. Płaci się za markę, to raz. Dwa — buli się za sporo rze­czy, któ­rych w typo­wych skła­da­kach raczej próżno szu­kać: Bluetooth, Wi-Fi, Firewire… To wszystko jest w stan­dar­dzie i gotowe do uży­cia od chwili roz­pa­ko­wa­nia. Nic nie trzeba doku­py­wać, wszystko ma się pod ręką. Jednak stan­dar­dowe 512mb ramu nie star­cza i trzeba roz­sze­rzać. Pół giga to abso­lutne mini­mum potrzebne do dzia­ła­nia sys­temu ale przy tej ilo­ści pamięci nie ma co ocze­ki­wać wygody w użyt­ko­wa­niu. Na osłodę wywa­lo­nej kupy siana wpły­nie zapewne fakt, że prócz sys­temu dostaje się feno­me­nalny pakiet iLife w zesta­wie. W skró­cie mówiąc — tam jest wszystko, co w domu w tema­cie obsługi mediów może być potrzebne, a prócz obsługi — także ich two­rze­nia. Od ręki robi się tu np. DVD ze zdję­ciami i fil­mi­kami z waka­cji, które póź­niej można rodzi­nie wysłać, coby pozaz­dro­ścili nieco (przej­ścia, menusy na DVD i takie tam inne inc­lu­ded). Programy w stylu iPhoto czy GarageBand to wyznacz­nik pro­stoty obsługi, nie­skom­pli­ko­wa­nia i cał­kiem spo­rych mocy tkwią­cych pod maską. Trzeba przy tym pamię­tać, że są to apli­ka­cje dla zwy­kłych ludzi, nie dla pro­fe­sjo­na­li­stów. Serio, po wyję­ciu z pudełka ma się od razu (sys­tem jest pre­in­sta­lo­wany i wszystko co trzeba zain­sta­lo­wane) gotowe śro­do­wi­sko, do któ­rego w sumie nie ma co wię­cej dorzu­cać, o ile chce się kom­pu­ter wyko­rzy­sty­wać w typo­wych domo­wych zasto­so­wa­niach. Kiedy zacznie się to wszystko pod­li­czać, co trzeba by było w typo­wym skła­daku doku­pić i doin­sta­lo­wać (legal­nie oczy­wi­ście, pła­cąc za pro­gramy), róż­nica w kosz­tach nie jest tak spora. Niemniej mini to zde­cy­do­wa­nie zbyt droga zabawka, jak na bebe­chy, które posiada i opro­gra­mo­wa­nie, które ofe­ruje. Ale tak to już w świe­cie Apple jest — tu wszystko kosz­tuje zde­cy­do­wa­nie zbyt wiele i miło­śnicy tanio­chy czy też roz­trop­no­ści w wydat­kach nie mają czego w tej fir­mie szukać.

Co więc trzeba kupić, by móc użyć Maka mini? Kilka rzeczy:

  • Maka mini :)

  • moni­tor (mini ma wyj­ście DVI i przej­ściówkę DVI-VGA dla moni­to­rów bez wej­ścia DVI)

  • kla­wia­turę (USB lub Bluetooth)

  • myszkę (USB lub Bluetooth)

Z tym zesta­wem można od razu śmi­gać. Ale tak po praw­dzie kupno Maka mini to dopiero począ­tek wydat­ków. Olać myszkę i kla­wia­turę, to nie są żadne pie­nią­dze. Po krót­kim uży­wa­niu okaże się, że miej­sca na fir­mowo mon­to­wa­nym twar­dzielu jest zde­cy­do­wa­nie za mało i że trzeba coś z tym szybko zro­bić. A że miej­sca w bebe­chach nie ma na nowego twar­dziela, trzeba zadbać o coś zewnętrz­nego. No i pła­cimy za dysk i obu­dowę. Co dalej? W trak­cie uży­wa­nia oka­zało mi się, że zwy­kły, pece­towy zestaw słu­chawki plus mikro­fon ni cho­lery nie zadziała. Muszę mieć coś z przed­wzmoc­nie­niem (cokol­wiek to zna­czy) bo ina­czej tyłek. Kolejne pie­nią­dze do wyda­nia albo na zewnętrzną kartę dźwię­kową, albo na coś, co owo przed­wzmoc­nie­nie zapewni. Wybrałem drugą opcję. Okazała się trafna ale kosz­to­wało mnie to nie­mało. Co poza tym? Ano, zaczą­łem pod­łą­czać różne urzą­dze­nia i zaraz się oka­zało, że por­tów USB zabra­kło — trzeba było zain­we­sto­wać w huba. To mniej wię­cej wszystko ale całość dodat­ków to kolejne nie­małe pie­nią­dze. Piszę o tym, by hur­ra­op­ty­mi­ści póź­niej nie zło­rze­czyli i nie maru­dzili, że nie ostrzegałem :).


Jak gło­śny jest Mac mini?

Mak mini jest prak­tycz­nie bez­gło­śny. Nie sły­chać wia­tra­ków, nie sły­chać pra­cu­ją­cego twar­dziela, jest cicho pra­wie że jak makiem zasiał. To był dla mnie szok po prze­siadce z pieca, w któ­rym sie­działy trzy (wyda­wało mi się, że ciche) wia­traki. Aktualnie jedy­nym ele­men­tem, na który narze­kam z powodu gło­śno­ści, jest zewnętrzny dysk twardy w obu­do­wie, leżący sobie gdzieś pod kom­pu­te­ro­wym sto­li­kiem. Ten dysk sły­chać. Całej reszty już nie.


Jak gorący jest Mac mini?

Ostatnio mia­łem oka­zję mocno zestre­so­wać pro­ce­sor i ogól­nie całą maszynkę. Przewalanie fil­mów z xvid do mp4 to jed­nak zada­nie wyma­ga­jące kilku obli­czeń, tro­chę mie­le­nia dys­kami i w ogóle potrafi zestre­so­wać to maszynkę. Zadanie pusz­czone na nockę trwało jesz­cze ran­kiem dnia następ­nego a ja mogłem prze­ko­nać się jak kilka ład­nych godzin wytę­żo­nej pracy znio­sło to małe pudełko. Owszem, nieco się zgrzało ale tylko nieco. Powietrze wyrzu­cane z tyłu kom­pu­tera było tylko odro­binę cie­plej­sze niż zwy­kle. Procek miał tem­pe­ra­turę w nor­mie — nieco ponad 50 stopni na oby­dwu rdze­niach. Jednym sło­wem kom­pu­ter owszem, zmę­czył się nieco ale bar­dzo spo­cić to się nie chciał :). Pracowało się nadal spraw­nie i bez jakichś widocz­nych lagów. W sytu­acjach nie­stre­so­wych można to pudełko macać na wszel­kie spo­soby ale więk­szego cie­pła się raczej nie wyczuje.


Jak szybki jest Mac mini?

Nie oszu­kujmy się, demo­nem pręd­ko­ści i wydaj­no­ści toto nie jest. O gra­niu na mini można zapo­mnieć. Nawet po zain­sta­lo­wa­niu Windows pozo­staje pro­blem karty gra­ficz­nej, która nadaje się do wszyst­kiego, tylko nie do gra­nia. Układ Intel GMA 950 świet­nie radzi sobie w zada­niach biu­ro­wych i przy mul­ti­me­diach, jed­nak wydaj­ność 3D ma żadną i we współ­cze­sne napie­przanki raczej grać się nie da. No, przy­naj­mniej nie w sen­sow­nych roz­dział­kach i z kom­for­to­wymi mini­mum trzy­dzie­stoma klat­kami. Ale też ten kom­pu­ter nie do gra­nia jest prze­zna­czony i nie po to powstał. W zada­niach domo­wych i biu­ro­wych spra­wuje się dosko­nale. Filmy HD? Żaden pro­blem, także 1080p. Odtwarzanie wszel­kich mul­ti­me­diów? Żaden pro­blem, nic nie jest w sta­nie zarżnąć Maka mini. Gorzej z zada­niami praw­dzi­wie wyma­ga­ją­cymi mocy, jak np. kodo­wa­nie wideo. Tu czuć, że przy­da­łaby się maszyna moc­niej­sza. Mini radzi sobie ale na prze­ko­do­wa­nie pół­to­ra­go­dzin­nego filmu w divx-ie do for­matu h.264 coś koło godziny czasu. To jed­nak nieco za dużo. Także nie­kiedy czuć brak mocy przy np. dorzu­ca­niu efektu w pro­gra­mie do obróbki fil­mów z pakietu iLife. To mogłoby się liczyć zde­cy­do­wa­nie szyb­ciej. I liczy się, z tym że na solid­niej­szych maszy­nach. Ten kom­pu­ter to lowend wśród kom­pu­te­rów Apple i nie­stety cza­sem to czuć.


