Menu serwera

Kilka powodów, dlaczego jednak nie Apple

Na blogu Waltha wywiązała się między Walthem a mną imo całkiem sympatyczna dyskusja o tym, dlaczego Walth ma gdzieś produkty Apple. Mnie, makówkowego nuworysza, nieco zdziwiło, że ktoś może nie chcieć Tak Fajowych Maszynek z Tak Cudnym Systemem Na Pokładzie ™ :). Jako że odpowiedź mi dosyć spora wyszła, pozwolę ją sobie umieścić u siebie bo się z tego cały wpis zrobił a imo chyba dosyć trafnie diagnozuje, dlaczego Walth ma głęboko Apple i jego filozofię a ja mam głęboko Asusa i jego filozofię. Zapraszam do dyskusji na łamach Walthowego blogaska, u siebie tylko chciałbym zaznaczyć temat.

Walth pisze między innymi (aczkolwiek zalecam lekturę komentarzy naszych wcześniejszych, by było wiadomo jak tu dotarliśmy):

CoSTa, źle mnie zrozumiałeś. Wiem, że mogę sobie Windowsa zainstalować na Maku. