Menu serwera

Nowości od Apple

Jak blogi applowskie długie i szerokie, wszyscy piszą o nowościach spod znaku jabcoka. Że mamy nowy sprzęt (ładny, mocny i jak zwykle drogi na naszą kieszeń), że pokazało się nowe oprogramowanie (zwyczajowo – jeszcze lepsze niż poprzednio), że rozszerzono usługi i w ogóle że się u jabłka sporo dzieje. Dla mnie cały ten event applowy oznacza tylko jedno: cholerne wydatki!

Dlaczego? A bo jest kilka rzeczy, które kupię na pewno. Pozwoliłem sobie wstrzymać się nieco z pisaniną o nowościach jabłcoka dlatego, że pooglądałem kilka filmików, zapoznałem się nieco głębiej z wprowadzanymi nowościami czy też ulepszeniami i mam już przynajmniej jakieś podstawy wpojone mi przez marketing Apple, do wydawania osądów. A te są bardzo pozytywne choć w kilku miejscach nie jest tak, jak bym chciał, by było. Przejdźmy jednak do listy moich przyszłych wydatków i powodów, dla których będę w rodzinie rozsyłał cegiełki :).

Na samym szczycie listy wydatków jest nowa wersja systemu. Leopard nieubłaganie nadciąga i być może nie jest jakąś wizualną rewolucją a bardziej rozwinięciem tego, co mamy w Tigerze, niemniej pod maską ma tych zmian całkiem sporo a przede wszystkim – ma być jeszcze przyjemniejszy i wygodniejszy w obsłudze. O naszej wersji językowej nawet nie wspominam (jak widzę po komentarzach rzecz wydaje się być pewna). W dodatku cena – jak na system operacyjny – jest bardzo atrakcyjna. 130 papierów to nie jest wiele za pudełko bez żadnych dziwacznych ograniczeń czy innych OEMowych wynalazków. Sorry ale te vistowe jazdy kompletnie mnie rozwalają i ni cholery nie kumam takiej polityki sprzedaży. No ale to problem Microsoftu i jego analityków.

Razem z systemem chę kupić najnowszy pakiet iLife ’08. Pooglądałem nieco filmików stworzonych dla każdej aplikacji z osobna ale tak po prawdzie to applowe guide tour zrobiło na mnie odpowiednie wrażenie. Polecam pobranie wersji dużej, widać tam fajnie co i jak działa. Przede wszystkim przekonało mnie nowe iPhoto, które nareszcie zaczyna stawać się solidnym narzędziem, które skupia się na rzeczy najważniejszej: odpowiednim przechowywaniu fotografii. Chodzi już teraz nie tylko o możliwość tworzenia albumów czy co tam jeszcze. Chodzi o zmianę koncepcji grupowania zdjęć, która to koncepcja jest o wiele bardziej intuicyjna i naturalna dla człowieka. W naszym domowym zbiorku mam coś koło ośmiu tysięcy fotek z przestrzeni kilku ostatnich lat. Panuję nad tym w ten sposób, że zakładam kolejne i kolejne albumy oraz subalbumy, które nazywam datami zgrania/zrzucenia plików. To męczący i niezbyt naturalny sposób na trzymanie fotek. Nowe iPhoto świetnie to automatyzuje, tworząc ichnie Events i grupując fotografie właśnie według tych wydarzeń. Coś jak albumy ale o wiele bardziej intuicyjne i nie wymagające nawet kliknięcia. Dane zdarzenie prezentowane jest przez wybraną fotkę i bardzo przypomina mi to w ogólnych zarysach to, co mam swojej internetowej Galerii. A to czubek góry miłych rzeczy, które znalazły się w tym programie. Dla samego iPhoto i zażegnania problemów z fotkami (no i dla Web Gallery – suuuper sprawa!) warto ten pakiet nabyć. Ale to pakiet i jest tam jeszcze kilka innych programów…

iMovie to soft, dzięki któremu zmontuje się ten fajowski filmik z wakacji, który później wyśle się starszym. I zrobi się to przerażająco łatwo. Serio – to, co pokazano w prezentacji, bardzo mnie do tego softu przekonało. Wersja iMovie, którą teraz używam, wydaje się być w porównaniu do aktualnej po prostu toporna. iMovie zaczyna robić za takie iPhoto dla filmów. Ma swoją bibliotekę, po której łatwo nawigować, ma wszelkie potrzebne narzędzia do prostej edycji wideo… I – przede wszystkim – jest pierońsko intuicyjny w obsłudze. Co chwila łapałem się oglądając prezentację na tym, że doskonale wiem, co trzeba zrobić, by osiągnąć taki a taki efekt. Rewelacja po prostu! Mieć tylko jakis wydajny komputer do tego i jazda!

iDVD to program, dzięki któremu oborbiony film ubierzemy w ładne ubranko i wypalimy na płycie tak, by żaden odtwarzacz nie miał problemów z jego odtworzeniem. Już w tym momencie jest to jeden z ulubionych moich programów pakietu iLife (kochani, jak w tym się pięknie robi slideshowy ze zdjątek… i wprost na płytkę, od razu do DVD :)) a po dopakowaniu i usprawnieniu używanie go będzie pewnie czystą przyjemnością. Świetnie! Już nie mogę się doczekać!