Do czego nie nadaje się Mac mini?

Mak mini nie nadaje się do wielu rze­czy, do któ­rych przy­wy­kli posia­da­cze spa­sio­nych skła­da­ków, które mimo całego spa­sie­nia i tak są tań­sze niż to małe pudełko. Może wypunk­tuję takie naj­istot­niej­sze zakresy zasto­so­wań, do któ­rych mini się nie nadaje:

  • mini nie nadaje się do grania

  • mini nie nadaje się do zaawan­so­wa­nej obróbki wideo

  • mini śred­nio nadaje się do grafiki/DTP


Do czego nadaje się Mac mini?

Mak mini dosko­nale nadaje się do całej reszty moż­li­wych zasto­so­wań, i to bez jakichś więk­szych pro­ble­mów. Znów punk­ciki (te imo najistotniejsze):

  • mini świet­nie nadaje się do codzien­nego użytku

  • mini nadaje się do biura

  • mini może robić za ser­wer, i to znacz­nie lepiej niż dowolny pra­wie pecet (pobór mocy ma toto mały, sta­bilne toto nie­sa­mo­wi­cie, opro­gra­mo­wa­nia na to kupa)

  • mini jest stwo­rzone do robie­nia za ser­wer mediów

  • mini jest stwo­rzone do pod­pię­cia go do tele­wi­zora, naj­le­piej HD

  • mini radzi sobie z nie­za­awan­so­waną obróbką wideo (choć miej­scami czuć potrzebę procka)

  • mini radzi sobie z gra­fiką i DTP ale Mac Pro radzi sobie zde­cy­do­wa­nie lepiej :) (cho­dzi o to, że np. naj­now­szy pakiet Adobe owszem cho­dzi cał­kiem nie­źle ale kom­fort uży­wa­nia zapewni sprzęt klasę lepszy)

  • mini można spa­ko­wać do torby i przy­nieść do kum­pla (zde­cy­do­wa­nie naj­mniej sen­sowną czę­ścią jest zbyt duży zasilacz)

  • sie­dem tysięcy, osiem­set dwa­dzie­ścia dwa inne zasto­so­wa­nia, o któ­rych nie ma sensu wspominać :)


Czy na to są jakieś programy?

Mnóstwo. Wszelkiego rodzaju. Komercyjne, dar­mowe, na licen­cjach sia­kich, sra­kich i owa­kich. A że całość sie­dzi na Unixie, dorzuć­cie MNÓSTWO opro­gra­mo­wa­nia zna­nego z Linuksa. Jest sporo softu dla pro­fe­sjo­na­li­stów (media głów­nie ale nie tylko), sporo wyso­kiej jako­ści opro­gra­mo­wa­nia dar­mo­wego i są oczy­wi­ście — jak wszę­dzie — totalne gnioty. Jest normalnie.


Czy jest na to Word?

Tak. Ten od Microsoftu. Jakoś na początku 2008 roku ma się poka­zać naj­now­sza wer­sja Microsoft Office na MacOSX. Prócz komer­cji są też znane z innych sys­te­mów OpenOffisy i cała ta reszta. Do wyboru, do koloru.


Czy to potrafi grać mp3/mp4/flac/dowolny inny format?

Tak. Choć może to wyma­gać (jak w każ­dym sys­te­mie ope­ra­cyj­nym) doin­sta­lo­wa­nia odpo­wied­nich kode­ków dla for­ma­tów nieco mniej popu­lar­nych. Zasadniczo jed­nak jesz­cze nie spo­tka­łem się z pli­kiem z mediami, któ­rego nie mógł­bym otwo­rzyć. Także play­erów jest cał­kiem sporo. Nie jest się ogra­ni­czo­nym li tylko do sys­te­mo­wego iTu­nes, acz­kol­wiek po dłuż­szej z nim zaba­wie czło­wiek potrafi prze­ko­nać się do idei posia­da­nia jed­nej bazy mediów, w któ­rej nawi­guje się za pomocą jed­nego pro­gramu. Diablo to wygodne tym bar­dziej, że iTu­nes zacho­wuje się w swoim natyw­nym śro­do­wi­sku zupeł­nie ina­czej niż pod Windows i tu pro­gram działa po pro­stu z gra­cją. Tak czy ina­czej można sobie muzykę czy filmy odtwa­rzać na wiele spo­so­bów (na peł­nym ekra­nie także — to infor­ma­cja dla tych, któ­rzy wąt­pią, że można tu ful­l­scre­ena uzyskać :)).

