Kilka powodów, dlaczego jednak nie Apple

Na blogu Waltha wywią­zała się mię­dzy Walthem a mną imo cał­kiem sym­pa­tyczna dys­ku­sja o tym, dla­czego Walth ma gdzieś pro­dukty Apple. Mnie, maków­ko­wego nuwo­ry­sza, nieco zdzi­wiło, że ktoś może nie chcieć Tak Fajowych Maszynek z Tak Cudnym Systemem Na Pokładzie ™ :). Jako że odpo­wiedź mi dosyć spora wyszła, pozwolę ją sobie umie­ścić u sie­bie bo się z tego cały wpis zro­bił a imo chyba dosyć traf­nie dia­gno­zuje, dla­czego Walth ma głę­boko Apple i jego filo­zo­fię a ja mam głę­boko Asusa i jego filo­zo­fię. Zapraszam do dys­ku­sji na łamach Walthowego blo­ga­ska, u sie­bie tylko chciał­bym zazna­czyć temat.

Walth pisze mię­dzy innymi (acz­kol­wiek zale­cam lek­turę komen­ta­rzy naszych wcze­śniej­szych, by było wia­domo jak tu dotarliśmy):

CoSTa, źle mnie zro­zu­mia­łeś. Wiem, że mogę sobie Windowsa zain­sta­lo­wać na Maku. Wiem, że mogę sobie Linuksa zain­sta­lo­wać na Maku. Wiem, że OSX jest fajny ? tylko aku­rat nie dla mnie jest filo­zo­fia Apple. Odnoszę wra­że­nie, że jesteś strasz­nie prze­wraż­li­wiony na punk­cie kry­tyki czy też ?braku zro­zu­mie­nia? pro­duk­tów Apple :) Ja rozu­miem, że się da na Macu to samo co na innych kom­pu­te­rach. Nie zgo­dzę się, że da się wię­cej, bo to tylko kwe­stia zaan­ga­żo­wa­nia i chęci. Co mnie odstrę­cza od Maka to wygląd wła­śnie. Po pro­stu opa­trzył mi się swego czasu, kiedy to bar­dzo chcia­łem sobie takie coś kupić. System ope­ra­cyjny od Apple ? dla mnie to to jest błee. Nudne. Nie da się tego sper­so­na­li­zo­wać tak jak Linuksa i to jest dla mnie ogromna wada OSX. Można tro­chę kolor­kami sie poba­wić i coś tam jesz­cze, ale pod Linuksem sobie cenię dowol­ność i wolność.

[…]

Aha, jesz­cze jedna sprawa, która mnie znie­chęca do pro­duk­tów Steve?a. Fanatyzm ludzi posia­da­ją­cych zabawki z tej stajni. iPod ? każdy Ci powie, że jest super, hiper i w ogóle. A to prze­cież prze­ciętny odtwa­rzacz. Wzornictwo może wyróż­nia­jące się, ale nie powie­dział­bym, żeby jako­ścią dźwięku było to aż tak rewe­la­cyj­nie. Do tego DRM i inne przy­jem­nie obostrze­nia no i ta cena? (ale to już spe­cy­fika naszego graj­dołka polskiego).

Hehe tro­chę popły­nę­li­śmy od tematu Asusa ;-)

Tak, popły­nę­li­śmy nieco…

Być może i jestem prze­wraż­li­wiony i fak­tycz­nie nieco zbyt do tego emo­cjo­nal­nie pod­cho­dzę :). Czy fana­tycz­nie? Raczej chyba nie — o wadach roz­wią­zań jabł­ko­wych piszę i mówię gło­śno i wyraź­nie (m.in. swego czasu pastwi­łem się na blogu w tema­cie braku moż­li­wo­ści zmiany wyglądu OSX, też mnie to iry­tuje). Po pro­stu jakoś nie mogę zgo­dzić się ze spo­so­bem myśle­nia w stylu „inne = złe”, który obser­wuję ciągle.

Mnie filo­zo­fia sto­jąca za jabł­kiem cią­gnie. Ciebie Walth — nie. Ja jestem stary pier­nik, Ty — nie :). I OK, sza­nuję to bar­dzo. Czytając Twoje argu­menty przy­po­mnia­łem sobie, dla­czego prze­sko­czy­łem z Windows na Linuksa — powo­dów było sporo, w tym uwiel­bie­nie grze­ba­nia w sys­te­mie w każ­dej moż­li­wej postaci. Radochy przy tym mia­łem co nie­miara! Jobs robi sprzęt i opro­gra­mo­wa­nie dla pier­ni­ków i chyba trzeba po pro­stu osią­gnąć ten stan nie czu­cia już eks­cy­ta­cji z rado­snej przy­gody walki z trud­no­ściami sys­temu a iry­ta­cję, gdy owe trud­no­ści wystą­pią. Gdy nie­wsta­jący Beryl dopro­wa­dza cię do szału a nie do chęci powal­cze­nia z sys­te­mem — sta­łeś się oto pier­ni­kiem i idziesz wydać furę siana, by owej iry­ta­cji się pozbyć. Sukinsyn Jobs dosko­nale to wie :)

Na kom­pach Apple da się zro­bić tyle, na ile opro­gra­mo­wa­nie pozwala. Jak wszę­dzie prze­cież. Apple ma ten plus nad opro­gra­mo­wa­niem kon­ku­ren­cji (czę­sto o o wiele więk­szych moż­li­wo­ściach), że jest pisane dla pier­ni­ków i ich żon a to ozna­cza jedno: sia­dasz i z miej­sca robisz to, co sobie zamie­rzy­łeś. Piernik to doce­nia Walth, i to bar­dzo :). Osiągnąłem stan, w któ­rym okienko pełne opcji i usta­weń zaczyna mnie nudzić. Znaczy to dla mnie, że ktoś nie prze­my­ślał swo­jego softu i każe użyt­kow­ni­kowi grze­bać, zamiast wyci­snąć ze swo­jego softu co się da naj­lep­szego. Jeszcze dwa-trzy lata temu myślał­bym kom­plet­nie ina­czej — że trak­tuje mnie się jak idiotę nie odda­jąc mi do dys­po­zy­cji okna usta­wień wypeł­nia­ją­cego mi ekran szczel­nie. O argu­men­tach prze­sy­ła­nych via linia pole­ceń już nawet nie wspominam.

