Menu serwera

Apple Mac mini – co chcielibyście wiedzieć?

OK, mam już ten komputerek nieco, trochę zdążyłem się z MacOSX oswoić, nieco nasiąkłem kulturą jabłek, poużywałem i – przede wszystkim – odbyłem sporo pogaduszek przez komunikatory z ludźmi, którzy ciekawi byli maszynki. Naprawdę sporo. Więc wziąłem się na sposób, kilka najczęstszych pytań spisałem i zbiorczo na nie może postaram się odpowiedzieć. Jeśli komuś do głowy przyjdą jeszcze jakieś – śmiało proszę pytać. Tekst będę uaktualniał na bieżąco w razie potrzeby.

screen zakoszony ze strony apple (kliknij na obrazku by przejść na stronę)

Ustalmy na wstępie – nie czuję się guru MacOSX, nie szaleję w konsoli i nie robię bóg wie jakich rzeczy ze swoim komputerem. Kupiłem go w określonym celu i dla określonych zastosowań, pośród których ani przez chwilę nie było „stać się geekiem, nerdem czy innym smerdem komputeryzacji, howgh!”. Ktoś o zacięciach technologiczno- techniczno- programowo- ideologicznych niezbyt wiele tu znajdzie ale ktoś, kto po prostu chce się dowiedzieć jak się tego drania używa, powinien choć trochę być zadowolony. Struktura jest prosta: jest pytanie, pod którym jest i odpowiedź na nie. Być może się to z czasem rozrośnie, jeśli będzie chciało mi się coś dopisywać. Niezbyt w to wierzę znając swoje lenistwo, że tak sam z siebie wezmę i zacznę coś dopisywać, no i niezbyt też wierzę, że komuś na coś się to przyda i że w ogóle ktoś to będzie chciał czytać ale zaraz, to mój kawałek internetu i se poklepię nieco dla potomności i własnego ego :). Zaczynajmy.

Na te pytanka udzieliłem odpowiedzi:

Jak duży jest Mac mini?
Jak drogi jest Mac mini?
Jak głośny jest Mac mini?
Jak gorący jest Mac mini?
Jak szybki jest Mac mini?
Do czego nie nadaje się Mac mini?
Do czego nadaje się Mac mini?
Czy na to są jakieś programy?
Czy jest na to Word?
Czy to potrafi grać mp3/mp4/flac/dowolny inny format?
Czy programy makowe są drogie?
Czy system i programy są po Polsku?
Czy system jest bezpieczny?
Jak to wypada w konfrontacji z PC?


Jak duży jest Mac mini?

Jest nieduży, serio. Na stronie Apple znajdziesz dokładne wymiary ale to ciężko sobie wyobrazić bez jakiegoś porównania. Oszczędzę ci czas przeznaczony na budowanie modelu :) – weź sześć opakowań CD (tych grubszych, w które wsadzane są zazwyczaj płyty audio), połóż jedno na drugim, spójrz na to z góry i dorzuć mniej więcej po centymetrze z każdej strony. Takie to mniej więcej jest duże. Mieści się wszędzie, z szafką twojego biurka włącznie. Idealnie włazi we wszelkie narożniki i kąty. Mało tego – niebrzydkie to jest, sprawia solidne wrażenie i bardzo jest miłe w dotyku. Szkoda tylko, że jabłko na górze nie świeci jak w laptopach… Zupełnie czadową sprawą było dla mnie, po pozbyciu się peceta, że to ustrojstwo nie ma żadnych widocznych przycisków, guziczków czy czego tam jeszcze. Ładna, elegancka bryłka ze slotem na płytki i jedną diodą. Design rządzi!


Jak drogi jest Mac mini?