Jeśli o filmy cho­dzi, to grane jest wszystko, co do tej pory z netu zassa­łem (trzeba pamię­tać o insta­la­cji kode­ków). Nawet antyczne VCD i SVCD jest odtwa­rzane choć naprawdę nie mam poję­cia po co :). Zasadniczo warto tu jed­nak inwe­sto­wać w ory­gi­nały tudzież wrzu­cać con­tent przy­go­to­wany pod kątem maków a to z tego powodu, że sys­te­mowe apli­ka­cje ład­nie to obsłużą. A sys­te­mowe apli­ka­cje = wyko­rzy­sta­nie jed­nego z więk­szych baje­rów: pilota dostar­cza­nego wraz z Makiem mini. Swoje filmy po wrzu­ce­niu ich do iTu­nes oglą­dam sie­dząc wygod­nie w fotelu i kli­ka­jąc sobie pilo­ci­kiem po zawar­to­ści bazy danych. Wygodne, szpa­ner­skie, lan­ser­skie, można się popi­sy­wać przed znajomymi :).


Czy pro­gramy makowe są drogie?

Nie są tanie ale też nie odbie­gają cenami od podob­nych pro­gra­mów z Windows. Ceny są w nor­mie a róż­nego rodzaju ser­wisy dosyć czę­sto (znam dwa, które robią to codzien­nie) ofe­rują opro­gra­mo­wa­nie za np. połowę ceny. W ten spo­sób już cał­kiem sporo opro­gra­mo­wa­nia sobie zale­ga­li­zo­wa­łem i powia­dam ci, to miłe uczu­cie. Ceny są bar­dzo podobne do tych zna­nych z pro­gra­mów win­dow­so­wych. Większość opro­gra­mo­wa­nia musisz kupo­wać przez net, gdyż w Polsce nie ma rynku na pro­gramy makowe i o wer­sjach pudeł­ko­wych można zapo­mnieć (no chyba że kupuje się pro­fe­sjo­nalny soft za grube siano) i zazwy­czaj działa to dokład­nie tak samo jak pod Windows: ścią­gasz wer­sję testową, kupu­jesz klucz, odblo­ko­wu­jesz pro­gram. Norma.

Bardzo dużo jest pro­gra­mów fre­eware i dys­try­bu­owa­nych na licen­cji GPL. Jeśli zna się nieco Linuksa to można się poczuć jak w domu widząc pro­jekty w stylu OpenDarwin czy podobne. Ma się wtedy dostęp do kolej­nych dzie­sią­tek i setek dar­mo­wych pro­gra­mów. O dziwo — cał­kiem sporo pro­gra­mów (a szcze­gól­nie gier) można spo­tkać wystę­pu­ją­cych jed­no­cze­śnie na wielu plat­for­mach: Windows, Linuks, MacOSX…

Jedna gene­ralna wszakże zasada tu obo­wią­zuje: TO NIE JEST WINDOWS! Znakomitej więk­szo­ści zna­nych z Windows pro­gra­mów tu nie ma. Ale jest cał­kiem sporo (głów­nie tych zna­nych) win­dow­so­wych pro­gra­mów w wer­sjach dla MacOSX. Ot choćby Norton Antyvirus — jak naj­bar­dziej jest na Maku obecny choć dali­bóg nie mam poję­cia po co.

Anyway, opro­gra­mo­wa­nia jest od cho­lery i jesz­cze tro­chę. Warto przej­rzeć takie strony jak np. MacUpdate czy choćby pro­wa­dzone przez Apple strony z bazą pro­gra­mów dla jabłek (patrz Apple Downloads).


Czy sys­tem i pro­gramy są po Polsku?

