Harry Potter and the Order of the Phoenix (Harry Potter i Zakon Feniksa)

Harry Potter and the Order of the Phoenix

Trafiliśmy wczora po pracy do kina. Quest był pro­sty: zwa­bić żonkę na jakiś sean­sik kinowy, bo plany mia­łem nie­sa­mo­wite i pod­czas nie­byt­no­ści córy chcia­łem mnó­stwo siana w kinie zosta­wić nad­ra­bia­jąc zale­gło­ści ale wyszło jak zwy­kle. Spiąłem się więc, do żony zakrę­ci­łem i rze­kłem, że czas na nas. Poszliśmy.

Poszliśmy mając na uwa­dze w sumie trzy filmy: Harrego naj­now­szego, nowych Piratów i oczy­wi­ście Grindhouse Vol. 1. Przy kasie będąc oby­dwoje orze­kli­śmy, że Harry — choćby z czy­stej przy­zwo­ito­ści bo oglą­da­li­śmy wszyst­kie poprzed­nie czę­ści — to będzie dobry wybór. Nieco nam miny zrze­dły na wia­do­mość, że w Cinema City w poznań­skiej Plazie leci tylko wer­sja dub­bin­go­wana ale mach­nę­li­śmy na to ręką i posta­no­wi­li­śmy wcią­gnąć w for­mie, w jakiej nam chcieli to podać. Poszliśmy na chińsz­czy­znę a póź­niej prze­ży­li­śmy chwilę grozy, gdy oka­zało się, że bako­mat wziął i mojej żonce stówki łaskawy nie był raczył wydać. Trochę nas to pod­ła­mało przed­se­an­sowo (Doropha od razu wyli­czyła, że to jakaś jedna czwarta komody dla da Majka) ale tu zaspo­ile­ruję, że jak się póź­niej oka­zało, Doropha zwy­cza­jowo pomy­liła guziczki i zamiast wci­snąć „daj mi zasrańcu dwie stówy pronto!”, wci­sło się jej „uprzej­mie pro­szę o wyda­nie stó­wasi, bo mnie to pasi”. Da Majek będzie miał całą komodę, a nie tylko jej trzy czwarte :)

Co o samym fil­mie? Nic chyba wię­cej ponad to, że Pottery to nie­zmien­nie naj­lep­sze chyba ostat­nimi czasy ekra­ni­za­cje ksią­żek w kinie w ogóle. Mimo róż­nych reży­se­rów, mimo róż­nych pomy­słów, świat zapo­cząt­ko­wany pierw­szym fil­mem serii jest kon­se­kwentny, przed­sta­wiony w spo­sób dla oka rewe­la­cyjny, dla ucha sym­pa­tyczny i cią­gle ten sam, choć skręca z odcinka na odci­nek w coraz mrocz­niej­sze tony. To już STANOWCZO nie są filmy dla dzieci i bra­nie (na oko) trzy– czte­ro­let­nich pociech na Pottera jest robie­niem dzie­ciom krzywdy. Bo te filmy po pro­stu są dla nich straszne. Zaraz obok nas sie­działa sobie parka z takim wła­śnie malu­chem, który gło­śno i wyraź­nie mówił rodzi­com, że się boi i nie chce tego oglą­dać, na co rodzice dokład­nie nic nie zro­bili, na odwal się sadząc malu­chowi tekst „nie bój się”. Są cza­sem momenty, gdy naprawdę jestem za wpro­wa­dze­niem pozwo­leń na dziecko… To NIE jest film dla dzieci i trak­to­wa­nie go jako takiego jest idio­ty­zmem. Niestety sporo tzw. kry­ty­ków (i rodzi­ców) upar­cie tkwi w prze­świad­cze­niu, że to bajka dla dzieci jest i ferują swoje sądy i wyroki na owym. Do dupy są takie sądy i wyroki, ot co.