To całe osła­wione (w sen­sie pozy­tyw­nym jak i nega­tyw­nym) Mac way jest dla jed­nych atrak­cyjne (dla mnie na ten przy­kład), inni zaś mają wra­że­nie, że ktoś tu może ich trak­to­wać nie­zbyt poważ­nie. Być może mają rację. Być może pro­ces pro­jek­to­wa­nia opro­gra­mo­wa­nia na Maka ma na celu nie tylko uła­twie­nie korzy­sta­nia z apli­ka­cji ale też usu­nię­cie poten­cjal­nych wielu źró­deł z ową apli­ka­cją pro­ble­mów. Walth, jest taki pro­gram dla MacOSX pro­du­ko­wany przez Apple a zwący się Pages. To pro­gram słu­żący do „składu” tek­stu w coś wyglą­da­ją­cego nieco atrak­cyj­niej niż wydruk pliku tek­sto­wego :). Porównuje się ten pro­gram do Worda choć nie wiem dla­czego. Gdybyś odpa­lił panel opcji tego pro­gramu wyłbyś ze śmie­chu pół dnia. Dwie zakładki. W jed­nej pora­ża­jąca ilość kilku check­bo­xów do zazna­cze­nia. To wszystko. Gdy to pierw­szy raz zoba­czy­łem — zdę­bia­łem i pomy­śla­łem, że ktoś mnie chyba w konia robi. Popracowałem nieco z tym pro­gra­mem i przy­znaję, do Worda to mu w cho­lerę daleko. Również jed­nak przy­znaję, że to ide­alny soft do potrzeb domo­wych i nie wyma­ga­ją­cych zbyt wiele zadań biu­ro­wych. Wstaje w sekundę, dwie kolejne zabiera wybór jed­nego z wielu sza­blo­nów, jeśli tako­wego chce się uży­wać i pro­szę, jesteś gotowy do nakle­pa­nia czego tam chcesz, wydru­ko­wa­nia czy zamie­nie­nia w PDF i wysła­nia w cho­lerę sna­ilem lub mailem. Word prze­ra­sta ten soft o wieki świetlne. Ale samo ist­nie­nie Worda nie znie­chęca twór­ców opro­gra­mo­wa­nia takiego jak np. AbiWord do roz­wi­ja­nia swo­ich roz­wią­zań. Dlaczego? Bo są łatwiej­sze w obsłu­dze, szyb­sze w przy­swo­je­niu, bar­dziej intu­icyjne i — to naj­waż­niej­sze — bo ludzie takich apli­ka­cji chcą, uży­wają ich i za nie płacą (gdy są komer­cyjne). Kwestia roz­po­zna­nia potrzeb ZU. A co jak co, ale to się chło­pa­kom z jabłka udaje bardzo.

Dzięki naszej krót­kiej wymia­nie poglą­dów jed­nak przy­po­mnia­łeś mi, że są osoby, które NIE CHĄ, by ktoś wpro­wa­dzał im na siłę uła­twie­nia w codzien­nej pracy z kom­pu­te­rem. Są osoby, które chcą, lubią i cenią sobie umie­jęt­ność swo­jego z ewen­tu­al­nymi pro­ble­mami radze­nia sobie. Są osoby, które tak odpi­cują swój sprzęt i sys­tem, że o żad­nych pro­ble­mach mowy być nie może. Ba! Przypomniałeś mi, że dzi­siej­szy stan­dar­dowy Linuks to kom­plet­nie co innego niż to, co mia­łem na codzień jesz­cze rok temu i co potra­fiło mi spra­wiać spore kło­poty z obsługą karty gra­ficz­nej, obsługą pod­pi­na­nego pen­drive itp. Że to w miej­scu nie stoi i się bar­dzo gwał­tow­nie roz­wija. Także Windows to dziś inna jakość — nie­któ­rzy mówią, że gor­sza, ja sądzę, że z nowym sprzę­tem Vista powinna spra­wo­wać się dosko­nale. Przypomniałeś mi, że Mac way to jedna z dróg i wcale nie jest powie­dziane, że koniecz­nie naj­lep­sza. Po pro­stu inna. Z jed­nej strony ofe­ru­jąca sporo uła­twień, z dru­giej zaś, jeśli ktoś chce, sporo kom­bi­no­wa­nia. Inną ścieżką stąpa Linuks, inną idzie sobie Windows. I bar­dzo dobrze! To daje nam jakieś moż­li­wo­ści wyboru. Twój wybór sza­nuję i dzięki, że utem­pe­ro­wa­łeś nieco moje zapędy do zacho­wy­wa­nia się jak w latach ośmio­bi­to­wych wojen Commodore, Spectrum czy Atari. Pierniki pamię­tają jak wtedy to wyglą­dało i ile ośmio­bi­to­wej krwi w owych woj­nach przelano :).