To chyba naj­więk­sza bolączka w naszych warun­kach: loka­li­za­cji w sys­te­mie nie ma. Owszem, jest polo­ni­za­cja sys­temu niby ale to nie jest roz­wią­za­nie pobło­go­sła­wione przez Apple i przez nie wspie­rane, co skut­kuje na ten przy­kład nie­moż­li­wo­ścią uak­tu­al­nie­nia sys­temu (aktu­ali­za­cje uka­zują się z pośli­zgiem ale tak po praw­dzie to nie wiem jak to działa bo nie uży­wam sys­temu w wer­sji spo­lo­ni­zo­wa­nej). Tak, to jest do bani kom­plet­nie. Nadchodzący Leopard ma to zmie­nić, nie­mniej język Polski z racji baaar­dzo mizer­nego roz­miaru pol­skiego rynku, jest nie­obecny w świe­cie Apple. Ale też nie jest aż tak źle. Co prawda sys­tem śmiga mi po angiel­sku, nie­mniej sporo pro­gra­mów, z któ­rych korzy­stam, jest jak naj­bar­dziej po pol­sku. Wszystko to dzięki wolon­ta­riu­szom, któ­rzy two­rzą tłu­ma­cze­nia pro­gra­mów. Są to zazwy­czaj naj­po­pu­lar­niej­sze pro­gramy, z któ­rych każdy maków­karz w tym kraju korzysta.


Czy sys­tem jest bezpieczny?

Ponoć jest bar­dzo bez­pieczny choć zaraz się tu pew­nie flejm roz­pęta co jest bez­piecz­niej­sze. Jedno można przy­jąć za pew­nik: MacOSX (jak pew­nie każdy sys­tem uni­xowy) zapew­nia sporą dawkę bez­pie­czeń­stwa a w związku z tym, że to w sumie mało popu­larny sys­tem jest w porów­na­niu do Windows, to i nie pró­bują go co chwila znisz­czyć jakąś kolejną muta­cją strasz­nego wirusa. Po praw­dzie trudne to by było :). Sama maszynka zaś jest na tyle solidna, że nie oba­wiam się zosta­wiać mojej mało­let­niej córy sam na sam z mini. Ma to cza­sem nie­ocze­ki­wane efekty, jak cho­ciażby jej samo­istne zassa­nie połowy fil­mów ze stron pro­gramu Mini Mini. Wzięła i se te cho­lerne fil­miki pością­gała, coby póź­niej móc je obej­rzeć. Nie mam poję­cia jak to zro­biła ale zro­biła cho­lera jedna :)

Czuję się jak uży­wa­jąc Linuksa — bez­piecz­nie i pew­nie. Nie mam tu bóg raczy wie­dzieć jakiego ser­wera, z usług śmiga mi w sumie tylko FTP więc w sumie nie ma się czym zbyt­nio przejmować.


Jak to wypada w kon­fron­ta­cji z PC?

A to już zależy od punktu sie­dze­nia :). Za furę pie­nię­dzy dostaje się lowen­dowy sprzę­cik, który może słu­żyć za wzór ergo­no­mii i dobrze poję­tego desi­gnu. Dowolny pecet w tej cenie prze­ra­sta mini osią­gami jak chce i kiedy chce. Tak naprawdę wszystko roz­bija się o pie­nią­dze. Jeśli jesteś typem kole­sia, który mniej myśli o pie­nią­dzach a bar­dziej o przy­jem­no­ści pły­ną­cej z uży­wa­nia cze­goś ład­nego, funk­cjo­nal­nego, dzia­ła­ją­cego jak trzeba pod kon­trolą naprawdę dobrego sys­temu ope­ra­cyj­nego — bierz MacBooka Pro! :) Jeśli chcesz mieć ładne pudełko do wszyst­kiego, prócz gra­nia i zadań wyma­ga­ją­cych solid­nej mocy procka — mini może być dosko­na­łym wybo­rem. Sprawa główna to okre­śle­nie swo­ich potrzeb i finan­so­wych moż­li­wo­ści. Nie ma sensu wyda­wać fury pie­nię­dzy i czuć z tego powodu dys­kom­fort. Obecnie mini jest sta­now­czo za dro­gie jak na moż­li­wo­ści, które ofe­ruje. Zdecydowanie lepiej zain­we­sto­wać pie­nią­dze w coś bar­dziej dopa­ko­wa­nego. Jeśli jed­nak urzeka cię ten dro­biazg a oczka same się do niego śmieją oraz stać cię na to — czemu nie zafun­do­wać sobie odro­biny przyjemności? :)