GarageBand to taki sofcik do wszystkiego, co ma jakiś związek z dźwiękiem. Coś w stylu tych wszystkich Magix Music Maker itp. Tu jednak położono nacisk głównie na wygodę obsługi i jej prostotę. Bardzo to sympatyczne narzędzie w użyciu jest. Na starcie daje całkiem sporo loopów i próbek do wykorzystania, z których można sobie poukładać własne kompozycje. Do tego daje możliwość miksowania w czasie rzeczywistym głosu (ładnie rozpoznaje wejście i odpowiednio ścisza podkład) z podkładem i ogólnie jest niezastąpiony przy podcastach. Sofciku nie znam zbyt dobrze bo używałem tylko pobieżnie ale wydaje się mieć moce całkiem spore, nawet jeśli opakowane w nieskomplikowaną skórkę.

Na koniec zostawiam sobie ostatni program z pakietu iLife ’08: iWeb. W obecnej wersji jest to chyba najprostszy z możliwych programów, w którym można szybciorem złożyć sobie stronkę internetową. I to niebrzydką. Problem zaczyna się pojawiać, gdy ktoś zacznie zaglądać w konstrukcję takiej stronki. Słowo „makabra” jest całkiem chyba trafne. Kod, jaki wypluwa z siebie iWeb nawet mnie, kompletnie się na tym niewyznającemu, potrafi postawić włosy na jeża. Word lepsze stronki z siebie wypluwa… Owszem, iWeb jest ultraprzyjaznym narzędziem, pozwala zrobić sobie stronkę w sposób łatwy, miły i przyjemny. Ale są tego konsekwencje w postaci strasznego syfu pod maską. Nie używam iWeb bo i nie mam powodów, by go używać. Niemniej to imo najsłabszy punkt pakietu i jeśli nie przeszedł jakiejś gruntownej zmiany (a nic nie wskazuje na to, by przeszedł), to dalej najsłabszym punktem pozostanie.

Tak czy inaczej – za całość krzyczą sobie 80 papierów. To imo nie tak dużo, jak na kupę naprawdę świetnego softu. Nie zapominajcie, że to wszystko ze sobą współdziała – projekty stworzone w iMovie możesz wrzucić w iDVD, tamże możesz dopchać obrobione fotki z biblioteki iPhoto a efekt spalić na płytę. Albo coś zrobionego w iMovie możesz wrzucić na stronę od razu, lub via iWeb… To wszystko się zazębia, współpracuje i – co najważniejsze – ta współpraca doskonale działa i sprawdza się w praktyce.

Aby jakoś te możliwości online wykorzystać, Apple naciąga na skorzystanie z usługi .Mac. I tu niestety ale lekko już z cenami chłopcy przeginają. DotMac to usługa, dzięki której możesz trzymać na serwerach Apple (w bardzo wygodny sposób tak swoją drogą) różne informacje. Adresy, zakładki przeglądarki, hasła itd… To wszystko możesz – jeśli chcesz – współdzielić z innymi komputerami i ogólnie sprowadza się to do tego, że masz najważniejsze informacje zawsze online i pod ręką. Do tego możesz sobie postawić tam stronkę czy też trzymać backupy najważniejszych danych, o mailu nawet nie wspominam (i jakichś innych jeszcze pewnikiem zastosowaniach). Problem do niedawna z ową usługą polegał na tym, że na to wszystko Apple dawało ci cały gigabajt miejsca, za który liczyło sobie rocznie sto papierów. Słownie: sto zieloniutkich amerykańskich dolarów. Jak jest teraz? Zasadniczo wszystkiego jest więcej (możliwości, miejsca itp.) ale cena pozostała niezmieniona. Sorry kolesie, to zdecydowanie za dużo. Tak więc DotMac raczej u mnie nie zagości.