Co do iPo­dów — tak, to prze­ciętny odtwa­rzacz (choć nie gadaj, naj­now­sza linia sie­dząca na OSX ofe­ruje fajne wra­że­nia z uży­wa­nia :)). Technicznie, pojem­no­ściowo i cenowo są pew­nie lep­sze i tań­sze roz­wią­za­nia na świe­cie. Z tym że ta zabawka to ele­ment nieco szer­szego doświad­cze­nia, o czym już się rzadko wspo­mina. Myślisz, że moja żona będzie bawiła się w kopio­wa­nie albu­mów z twar­dziela na odtwa­rzacz? Że będzie kom­bi­no­wała gdzie i co ma sko­pio­wać żeby sobie fil­mik obej­rzeć, audio­bo­oka posłu­chać czy okładki płyt wyświe­tlić? Zapomnij! To ma być tak pro­ste jak pod­łą­cze­nie play­era, zazna­cze­nie play­li­sty do syn­chro­ni­za­cji, fil­mów i pod­ca­stów do wcią­gnię­cia i tyle. Reszta ma się dziać sama.

Żeby było śmiesz­niej — kupo­wa­nie iPoda w tym kraju uwa­żam za prze­jaw sno­bi­zmu i chęci poka­za­nia się oraz źle poję­tego przy­wią­za­nia do marki. Dlaczego? A dla­tego, że iPod bez iTu­nes Store to zakup bez­sen­sowny. Po co mi dro­gie urzą­dze­nie, które będzie mi słu­żyło do słu­cha­nia empe­tró­jek skradzionych/kupionych w necie i fil­mów kon­wer­to­wa­nych z innych for­ma­tów do for­ma­tów ipo­do­wych? W takim przy­padku idę do Biedronki, kupuję jakie­goś Kossa za 70 zło­tych i mogę se tam wrzu­cać te wszyst­kie mp3. Tylko że to nie o to cho­dzi. iPod bez iTMS jest nabyt­kiem bez sensu. W całej tej zabawce cho­dzi o to, że jest to sprzę­towe i mobilne roz­sze­rze­nie oferty sklepu sie­cio­wego. Urządzenie, na któ­rym słucha/ogląda się to, co się kupiło i co zostało przy­go­to­wane dla tego urzą­dze­nia. Sam iPod to rze­czy­wi­ście śred­niej jako­ści player (choć ta nowa linia…) ale moż­li­wość klik­nię­cia w pro­gra­mie, natych­mia­sto­wego zassa­nia utworu, wrzu­ce­nia do play­era (w nowych iPo­dach touch i ten ele­ment ci odpada, o ile masz dostęp do netu via Wi-Fi) i słu­cha­nia sobie w dro­dze muzysi, a to wszystko na pięć minut przed wyj­ściem na auto­bus do pracy… O to cho­dzi w całym tym iPo­do­wym szale. To jest pro­ste, szyb­kie, łatwe i moż­liwe do opa­no­wa­nia w pięć minut przez Dorophę. Dziękuję, we have a win­ner. Dlatego iPod ma 70% rynku w Stanach. Nie dla­tego, że to jakiś wycze­sany tech­no­lo­gicz­nie player jest ale dla­tego, że to łatwe w obsłu­dze urzą­dze­nie, w któ­rym łatwo sobie słu­chasz tego, co rów­nie łatwo kupi­łeś. OK, moda na pewno ma tu też cał­kiem sporo do powie­dze­nia ale nie prze­ce­niał­bym jej w przy­padku iPo­dów. iPhone — owszem, tu efekt WOW (któ­rego w Europie nie będzie bo to kom­plet­nie inny rynek a Jobs rzu­cił tu urzą­dze­nie na warun­kach hame­ry­kań­skich, co się po pro­stu nie uda) miał wiel­kie zna­cze­nie ale to jest/była nowość, która dziś funk­cjo­nuje już na codzień i ponoć cał­kiem spraw­nie toto działa. Ale to nie jest prze­cież znany już od lat iPod. Dlatego nie widzę kom­plet­nie sensu kupo­wa­nia iPoda w tym kraju. Brakuje tu skład­nika pod­sta­wo­wego: moż­li­wo­ści zakupu con­tentu. Co nie zna­czy, że zabawki sobie nie kupię :). Pewnie że kupię, jest fajna, w pizdu droga, miła w obsłu­dze i może tar­gać to wszystko, co nakra­dłem, kupi­łem czy zrip­po­wa­łem. Posnobuję się tro­chę, a co! Ja już jestem kom­pu­te­rowy pier­nik a sukin­syn Jobs dosko­nale to wie i pod­suwa mi obiekt sno­bo­wa­nia się. I OK, ja to wiem, on to wie, moja Visa też to wie. Wszyscy są happy :)