No i to w sumie byłoby na tyle. Mam nadzieję, że nieco wąt­pli­wo­ści roz­wia­łem a samym sprzę­tem zain­te­re­so­wa­łem. Owszem, to dro­gie cacko jest ale trzeba oddać Apple, że jest to przy oka­zji zna­ko­mi­cie pomy­ślana kon­struk­cja. Szczególnie ujmu­jący jest ten brak grza­nia się, niski pobór mocy i ogólne zapro­jek­to­wa­nie urzą­dze­nia do kon­kret­nego celu i zasto­so­wa­nia: dom/biuro. Nie jest to kom­pu­ter dla wszyst­kich. Brak moż­li­wo­ści solid­nego pogra­nia eli­mi­nuje ten sprzęt pośród mniej wię­cej 80% to czy­ta­ją­cych :). Pozostałe 20% ma w 80% Linuksa i jest prze­ko­nana, że nic wię­cej do szczę­ścia nie potrze­buje. Doskonałe prze­ko­na­nie! Jeśli jed­nak masz już dość męcze­nia się z maszynką, pro­ble­mów ze ste­row­ni­kami, grze­ją­cego się i wyją­cego sprzętu i ogól­nie masz ochotę na sprzęt, który po pro­stu będzie cho­dził i dobrze słu­żył two­jej rodzi­nie — jesteś już pra­wie w domu. Czemu pra­wie? Bo jesz­cze musi być cię na to stać :). Owszem, jest drogo ale nie zamie­nił­bym tego cudeńka na nic innego. Jest słod­kie, ładne, sprawne, drogie…

Czegóż wię­cej potrzeba kole­siowi po trzydziestce? :)

PS. Jeśli masz jakieś pyta­nie, targa tobą jakaś wąt­pli­wość i nie wiesz jakie będą numery totka w naj­bliż­szym loso­wa­niu — od tego jest pole komen­ta­rza, by zadać odpo­wied­nie pyta­nie. Papa CoSTa odpo­wie na nie :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

19 Komentarzy do “Apple Mac mini — co chcielibyście wiedzieć?”

  1. yoshi314 04/08/2007 do 12:28 # Odpowiedz

    ja bym chcial wie­dziec „kiedy jego cena bedzie na kie­szen polaka?” naj­le­piej takiego z pol­ski B, tej wschodniej.

    powo­dze­nia :]

    • btd 04/08/2007 do 21:00 # Odpowiedz

      Nigdy.

      Rownie glu­pie pyta­nie moze brzmiec:

      ‘Dlaczego nie mogę kupić nowego nis­sana patrola gr za 1 tys euro’.

      Albo ‘Ja chce chleb za 50 gr a oni sprze­daja za 2 zl — ja tak nie chce’.

  2. Keroth 04/08/2007 do 15:06 # Odpowiedz

    Z tymi nume­rami totka to chęt­nie spró­buje. Dzisiaj 13 milio­nów można wygrać w końcu ;-)

  3. Sandman 04/08/2007 do 15:34 # Odpowiedz

    „Jest słod­kie, ładne, sprawne, drogie…

    Czegóż wię­cej potrzeba kole­siowi po trzydziestce? :)”

    Kurcze to dziew­czyny powinno się na to bez pro­blemu wyry­wać , pró­bo­wa­łeś? :D

  4. CoSTa 06/08/2007 do 09:57 # Odpowiedz

    [b]yoshi[/b]: nigdy albo pol­ska sta­nie się kolej­nym sta­nem hame­ryki, ew. europa zrobi się fede­ra­cją i będziem czy też nie chcieli — zaczniemy zara­biać jak ludzie :)

    [b]keroth[/b]: no i widzisz? jak na złość ser­wer zdechł a mogłeś być te 13 baniek do przodu :)

    [b]sandman[/b]: sand, lasek nie wyrywa się na [i]małego[/i] :)

  5. btd 06/08/2007 do 10:27 # Odpowiedz

    A tak w sumie, to jaki hdd jest w mini? Sata czy pata i lap­to­powy czy wci­sneli tam zwykly?

    • CoSTa 06/08/2007 do 16:40 # Odpowiedz

      łap [url=http://www.apple.com.pl/macmini/specs.html]specyfikację techniczną[/url] i zer­k­nij na szcze­góły. sata lap­to­powa. na zwy­kły nie ma miej­sca, opa­ko­wa­nie jest za małe :). o dziwo — pręd­kie to całkiem.