W porównaniu do „składaka” – diabelnie drogi. Płaci się za markę, to raz. Dwa – buli się za sporo rzeczy, których w typowych składakach raczej próżno szukać: Bluetooth, Wi-Fi, Firewire… To wszystko jest w standardzie i gotowe do użycia od chwili rozpakowania. Nic nie trzeba dokupywać, wszystko ma się pod ręką. Jednak standardowe 512mb ramu nie starcza i trzeba rozszerzać. Pół giga to absolutne minimum potrzebne do działania systemu ale przy tej ilości pamięci nie ma co oczekiwać wygody w użytkowaniu. Na osłodę wywalonej kupy siana wpłynie zapewne fakt, że prócz systemu dostaje się fenomenalny pakiet iLife w zestawie. W skrócie mówiąc – tam jest wszystko, co w domu w temacie obsługi mediów może być potrzebne, a prócz obsługi – także ich tworzenia. Od ręki robi się tu np. DVD ze zdjęciami i filmikami z wakacji, które później można rodzinie wysłać, coby pozazdrościli nieco (przejścia, menusy na DVD i takie tam inne included). Programy w stylu iPhoto czy GarageBand to wyznacznik prostoty obsługi, nieskomplikowania i całkiem sporych mocy tkwiących pod maską. Trzeba przy tym pamiętać, że są to aplikacje dla zwykłych ludzi, nie dla profesjonalistów. Serio, po wyjęciu z pudełka ma się od razu (system jest preinstalowany i wszystko co trzeba zainstalowane) gotowe środowisko, do którego w sumie nie ma co więcej dorzucać, o ile chce się komputer wykorzystywać w typowych domowych zastosowaniach. Kiedy zacznie się to wszystko podliczać, co trzeba by było w typowym składaku dokupić i doinstalować (legalnie oczywiście, płacąc za programy), różnica w kosztach nie jest tak spora. Niemniej mini to zdecydowanie zbyt droga zabawka, jak na bebechy, które posiada i oprogramowanie, które oferuje. Ale tak to już w świecie Apple jest – tu wszystko kosztuje zdecydowanie zbyt wiele i miłośnicy taniochy czy też roztropności w wydatkach nie mają czego w tej firmie szukać.

Co więc trzeba kupić, by móc użyć Maka mini? Kilka rzeczy:

  • Maka mini :)

  • monitor (mini ma wyjście DVI i przejściówkę DVI-VGA dla monitorów bez wejścia DVI)

  • klawiaturę (USB lub Bluetooth)

  • myszkę (USB lub Bluetooth)

Z tym zestawem można od razu śmigać. Ale tak po prawdzie kupno Maka mini to dopiero początek wydatków. Olać myszkę i klawiaturę, to nie są żadne pieniądze. Po krótkim używaniu okaże się, że miejsca na firmowo montowanym twardzielu jest zdecydowanie za mało i że trzeba coś z tym szybko zrobić. A że miejsca w bebechach nie ma na nowego twardziela, trzeba zadbać o coś zewnętrznego. No i płacimy za dysk i obudowę. Co dalej? W trakcie używania okazało mi się, że zwykły, pecetowy zestaw słuchawki plus mikrofon ni cholery nie zadziała. Muszę mieć coś z przedwzmocnieniem (cokolwiek to znaczy) bo inaczej tyłek. Kolejne pieniądze do wydania albo na zewnętrzną kartę dźwiękową, albo na coś, co owo przedwzmocnienie zapewni. Wybrałem drugą opcję. Okazała się trafna ale kosztowało mnie to niemało. Co poza tym? Ano, zacząłem podłączać różne urządzenia i zaraz się okazało, że portów USB zabrakło – trzeba było zainwestować w huba. To mniej więcej wszystko ale całość dodatków to kolejne niemałe pieniądze. Piszę o tym, by hurraoptymiści później nie złorzeczyli i nie marudzili, że nie ostrzegałem :).


Jak głośny jest Mac mini?

Mak mini jest praktycznie bezgłośny. Nie słychać wiatraków, nie słychać pracującego twardziela, jest cicho prawie że jak makiem zasiał. To był dla mnie szok po przesiadce z pieca, w którym siedziały trzy (wydawało mi się, że ciche) wiatraki. Aktualnie jedynym elementem, na który narzekam z powodu głośności, jest zewnętrzny dysk twardy w obudowie, leżący sobie gdzieś pod komputerowym stolikiem. Ten dysk słychać. Całej reszty już nie.