Czy to takie cudne jest? No nie do końca. To, co nazwa­łeś fana­ty­zmem, wyra­sta z pro­stej do zdia­gno­zo­wa­nia przy­czyny: uza­leż­nie­nia. A tak, maków­ka­rze uza­leż­niają się od jabł­ko­wego pomy­słu na kom­pu­te­ry­za­cję. Sam doświad­czy­łem i opi­sa­łem to na blogu, jak wygląda pro­ce­der choćby kupo­wa­nia sprzętu dla Maka. Uzależniłem się strasz­nie od urzą­dzeń kom­pa­ty­bil­nych, posia­da­ją­cych nalepkę czy sprze­da­wa­nych w spe­cjal­nych skle­pach za sumy daleko wyż­sze niż w Media Markt czy innych tego typu przy­byt­kach. To się samo nakręca a im wię­cej wyda­łeś na sprzęt, tym wię­cej jesteś skłonny dawać za roz­sze­rze­nia. W imię kom­pa­ty­bil­no­ści i bez­pro­ble­mo­wego współ­dzia­ła­nia kupisz tuner TV za 1500 PLN a nie jakąś chińsz­czy­znę za 350 PLN. Mimo iż ta chińsz­czy­zna działa rewe­la­cyj­nie z każ­dym pece­tem do niej pod­pię­tym i zapewne pój­dzie i z Makiem, nie­mniej wolisz w imię kupo­wa­nia sobie spo­koju wywa­lić trzy czy cztery razy wię­cej. Coś, co pod­łą­czasz do swo­jego sprzętu za 8k PLN, pod­czas gdy w skle­pie obok stoi sprzęt tech­no­lo­gicz­nie lep­szy za 6k PLN, po pro­stu MUSI dzia­łać od ręki albo się zapła­czesz. Dlatego wydasz te 1500 PLN i będziesz szczę­śliwy po powro­cie do domu. Co ma więc zro­bić sfru­stro­wany tymi wydat­kami maków­karz? Będzie swo­jego wywa­la­nia pie­nię­dzy bro­nił jak nie­pod­le­gło­ści, tego możesz być pewien. Fanboizm wyznaw­ców Apple jest straszny i mię­dzy innymi z tego powodu prze­sta­łem sub­skry­bo­wać listę dys­ku­syjną use­rów Apple w Polsce. Btd mi świad­kiem, co się tam potrafi wypra­wiać i jak bar­dzo na gło­wie potrafi się posta­wić naj­zwy­klej­sze i obiek­tywne eko­no­miczne fakty: że to jest pła­ce­nie cią­głe i coraz więk­szych sum. Bo jest! Co ma się w zamian? Pewność, że to wszystko będzie śmi­gało i Mac way. Efekt nie­trudny do osią­gnię­cia na każ­dym pece­cie za połowę kosz­tów i z odpo­wied­nim opro­gra­mo­wa­niem. W czym więc tkwią róż­nice? W tym, że w przy­padku Apple masz to out of the box. Serio. Moje pierw­sze odpa­le­nie Maka świad­kiem. Jeśli komuś na tym nie zależy — powi­nien Maki omi­jać łukiem szerokim.

Dobra, ode­szli­śmy „nieco” od Asusa ale chyba zauwa­ży­łem na czym polega róż­nica w naszym podej­ściu do sprzętu i opro­gra­mo­wa­nia. Jeszcze raz: nie chcę Cię „nawra­cać” na Apple bo to nie ma żad­nego sensu. Coś, co nazwa­łem Twoim skrzy­wie­niem jest kom­plet­nie czym innym — po pro­stu inną potrzebą. Twoje potrzeby są kom­plet­nie inne od moich. Twoje potrzeby zaspo­koi Asus, Dell, Sony, HP czy kilka innych firm oraz Windows i Linuks na pokła­dzie. Moje zaspo­koi Apple i kon­sola przy­pięta do tele­wi­zora. Różne drogi do osią­gnię­cia tego samego celu: miłego spę­dze­nia czasu z elektroniką.

Dzięki Walth za przy­po­mnie­nie o co w tym całym elek­tro­nicz­nym biz­ne­sie cho­dzi. Nie o nalepki tylko o przy­jem­ność pły­nącą z prze­ko­na­nia o dobrze wyda­nych pie­nią­dzach. Wydaj swoje pie­nią­dze dobrze! Niechaj spra­wią Ci tyle przy­jem­no­ści, ile tylko będziesz mógł wycisnąć :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

26 Komentarzy do “Kilka powodów, dlaczego jednak nie Apple”

  1. waltharius 23/09/2007 do 10:25 # Odpowiedz

    Dzięki CoSTa :) Zawsze podzi­wia­łem Twoje podej­ście do wielu tematów.

    Dzisiaj jakoś się zgra­li­śmy bo chyba mniej wię­cej w tym samym cza­sie napi­sa­li­śmy podobne wpisy: [url]http://waltharius.pl/2007/09/23/dlaczego-nie-apple[/url]. BTW pozwo­li­łem sobie wy edy­to­wać tego Twojego track­backa i uczy­nić link do wpisu kli­kal­nym :) Ach ten Textile ;-)

    Wielkie dzięki za naprawdę obszerną i satys­fak­cjo­nu­jącą mnie w 100% odpowiedź.

  2. byte 23/09/2007 do 10:35 # Odpowiedz

    To kto komu zrobi loda, bo dla mnie nie jest to jasne? :)

  3. waltharius 23/09/2007 do 10:38 # Odpowiedz

    btw:

    A pro­pos Visty: zain­sta­lo­wa­łem sobie ostat­nio na lap­to­pie żony Vistę w wer­sji Business. Laptop ma naklejkę: „Vista capa­ble”, żeby nie było wąt­pli­wo­ści. Wynik? Fajnie to wygląda, ale żre pamięć jak wście­kłe. Po star­cie połknęło 500 MB. Po kil­ku­na­stu minu­tach zabawy (Jezu, się naszu­ka­łem usta­wień karty sie­cio­wej) zro­biło się 750 MB. W imię czego, ja się pytam?

    Visty już nie ma, wola­łem mieć wolną partycję.

    • btd 23/09/2007 do 16:06 # Odpowiedz

      Zjada tro­che. Ale zupel­nie ina­czej zarza­dza pamie­cia i nie chrupie.

      A co do ‘linux jest lep­szy bo mozna w nim grze­bac’ — jasne, jak ktos nie ma nic innego do roboty to zaleta. Ale Coste, tak jak i mnie — jebie to. Sa cie­kaw­sze rze­czy do robie­nia od pie­prze­nia sie z kom­pem. I na osx i viscie :-> nie musze sie pie­przyc. Dziala i juz.

  4. waltharius 23/09/2007 do 10:42 # Odpowiedz

    Ej! To nie ja napi­sa­łem ten komen­tarz… Co jest?!

  5. arsen 23/09/2007 do 10:53 # Odpowiedz

    Podpisuje się pod tymi traf­nymi uwagami.

    Sam jakiś przez kilka lat bawi­łem się na desk­to­pie Gentoo Linux. Na początku ostre grze­ba­nie w sys­te­mie. Radocha nie­sa­mo­wita jak mogłem inge­ro­wać w nie­mal wszystko. Ta cała swo­boda dzia­ła­nia mi się podo­bała. Wystarczał mi do szczę­ścia ter­mi­nal. Później nastepny krok to fascy­na­cja FVWM. Znów podo­bało mi się że tak jak w sys­te­mie mam swo­bodę dzia­ła­nia i mogę uzy­skać to co mi się zro­dzi w tej gło­wie. Jednak z bie­giem czasu dener­wo­wało mnie że jak ktoś wpadł do mnie nagrać płytkę nagle się oka­zało że przy moim fana­tyź­mie do ter­mi­nala ciężko prze­slu­chać coś i od razu dodać do listy nagry­wa­nia. Męczarni było wię­cej w wielu innych aspek­tach eks­plo­ata­cji systemu.

    Postanowiłem że prze­siąde się na gnome i że wmó­wie sobie że nie potrze­buje eks­tra kon­fi­gu­ro­wal­no­śći. Z początku czu­łem się jakby ktoś mi zabrał moje zabawki lecz po pew­nym cza­sie doce­ni­łem inte­gra­cje wielu pro­gra­mów na co składa się całe śro­do­wi­sko gnome.

    Później zaczy­nały mnie draż­nić kolejne sprawy, to nie działa, to napra­wiam to sie­dzę i znów dłu­bię i tak w kółko. Później kolejny krok, insta­la­cja OSX na fir­mo­wym lap­to­pie dell. Skasowałem po 3 godzi­nach dzia­ła­nia. Uznałem że to nie dla mnie. Że jakoś mało ela­stycz­nie, sys­tem mnie ogra­ni­cza itp. Po mie­siącu jed­nak znów się prze­ła­ma­łem i tak zostało. Linuksa obok już nie włą­cza­lem całe tygo­dnie. Satysfakcja że na OSX wszystko ład­nie od razu wygląda, działa jak trzeba, że robie nawet w nowym sof­cie wszstko intu­icyj­nie prze­ko­nała mnie do szarp­nię­cia za port­fel i kupi­łem mini + apple cinema display 20″. Teraz nie wyoba­żam sie­bie grze­bią­cego dniami w sys­te­mie, już mi się nie chce. Tak, sta­łem się pier­ni­kiem który woli zapla­cić za coś i mieć święty spokój.

    Doszedłem już nawet do takigo leni­stwa (ba nawet uczci­wo­śći hehe) że jak coś prze­słu­chuje w iTu­nes to kupuje to po pro­stu (tak, sprytny Polak potrafi mieć konto na iTu­nes i robić zakupy). Stałem się kom­pu­te­ro­wym leniem czyt. Piernikiem :)

  6. Riddle 23/09/2007 do 12:53 # Odpowiedz

    „W całej tej zabawce cho­dzi o to, że jest to sprzę­towe i mobilne roz­sze­rze­nie oferty sklepu sieciowego.”

    Costa, iPod wygrał bo jest pro­sty jak cep a do tego ma zaje­bi­sty mini­ma­li­styczny design.

  7. zx 23/09/2007 do 13:33 # Odpowiedz

    Ostatnio też się ‘sprze­cza­łem’ z zarówno fanami Apple (ci to naj­czę­ściej na swój sprzęt patrzą bez­kry­tycz­nie) jak i prze­ciw­ni­kami (tymi fana­tycz­nymi, gdzie Apple = wróg).

    Zupełnie zga­dzam się z tobą, że warto kupić Maczka, jak będzie się kupo­wało dalej sprzęt od Apple. Pojedynczo to nie jest nic nad­zwy­czaj­nego, jed­nak jeśli połą­czyć wszystko, co ofe­ruje sekta Jobsa, dosta­jemy miodny sprzęt, który zaj­mie się wszyst­kim co nam potrzeba. W wypadku Apple w kupie siła.

  8. btd 23/09/2007 do 16:21 # Odpowiedz

    Ale ogol­nie, to kazdy sprzet jest chu­jowy i wkur­wia­jacy, tylko ze nie­ktore, tak jak asus, acer czy karty kworld o wiele wiele bar­dziej niz np dla mnie giga­byte, dfi czy apple.

    Jak ktos nie ma co robic to jak pisa­lem — moze sie pie­przyc i docie­rac sprzet i soft, a jak nie, to ma dzialac.

    No i czas to pie­niadz — nie chce ci sie mar­no­wac go, to pla­cisz za to ze dziala od razu.

  9. CoSTa 24/09/2007 do 07:46 # Odpowiedz

    [b]walth[/b]: No tro­chę mi to dłu­gie jak widzisz wyszło więc nie było co śmie­cić w komen­ta­rzach :). Jakoś dziś wpadnę tam do cie­bie i zro­bię porzą­dek z kil­koma tezami ale póki co back to work. Ciężki dzień :/. A co do dziw­nych rze­czy się cza­sem wyświe­tla­ją­cych — admini uży­wają jakie­goś softu cachu­ją­cego, który jest naj­wi­docz­niej bar­dzo głupi i zmian nie dostrzega. Coś z tym trzeba zro­bić, pogo­nię adminów.

