Serwer zdycha, Majka w przedszkolu, Barcamp odbyty

O kur­czę, ten down­time to nie było nic faj­nego :/. Klęka nam chyba nieco har­dware i czas poczy­nić zakupy. Ender, który się sprzę­tem opie­kuje, po zde­frau­do­wa­niu bli­żej nie­okre­ślo­nej sumy pie­nię­dzy prze­zna­czo­nej na sprzęt, zapi­jał ostat­nio smutki od piątku począw­szy. Kupno ser­wera to nie takie hop siup a po defrau­da­cjach, współ­udziale w Układzie i mal­wer­sa­cjach roz­licz­nych — żona Endera aka Karen pew­nie nieco chło­pa­kowi konto przy­blo­kuje. I bar­dzo dobrze, bo ileż można zno­sić widok trium­fu­ją­cego Endera z jakimś nowym zaje­bi­stym gadże­tem kupio­nym za zde­frau­do­wane siano? :) Ostatnio pod­nie­cał się swo­imi słu­chaw­kami DD5.1, które kosz­to­wały tyle, co ja mniej wię­cej przez rok na gierki wydaję. A to zna­czy, że dużo :)

Majka tra­fiła dziś do nowego przed­szkola. Spakowała się (wore­czek z kap­ciami i całą tą resztą stuffu ma oczy­wi­ście kolor różowy), poszła wcze­śnie spać i dziś zerwała się skoro świt, by do przed­szkola się nie spóź­nić. Nasza mądra­liń­ska ślicz­notka nic a nic nie była spięta wyj­ściem i per­spek­tywą zna­le­zie­nia się w zupeł­nie nowym miej­scu wśród bandy dzie­cia­ków kom­plet­nie obcych. Ciągnęła mnie za łapę i pod­śpie­wu­jąc „Hola, hola, idziemy do przed­szkola” (w czym dziel­nie jej poma­ga­łem wyjąc na basową nutę) poka­zała mi gdzie owo przed­szkole się mie­ści, jaki ma duży plac zabaw i w ogóle zro­biła mi małą wycieczkę po oko­licy. Majkę prze­bra­łem, do pani przed­szko­lanki pod­sko­czy­łem jakieś for­mal­no­ści szyb­kie zała­twić, odwra­cam się, by dzie­ciaka wyca­ło­wać, uspo­koić, powie­dzieć, że wszystko będzie dobrze, że nie ma się czego bać… Tyle że… Nie mia­łem do kogo mówić. Majka już zapo­zna­wała się z jaki­miś lasiami i uma­wiała się na zabawy. No cóż, obrotna malutka. Grzecznie zwi­ną­łem się z przed­szkola, wsia­dłem w basa i lekko w szoku będąc, przy­by­łem do pracy.

Prócz przed­szkol­nych przy­go­to­wań, week­end minął mnie pod zna­kiem piwa a Dorocie… eee… w sumie nie wiem pod zna­kiem czego :). Piwo piłem w sobotę, kiedy to wpa­dło się kró­ciutko na Barcamp. Mam wyrzuty sumie­nia, bo zamiast siąść i słu­chać, co tam pre­le­genci gadali, to i owszem sia­dłem ale słu­cha­łem bandy zna­jo­mych star­szych i now­szych, któ­rzy nawi­jali jeden przez dru­giego. Ludzi było cał­kiem sporo i więk­szość nawet zaan­ga­żo­wana w to, co się działo w salce obok. Przed barem wylą­do­wali zaś ludzie tre­ściwi, któ­rzy zamiast gadać o tym, co robią, woleli to wypić ew. prze­pić. Tu pozdro­wie­nia dla składu z Allegro (Zen, jak tam po żoni­nym ese­me­sie? Ender, dałeś rady wyjść o wła­snych siłach? Waszi, zdję­cia nie­ba­wem, niech chwilkę znajdę), Shrew z Tomkiem, któ­rzy dziel­nie do Brovarii skrę­cili i obser­wo­wali powolny pro­ces poznań­skiej degren­go­lady, no i zdrówka należą się eki­pie nakanapie.pl, która mimo dosyć jed­no­znacz­nych wska­zó­wek, ni cho­lery nie sku­mała, że naj­lep­szy mar­ke­ting robi się sta­wia­jąc piwo. Najlepiej niejedno :).