      • btd 08/08/2007 do 05:30 # Odpowiedz

        ze jest pred­kie to wiem, zmie­nia­lem w swoim lap­to­pie benq hdd — na sata, 5400 ale z zapi­sem pro­sto­pa­dlym i o w morde jakiego kopa to dalo. A sa jesz­cze szyb­sze (co prawda nie tak jak wd rap­tor, ale powoli)

  6. fradiavolo 06/08/2007 do 22:51 # Odpowiedz

    A ja się ucze­pię kwe­stii polo­ni­za­cji sys­temu, która nie została tu przed­sta­wiona wystar­cza­jąco klarownie.

    Otóż rzecz jest jak banal­nie pro­sta: kupu­jąc Maca w SAD, klient dostaje płytkę CD z tzw. polo­ni­za­to­rem. Jego doin­sta­lo­wa­nie spra­wia, że pre­in­sta­lo­wany Mac OS zaczyna mówić po ludzku, tzn. po naszemu.

    Na początku wszystko wygląda OK, ale jed­nak nasuwa się pro­blem aktu­ali­za­cji. Po zain­sta­lo­wa­niu polo­ni­za­tora nie jest zale­cane pobie­ra­nie aktu­ali­za­cji z inter­netu (przez Software Update). Ta opcja jest nawet domyśl­nie zablo­ko­wana i trzeba „odbez­pie­czyć” sys­tem, akty­wu­jąc spe­cjalny skrypt (dołą­czony na płytce z polo­ni­za­to­rem), żeby w ogóle zauwa­żał dostęp­ność aktualizacji.

    Ogólnie zale­ce­nie jest takie, żeby cze­kać z update’ami, aż SAD dośle płytkę ze spo­lo­ni­zo­wa­nymi aktu­ali­za­cjami. Zapewnia to ponoć więk­szą sta­bil­ność sys­temu, ale jed­nak cała ope­ra­cja zaj­muje kilka tygo­dni. Na Mac OS nie ma to niby aż takiego zna­cze­nia, sys­tem jest gene­ral­nie bez­piecz­niej­szy niż taki Windows, nawet jeśli nie jest w pełni zak­tu­ali­zo­wany. Ale ja oso­bi­ście mam nawyki linuk­sowe: o update’y dbam sam i nie cze­kam na plytkę, tylko po pro­stu je insta­luje mimo obec­no­ści polo­ni­za­tora. Dodatkowo zapew­nia mi to jesz­cze dresz­czyk emo­cji zwią­zany z łama­niem zale­ceń i lek­ce­wa­że­niem ostrze­żeń. :) Ale i tak jakoś do tej pory nic nie chciało się schrza­nić. Wydaje mi się więc, że te zagro­że­nia z samo­dzielną aktu­ali­za­cją spo­lo­ni­zo­wa­nego sys­temu są mocno prze­re­kla­mo­wane. I pew­nie spo­koj­nie dojadę na sta­bil­nym sys­te­mie aż do wypusz­cze­nia Leoparda

    • CoSTa 07/08/2007 do 06:57 # Odpowiedz

      fri­dia­volo, wszystko to pięk­nie, co piszesz i w zasa­dzie mógł­bym się z tobą zgo­dzić, gdyby nie to, że to NIE JEST w zgo­dzie z wyobra­że­niem, jakie wpo­iła mi firma apple o swo­ich pro­duk­tach. m.in.: pro­stota użyt­ko­wa­nia, bez­pro­ble­mowy i naj­bar­dziej zaawan­so­wany na świe­cie sys­tem itd. pro­ce­dury, które opi­su­jesz, tylko utwier­dzają mnie w prze­ko­na­niu, że tiger nie jest dla prze­cięt­nego polaka. sorry ale co to ma być??? wysy­ła­nie update płyt­kami??? halo! mamy XXI wiek!!! sieć, łącza, sze­ro­ko­pa­smowy internet…

      tiger po pro­stu NIE OBSŁUGUJE języka pol­skiego a obej­ście tego pro­blemu w stylu polo­ni­za­tora to tylko obej­ście, w dodatku przy­spa­rza­jące kolej­nych pro­ble­mów. dla­tego pierw­sze co zro­bi­łem, to prze­in­sta­lo­wa­łem sys­tem (był pre­in­sta­lo­wany z polonizatorem).

      oby leopard to zmie­nił. oby.