Jak gorący jest Mac mini?

Ostatnio miałem okazję mocno zestresować procesor i ogólnie całą maszynkę. Przewalanie filmów z xvid do mp4 to jednak zadanie wymagające kilku obliczeń, trochę mielenia dyskami i w ogóle potrafi zestresować to maszynkę. Zadanie puszczone na nockę trwało jeszcze rankiem dnia następnego a ja mogłem przekonać się jak kilka ładnych godzin wytężonej pracy zniosło to małe pudełko. Owszem, nieco się zgrzało ale tylko nieco. Powietrze wyrzucane z tyłu komputera było tylko odrobinę cieplejsze niż zwykle. Procek miał temperaturę w normie – nieco ponad 50 stopni na obydwu rdzeniach. Jednym słowem komputer owszem, zmęczył się nieco ale bardzo spocić to się nie chciał :). Pracowało się nadal sprawnie i bez jakichś widocznych lagów. W sytuacjach niestresowych można to pudełko macać na wszelkie sposoby ale większego ciepła się raczej nie wyczuje.


Jak szybki jest Mac mini?

Nie oszukujmy się, demonem prędkości i wydajności toto nie jest. O graniu na mini można zapomnieć. Nawet po zainstalowaniu Windows pozostaje problem karty graficznej, która nadaje się do wszystkiego, tylko nie do grania. Układ Intel GMA 950 świetnie radzi sobie w zadaniach biurowych i przy multimediach, jednak wydajność 3D ma żadną i we współczesne napieprzanki raczej grać się nie da. No, przynajmniej nie w sensownych rozdziałkach i z komfortowymi minimum trzydziestoma klatkami. Ale też ten komputer nie do grania jest przeznaczony i nie po to powstał. W zadaniach domowych i biurowych sprawuje się doskonale. Filmy HD? Żaden problem, także 1080p. Odtwarzanie wszelkich multimediów? Żaden problem, nic nie jest w stanie zarżnąć Maka mini. Gorzej z zadaniami prawdziwie wymagającymi mocy, jak np. kodowanie wideo. Tu czuć, że przydałaby się maszyna mocniejsza. Mini radzi sobie ale na przekodowanie półtoragodzinnego filmu w divx-ie do formatu h.264 coś koło godziny czasu. To jednak nieco za dużo. Także niekiedy czuć brak mocy przy np. dorzucaniu efektu w programie do obróbki filmów z pakietu iLife. To mogłoby się liczyć zdecydowanie szybciej. I liczy się, z tym że na solidniejszych maszynach. Ten komputer to lowend wśród komputerów Apple i niestety czasem to czuć.


Do czego nie nadaje się Mac mini?

Mak mini nie nadaje się do wielu rzeczy, do których przywykli posiadacze spasionych składaków, które mimo całego spasienia i tak są tańsze niż to małe pudełko. Może wypunktuję takie najistotniejsze zakresy zastosowań, do których mini się nie nadaje:

  • mini nie nadaje się do grania

  • mini nie nadaje się do zaawansowanej obróbki wideo

  • mini średnio nadaje się do grafiki/DTP


Do czego nadaje się Mac mini?

Mak mini doskonale nadaje się do całej reszty możliwych zastosowań, i to bez jakichś większych problemów. Znów punkciki (te imo najistotniejsze):

  • mini świetnie nadaje się do codziennego użytku

  • mini nadaje się do biura

  • mini może robić za serwer, i to znacznie lepiej niż dowolny prawie pecet (pobór mocy ma toto mały, stabilne toto niesamowicie, oprogramowania na to kupa)

  • mini jest stworzone do robienia za serwer mediów

  • mini jest stworzone do podpięcia go do telewizora, najlepiej HD

  • mini radzi sobie z niezaawansowaną obróbką wideo (choć miejscami czuć potrzebę procka)

  • mini radzi sobie z grafiką i DTP ale Mac Pro radzi sobie zdecydowanie lepiej :) (chodzi o to, że np. najnowszy pakiet Adobe owszem chodzi całkiem nieźle ale komfort używania zapewni sprzęt klasę lepszy)

  • mini można spakować do torby i przynieść do kumpla (zdecydowanie najmniej sensowną częścią jest zbyt duży zasilacz)

  • siedem tysięcy, osiemset dwadzieścia dwa inne zastosowania, o których nie ma sensu wspominać :)


Czy na to są jakieś programy?