Jest tak, jak być w Poterrach powinno: naprawdę nie­złe efekty, kosz­marne aktor­stwo (choć Radcliffe fak­tycz­nie zaczyna się wyra­biać), bez­na­dziejne uda­wa­nie czter­na­sto­lat­ków (czy też pięt­na­sto– nie pamię­tam ile im tam lat wypada w książce) przez osiem­na­sto­lat­ków, głup­ko­wate sile­nie się na film dla dzieci, który już dawno fil­mem dla dzieci być prze­stał. Coraz śmie­lej wkra­cza w świat Pottera poli­tyka i to nie tylko na kar­tach książki ale także w fil­mach. Jest też prze­moc. Sporo prze­mocy. Ba, z dwa razy widzimy na ekra­nie krew! Coraz też wyraź­niej mówi się w fil­mie o miło­ści i uczu­ciach nieco bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych, niż rado­cha ze świa­tełka na końcu różdżki. No i wkra­cza coraz śmie­lej Voldemort, który przez te kilka minut na ekra­nie robi z fil­mi­dła dla mło­dzieży hard­co­rową jazdę w psy­chozę i maka­brę. Nie no, serio — Voldemort to OGIEŃ po pro­stu i świet­nie zro­biona prze­ciw­waga dla Harrego. Ich spo­tka­nia nie­odmien­nie wywo­łują gęsią skórkę na ple­cach ale w tej części…

W tej czę­ści kochani fina­łowa walka mnie zmiaż­dżyła! Jest DOKŁADNIE tak, jak magia ma dzia­łać — napie­prza­jący sie Aurorzy z Zakonu Feniksa ze Śmier­cio­żer­cami to jest to, co tygry­ski lubią. Nareszcie zaczęto nam poka­zy­wać tę drugą stronę pot­te­ro­wej magii — tę mroczną, zabój­czą, nisz­czy­ciel­ską. I to JAK się to poka­zuje! Voldemort ema­nu­jący ener­gią roz­wa­la­jącą wszyst­kie szyby w mini­ster­stwie i robiący z potłu­czo­nego szkła zabój­czą broń — TAK, o to wła­śnie cho­dzi! Dla samej tej ostat­niej walki i jej wizu­ali­za­cji warto było iść do kina.

Jak oce­nić film, który prze­stał być już w poprzed­niej czę­ści bajką a zaczyna zamie­niać się w poli­tycz­nego thril­lera z magią w tle (tu świetna po pro­stu rola Imeldy Staunton jako słodko-demonicznej pani inkwi­zy­tor)? Patrząc z pozy­cji kole­sia, który nie jest jakimś wiel­kim fanem Pottera ale który wcią­gnął książki wszyst­kie i filmy, muszę powie­dzieć, że ogląda się to bar­dzo dobrze. Ta część jest nieco słab­sza od poprzed­niej, nieco zbyt wiele wąt­ków chciano popro­wa­dzić jed­no­cze­śnie, nie pozwo­lono się roz­wi­nąć kilku innym… No i nie wyko­rzy­stano poten­cjału Oldmana, za co nie­chaj reży­ser będzie prze­klęty na wieki. Ale poza tym film to jest to, co fani powinni polu­bić. Pamiętajmy, to już nie są dzieci! Aha, tak mi się przy­po­mniało. Dubbing jest w tym fil­mie żało­sny po pro­stu :/. Pal sześć głosy, które jakoś od czapy wzięto dla danych postaci, i które śred­nio do nich pasują. Ale tech­nicz­nie przy­go­to­wano to po pro­stu skan­da­licz­nie. Nie wiem, czy to tylko kwe­stia Cinema City, czy też jest tak we wszyst­kich kinach, nie­mniej ktoś tam prze­giął z cię­ciem niskich tonów w dub­bingu. Jest pła­ski, skrze­kliwy, nie­przy­jemny i odrzu­ca­jący. Nigdy wię­cej Pottera z dub­bin­giem. Szkoda psuć sobie odbiór nie­złego w sumie filmu.

Ocena w skali 1–10: 7

Harry Potter and the Order of the Phoenix (Harry Potter i Zakon Feniksa)

Obsada:
Daniel Radcliffe … Harry Potter
Emma Watson … Hermione Granger
Rupert Grint … Ron Weasley

strona filmu w ser­wi­sie imdb.com
strona filmu w ser­wi­sie filmweb

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

16 Komentarzy do “Harry Potter and the Order of the Phoenix (Harry Potter i Zakon Feniksa)”

  1. zx 08/08/2007 do 08:25 # Odpowiedz

    Z fil­mów jesz­cze nie widzia­łem ani jed­nego, poza kil­koma uryw­kami z pierw­szej czę­ści. Okropne IMO. Może na reży­serce się jesz­cze nie znam, ale zro­bił­bym ten film dużo lepiej, bo książka daje ogromny poten­cjał. Jedyne co mi się spodo­bało, to Hedwig’s Theme i ogól­nie muzyka.

  2. btd 08/08/2007 do 10:32 # Odpowiedz

    I z powodu dub­bingu (ktory jest kon­se­kwen­cja bled­nego zakla­sy­fi­ko­wa­nia hp jako bajki dla dzieci) ta czesc wcia­gne z divx.

    Nienawidze dubingu!

  3. ciastek 08/08/2007 do 12:45 # Odpowiedz

    a co powiesz na fina­łową walkę w 3D? dla mnie bomba.

  4. PeterCub 08/08/2007 do 14:44 # Odpowiedz

    Całe szczę­ście, że jest wybór ścieżki dźwię­ko­wej na kanale HBO, bo też nie zdzier­żył­bym pły­ci­zny dub­bin­gu­ją­cych pol­skich akto­rów (flaki z ole­jem). Za pół roku sobie obej­rzę i to i Piratów 3 (Piraci 2 już lecą).

  5. Keroth 08/08/2007 do 15:43 # Odpowiedz

    Ja byłem wczo­raj drugi raz w IMAXIE dla odmiany na wer­sji za zakoń­cze­niem 3D. Nie dość, że faj­nie, to jesz­cze w trój­wy­mia­rze efekty powalają^^

  6. Sandman 08/08/2007 do 16:10 # Odpowiedz

    Nie widzia­łem nowego HP ale jestem prze­ko­nany ze popeł­ni­łeś błąd nie idąc na The simp­sons movie :D

    Niesamowity film ;)

  7. CoSTa 08/08/2007 do 17:31 # Odpowiedz

    [b]zx[/b]: nie są złe te filmy, naprawdę. na pewno zaś zja­dają na śnia­da­nie gówna pokroju opo­wie­ści z narni. zassij z neta, spró­buj, może dasz rady :)

    [b]btd[/b]: są dub­bingi i dub­bingi. shrek pew­nie ci się mimo wszystko podoba, co? :)

    [b]ciastek[/b]: nic nie powiem — przy­szli­śmy za późno by zała­pać się na seans w imaxie :/

    [b]petercub[/b]: z roz­my­słem nie biorę HBO. wsiąkł­bym kom­plet­nie. fajny kanał ale trzeba mieć w cho­lerę czasu…

    [b]keroth[/b]: cho­lera, robi­cie mi smaka tym 3D strasz­nego! kur­czę, w sumie czemu nie?

    [b]sandman[/b]: co się odwlecze… :)

    • btd 09/08/2007 do 05:32 # Odpowiedz

      To bylo poni­zej pasa :-D

      Tak, Shrek jest przy­kla­dem jak mozna zro­bic dub­bing genial­nie (z tym ze animki nie maja prze­ciez ory­gi­nal­nego, wla­snego glosu wiec tutaj nie razi zmiana).

      A z tego co widzia­lem na tra­ile­rach — hp jest przy­kla­dem sko­pa­nia. Poprzednie cze­sci tez ogla­da­lem bez dub­bingu na kompie.

  8. zx 08/08/2007 do 17:39 # Odpowiedz

    Wciągnąć pew­nie wcią­gnę prę­dzej czy póź­niej (jak znajdę gdzieś wer­sję 720p), jako że jestem wiel­kim miło­śni­kiem ksią­żek. A co do Shreka — tego nie można zali­czać jako dub­bing, bo w końcu ory­gi­nalne głosy akto­rów nie ist­nieją. :P

  9. Cthulhu 08/08/2007 do 17:52 # Odpowiedz

    Ja jesz­cze nie widzia­łem HP5 ale po obej­rze­niu HP4 mam spory nie­do­syt — zbyt dużo trzeba wyci­nać, zmie­niać, uprasz­czać by te książki zmie­ścić w sen­sow­nym czasie.