Piwnie było też w nie­dzielę, kiedy to żegna­li­śmy Kornelkę i Tomka (tu ich facjaty), któ­rzy jakoś poju­trze chyba lecą w cho­lerę do sta­nów budo­wać za oce­anem lep­szą przy­szłość sobie oraz pomna­żać pro­dukt naro­dowy brutto hame­ryce. Podli zdrajcy pachołki itd. Kaczyńscy ich tak łatwo z naszego kraju nie wypusz­czą :). Anyway, gdyby jed­nak udało im się chwy­cić koła tego Boeinga i śmi­gnąć przez Atlantyk — POWODZENIA! Piszcie czę­sto i dużo, ślij­cie zdję­cia zgrab­nych mula­tek i zbie­raj­cie na basen, który kie­dyś tu wybudujecie :)

Więcej wie­czor­kiem, póki co w pracy mnie gonią okropnie :/

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

6 Komentarzy do “Serwer zdycha, Majka w przedszkolu, Barcamp odbyty”

  1. Ender 03/09/2007 do 11:25 # Odpowiedz

    Costa: Dalem, dalem, spa­dli­smy szybko (kolo 23:00)

    Pozdrowienia dla wszyst­kich kto­rzy byli i znami pili :)

  2. dely 03/09/2007 do 11:54 # Odpowiedz

    Eee khm, ja w kwe­stii for­mal­nej. Dochód Narodowy Brutto USA mogliby pomna­żać pra­cu­jąc w Polsce dla np. Microsoftu ;) Nie trzeba aż wyjeż­dżać tak daleko ;)

  3. Walker 03/09/2007 do 12:26 # Odpowiedz

    Ano wła­śnie, dłu­uuugi czas nie można się było do bloga dostać ;).

  4. tas 03/09/2007 do 13:31 # Odpowiedz

    W sumie szkoda, że nie napi­sa­łeś, że się wybierasz :)

    Niestety, musia­łem sie zmyć wcze­śniej, więc na piwko z idą i pedrem wybrać się już nie mogłem :)

  5. CoSTa 03/09/2007 do 18:36 # Odpowiedz

    [b]ender[/b]: Zen coś nie odpi­suje… Przeżył kon­takt z żoną? :)

    [b]dely[/b]: kiedy chce się zaro­bić nie jak w kraju trze­ciego świata, to jed­nak mimo wszystko trzeba :)

    [b]walker[/b]: prze­pra­szam naj­moc­niej. Zdycha nam sprzęt (w sumie ma już swoje lata) i do czasu wymiany na nowy, mogą się zda­rzać pro­blemy ze sta­bil­no­ścią. Z góry i z każ­dej innej strony prze­pra­szam. Mam nadzieję, że nie­ba­wem Ender odda co zde­frau­do­wał i będzie wszystko jak trzeba ;)

    [b]tas[/b]: szkoda kur­czę… Było auten­tycz­nie miło a już prze­ko­ny­wa­nie Shrew, że ten jej skle­pik to jed­nak ni cho­lery nie przy­po­mina iTu­nes Store, było wyjąt­kowo przy­jemne :). OK, jedno jak widzę jest pewne: trzeba będzie picie powtórzyć :)

    • shrew 04/09/2007 do 09:01 # Odpowiedz

      Wybacz, ale w ogóle nie przy­po­mi­nam sobie wątku iTu­nes Store w roz­mo­wie :> Domyślam się, że to może być efekt zakłó­ceń z lewej i pra­wej. Ale żeby aż tak :-D

      Ogólnie było bar­dzo miło.

Dodaj komentarz