    [b]byte[/b]: Jesteś obrzy­dliwy, ośli­zgły, obły i wredny drań, lewak oraz osoba nasta­wiona per­mi­syw­nie do wszel­kich wypa­czeń. Mamy jesień a ty o lodach… Kto pokryje straty przed­się­bior­com, zwią­zane ze zwol­nie­niami z powodu prze­zię­bie­nia ja się pytam? Apage! :)

    [b]btd[/b]: Racja — jeśli komuś nie chce się pie­przyć z sys­te­mem, to po pro­stu bie­rze coś, co działa. Piernikowe podej­ście ale dzięki temu przy­naj­mniej ma się nieco wię­cej czasu na gierki :)

    [b]arsen[/b]: O kur­czę, tego Cinema Display to ci zazdrosz­czę. Tak z ręką na sercu: jak to współ­pra­cuje z mini? Mam ogromną chętkę na CD 23″ — w zesta­wie z nową kla­wia­turą będzie to mini wyglą­dało szałowo :)

    [b]riddle[/b]: To też ale uwierz mi na słowo kole­sia śle­dzą­cego sporo hame­ry­kań­skich forów dys­ku­syj­nych w tym tych ipo­do­wych: Tam ludzie BARDZO zwra­cają uwagę na con­tent i swoje pie­nią­dze. Wygląd i pro­stota obsługi to jedno ale tak po praw­dzie o suk­ce­sie iPoda zade­cy­do­wało to, że możesz go zacząć zapeł­niać kil­koma klik­nię­ciami w sie­cio­wym skle­pie. Zapowiedzi kilku sieci tele­wi­zyj­nych o rezy­gna­cji z pośred­nic­twa iTMS w sprze­daży swo­ich seriali dopro­wa­dza hame­ry­kań­ców do czar­nych myśli. Na samą myśl, że mają zmie­niać przy­zwy­cza­je­nia i model wcią­ga­nia mediów wielu dostaje drga­wek. Faki jakie lecą na Apple za brak chęci poro­zu­mie­nia się z pro­du­cen­tami con­tentu stają się naprawdę solidne. iTMS to tylko sklep, który z jed­nej strony chce klien­tom dostar­czyć con­tent moż­li­wie naj­tań­szy i tym przy­cią­gać nowych ale z dru­giej strony musi z pro­du­cen­tami sen­sow­nie nego­cjo­wać. Bez pomi­ja­nia rynku, czyli kon­su­men­tów, któ­rzy zagło­sują port­fe­lami. Takie sta­no­wi­sko bar­dzo czę­sto na forach widuję i mówiąc szcze­rze — dosko­nale je rozu­miem. Jeśli zaczną odcho­dzić pro­du­cenci i ich ofertę trzeba będzie kupo­wać gdzie indziej i samemu zadbać o pra­wi­dłowe wrzu­ce­nie do iPoda — prze­staje to już być aż tak atrak­cyjne urzą­dze­nie. Serio, wzor­nic­two i łatwość obsługi to tylko jeden z bar­dzo wielu ele­men­tów skła­da­ją­cych się na suk­ces tego odtwarzacza.

    [b]zx[/b]: Ano wła­śnie. Nie mogę docze­kać się kupna MacBooka i zsie­cio­wa­nia sobie maszy­nek przez jakieś Airport Extreme. To wszystko ponoć nawet nie wymaga zbyt­niej kon­fi­gu­ra­cji — Bonjour robi robotę za czło­wieka i od kopa to wszystko śmiga jak należy. No cóż, mam PLAN i go reali­zuję powolutku :)

  10. eazyone 24/09/2007 do 17:46 # Odpowiedz

    „Radochy przy tym mia­łem co nie­miara! Jobs robi sprzęt i opro­gra­mo­wa­nie dla pier­ni­ków i chyba trzeba po pro­stu osią­gnąć ten stan nie czu­cia już eks­cy­ta­cji z rado­snej przy­gody walki z trud­no­ściami sys­temu a iry­ta­cję, gdy owe trud­no­ści wystą­pią. Gdy nie­wsta­jący Beryl dopro­wa­dza cię do szału a nie do chęci powal­cze­nia z sys­te­mem — sta­łeś się oto pier­ni­kiem i idziesz wydać furę siana, by owej iry­ta­cji się pozbyć. Sukinsyn Jobs dosko­nale to wie :)”

    Zgadzam się w tym w 100%. Sam to wła­śnie ostat­nimi czasy sobie uświa­do­mi­łem. Jednym sło­wem stary pryk jestem. Zaczyna podo­bać mi się jazz, zaczy­nam lubić koniak, no i teraz to Apple… Ojć

  11. BS 25/09/2007 do 16:31 # Odpowiedz

    „Polak, kiedy idzie roz­ma­wiać, to w Bój rusza. Polak nie ma argu­men­tów, ma zawsze Świętą Rację. Polak nie prze­ko­nuje, tylko krzy­czy: Śmierć, Bij, Zabij! A kom­pro­mis zna­czy dla niego tylko zdradę, zaprze­da­nie i zwi­sior­stwo ostat­nie.” Dawid Bieńkowski Biało-Czerwony.

    bar­dzo nie­po­lski tekst o bar­dzo pol­skich problemach :)

    pozdra­wiam

    • CoSTa 26/09/2007 do 06:34 # Odpowiedz

      Ejże Bartku, my się tak z Walthem nie biejmy chyba, nie? :)

      OK, dro­czę się tylko. Faktycznie mocno nie­po­lski tekst o pol­skich przy­pa­dło­ściach. Szkoda, że tak bar­dzo prawdziwy :/

  12. BS 26/09/2007 do 10:16 # Odpowiedz

    ale ja mia­lem na mysli ze to twoj tekst jest nie­po­lski — bo wla­snie pozba­wiony tej kru­cjaty :) choc prze­ciez temat flej­mowy… pozdro!

  13. waltharius 26/09/2007 do 11:59 # Odpowiedz

    Mi też się wła­śnie z tego powodu tekst CoSTy bar­dzo spodobał.