To wszystko warto by uruchomić na jakiejś fajnej maszynce i jak się okazało, nowy iMac (w odróżnieniu od starego, który po prostu nie podobał mi się) nie dość, że wygląda rewelacyjnie (nowa klawiatura BARDZO mi się podoba!), to i pod maską ma takie bebechy, że starczy na bardzo długo. Zwyczajowo – drogo w cholerę a u nas będzie (równie zwyczajowo) jeszcze drożej :/. Anyway, iMac świetnie prezentuje się razem z MacBookiem Pro i Apple Cinema. OK, to nie znajdzie się w najbliższym przewidywalnym czasie na mojej liście zakupów, niemniej oko mi się uśmiechnęło na widok nowego iMaca. A jeszcze bardziej mi się uśmiechnęło na widok odświeżonego Maca mini. Oooo, teraz to maszynka warta uwagi choć wciąż zbyt droga niestety. Ale to dobrze, że Apple nie uwala tej linii swoich produktów. Jako maszyna do podawania mediów Mac mini jest niezastąpiony a z takim zapasem mocy, wszelkie domowe zadania nie będą problemem. Fajnie! Póki co moje maleństwo mi wystarcza ale może z czasem…

Tak więc w najbliższym czasie zainwestuję w soft. Na sprzęt mnie nie będzie jeszcze przez jakiś czas stać ale w przyszłości chciałbym moje mini podłączyć do jakiegoś telewizora HD, dorzucić MacBooka albo MacBooka Pro cobyśmy się o komputer nie bili a wszystko spiąć przez wi-fi. Może kiedyś zbiorę na to siano, zobaczymy :)

A póki co patrzę sobie na nowe zabawki od Apple i nie pozostaje mi nic innego, jak tylko ponarzekać, że zarabiam zdecydowanie za mało. Kaman, przy nowym iMacu nawet najzagorzalszemu przeciwnikowi jabłek gul lekko musi skoczyć :)

10 odpowiedzi do Nowości od Apple

  1. zx Sierpień 8, 2007 o 11:07 #

    Ehhh… może jak w Polsce wejdzie euro, to jakoś logiczniej będzie w zarobkach i taki mac będzie bardziej dostępny?

  2. ciman Sierpień 8, 2007 o 11:32 #

    Ja na iBooku G3 (ppc 800MHz + 384 ram + 30 gb + 32 gfx) o Leopardzie mogę marzyć (jestem tego przekonany). Jak ludzie mogą narzekać na 512 ramu (że niby wszystko się tnie, etc.), u mnie przy włączonym Adiumie i Safari Front Row bez przycięcia śmiga. ;)

    iLife – nawet ’06 nie chce się u mnie odpalić, co mówić o ’08. ;D

  3. byte Sierpień 8, 2007 o 15:00 #

    A mnie zastanawia jedna rzecz: dlaczego w wersji bezprzewodowej nową klawiatura iMaca ma usunięty blok numeryczny? Nie wątpię, że operację tą poprzedziły głębokie studia nad użytecznością, ale ja tego nie pojmuję.

    O, doczytałem że podobno ludzie kupujący bezprzewodówkę chcą być mobilni i łazić z nią po pomieszczeniu… Po kiego grzyba? A co z tymi, którzy po prostu nie chcą mieć kabli na biurku?

  4. zx Sierpień 8, 2007 o 17:37 #

    Obejrzałem prezentacje. Kurcze, ja mam podobne pomysły do pracowników Apple! Panie Jobs! Pan mnie zatrudni, a kilka fajnych rozwiązań podrzucę. ;D

    Zastanawiam się nad sprzedaniem wszystkiego co mam (tzn. PC + monitor) i zakupieniem nowego iMaczka, bo mnie po prostu powalił ten brak kabli (i reakcja publiczności na porównanie tegoż do PC). :D A że gry bez problemu będzie się dało odpalić z taką kartą, to chyba warto.

  5. CoSTa Sierpień 8, 2007 o 17:39 #

    [b]zx[/b]: tak też i mi się wydaje – im więcej cywilizacji, tym sensowniejszy stosunek naszych zarobków do cen różnych produktów, nie tylko maków. no cóż, trzeba jeszcze nieco poczekać :)

    [b]ciman[/b]: o cholera, przez moment myślałem nawet nad zakupem ibooka od znajomego ale jeśli miałbym teraz jakąś applową staroć kupować, to tylko powerbooka. niżej już bym nie zjeżdżał. za dużo fajnych rzeczy by mnie mijało :)

    [b]byte[/b]: nawet się nad tym nie zastanawiaj – to żadnego sensu nie ma i za jakieś dwa-trzy miesiące pojawi się normalna klawiatura bezprzewodowa. zakrzyczą jobsa za ten wynalazek. niektórym może to pasować ale kaman, co to za przyjemność siedzieć przy desktopie i męczyć się z mikrą klawiorką…

  6. Cthulhu Sierpień 8, 2007 o 17:49 #

    @ciman: Tiger przy 512mb ramu jest ledwo używalny – teraz mam 768mb i tak czasem mi brakuje pamięci.

    iLife iLifem ale na moim iBooku 1.2 iWork ’08 (jest do zassania trial) działa tak wolno, że aż smutno.. i ciągle, od 2 lat mają problem z polskimi czcionkami (tzn. polskich liter nie mają i biorą z jakiejś innej co wygląda tragicznie.. pewnie da się zmienić ale nie po to instaluję iWorka by grzebać ;]).