Mnóstwo. Wszelkiego rodzaju. Komercyjne, darmowe, na licencjach siakich, srakich i owakich. A że całość siedzi na Unixie, dorzućcie MNÓSTWO oprogramowania znanego z Linuksa. Jest sporo softu dla profesjonalistów (media głównie ale nie tylko), sporo wysokiej jakości oprogramowania darmowego i są oczywiście – jak wszędzie – totalne gnioty. Jest normalnie.


Czy jest na to Word?

Tak. Ten od Microsoftu. Jakoś na początku 2008 roku ma się pokazać najnowsza wersja Microsoft Office na MacOSX. Prócz komercji są też znane z innych systemów OpenOffisy i cała ta reszta. Do wyboru, do koloru.


Czy to potrafi grać mp3/mp4/flac/dowolny inny format?

Tak. Choć może to wymagać (jak w każdym systemie operacyjnym) doinstalowania odpowiednich kodeków dla formatów nieco mniej popularnych. Zasadniczo jednak jeszcze nie spotkałem się z plikiem z mediami, którego nie mógłbym otworzyć. Także playerów jest całkiem sporo. Nie jest się ograniczonym li tylko do systemowego iTunes, aczkolwiek po dłuższej z nim zabawie człowiek potrafi przekonać się do idei posiadania jednej bazy mediów, w której nawiguje się za pomocą jednego programu. Diablo to wygodne tym bardziej, że iTunes zachowuje się w swoim natywnym środowisku zupełnie inaczej niż pod Windows i tu program działa po prostu z gracją. Tak czy inaczej można sobie muzykę czy filmy odtwarzać na wiele sposobów (na pełnym ekranie także – to informacja dla tych, którzy wątpią, że można tu fullscreena uzyskać :)).

Jeśli o filmy chodzi, to grane jest wszystko, co do tej pory z netu zassałem (trzeba pamiętać o instalacji kodeków). Nawet antyczne VCD i SVCD jest odtwarzane choć naprawdę nie mam pojęcia po co :). Zasadniczo warto tu jednak inwestować w oryginały tudzież wrzucać content przygotowany pod kątem maków a to z tego powodu, że systemowe aplikacje ładnie to obsłużą. A systemowe aplikacje = wykorzystanie jednego z większych bajerów: pilota dostarczanego wraz z Makiem mini. Swoje filmy po wrzuceniu ich do iTunes oglądam siedząc wygodnie w fotelu i klikając sobie pilocikiem po zawartości bazy danych. Wygodne, szpanerskie, lanserskie, można się popisywać przed znajomymi :).


Czy programy makowe są drogie?

Nie są tanie ale też nie odbiegają cenami od podobnych programów z Windows. Ceny są w normie a różnego rodzaju serwisy dosyć często (znam dwa, które robią to codziennie) oferują oprogramowanie za np. połowę ceny. W ten sposób już całkiem sporo oprogramowania sobie zalegalizowałem i powiadam ci, to miłe uczucie. Ceny są bardzo podobne do tych znanych z programów windowsowych. Większość oprogramowania musisz kupować przez net, gdyż w Polsce nie ma rynku na programy makowe i o wersjach pudełkowych można zapomnieć (no chyba że kupuje się profesjonalny soft za grube siano) i zazwyczaj działa to dokładnie tak samo jak pod Windows: ściągasz wersję testową, kupujesz klucz, odblokowujesz program. Norma.

