Nazbierało się nieco materiału tapetowego i nadszedł czas, by zrobić z tym nieco większy porządek. Coraz bliżej jestem osiągnięcia stanu wrzenia spowodowanego ilością a nie jakością zebranych tapetek, a to oznacza jedno: siednę i zrobię selekcję co się zowie i z tysiąca plików ostanie się ich kilkadziesiąt (góra). Zanim jednak zacznę killować na serwerach Google wszystko, co mi w oko bardziej nie wpadnie, podzielę się aktualnymi zbiorami, bo w sumie w tej ilości znajdzie się i tak sporo dobra, które niekoniecznie mnie musi się podobać ale komuś innemu przypadnie do gustu. So, właśnie zaktualizowałem album z tapetami, o czym skrzętnie informuję. W sumie tysiączek tapetek się zebrał i jeśli ktoś lubi mieć śmietnik obrazkowy — proszę bardzo, zdrowo ponad pół giga danych czeka na zassanie z serwerów Googla (za co ów pewnie wdzięczny mi będzie bardzo :)).
Poniżej linki do pierwszego i drugiego albumu z tapetami.
|
OK, jak to gówno zassać z netu bez zbędnego klikania? Zaraz ładnie napiszę…
Pod Windows nie jest to żaden problem — się ssie program Picasa i się robi to, co tam piszą. Niestety, pod Linuksem chyba nie jest tak łatwo. Zdaje się, że nawet napędzany przez Wine program Picasa nie obsługuje dostępnych na stronach PicasaWeb linków „pobierz album” i nie ssie zawartości albumów na dysk. Jak więc sobie poradzić? Szczerze mówiąc — nie mam pojęcia. Byłem przekonany, że wystarczy jakiegoś F-Spota odpalić i już, w jakichś opcjach importu możliwość zassania albumu się pojawi. Jeśli nie w taki, to w inny sposób. Niestety, ni cholery nie wiem jak wykonać manewr, który bardzo prosto przeprowadzić na Maku.
Na Maku problem jest podobny bo tu także Picasy na razie brak. Ale jest dostarczany z każdym Makiem program iPhoto i to w sumie całkowicie wystarczy, o ile umieszczający w PicasaWeb zdjęcia ułatwił ludziom życie i włączył RSS. Tak, to jest takie proste — po odpaleniu iPhoto po prostu importuje się feeda albumu i voila! Fotki lądują na twardzielu ssane prosto od Googla. Proste! Działa to mniej więcej w ten sposób:
Jeśli album, który chcemy zassać, oferuje feeda RSS — jesteśmy w domu. Jeśli nie, należy właściciela albumu pomęczyć nieco o udostępnienie tej funkcjonalności (to opcja PicasaWeb, którą właściciel sam ustawia).

Teraz zwyczajowo — skopiowanie linku, uruchomienie iPhoto, z menu wybiera się subskrypcję photocastu, wkleja się adres i… to wszystko. Zdjątka lądują na twardzielu :)

Kurczę, czy ktoś mądry zna soft, którym można podobny efekt uzyskać pod Linuksem?
Dzięki uprzejmości Villemanna znalazło się trochę miejsca na niektóre z tych tapetek, tych pozbieranych do czasu ostatniego update. Pobierz, rozpakuj, baw się dobrze. Dzięki Villemann!
Pobierz wszystkie tapety (plik zip, 392 megabajty)










„Pod Windows nie jest to żaden problem — się ssie program Picasa i się robi to, co tam piszą.” To znaczy co? Bo chyba za ciemny jestem i nie wiem, jak jednym kliknięciem zassać wszystkie twoje tapety z jednego albumu.
Ok, już znalazłem „download album”, niestety działa tylko na Firefox i to przy wyłączonej aplikacji Picasa. Opera, Safari nie obsługują Picasy. Pokręcone to wszystko…
A ja poproszę o album „good stuff for mac” :)
[b]petercub[/b]: Zgłaszaj problem developerom Picasy. Niech napiszą swój program jak trzeba…
[b]DonKoyote[/b]: OK, bardzo dobra myśl :)
Costa, w tym tygodniu przybywa do mnie mój Maczek. Wiesz co mam na myśli? :)
Zabij mnie ale kurczę nie wiem :)
Może zrobimy z tego artykuł sponsorowany. Powiedzmy za # piw :) (płatne jak już dotrę do Poznania)
spory ten zestaw tapet — pobiore i oblukam co tam ciekawego macie
[b]donkoyote[/b]: Kurczę, kompletnie się już w tym pogubiłem. Ale czy ja dobrze przeczytalem? Piwa? I to w liczbie mnogiej? Ja zawsze… :)
[b]Sandra[/b]: Uuuu, dooobry blog Sandro! Obiecuję wpadać BARDZO często :)