    No ale obej­rzeć trzeba bo ksią­żek wię­cej nie będzie ;]

  10. Silmethule 08/08/2007 do 19:40 # Odpowiedz

    hmm, nie oglą­da­łem (no, jak w pro­mie­niu dobrych parę­dzie­się­ciu kilo­me­trów kina nie ma, to sobie i nie obej­rzę, nara­zie przy­naj­mniej pira­cić mi się nie chce :P), ale przy­pusz­czam, że jak Cthulhu pisał, dużo powy­ci­nali? To wła­snie już w „Goblet of fire” wku­rza — wyci­na­nie spo­rej ilo­ści tre­ści książki. No, ale tak czy siak, za jakiś czas będzie wypa­dało obej­rzeć, po prze­czy­ta­niu „Deathly Hallows” z Pottera tylko to zostało ;).

  11. przecietny 09/08/2007 do 04:36 # Odpowiedz

    Przeczytałem i zoba­czy­łem. Podobnie jak CoSTa mam umiar­ko­wany sto­su­nek do cało­ści. Z góry muszę zazna­czyć iż wola­łem zoba­czyć TS niż słu­chać dub­bingu zwłasz­cza, że zna­joma już zdą­żyła mi go zre­cen­zo­wać ;) i muszę powie­dzieć, że wyszedł naprawdę nie­źle. Szczególnie Dolores i Luna. Imelda Staunton to moje stu­pro­cen­towe wyobra­że­nie Dolores, była wprost prze­ge­nialna :P nato­miast Evanna Lynch ma świet­nie pasu­jący do Luny glos choć sama „mojej” Luny już tak mocno nie przy­po­mina, mimo to dobrze ja zagrała ;) ale by to oce­nić trzeba jed­nak zoba­czyć film z ory­gi­nalną ścieżką dźwię­kową. Niestety ale pol­ski dub­bing poza kil­koma naprawdę rewe­la­cyj­nymi pro­duk­cjami takimi jak Shrek (rasowy przy­kład rze­czy zro­bio­nej za dobrze co zemściło się w dru­giej czę­ści) kuleje jak jasna cho­lera. Taki na przy­kład „Most do Terabithii” obej­rza­łem w kinie, ogól­nie świetny film pole­cam naprawdę ale doce­nić w cało­ści można go dopiero z ory­gi­nalną ścieżką. Zaraz po powro­cie z kina zapu­ści­łem tor­renta by zoba­czyć co stra­ci­łem i oka­zało się ze wiele. Polski dub­bing był na siłę dzie­cinny, kiep­sko dobrane glosy, ogólna tragedia.

    @zx: Odnoszę wra­że­nie po twoim ostat­nim komen­ta­rzu, że myślisz lek­tor, a mówisz dub­bing. Shrek to wła­śnie dubbing.

  12. CoSTa 09/08/2007 do 10:52 # Odpowiedz

    [b]zx, btd[/b]: jak to posta­cie z ani­mek nie mają swo­ich gło­sów? pew­nie że mają — swój ory­gi­nalny, ładny głos jakie­goś aktora, naj­le­piej tego z pierw­szej hol­ly­wo­odz­kiej ligi :)

  13. zx 09/08/2007 do 12:03 # Odpowiedz

    *prze­cietny*: nie, nie mylę. Chodzi mi o to, że nawet naj­bar­dziej piskliwe i głu­pie głosy mogą paso­wać do ani­ma­cji kom­pu­te­ro­wej, bo na nią patrzy się ina­czej i takie ‘dziwne’ głosy pasują do kre­acji całej reszty (klimatu).

  14. Juliette 31/08/2007 do 09:11 # Odpowiedz

    A jak na mój gust HP5 był super mimo, że wycieli bar­dzo dużo tre­ści, która była w książce. Głos Luny był super a obsada, pomi­ja­jąc Emmę, Daniela, Ruperta, i innych zna­nych z poprzed­nich czę­ści postaci, była super. Umbridge była dokład­nie taka jak sobie ją wyobra­ża­łam. Podobnie rzecz ma się z testra­lami i Luną. :D

  15. loony 09/02/2008 do 22:09 # Odpowiedz

    har­rego z dub­bin­giem sie nie oglada, bo szkoda kasy, widzia­lam z dub­bin­giem kawa­lek dru­giej cze­sci, ale wyszlam z kina. Kazda kolejna czesc mia­lam przy­jem­nosc ogla­dac w Anglii. Dzieki temu napisy tez mi nie przeszkadzaly. ;)

Dodaj komentarz