  14. CoSTa 27/09/2007 do 07:05 # Odpowiedz

    [b]bs[/b]: Ale ja przeca się dro­czę Bartku :). Dziękuję i zapra­szam Ciebie na Twojego bloga, gdzie panuje straszny zastój i nie mam co czy­tać :/. Wracaj do żywych!

    [b]walth[/b]: No cóż, możesz wie­rzyć lub nie ale fan­bo­izm to zaraź­liwa cho­roba :/. Muszę cho­lera o tym pamię­tać i zawsze mieć dystans do jabłka (i innych rze­czy także tak swoją drogą). To zdrowe podej­ście imo.

    • waltharius 27/09/2007 do 07:23 # Odpowiedz

      *CoSTa* ano zaraź­liwa. Nie zapo­mnę jak swego czasu byłem przez kilka ład­nych mie­sięcy orę­dow­ni­kiem Linuksa. To było żenu­jące jak tak na to patrzę teraz :) Nadal wolę 100x bar­dziej Linuksa niźli inne coś, ale podej­ście mam już znacz­nie inne do tematu. Twoje wpisy na blogu zawsze ceni­łem bo były sen­sowne i mało fana­tyczne. Aczkolwiek po zaku­pie jabłka tro­chę to ule­gło zmia­nie na nie­ko­rzyść :( Tak więc tym milej było prze­czy­tać ten wpis :D

      Pozdrawiam z rana

  15. Cthulhu 27/09/2007 do 10:34 # Odpowiedz

    @costa: Jabłko wyzwala w ludziach to co naj­gor­sze — jedni stają się fana­tycz­nymi wyznaw­cami a dru­dzy tłu­mem z pochodniami ;]

  16. CoSTa 28/09/2007 do 06:23 # Odpowiedz

    [b]walth[/b]: Mówisz, że na nie­ko­rzyść? No sorry ale nie będę prze­gi­nał w drugą stronę i kry­ty­ko­wał sprzęt czy opro­gra­mo­wa­nie, które działa po pro­stu dosko­nale i świet­nie się spra­wuje :). Walth, to NAPRAWDĘ jest kawał bar­dzo faj­nej maszynki i świet­nego softu. Po pro­stu. Być może to trudne do wyobra­że­nia ale ja NAPRAWDĘ nie mam zbyt wiele do zarzu­ce­nia mojemu mini, poza bra­kiem mocy przy zada­niach mocno pro­ce­sory obcią­ża­ją­cych i gów­nianą grafą. Poza tym jestem bar­dzo zado­wo­lony i nie widzę powo­dów, by o tym nie pisać. Także z nie­któ­rych roz­wią­zań jabłka jestem bar­dzo zado­wo­lony i takoż nie widzę powo­dów, by o tym nie pisać, nie porów­ny­wać do moich wcze­śniej­szych doświad­czeń i wycią­gać wnio­sków. Kaman, to mi wolno :)

    [b]cthulhu[/b]: Bardzo ład­nie powie­dziane — to twoje czy gdzieś zasłyszane?

  17. waltharius 28/09/2007 do 07:34 # Odpowiedz

    *CoSTa* nie cho­dzi o zarzu­ca­nie cze­go­kol­wiek dobremu sprzę­towi. Pisząc „na nie­ko­rzyść” bar­dziej mia­łem na myśli to, że coraz czę­ściej „wci­ska­łeś” apple way innym. Że inni niyb *muszą* zoba­czyć jakie to jest fajne i w ogóle rzu­cić win­dowsa i Linuksa bo prze­cież jest apple. Nie cho­dzi o porów­ny­wa­nie z innymi i mówie­nie, że apple jest lep­sze. Ok, jest — ale tak jak stwier­dzi­łeś w tym wpi­sie, lep­sze dla Ciebie, a nie­ko­niecz­nie dla innych. I tylko o to mi chodziło :)

    No offence :)

    • CoSTa 28/09/2007 do 09:02 # Odpowiedz

      Walth, gdy­byś nie zauwa­żył — kupi­łem Maka. Wiesz dla­czego? Bo świę­cie uwa­żam, że Apple way jest ZDECYDOWANIE faj­niej­sze i lep­sze niż typowe PC way. I ja bym bar­dzo pro­sił mnie tu nie kne­blo­wać w mówie­niu gło­śno i wyraź­nie, że tak jest. Bo moim zda­niem tak wła­śnie jest a jeśli ktoś ma zda­nie inne — jego sprawa i nie zaka­zuję mu go mieć.

      Wciskanie? Kiedy piszesz, że według cie­bie Linuks jest faj­niej­szy od Windows to to już „wci­ska­niem” nie jest? Halo, czyż­bym tu podwójną miarę wyczu­wał? Piszesz o tym, co ci się podoba lub nie w sys­te­mie i kom­pu­te­rze, któ­rego uży­wasz. Pozwól mi robić to samo nie kne­blu­jąc mi ust tylko dla­tego, że piszę o sprzę­cie i opro­gra­mo­wa­niu innym od tego, któ­rego używasz.

      No offence ale ja nie jestem redak­tor­kiem jakie­goś pisemka, które ma zacho­wać obiek­ty­wizm i dia­bli wie­dzą co jesz­cze. Nigdy! Mam swoje zda­nie, mam do niego prawo tak samo, jak ty masz prawo do swo­jego. A moje zda­nie jest takie, że Apple way jest lep­sze. Nie mam zamiaru nikogo na to nawra­cać ale mam zamiar to komu­ni­ko­wać. Za przy­sto­po­wa­nie zapę­dów do nawra­ca­nia dzięki ale na kne­be­lek nie mam zamiaru się godzić. Będzie tu jesz­cze bar­dzo dużo napi­sane o pro­duk­tach firmy Apple. Czasem pochleb­nie, cza­sem krytycznie.

