iTunes Store w opałach?

To, że iTu­nes Store stało się potęgą w Stanach — to wia­domo od dawna. To nie­kwe­stio­no­wany lider sprze­daży muzyki online, który coraz moc­niej kon­ku­ruje ze sprze­daw­cami muzyki ład­nie zapa­ko­wa­nej w CD czy też DVD. Sprzedaż online dopiero się roz­wija ale to imo rynek z przy­szło­ścią, na który w końcu więk­szość z nas będzie ska­zana z racji choćby tego, że i urzą­dze­nia do odtwa­rza­nia muzyki prze­cho­dzą meta­mor­fozę. Kto ostat­nio widział CD Playera, takiego prze­no­śnego dra­nia na płytki? Kto ostat­nio widział play­erka MP3 w takiej czy innej for­mie? No wła­śnie, dzię­kuję. Rynek już ist­nieje, nie­mały i bar­dzo dyna­micz­nie rosnący.

Na tym rynku palmę pierw­szeń­stwa (przy­naj­mniej w Stanach) dzierży Apple ze swoim iPo­demiTu­nes Store. Zintegrowane roz­wią­za­nie: sklep -> mene­dżer plików/ baza danych pli­ków -> odtwa­rzacz przy­jęło się nad wyraz dobrze o czym świad­czą kolejne rekordy sprze­daży bite przez Apple. I wszystko faj­nie ale tu kon­su­ment taki jak my powi­nien na moment się zatrzy­mać. Supremacja jed­nej firmy a wręcz jej mono­pol (kaman, ta firma sama obsłu­guje ponoć ponad 70% onli­no­wych zaku­pów muzyki!) to dla nas nie­do­bra wia­do­mość. Dlaczego? Bo mono­pole z defi­ni­cji są złe mając prze­wagę nad kon­su­men­tem i mogąc ją wyko­rzy­sty­wać na nie­ko­rzyść kon­su­menta (co zazwy­czaj ma miej­sce). Konkurencja to jest słowo, które kon­su­ment lubi. Problem w tym, że coś, co miało być sen­sowną alter­na­tywą dla tan­demu iTu­nes Store — iPod, po pro­stu nie funk­cjo­nuje. Zune Microsoftu poja­wiło się na rynku ale nie zagro­ziło nawet Apple. Co naj­wy­żej ode­brało nieco klien­tów innym pro­du­cen­tom sprzętu a o zachwia­niu jakimś rynku sprze­daży muzyki online w ogóle mowy być nie może. Swego czasu pisa­łem o tym, że nie­po­koją mnie kiep­skie wyniki Zune i dziś powtó­rzę to z całą mocą — to bar­dzo nie­do­brze, że Zune nie wie­dzie się naj­le­piej. To miała być ta kon­ku­ren­cja dla Apple, powód obni­żek cen wszyst­kiego ale naj­zwy­czaj­niej w świe­cie ini­cja­tywa Microsoftu nie wypa­liła, mniej­sza o przyczyny.

Apple to dziwny „mono­po­li­sta”. Z jed­nej strony trzyma w rękach wszyst­kie sznurki ale z dru­giej strony mocno kształ­tuje ten rynek — o dziwo — spra­wia­jąc wra­że­nie dba­nia o inte­resy kon­su­menta. Pierwsze kroki w sprze­daży muzyki bez DRM zostały już zro­bione (pisa­łem o tym swego czasu), cen­nik jest stały i nie­zmienny chyba już od bar­dzo dawna… Wygląda jed­nak na to, że taka sytu­acja — nazwijmy to „łagod­nego” mono­polu — nie­zbyt pasuje sprze­da­ją­cym treść przez iTu­nes Store. Oni — co chyba oczy­wi­ste — chcą zaro­bić wię­cej. Sztywna poli­tyka cenowa Apple jest może OK dla klienta ale nijak nie przy­staje do chęci wytwórni/artystów do zaro­bie­nia wię­cej przez sprze­daż za wię­cej. No chyba że odbę­dzie się to kosz­tem jabł­ko­wej marży, co raczej mieć miej­sca nie będzie, bo nie dla idei ten sklep powstał a dla zarobku. Efekt? Ostatnie nie­prze­dłu­ża­nie umów przez Universal czy choćby dzi­siej­sze donie­sie­nie o nie­pcha­niu przez AC/DC ich nowego albumu via iTu­nes Store tylko przez sklep Verizon, który pew­nie ofe­ruje o wiele faj­niej­sze z punktu widze­nia arty­stów gaże.