Bardzo dużo jest programów freeware i dystrybuowanych na licencji GPL. Jeśli zna się nieco Linuksa to można się poczuć jak w domu widząc projekty w stylu OpenDarwin czy podobne. Ma się wtedy dostęp do kolejnych dziesiątek i setek darmowych programów. O dziwo – całkiem sporo programów (a szczególnie gier) można spotkać występujących jednocześnie na wielu platformach: Windows, Linuks, MacOSX…

Jedna generalna wszakże zasada tu obowiązuje: TO NIE JEST WINDOWS! Znakomitej większości znanych z Windows programów tu nie ma. Ale jest całkiem sporo (głównie tych znanych) windowsowych programów w wersjach dla MacOSX. Ot choćby Norton Antyvirus – jak najbardziej jest na Maku obecny choć dalibóg nie mam pojęcia po co.

Anyway, oprogramowania jest od cholery i jeszcze trochę. Warto przejrzeć takie strony jak np. MacUpdate czy choćby prowadzone przez Apple strony z bazą programów dla jabłek (patrz Apple Downloads).


Czy system i programy są po Polsku?

To chyba największa bolączka w naszych warunkach: lokalizacji w systemie nie ma. Owszem, jest polonizacja systemu niby ale to nie jest rozwiązanie pobłogosławione przez Apple i przez nie wspierane, co skutkuje na ten przykład niemożliwością uaktualnienia systemu (aktualizacje ukazują się z poślizgiem ale tak po prawdzie to nie wiem jak to działa bo nie używam systemu w wersji spolonizowanej). Tak, to jest do bani kompletnie. Nadchodzący Leopard ma to zmienić, niemniej język Polski z racji baaardzo mizernego rozmiaru polskiego rynku, jest nieobecny w świecie Apple. Ale też nie jest aż tak źle. Co prawda system śmiga mi po angielsku, niemniej sporo programów, z których korzystam, jest jak najbardziej po polsku. Wszystko to dzięki wolontariuszom, którzy tworzą tłumaczenia programów. Są to zazwyczaj najpopularniejsze programy, z których każdy makówkarz w tym kraju korzysta.


Czy system jest bezpieczny?

Ponoć jest bardzo bezpieczny choć zaraz się tu pewnie flejm rozpęta co jest bezpieczniejsze. Jedno można przyjąć za pewnik: MacOSX (jak pewnie każdy system unixowy) zapewnia sporą dawkę bezpieczeństwa a w związku z tym, że to w sumie mało popularny system jest w porównaniu do Windows, to i nie próbują go co chwila zniszczyć jakąś kolejną mutacją strasznego wirusa. Po prawdzie trudne to by było :). Sama maszynka zaś jest na tyle solidna, że nie obawiam się zostawiać mojej małoletniej córy sam na sam z mini. Ma to czasem nieoczekiwane efekty, jak chociażby jej samoistne zassanie połowy filmów ze stron programu Mini Mini. Wzięła i se te cholerne filmiki pościągała, coby później móc je obejrzeć. Nie mam pojęcia jak to zrobiła ale zrobiła cholera jedna :)

Czuję się jak używając Linuksa – bezpiecznie i pewnie. Nie mam tu bóg raczy wiedzieć jakiego serwera, z usług śmiga mi w sumie tylko FTP więc w sumie nie ma się czym zbytnio przejmować.


Jak to wypada w konfrontacji z PC?

A to już zależy od punktu siedzenia :). Za furę pieniędzy dostaje się lowendowy sprzęcik, który może służyć za wzór ergonomii i dobrze pojętego designu. Dowolny pecet w tej cenie przerasta mini osiągami jak chce i kiedy chce. Tak naprawdę wszystko rozbija się o pieniądze. Jeśli jesteś typem kolesia, który mniej myśli o pieniądzach a bardziej o przyjemności płynącej z używania czegoś ładnego, funkcjonalnego, działającego jak trzeba pod kontrolą naprawdę dobrego systemu operacyjnego – bierz MacBooka Pro! :) Jeśli chcesz mieć ładne pudełko do wszystkiego, prócz grania i zadań wymagających solidnej mocy procka – mini może być doskonałym wyborem. Sprawa główna to określenie swoich potrzeb i finansowych możliwości. Nie ma sensu wydawać fury pieniędzy i czuć z tego powodu dyskomfort. Obecnie mini jest stanowczo za drogie jak na możliwości, które oferuje. Zdecydowanie lepiej zainwestować pieniądze w coś bardziej dopakowanego. Jeśli jednak urzeka cię ten drobiazg a oczka same się do niego śmieją oraz stać cię na to – czemu nie zafundować sobie odrobiny przyjemności? :)