      BTW — prze­wierć tego bloga na wylot i znajdź mi moje stwier­dze­nie, że ktoś „MUSI rzu­cić Windowsa i Linuksa bo prze­cież jest Apple”. Bardzo będę wdzięczny za wska­za­nie takiego lap­susu — zaraz poka­jam się i napra­wię. Z tym że cze­goś takiego nie znaj­dziesz, to aku­rat wiem. Dlaczego? Bo do dziś uży­wam i Windows, i Linuksa i bar­dzo sobie te sys­temy w ich zasto­so­wa­niach chwalę nie szczę­dząc im przy oka­zji kry­tyki, gdy im się to imo należy (tak samo zresztą jak OSX). Natomiast znaj­dziesz nie raz moje sta­now­cze suge­stie o tym, że trzeba się naocz­nie prze­ko­nać jak dane roz­wią­za­nia Apple funk­cjo­nują, by móc cokol­wiek o nich powie­dzieć dobrego lub złego, by po pro­stu mieć pod­stawy do kry­ty­ko­wa­nia lub chwa­le­nia. Lub by po pro­stu wie­dzieć jak to funk­cjo­nuje na innym, nie­zbyt popu­lar­nym w tym kraju sys­te­mie lub plat­for­mie. Ot małe conieco dla inte­re­su­ją­cych się czymś wię­cej niż koniec swo­jego dysku twardego :)

      Dla mnie EOT. No, ewen­tu­al­nie o to wska­za­nie miej­sca, w któ­rym piszę, że ktoś coś MUSI bo jest Apple bym pro­sił. Jeśli gdzieś jest, wywalę bo to nie­ładne stwier­dze­nie. Nikt nic nie musi.

      • waltharius 28/09/2007 do 10:33 # Odpowiedz

        *CoSTa* nie kne­bluję Cię. Nie o to mi cho­dziło w ogóle… Chyba źle to napi­sa­łem i źle zosta­łem zro­zu­miany. Sorry. Co do wci­ska­nia, cho­dziło mi na przy­kład o Twoje komen­ta­rze odno­śnie moich bojów z Compizem czy czym tam jesz­cze pod Linuksem. Nie wno­siły w zasa­dzie nic do tematu, bo Compiza pod makiem nie ma a jedy­nie infor­mo­wały, że masz lepiej bo masz maka. Tak ja to odbie­ra­łem. Kurde gdzie Ty widzisz kne­bel w tym co napi­sa­łem? Serio nie mia­łem takiego zamiaru. Lubię czy­tać Twoje zachwyty nad apple way, nie komen­tuję za wiele, bo nie chcę zostać źle zro­zu­mia­nym — tak jak na przy­kład teraz.

        Nie chcę się kłó­cić. nie­for­tun­nie może się wyra­zi­łem a Ty to ode­bra­łeś zbyt nega­tyw­nie, niźli ja mia­łem na myśli.

        Co do tego, że ktoś coś musi, nie ma oczy­wi­ście tego u Ciebie. Źle ubra­łem myśli w słowa, za co prze­pra­szam. Jednakże jak czy­tam Twoje komen­ta­rze w sieci na innych blo­gach to odno­szę wra­że­nie, że zawsze sta­wiasz się w sytu­acji osoby naj­szczę­śliw­szej odkry­ciem apple i każdy, kto pisze o jakiś swo­ich bojach z Windowsem czy Linuksem jest oczko niżej w szczę­śli­wo­ści (lub n-oczek niżej). Bo u Ciebie to pod­łą­czasz i działa więc na pewno jest lep­sze. Odkąd masz maka wła­śnie zaczęło bra­ko­wać tego spoj­rze­nia szer­szego w Twoich tek­stach (nie tylko na blogu ale i w komen­ta­rzach w sieci), że ktoś może *lubić kon­fi­gu­ro­wać* z palca i szu­kać roz­wią­za­nia pro­blemu czy to pod Linuksem czy Windowsem.

        Sorry za zamie­sza­nie, ewi­dent­nie z rana i bez kawy nie powi­nie­nem prze­le­wać swo­ich myśli w Sieć :)

        Mam nadzieję, że teraz już lepiej to wyjaśniłem.

  18. CoSTa 28/09/2007 do 13:41 # Odpowiedz

    Sorry Walth, zły a wręcz paskudny dzień dzi­siaj :/. Styka, że ktoś krzywo mi w słu­chawkę zagada a ma wykład…

    Obiecuję poprawę. Kiedyś…

  19. waltharius 28/09/2007 do 13:49 # Odpowiedz

    Spoko, mój też nie jest z tych topo­wych, i ciśnie­nie nie naj­lep­sze… EOT ;-)

  20. waltharius 03/10/2007 do 14:01 # Odpowiedz

    http://www.idg.pl/news/125957.html no i pierw­sza klientka, która pozwała appla za obni­że­nie cen iPhona :)

  21. king.pest 18/10/2007 do 09:15 # Odpowiedz

    mili pań­stwo, prze­czy­ta­łem tego już nieco sta­rego posta wła­śnie i nie­stety przy­chy­lam się do tez przed­sta­wio­nych przez papę Costę (oraz do komen­ta­rza Arsena). mam takie same odczu­cia, też lubi­łem kie­dyś grze­bać i kom­pi­lo­wać (ech te lata na slac­kware spę­dzone…), ale zdzia­dzia­łem i zaczy­nam na pro­dukty apple ze smut­kiem spo­zie­rać. ze smut­kiem, bo jed­nak dro­gie to to jak cholera…

Dodaj komentarz