Pewnego pięknego dnia wzięliśmy z Dorophą i wsiedli do samochodu, coby po nasze wspólne a niezbyt rozgarnięte dziecko do Stalowej Woli pojechać. Dziecko owo bywało wówczas sobie na wczasach u dziadków czyli innymi słowy — mieliśmy sporo spokoju, po którym pozostało tylko wspomnienie. Niestety, ten szkrabik postanowił od wejścia nas zagłuszyć i powiem szczerze, że mu się udało. Dlaczego?
Bo da Majek to UFOK! Dowody? Ależ proszę bardzo :)
Zapraszam do słuchania (plik m4a (MP4 audio), 912 kb)
Wiem, jakość fatalna ale to z telefonu. Niebawem kupujemy mikrofon co się zowie i będziem nagrywali, że głowa mała :)








Jeśli mnie pamięć nie myli to masz Irivera T10, a że sam mam Irivera T50 to proponowałbym posłużyć się nim jako dyktafonem zamiast komórki o ile w tych modelach jest taki sam dyktafon.
Ps próbowałem zweryfikować moje informacje na temat Ciebie i T10 ale wyszukiwarka na twojej stronie skutecznie mnei zniechęciła ;]
I dobrze wywiązała się ze swojego obowiązku, bo nie mam iRivera :). W ogóle nie mam żadnego playera/dyktafonu. Muszę se jakiś mikrofon kupić i zacząć z Enderem jakieś kompletnie skręcone radio robić. Bo oczywiście do tego Majka, i enderowa Daria i mamy odjazd gwarantowany :)
@Sandman: nie ten adres — iRivera ma Byte, jeśli dobrze pamiętam (:
@CoSTa: zapowiada się super, subskrypcja w Democracy uaktualniona, materiał odsłuchany, czekam na więcej!
Tak, to ja mam iRivera :)
CoSTa, o co chodzi z tym mikrofonem? Kupowałeś chyba ostatnio jakiś taki wypasiony, specjalnie dla mini? A może chcesz inwestować w studyjny? :)
A audycja bardzo fajna, dawaj dalej.
[b]hadret[/b]: To trudne początki ale czekam na powrót Majki z zagranicznych wojaży i jedziemy z koksem :)
[b]byte[/b]: Nie, w mikrofon nie inwestowałem tylko w takie urządzenie, które robi coś, co się nazywa ponoć „przedwzmocnienie”. Znaczy — każdy najtańszy shitowy chiński pecet mający najbardziej gównianą kartę dźwiękową onboard, bez problemu obsłuży cokolwiek się tam do niego podepnie. Maki oczywiście są ponad to i trzeba albo kupować te przedwzmocnienia (cokolwiek to jest — niemniej działa), albo jakieś mikrofony w absurdalnych cenach.
Mikrofon studyjny powiadasz? Czekaj, jak by się tak zastanowić i po radiach przejść, to może udałoby się jakiegoś second handa za małe pieniądze znaleźć. A jeśli nie studyjny, to przynajmniej jakiś sensowniejszy niż ten w gównianych słuchawkach za kilka złotych :). Czas odwiedzić wujka Allegro chyba…
Bezczelnie podchwytliwe było pytanie czy Majusia potrafi powiedzieć coś innego niż „tak” :-) widać, że miała spory problem by odpowiedzieć inaczej i nie dać tacie wygrać.
Ufok z planety Marsy, boskie.
Btw, jakoś wcale nie jest zła jak dla mnie.
Powinien się player otworzyć, tak? Się nie otwiera… :P Opera 9.50 (pewnie dlatego, że) Beta.
O podkaście się nie wypowiem, bo duszę się ze śmiechu jakby. :D
A to ktoś w przeglądarce odsłuchuje? Dodać sobie RSS-a do odtwarzacza i heja. Bardzo wygodne.
[b]robert[/b]: Yeah, podchwytliwe pytania rządzą :). Dzieciak nominalnie zdębiał z karpiem na twarzy. Taaak, to mi się podoba.
[b]zx[/b]: O, coś nie tak z tą wersją Opery? Właśnie piszę spod Opery 9.5 Alpha build 4404 (czas uaktualnić kurczę) i wszystko jest w jak najlepszym porządku — playerek się pokazuje i w ogóle… Ktoś jeszcze ma problem z Operą?
Ja playera nie widziałem ani pod Operą ani Firefoksem pod Ubuntu. Teraz na windowsie widzę, że owszem jest ale jako quick time plugin, co by sporo wyjaśniało w temacie jego niewidoczności.
No co za ojciec, tak córeczkę stresować ;]
Byś się wstydził!
[b]robert[/b]: Na moim emulowanym Ubuntu pod Firefoxem jak najbardziej playerek się odpala. To pewnie kwestia instalacji jakiegoś pakietu dorzucającego obsługę formatów QuickTime’a w przeglądarce. Nie mam pojęcia jak obejść te formatowe problemy nie włażąc we flasha, którego nie cierpię po prostu (no, przynajmniej do czasu wsadzenia weń obsługi h.264 :)) i z którym więcej jest babrania się, niż to warte. Po prostu gówno się na tym znam ale zaczynam chwytać i co chodzi w tym podcastowym biznesie :)
[b]sandman[/b]: Taaa… Stresy… Nie ma to jak zimno jak lód rzec córce cedząc przez zęby: „marsz do pokoju sprzątać te wszystkie porozwalane lalki!”. Cała poza kończy się przy pierwszym „ale tatek, ja sama nie wiem jak one się tak rozrzuciły”… Słodkość powala i każe sprzątać ten cholerny bajzel samemu. Ba! Z błogim uśmiechem na uściech :)