    @CoSTa: W końcu nie musisz płacić – wszystko to będzie za darmo na torrentach, Apple nie wrzuca żadnych narzędzi testujących oryginalność oprogramowania więc nie będzie problemu.

    iMovie zapowiada się smakowicie (ale i tak nie na mój sprzęt), iPhoto podobnie – reszta mnie jakoś nie rusza.

    Nowy iMac (i klawiatura – ale tylko ta na usb, wersja wireless jest mała i nie robi za huba) zapowiada się bardzo ładnie, bardzo mocno (i zauważ, że zmniejszyli jednak jego cenę – z $1999 do $1799 w wypadku 24″)

    .Mac to dno i 2 metry mułu, nawet widziałem sposoby emulacji tego kiedyś (ale nie miałem czasu się tym zajmować). 10GB pojemności to zbyt mało by przemyśleć kupno tego za $99 (powinni dać shella, php, pythona i wszystko to co reszta daje od lat – brak serverside skryptów jest chyba największym minusem..)

    • CoSTa Sierpień 8, 2007 o 18:49 #

      widzisz, za dobre programy jestem w stanie zapłacić, o ile ktoś nie ma zamiaru ze mnie zdzierać nieuzasadnionych sum. 130$ za system operacyjny? to dobra cena. 80$ za dobry pakiet do domowej obróbki multimediów? jeszcze lepiej! ba, gdyby spolonizowali iwork, to i temu pakietowi dałbym szansę, bo 80$ za świetny soft do prezentacji, arkusz i sensowny edytor tekstu to nie jest aż tak wiele.

      za dobry soft chcę i lubię płacić. może to dziwne ale jednak mam coraz więcej legalnego oprogramowania :)

      tak, imac wypada taniej, co nasi obrotni reselerzy pewnie i tak zniwelują krzycząc sobie drożej niż za wcześniejsze imaki.

      .mac może dnem ostatnim nie jest, bo to fajna usługa, ale na pewno nie za te pieniądze. sorry, sto papierów to zdecydowane przegięcie.

  7. Cthulhu Sierpień 8, 2007 o 19:00 #

    Mi kupno Leoparda niezbyt się opłaci – na moim sprzęcie będę miał tyle zysku, że bez niego nie będę mógł uruchamiać nowych wersji programów które będą korzystać z API 10.5 – no a w tym przypadku to trochę duża cena. z iLife korzystam tylko z iPhoto więc też drogo jak na jedną aplikcję. Ale z kolei chętnie płacę za różny soft – ostatnio kupiłem TextMate, niedługo kupię pewnie OmniFocus, pewnie Hazela i parę innych niewielkich programów które sprawiają, że życie na codzień jest prostrze.

    Aaaa – jest jeszcze Safari, jak mogłem zapomnieć o Safari z którego jedyny ficzer na jaki czekam to pytanie czy zamknąć okno gdy są otwarte zakładki (a ponoć wyłączyli możliwość dodawania pluginów do safari więc papa PithHelmet, zostanie pewnie jakże wygodne i intuicyjne privoxy.

    Wiesz – ja nie twierdzę, że to są duże pieniądze jak za całość – ale to już nie na mój komputer takie cuda ;].

    Ja tam już nie patrzę na cuda jakie wyprawiają w SADzie – liczę, że kolejnego Maka kupię już na obczyźnie ;].

    Jedyne co jest fajnego w .mac to to, że jest zintegrowany z całym softem Apple i większością softu firm trzecich. Ale za tę cenę możliwości jakie oferują to moim zdaniem dno. Może dla amerykanów nie_informatyków to jest to opłacalne i sensowne ale nie w kraju nad Wisłą :]

  8. AAA Sierpień 9, 2007 o 13:28 #

    HELP!!!!!!

    Czy ktos z tutaj obecnych moe mi szybko pomoc odnosnie iMaków? bo mam pytanko: jak wylaczyc iMaka jesli oprocz mnie jest zalogowany jeszcze ktos inny? nie zna hasła administratora i nie moge go wylaczyc ani uspic. Co robić???:(w kwestii iMakow jestem jeszcze zupełnym laikiem:(

    • CoSTa Sierpień 9, 2007 o 14:42 #

      ja to bym wtyczkę z gniazdka wyciągnął i tyle…

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Harry Potter and the Order of the Phoenix (Harry Potter i Zakon Feniksa)

Harry Potter and the Order of the PhoenixTrafiliśmy wczora po pracy do kina. Quest był prosty: zwabić żonkę na jakiś...

Zamknij