No i to w sumie byłoby na tyle. Mam nadzieję, że nieco wątpliwości rozwiałem a samym sprzętem zainteresowałem. Owszem, to drogie cacko jest ale trzeba oddać Apple, że jest to przy okazji znakomicie pomyślana konstrukcja. Szczególnie ujmujący jest ten brak grzania się, niski pobór mocy i ogólne zaprojektowanie urządzenia do konkretnego celu i zastosowania: dom/biuro. Nie jest to komputer dla wszystkich. Brak możliwości solidnego pogrania eliminuje ten sprzęt pośród mniej więcej 80% to czytających :). Pozostałe 20% ma w 80% Linuksa i jest przekonana, że nic więcej do szczęścia nie potrzebuje. Doskonałe przekonanie! Jeśli jednak masz już dość męczenia się z maszynką, problemów ze sterownikami, grzejącego się i wyjącego sprzętu i ogólnie masz ochotę na sprzęt, który po prostu będzie chodził i dobrze służył twojej rodzinie – jesteś już prawie w domu. Czemu prawie? Bo jeszcze musi być cię na to stać :). Owszem, jest drogo ale nie zamieniłbym tego cudeńka na nic innego. Jest słodkie, ładne, sprawne, drogie…

Czegóż więcej potrzeba kolesiowi po trzydziestce? :)

PS. Jeśli masz jakieś pytanie, targa tobą jakaś wątpliwość i nie wiesz jakie będą numery totka w najbliższym losowaniu – od tego jest pole komentarza, by zadać odpowiednie pytanie. Papa CoSTa odpowie na nie :)

21 odpowiedzi do Apple Mac mini – co chcielibyście wiedzieć?

  1. yoshi314 Sierpień 4, 2007 o 12:28 #

    ja bym chcial wiedziec „kiedy jego cena bedzie na kieszen polaka?” najlepiej takiego z polski B, tej wschodniej.

    powodzenia :]

    • btd Sierpień 4, 2007 o 21:00 #

      Nigdy.

      Rownie glupie pytanie moze brzmiec:

      ‚Dlaczego nie mogę kupić nowego nissana patrola gr za 1 tys euro’.

      Albo ‚Ja chce chleb za 50 gr a oni sprzedaja za 2 zl – ja tak nie chce’.

  2. Keroth Sierpień 4, 2007 o 15:06 #

    Z tymi numerami totka to chętnie spróbuje. Dzisiaj 13 milionów można wygrać w końcu ;-)

  3. Sandman Sierpień 4, 2007 o 15:34 #

    „Jest słodkie, ładne, sprawne, drogie…

    Czegóż więcej potrzeba kolesiowi po trzydziestce? :)”

    Kurcze to dziewczyny powinno się na to bez problemu wyrywać , próbowałeś? :D

  4. CoSTa Sierpień 6, 2007 o 09:57 #

    [b]yoshi[/b]: nigdy albo polska stanie się kolejnym stanem hameryki, ew. europa zrobi się federacją i będziem czy też nie chcieli – zaczniemy zarabiać jak ludzie :)

    [b]keroth[/b]: no i widzisz? jak na złość serwer zdechł a mogłeś być te 13 baniek do przodu :)

    [b]sandman[/b]: sand, lasek nie wyrywa się na [i]małego[/i] :)

  5. btd Sierpień 6, 2007 o 10:27 #

    A tak w sumie, to jaki hdd jest w mini? Sata czy pata i laptopowy czy wcisneli tam zwykly?

