Menu serwera

Dziejszy dzień to porażka :/

Robota mnie dobija. Wielbię to, co robię ale zaczynam się łapać na buncie, że jestem do jasnej cholery pracownikiem a nie niewolnikiem. Strasznie dużo jest do zrobienia, przydałaby się jeszcze jedna osoba, która poczyściłaby drobiazgi a ja mógłbym nareszcie usiąść do rzeczy większych i nie odwalać fuszerki na ostatnią chwilę. Przygotuj materiały dla jednej sieci handlowej, później dla innej, później machnij szybko cztery ulotki, dogadaj się z zakładem w Hiszpanii jak im zrobić etykiety, zrób kolejną ulotkę, wprowadź poprawki w tłumaczeniach… A katalogi leżą i czekają na lepsze czasy bo przecież drobiazg musi być „na teraz”, „natychmiast”, „już”. I tak człowiek siedzi przyklejony do siedzenia, klika na potęgę, klnie na wolny komputer i zasrane Windows, które jak już zaczną mielić swappem, to przestać nie mogą i wpada ów człowiek z czasem w takie wariactwo, że ma wyrzuty sumienia, że kawę sobie poszedł zrobić a nie klika.

No good. Tak nie jest fajnie :/

Nasze wyjście chyba szlag trafi – Doropha też melduje, że ma urwanie łba. Przy okazji meldowania moja droga żoneczka przyczynia się do rozpowszechniania spamu śląc mi na przykład takie wesołe zajawki:

Idą wybory. Nie da się tego ukryć. Trzeba uratować ten kraj. Dlatego powstała akcja „Schowaj Babci dowód”. Podaj dalej, to nie jest łańcuszek tylko ratowanie tego państwa!

Wszystko si, tylko kochanie moje najwspanialsze – dlaczego te wszystkie adresy nawet nie są ukryte??? Dobrze, że na pracowych serwerach antyspamy pracują jak należy… Poza tym wysyłanie maila szefowej, która siedzi biurko obok Ciebie uważam za przejaw szczytu lenistwa :)

Ufff… weekend nadciąga. Jutro śpię, leżę i kompletnie nic nie robię, nawet nie oddycham. A nie, dupa – Doropha chce pół mieszkania wymalować. No to w takim razie biorę karimatę, rozbijam majkowy namiot na tarasie, wczołguję się w śpiwór i niech mnie tylko ktoś ruszy!

OK, starczy – jeden projekt się splikował, dwa w międzyczasie wleciały na serwer. Trzeba popracować!

8 odpowiedzi do Dziejszy dzień to porażka :/

  1. Piotr / savek Wrzesień 28, 2007 o 16:27 #

    Będę okropny… mam 6 dni urlopu. ;)

  2. Pitmac Wrzesień 28, 2007 o 20:32 #

    Costa nie ty jeden masz przechlapane o ile cie to pocieszy.

    Na dodatek masz jutro wolne -SZCZĘSCIARZ!!!

    ;)

  3. CoSTa Wrzesień 29, 2007 o 08:00 #

    [b]piotr[/b]: Jesteś okropny :)

    [b]pitmac[/b]: Taaa… Praca w sobotę. Podziwiam kolesi, którzy pracują w sklepie obok i w sobotę nie podkładają ładunku taktycznego pod ten sklep. Jeeezu, zasuwać cały tydzień i jeszcze inwenturka na koniec. Masakra. Z głębi serca współczuję.

    [b]hadret[/b]: Za linka do GTD dziękuję ale to troszkę nie o to chodzi. Po prostu za dużo zleceń. To nie kwestia organizacji a po prostu nadmiaru. I niestety wszystko to trzeba zrobić :/. W momencie, gdy masz stały napływ maili z zamówieniami żadna zasrana książeczka Ci nie pomoże :)

    • Hadret Wrzesień 29, 2007 o 09:24 #

      Autor książki ma deczko odmienne zdanie na ten temat (:

      • CoSTa Wrzesień 29, 2007 o 10:37 #

        Zapraszam autora książeczki do siebie. Trzy dni roboty i napisze nową książeczkę: „Zatrudnianie pracownika. Szybkie. Przyczyny i sposoby naciągania dyrekcji, że jednak warto”. Gwarantuję, że taką książeczkę napisze. Podejrzewam, że po jakichś dwóch dniach nawet.

        GTD jest fajne pod jednym wszakże warunkiem: że jesteś w stanie coś zaplanować. W momencie, kiedy twój plan rozwala seria rzeczy priorytetowo istotniejszych i kiedy ma to charakter permanentny a do tego same zmiany w planie zajmowałyby o wiele więcej czasu, niż to warte – teoria idzie się ebać w konfrontacji z praktyką. Wtedy pozostaje po prostu rozłożenie zadań na większą ilość rąk pracujących. Dlatego żadne GTD czy inne bździe nie spowoduje, że jedna osoba wykona pracę kilku osób. Inaczej mielibyśmy fabryki z jednym majstrem-herosem idealnie zorganizowanym i zasuwającym z prędkością światła :). A jakoś nie mamy. Powód: teoria może i dobra ale napotyka na praktyczne ograniczenia. Simple :)

  4. Pitmac Wrzesień 29, 2007 o 13:17 #

    Costa ,sklepik to pikus nasze branze sa bardzo powiazane .Pomysl ze twoja praca trafia dalej, wkoncu ktos to musi wydrukowac,wykonczyc,wyslac-rowniez szalone terminy.

    • CoSTa Wrzesień 30, 2007 o 09:58 #

      A no tak. Przecież po to robię w piątek na gwałt i do późna, by drukarze mieli co robić przez weekend :)

      Oj stary, współczucia!

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Idziemy na Noc Naukowców!

Ano, czas nareszcie gdzieś tyłki ruszyć. W związku ze związkiem biorę jutro Dorophę pod pachę i idziemy na Noc Naukowców....

Zamknij