Menu serwera

Chwilowy blogowy zastój

Jakoś mnie nie ciągnie do blogowania ostatnimi czasy. Powód oczywisty: lato, powrót z miłego picia, ogólne rozprężenie obyczajów, święto, kilka dni wolnego… Jednym słowem – plaża i wakacje, spokój i przyjemność gaworzenia z da Majkiem, za którym autentycznie się stęskniłem i z którym namiętnie dyskutujemy o różnych aspektach życia. To przejdzie ale tych kilka dni wolnego się przyda. Jestem na tyle zblazowany, że wczoraj wieczorkiem zamiast siąść i pracowicie opisać sto dwadzieścia fotek z chrzcin (o wrzuceniu na stronę nawet nie wspominam), odpaliłem konsolę i łupałem w coś strasznie strzelanego, sporo wybuchającego i dostarczającego mnóstwo dobra rozrywka :) (Majka oczywiście robiła za operatora spustu – zaczyna być w tym dobra!)

Niby wolne ale mamy szalenie pracowite to wolne. Z jednej strony to miłe ale z drugiej strony już powolutku chcielibyśmy się wyciszyć i lekko odetchnąć. Dopiero co wyjechaliśmy, wypiliśmy i ochrzciliśmy Alinkę, a tu w sobotę czeka nas ślub Kornelki i Tomka (byli na urodzinach Majki – to ci śliczni, szczupli i doskonali w każdym calu :)), z którego się bardzo cieszymy bo nikt nie zasługuje bardziej na ślub niż oni. Niedzielę zaś wypełnią nam urodziny Paulinki, aka voytassowej córy – mrocznej i ślicznej. A w przyszły weekend się wyprowadzam z domu, bo najeżdża nas siora Dorophy z bandą jej ultragłośnych, ultrarozrabiających i ultrafajowych dzieciaków. Tumult będzie pod niebiosa a to z powodu ponoć ciągłych kłótni, jakie działy się między moją Majką a ichnią Pauliną (kolejna – obrodziło to imię dobrze jak widać). Majka ma lat cztery, Paulina już nawet nie wiem ile ale z dziesięć lat więcej na pewno. Kłócą się namiętnie i zawzięcie, czemu ja tylko przyklaskuję, bo znakomicie to wpływa na rozwój Majki.

Jak? A tak, że z szoku do dziś wyjść nie mogę, że nasze małe zaczyna ładnie, z emfazą i aż do przesady gadać „ż”, „sz”, „r” i całą tę resztę trudnych literek. Kiedy przyjechaliśmy do Stalowej Woli i usłyszeliśmy Majkę wytrenowaną trzema tygodniami kłótni ze starszym rodzeństwem ciotecznym – oszaleliśmy z Dorophą. Majusia zaczyna gadać cuuudnieeeeee!!! Nie mogę przestać z nią peplać bo po prostu nie idzie się nasłuchać tych starannych „szosa” czy też „księżniczka żenewiw”. Pięęęęknie! :)

Sami zresztą posłuchajcie (sorry za jakość ale nagrywałem telefonem a to jednak gówniana zabawka do nagrywania dźwięków jest): 2007.08.10-majka-gadanie.mp3 (plik mp3, 200 kilobajtów)

Tak więc jestem ojcowsko dumny, ojcowsko leniwy i równie ojcowsko napalony na granie na konsolce (ostatnio Majka strasznie mi tyłek złoiła w Soul Calibur III i trenuję by wziąć rewanż). Jednym słowem – lato, laba, luz i inne słowa na „L”. To minie ale dajcie jeszcze chwilkę wytchnąć i wybaczcie pustki na blogu :)

7 odpowiedzi do Chwilowy blogowy zastój

  1. Dinven Sierpień 17, 2007 o 08:10 #

    Szalone lato(; ja dopiero od 1 września jadę na parę dni do mojej ciotki – obiecałam jej pomoc w opiece nad dzieciakami. Tzn „pomoc” = ja będę się nimi zajmowała, a ciotka skupi się na przygotowaniach do ślubu mojej kuzynki (i na samym ślubie)… Czworo tego drobiazgu, a rozwydrzone że hej(; Zrobię kilka zdjęć tej bandzie, i się nimi pochwalę, a szczególnie moją chrześnicą^_^ taki mały rudy elf(;

  2. zx Sierpień 17, 2007 o 08:17 #

    Każdemu się należy. Poczekamy. :D (A jak tak dalej pójdzie, to twoją rodzinę znać będę lepiej niż swoją.) ;P

  3. btd Sierpień 17, 2007 o 09:04 #

    Costa, przy okazji wolnego, 8 wrzesnia jestes osiagalny w Poznaniu? Bede wtedy z Basia i Ciri, troche poogladac chcielismy, mozna by sie trafic na jakies lody czy cos :)

  4. byte Sierpień 17, 2007 o 09:52 #

    A wypoczywaj ile sił.

    A propos rozmów z dziećmi: jestem właśnie na etapie rozwoju konwersacji z moimi, w szczególności z Bartkiem. Tak sobie pogadujemy, książki czytamy i jest rzeczywiście fajnie. Wczoraj nauczyłem go słów „serwer” oraz „sieć” i próbowałem w skrócie omówić replikację stref DNS. Było prześmiesznie :)

  5. CoSTa Sierpień 19, 2007 o 21:16 #

    [b]dinven[/b]: strzelaj i chwal się koniecznie! czwóreczka? fiu, fiu… no to schudniesz jak nic. moja teściowa, której zrzucamy gromadnie dzieciaki na łeb, chudnie wręcz w oczach :)

    [b]zx[/b]: kiedyś zrobię takie solidne drzewo genealogiczne i ladnie to wszystko rozrysuję. nie, nie na potrzeby stronki ale na swoje własne potrzeby. gubię się wśród tych wszystkich rodzinnych dalszych i bliższych koligacji :)

    [b]btd[/b]: no, tośma chyba umówieni, co?

    [b]byte[/b]: staaaary, widzę, że nie zasypujesz gruszek w popiele :). „serwer”… tjaaa… a weź wytłumacz, jakim cudem na ekranie pokazują się te wszystkie fajne obrazki. kurczę, chyba kupię sobie jakąś furę książek z gotowymi tłumaczeniami wszystkich takich radosnych potencjalnych dziecięcych pytań :)

  6. Dinven Sierpień 20, 2007 o 12:00 #

    Czwóreczka to tylko ciotki… Ale jak znam życie to sąsiedzi i reszta rodzinki też swoje pociechy dorzucą~~ skończę z kilkunastoma szkrabami w trzech kategoriach wiekowych, jak zawsze…~~

    A później na obiadku będzie „dziecko, jedz, bo ty taka chuda się robisz” (;

    • CoSTa Sierpień 20, 2007 o 14:44 #

      o żesz, to ty tam całe przedszkole będziesz miała na karku, czy jak? nieźle. współczuję no bo co innego pozostało? :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jeszcze więcej muzyki za darmo

Dawno temu podawałem namiar na takie jedno sprytne miejsce w sieci, w którym leżało sobie całkiem sporo świetnej muzy do...

Zamknij