    • CoSTa Sierpień 6, 2007 o 16:40 #

      łap [url=http://www.apple.com.pl/macmini/specs.html]specyfikację techniczną[/url] i zerknij na szczegóły. sata laptopowa. na zwykły nie ma miejsca, opakowanie jest za małe :). o dziwo – prędkie to całkiem.

      • btd Sierpień 8, 2007 o 05:30 #

        ze jest predkie to wiem, zmienialem w swoim laptopie benq hdd – na sata, 5400 ale z zapisem prostopadlym i o w morde jakiego kopa to dalo. A sa jeszcze szybsze (co prawda nie tak jak wd raptor, ale powoli)

  6. fradiavolo Sierpień 6, 2007 o 22:51 #

    A ja się uczepię kwestii polonizacji systemu, która nie została tu przedstawiona wystarczająco klarownie.

    Otóż rzecz jest jak banalnie prosta: kupując Maca w SAD, klient dostaje płytkę CD z tzw. polonizatorem. Jego doinstalowanie sprawia, że preinstalowany Mac OS zaczyna mówić po ludzku, tzn. po naszemu.

    Na początku wszystko wygląda OK, ale jednak nasuwa się problem aktualizacji. Po zainstalowaniu polonizatora nie jest zalecane pobieranie aktualizacji z internetu (przez Software Update). Ta opcja jest nawet domyślnie zablokowana i trzeba „odbezpieczyć” system, aktywując specjalny skrypt (dołączony na płytce z polonizatorem), żeby w ogóle zauważał dostępność aktualizacji.

    Ogólnie zalecenie jest takie, żeby czekać z update’ami, aż SAD dośle płytkę ze spolonizowanymi aktualizacjami. Zapewnia to ponoć większą stabilność systemu, ale jednak cała operacja zajmuje kilka tygodni. Na Mac OS nie ma to niby aż takiego znaczenia, system jest generalnie bezpieczniejszy niż taki Windows, nawet jeśli nie jest w pełni zaktualizowany. Ale ja osobiście mam nawyki linuksowe: o update’y dbam sam i nie czekam na plytkę, tylko po prostu je instaluje mimo obecności polonizatora. Dodatkowo zapewnia mi to jeszcze dreszczyk emocji związany z łamaniem zaleceń i lekceważeniem ostrzeżeń. :) Ale i tak jakoś do tej pory nic nie chciało się schrzanić. Wydaje mi się więc, że te zagrożenia z samodzielną aktualizacją spolonizowanego systemu są mocno przereklamowane. I pewnie spokojnie dojadę na stabilnym systemie aż do wypuszczenia Leoparda

    • CoSTa Sierpień 7, 2007 o 06:57 #

      fridiavolo, wszystko to pięknie, co piszesz i w zasadzie mógłbym się z tobą zgodzić, gdyby nie to, że to NIE JEST w zgodzie z wyobrażeniem, jakie wpoiła mi firma apple o swoich produktach. m.in.: prostota użytkowania, bezproblemowy i najbardziej zaawansowany na świecie system itd. procedury, które opisujesz, tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że tiger nie jest dla przeciętnego polaka. sorry ale co to ma być??? wysyłanie update płytkami??? halo! mamy XXI wiek!!! sieć, łącza, szerokopasmowy internet…

      tiger po prostu NIE OBSŁUGUJE języka polskiego a obejście tego problemu w stylu polonizatora to tylko obejście, w dodatku przysparzające kolejnych problemów. dlatego pierwsze co zrobiłem, to przeinstalowałem system (był preinstalowany z polonizatorem).

      oby leopard to zmienił. oby.

      • btd Sierpień 8, 2007 o 05:33 #

        Zmieni sie z leopardem, bedzie po polsku z

        -flame-

        normalna nomenklatura informatyczna

        -flame-

        ;-)

        AA i Costa, przegapiles nowosci z apple?

