W pracy coraz milej

Mieliśmy dziś w robo­cie Spotkanie Na Szczycie Działu Marketingu Centralnego HOWGH! Co to ozna­cza? Mniej wię­cej tyle, że sek­sowne cał­kiem babeczki prze­rzu­cają się sumami dla mnie kom­plet­nie abs­trak­cyj­nymi i pla­nują sobie wydatki na nad­cho­dzący roczek. Przy oka­zji sły­szę ile kosz­tują byle targi w jakiejś zapa­dłej dziu­rze czy wypo­sa­że­nie sklepu i aż mi się w kie­szeni nóż otwiera, bo ja to bym dopiero imprezę za takie siano zro­bił! Lata całe krą­ży­łyby o niej legendy i opowieści :)

Jeśli spy­ta­cie się, co robi koleś od DTP na zebra­niu Działu Marketingu Centralnego HOWGH! to oczy­wi­ście — prócz oznaki Waszej wro­dzo­nej inte­li­gen­cji — wpę­dzi­cie mnie w nie­złe zasta­no­wie­nie. Sam bowiem nie wiem, po kiego mnie tam wsa­dzają. Z tej całej nowo­mowy mar­ke­to­idów rozu­miem tylko „będzie alko­hol” i „nie będzie alko­holu” (co prze­kła­dam sobie na „impreza udana” i „impreza nie­ko­niecz­nie nie­udana ale jakże nudna”). Reszta to magia jakaś a kiedy przy­cho­dzi do oma­wia­nia budżetu, cho­wam ogo­nek i jęczę w duchu bo cóż innego czy­nić mi przystoi?

Są jed­nak i plusy takich spę­dów. Można na ten przy­kład poga­dać o pod­wyżce :). Jak bóg da — będzie. I to cał­kiem sym­pa­tyczna. Jak bóg nie da, to się pracę zmieni i już. Z innych faj­nych pra­co­wych zagry­wek — moja Szefowa (oby płatki róż ście­liły się Jej u stóp zawsze a kibić Jej nadal była wiotka :)) usły­szała pla­no­wany kosz­to­rys wymiany sprzętu i opro­gra­mo­wa­nia, popa­trzyła na mnie dziw­nie i spra­wiała wra­że­nie osoby chcą­cej powie­dzieć „Kostek, ale dla­czego ty mi pier­do­łami głowę zawra­casz? Idź i se to zamów!”. Dostałem zie­lone świa­tełko na wyda­wa­nie fir­mo­wych pie­nię­dzy i teraz muszę jedy­nie spraw­dzić, jak wiele da się wyrwać :). Po gło­wie cho­dzą mi dwa ładne zestawy: sta­cja robo­cza Della (ku temu się skła­niam — wspar­cie Della rzą­dzi!) lub ładna kon­fi­gu­ra­cja Maka Pro, ew. dopa­ko­wany ramem nowy iMac, który pod maską ma wszystko, czego mi potrzeba (choć ten glossy ekran nieco mnie prze­raża). W cywi­li­zo­wa­nym ktaju wziął­bym bez waha­nia jabłko, tyle że miesz­kam tutaj i wolę nie myśleć, co się będzie działo, jeśli to strzeli. Dell zała­twia takie rze­czy przy­sy­ła­jąc nam tech­nika, który w pięć minut koń­czy sprawę. Wolę nawet nie wie­dzieć ile zaję­łaby np. wymiana płyty głów­nej w SADzie. Pół roku?

Tak więc zapo­wiada się sym­pa­tyczna choć pra­co­wita (duuużo kata­lo­gów do zło­że­nia, i to nie­ma­łych :/) jesień z nowym sprzę­tem. Dobrze! Czas po temu najwyższy!

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

5 Komentarzy do “W pracy coraz milej”

  1. Pawouek 31/08/2007 do 06:39 # Odpowiedz

    Costa skoro dosta­łeś zie­lone świa­tło to co się będziesz oszczę­dzał — bierz oba!

    Zawsze możesz mówić, że Mac na co dzień do pracy, a Dell jako bac­kup, gdyby (nie daj boże) Makówkę głowa bolała, dysk jej wypadł czy cuś inkszego ;)

  2. ahes 31/08/2007 do 13:25 # Odpowiedz

    Cholera, bog ftp za fire­wal­lem, a ja sie tutaj mecze z pla­ka­tem dla gnusnosc.pl ;/

    Moze pod­rzu­cisz jakas kon­cep­cje, taka dla stu­den­cia­kow i aby mozna bylo na xero wrzucic ;)

  3. Sandman 31/08/2007 do 15:37 # Odpowiedz

    Wiem ze lubisz takie rze­czy więc proszę

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4450061.html?skad=rss

    Paranoja sięga szczy­tów no ale przy­naj­mniej lud ma igrzyska :-)

  4. CoSTa 03/09/2007 do 18:27 # Odpowiedz

    [b]pawouek[/b]: aż tak zie­lono to świa­tło mi się chyba nie świeci :). Jakaś racjo­na­li­za­cja wydat­ków chyba mnie nie omi­nie. Jedną maszynkę to se może i wypo­sażę ale dwie ni cho­lery nie przejdą :/. Cóż, zawsze zosta­nie mi stary pecet :)

    [b]ahes[/b]: no ba! Naści kon­cep­cja: Ogromna fota cyca­tej mulatki i gdzieś dołem nie­istotne szcze­góły. To działa zawsze :)

    [b]sandman[/b]: spóź­nione ale dzięki. Trudno to nazwać para­noją. Zwykła głu­pota chyba bar­dziej tu pasuje…

Dodaj komentarz