No i teraz pyta­nie: czy to stały trend? Czy wyko­nawcy będą z iTu­nes Store odpły­wać? Pytanie o tyle istotne, że dla kogoś, kto mimo pira­ce­nia jed­nak kupuje ory­gi­nalną muzykę (o sobie piszę), może się oka­zać, że wypa­trzona muzyczka będzie pchana przez jakiś sklep, który kon­ku­ru­jąc z iTu­nes Store gażą dla arty­sty, odbije sobie jej zwięk­sze­nie… na mnie, ofe­ru­jąc album dro­żej, niż np. w trzy­ma­ją­cym sztywne ceny iTu­nes Store czy jakim­kol­wiek innym skle­pie online. Exclusivy i umowy na wyłącz­ność to dosyć powszechna prak­tyka w tym biz­ne­sie i nagle może się oka­zać, że muzyka zamiast tanieć, zaczyna mocno dro­żeć. iTu­nes Store służy w tym momen­cie za przy­kład ale doty­czy to wszyst­kich skle­pów, które według wydawców/artystów będą ofe­ro­wały nie­od­po­wia­da­jące im warunki finansowe.

OK, na tym prze­cież polega cały ten wolny rynek — sprze­da­jący może sobie wybrać naj­lep­szy dla niego kanał dys­try­bu­cji, przy­no­szący mu naj­więk­sze korzy­ści. I tu wła­śnie wszystko staje na gło­wie: oka­zuje się bowiem, że nie jest korzystny układ z poten­ta­tem (to jesz­cze nor­malna sytu­acja, wszak to poten­tat i pew­nie zdziera z bied­nych wytwórni)) bo ten wydaje się dbać o inte­resy swo­ich klien­tów (kom­pletne zasko­cze­nie!). Przemysł muzyczny wyko­nuje salto mor­tale de la rosa z prze­wrotką, wal­cząc z pirac­twem za pomocą pod­no­sze­nia cen a na obrońcę kon­su­men­tów za chwilę zacznie wyra­stać prak­tycz­nie mono­po­li­sta na rynku, ze swoją poli­tyką sztyw­nych cen i eks­pe­ry­men­to­wa­nia z tre­ściami DRM-free.

Paranoja…

Mały cytat z arty­kułu, który zain­spi­ro­wał mnie do tej poran­nej kle­pa­niny przy kawie:

Where is this all headed?

If music labels and artist get gre­edy and force higher pri­ces for music, make it hard for fans to find and down­load just the music they want, and make it hard to manage com­pe­ting DRM restric­tions music piracy will grow.

That’s too bad for the indu­stry. The latest report from UK-based Entertainment Media Research say here in the US music piracy is down. You can thank the ease, price, and fle­xi­bi­lity of fin­ding and buy­ing music on iTu­nes part for that.

prze­czy­taj cały artykuł

Nie zro­zum­cie mnie źle — ja rozu­miem, że arty­ści, wytwór­nie, sprze­dawcy i kto tam jesz­cze chcą zaro­bić na muzyce. W tym nie ma nic złego. A ja z samej cho­ciażby chęci posia­da­nia czy­stego sumie­nia chcę za muzykę pła­cić. Niemniej zaczy­nam dostrze­gać pewną para­no­idalną sytu­ację, kiedy pra­wie że mono­po­li­sta na rynku zaczyna noto­wać odpływ wytwórni i arty­stów dla­tego, że nie chce sprze­da­wać ich muzyki dro­żej, czym (chcąc czy też nie ale pew­nie nie) chroni inte­res kon­su­men­tów. Kompletna abs­trak­cja i świa­dec­two tego, jak bar­dzo branża muzyczna jest popieprzona.