  7. fradiavolo Sierpień 7, 2007 o 23:11 #

    Zmieni się niemal na pewno. Ci, którzy widzieli betę 10.5 w akcji twierdzą, że system jest po polsku. Zresztą także ostatnie aktualizacje aplikacji na 10.4 (jak iTunes czy FrontRow) idą w tym kierunku.

  8. CoSTa Sierpień 8, 2007 o 17:25 #

    [b]btd[/b]: yes! to mnie przekonuje do świata :) – system, który nie będzie mi poniechał… pięęękne :)

    [b]fradiavolo[/b]: oby było tak, jak piszesz. leopard po polsku – to lubię! itunsy i front row już są, teraz czas na ilife i iwork :). cholera, kupiłbym tego iworka choćby dlatego, że po naszemu by był :)

  9. byte Wrzesień 1, 2007 o 17:30 #

    Jedno pytanie: jak oceniasz dysk twardy miniaka? Ludzie narzekają, że wolny nieco…

  10. qfeel Luty 8, 2008 o 13:54 #

    Witam. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad kupnem tego cudeńka, nurtuje mnie tylko jedno pytanie. Jak jest z obsługą tunerów DVB pod kontrolą systemu MacOSX? Czy edukacyjnie da się na tym oglądać coś z C+ czy też CP? Pozdrawiam

    • CoSTa Luty 10, 2008 o 12:26 #

      Nie powinno być z tym większych problemów. Kwestia podłączenia odpowiedniego sprzętu. Nie znam się na tym zbytnio ale doskonałym miejscem na zadawanie pytań i poszperaniem w tym temacie jest serwis poświęcony w całości makowi mini – [url=http://www.123macmini.com/accessories/guide/dvr.html]www.123macmini.com[/url] (link prowadzi do sekcji z kilkoma przedstawionymi tunerami TV). Warto się zapoznać z tymi urządzeniami a przede wszystkim przejrzec ichnie forum i zadać tam szczegółowe pytania. Kolesie zęby połamali na dostosowywaniu Maka mini do najróżniejszych zastosowań :)

  11. ROB Marzec 4, 2008 o 08:34 #

    targa mną jedno, jak to małe cacko radzi sobie np. z największą dedykowaną mu rozdzielczością 1920×1200 Chcę pod to małe co nie co podpiąć monitor 24″ właśnie z taką rozdzielczością/główne zastosowanie: internet oraz przeglądanie zdjęć/

    Z góry dziękuję za odpowiedź

    Robert

    • CoSTa Marzec 4, 2008 o 08:41 #

      Na co dzień pracuję w 1280×960. Żadnych problemów z wydajnością. Czasem przerzucam się na 1600×1200 dla obróbki czegoś większego. Tu mój monitor radzi sobie średnio (kiepska iiyama) ale w temacie wydajności – żadnych problemów. Film HD grany na fullscreenie w takiej rozdzielczości śmiga płynnie i zwinnie. Niestety mój monitor nie pozwala na sensowną pracę w 1920×1200 (oczy wypadają) więc czegoś sensownego o pracy w tych rozdzielczościach nie jestem w stanie powiedzieć. O, może dziś wieczorkiem sprawdzę jak się przynajmniej na tym filmu w FullHD kulają.

  12. POlak Listopad 28, 2014 o 12:37 #

    Witam, czy mac mini w wersji – DualCore Core i5 1,4 GHz nadaje się do obróbki filmów w Full HD ?

    • CoSTa Grudzień 1, 2014 o 21:16 #

      Nie widzę problemów – z tym że trzeba pamiętać, że najpewniej warto by dorzucić ramu a jeśli myślisz o jakiejś bardziej intensywnej obróbce wideo, pewnie wypadałoby wrzucić możliwie najszybszy dysk twardy. Wideo Full HD obrabiam na swoim czteroletnim Macbooku. Może bez rewelacji ale rodzinne filmiki da się poskładać bez większych problemów.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
iTunes Store w opałach?

To, że iTunes Store stało się potęgą w Stanach - to wiadomo od dawna. To niekwestionowany lider sprzedaży muzyki online,...

Zamknij