      • btd 08/08/2007 do 05:33 # Odpowiedz

        Zmieni sie z leopar­dem, bedzie po pol­sku z

        –flame–

        nor­malna nomen­kla­tura informatyczna

        –flame–

        ;-)

        AA i Costa, prze­ga­pi­les nowo­sci z apple?

  7. fradiavolo 07/08/2007 do 23:11 # Odpowiedz

    Zmieni się nie­mal na pewno. Ci, któ­rzy widzieli betę 10.5 w akcji twier­dzą, że sys­tem jest po pol­sku. Zresztą także ostat­nie aktu­ali­za­cje apli­ka­cji na 10.4 (jak iTu­nes czy FrontRow) idą w tym kierunku.

  8. CoSTa 08/08/2007 do 17:25 # Odpowiedz

    [b]btd[/b]: yes! to mnie prze­ko­nuje do świata :) — sys­tem, który nie będzie mi ponie­chał… pięęękne :)

    [b]fradiavolo[/b]: oby było tak, jak piszesz. leopard po pol­sku — to lubię! itunsy i front row już są, teraz czas na ilife i iwork :). cho­lera, kupił­bym tego iworka choćby dla­tego, że po naszemu by był :)

  9. byte 01/09/2007 do 17:30 # Odpowiedz

    Jedno pyta­nie: jak oce­niasz dysk twardy miniaka? Ludzie narze­kają, że wolny nieco…

  10. qfeel 08/02/2008 do 13:54 # Odpowiedz

    Witam. Od dłuż­szego czasu zasta­na­wiam się nad kup­nem tego cudeńka, nur­tuje mnie tylko jedno pyta­nie. Jak jest z obsługą tune­rów DVB pod kon­trolą sys­temu MacOSX? Czy edu­ka­cyj­nie da się na tym oglą­dać coś z C+ czy też CP? Pozdrawiam

    • CoSTa 10/02/2008 do 12:26 # Odpowiedz

      Nie powinno być z tym więk­szych pro­ble­mów. Kwestia pod­łą­cze­nia odpo­wied­niego sprzętu. Nie znam się na tym zbyt­nio ale dosko­na­łym miej­scem na zada­wa­nie pytań i poszpe­ra­niem w tym tema­cie jest ser­wis poświę­cony w cało­ści makowi mini — [url=http://www.123macmini.com/accessories/guide/dvr.html]www.123macmini.com[/url] (link pro­wa­dzi do sek­cji z kil­koma przed­sta­wio­nymi tune­rami TV). Warto się zapo­znać z tymi urzą­dze­niami a przede wszyst­kim przej­rzec ich­nie forum i zadać tam szcze­gó­łowe pyta­nia. Kolesie zęby poła­mali na dosto­so­wy­wa­niu Maka mini do naj­róż­niej­szych zastosowań :)

  11. ROB 04/03/2008 do 08:34 # Odpowiedz

    targa mną jedno, jak to małe cacko radzi sobie np. z naj­więk­szą dedy­ko­waną mu roz­dziel­czo­ścią 1920x1200 Chcę pod to małe co nie co pod­piąć moni­tor 24″ wła­śnie z taką rozdzielczością/główne zasto­so­wa­nie: inter­net oraz prze­glą­da­nie zdjęć/

    Z góry dzię­kuję za odpowiedź

    Robert

    • CoSTa 04/03/2008 do 08:41 # Odpowiedz

      Na co dzień pra­cuję w 1280x960. Żad­nych pro­ble­mów z wydaj­no­ścią. Czasem prze­rzu­cam się na 1600x1200 dla obróbki cze­goś więk­szego. Tu mój moni­tor radzi sobie śred­nio (kiep­ska iiy­ama) ale w tema­cie wydaj­no­ści — żad­nych pro­ble­mów. Film HD grany na ful­l­scre­enie w takiej roz­dziel­czo­ści śmiga płyn­nie i zwin­nie. Niestety mój moni­tor nie pozwala na sen­sowną pracę w 1920x1200 (oczy wypa­dają) więc cze­goś sen­sow­nego o pracy w tych roz­dziel­czo­ściach nie jestem w sta­nie powie­dzieć. O, może dziś wie­czor­kiem spraw­dzę jak się przy­naj­mniej na tym filmu w FullHD kulają.

Dodaj komentarz