Nie wiem jak to się skoń­czy i mam nadzieję, że pojawi się jakiś sen­sowny kon­ku­rent dla iTu­nes Store, bo sytu­acja pra­wie że mono­polu jest groźna dla kon­su­men­tów. Z dru­giej strony nawet poja­wie­nie się solid­nej kon­ku­ren­cji wcale nie zagwa­ran­tuje obniżki cen i więk­szej dba­ło­ści o potrzeby kon­su­menta bo na tym rynku sce­na­riusz może się roz­wi­nąć zupeł­nie ina­czej, niż teo­ria naka­zuje. Zapewne w końcu ceny spadną, DRM odej­dzie w kąt a kupo­wać muzykę będzie można w łatwy spo­sób z kilku źró­deł kon­ku­ru­ją­cych ostro ze sobą. Wpierw jed­nak cze­kają nas takie wła­śnie para­no­idalne sytu­acje. I jak tu nie odpa­lić torrenta? :)

wię­cej o iTu­nes Store
wię­cej o iPodzie

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

6 Komentarzy do “iTunes Store w opałach?”

  1. ish 02/08/2007 do 09:41 # Odpowiedz

    tor­rent — i zycie staje sie prostsze ;)

  2. btd 02/08/2007 do 10:40 # Odpowiedz

    Dalej bedzie p2p i pirac­two. I wali mnie kto traci na tym ze scia­gne cos z netu. I tak imho naj­wie­cej przez to traca swi­nie z wytworni. Dlatego tak wie­zgaja i kwicza.

  3. Cthulhu 02/08/2007 do 11:11 # Odpowiedz

    No nie­stety. Pamiętam, że jed­nym z więk­szych zarzu­tów jakie wysu­wały firmy fonograficzne/artyści wobec iTS było to, że można kupo­wać poszcze­gólne tracki a nie jedy­nie całe albumy (że to niby roz­wala kon­cep­cję arty­sty ;]). Przkład AC/DC potwier­dza to. Dodatkowo cena albumu do zassa­nia usta­no­wiona na $2 wię­cej niż cena audio cd… para­noja. Szczerze mówiąc ode­chciewa się kupo­wać muzykę od „majorsów”.

    Ja szcze­rze mówiąc nie rozu­miem, że arty­ści, wytwór­nie pró­bują zaro­bić na sprze­da­wa­niu muzyki przez inter­net w taki spo­sób — win­du­jąc w nie­uza­sad­niony spo­sób ceny etc. (koszt wysła­nia audio cd we flacu przez inter­net to ile? $0.03 na cały album? ;]). To nie­stety wpi­suje się dosko­nale w poli­tykę „majorsów”.

    Konkurencja raczej nie obniży cen bo cen nie chcą obni­żyć wytwór­nie — przez gar­dło im nie przej­dzie, że skom­pre­so­wana strat­nie muzyka sprze­da­wana przez inter­net mogłaby być tań­sza niż „nie­skom­pre­so­wane” audio cd w skle­pie. ble, koszmar…

    Niestety póki co nie zanosi się na wiel­kie trzę­sie­nie ziemi wśród wydaw­ców, tam zbyt wiel­kie pie­nią­dze wcho­dzą w grę… no a co do Apple to w sumie trudno wyro­ko­wać — z jed­nej strony nie raz poka­zali, że potra­fią sobie radzić ale z dru­giej strony nie można uda­wać, że pro­blemu nie ma.

    No a my jako kon­su­menci możemy gło­so­wać port­fe­lami, kupo­wać muzykę z magna­tune i podob­nych a resztę ścią­gać z inter­netu — nie żeby to coś zmie­niło ale przy­naj­mniej nie ma pro­blemu moral­nego (no chyba, że ktoś szuka dziury w całym ;]).

  4. madman 02/08/2007 do 11:56 # Odpowiedz

    Wlasnie — iTu­nes — dro­zej czy taniej, ale sprze­daje muzyke niskiej jako­sci. Jest to korzystne dla ludzi slu­cha­ja­cych tych trac­kow tylko z odtwa­rza­cza MP3, jed­nak nie ma co porow­ny­wac jako­sci AAC/MP3 z kla­syczna plytka Audio (czy tez z pli­kami FLAC, ktore skom­pre­so­wane sa, a owszem — ale kode­kiem bez­strat­nym). Dla mnie iTu­nes nie jest alter­na­tywa dla ply­tek Audio, szcze­gol­nie ze plyty scia­gane z Torrentow maja naj­cze­sciej bitrate duzo wiek­szy niz ten, ktory sto­so­wany jest w iTMS (128/192kbps?).

    Idealem jest tu Magnatune, ktory nie dosc ze pozwala na wybor jako­sci scia­ga­nego pliku (MP3, Ogg, FLAC, WAV), to jesz­cze pozwala na wie­lo­krotne scia­ga­nie raz zaku­pio­nych tre­sci (na mysl przy­cho­dzi np. awa­ria dysku). Zakupione plyty mozna tez po pro­stu dac przyjaciolom.

    Klientom pozo­staje naj­praw­do­po­dob­niej jedy­nie prze­rzu­ce­nie sie na mniej komer­cyj­nych arty­stow, bo co innego zrobic? :)

  5. CoSTa 02/08/2007 do 12:35 # Odpowiedz

    [b]ish[/b]: true :)

    [b]btd[/b]: pew­nie, że będzie. mnie jed­nak nie wali — nie chcę kraść ale z dru­giej strony nie chcę i nie będę pła­cił za ścią­gane pliki sum wzię­tych z kosmosu. kole­sie za darmo tych wszyst­kich płyt nagry­wać nie będą, za muzykę trzeba pła­cić cho­ciażby po to, by mieć czego słuchać.

    [b]cthulhu[/b]: też mia­łem o magna­tune wspo­mnieć ale z magna­tune jest ten pro­blem, że to nisza bez żad­nych roz­po­zna­wal­nych sław. robią dobrą robotę ale pozo­stają niszą bez żad­nego zna­cze­nia a pro­blem doty­czy wła­śnie major­sów i ich dystrybutorów.

    [b]madman[/b]: oj, pod­sta­wowy błąd — porów­ny­wa­nie aac i mp3. tego nie ma sensu porów­ny­wać, tym bar­dziej mia­rami w stylu bitrate. to kom­plet­nie inna tech­no­lo­gia i przy bitrate 128kbps pliki aac brzmią lepiej niż więk­szość rip­pów krą­żą­cych po necie, pusz­cza­nych przez „zawo­do­wych” i zna­ją­cych się na rze­czy rip­pe­rów. z jed­nymi i dru­gimi mam dużo do czy­nie­nia na codzień i powia­dam ci, róż­nica na korzyść aac jest widoczna. zaś muzyczka pchana w itu­nes plus (bez drm i z bitrate 256kbps) to już prak­tycz­nie rzecz nie do roz­róż­nie­nia od płytki audio. no chyba że jesteś jakimś w pie­rony wysu­bli­mo­wa­nym audio­fi­lem. zgry­wam tak swoje cedeki i gdy­bym ci puścił tracka aac i tracka cda — nie dostrze­żesz róż­nicy. owszem, ide­al­nym roz­wią­za­niem byłoby to znane z magna­tune. być może kie­dyś to będzie stan­dar­dem… oby, bo bar­dzo mi się magna­tune podoba ale kata­log to mają skrom­niutki niestety :/.

  6. btd 03/08/2007 do 10:40 # Odpowiedz

    http://www.bit-tech.net/news/2007/08/03/eminem_sues_apple_for_itunes_downloads/1

    bialy pra­wie murzyn (emi­nem dla nie lapia­cych) pozywa apple za to ze sprze­da­wala jego utwory na pod­sta­wie umowy ze swoim wydawca — uni­ver­sal. Pojebane no nie?

    Niemniej, czy rape­rzy w tym wieku nie powinni ginac zacpani albo w strze­la­ni­nach na ulicy?

Dodaj komentarz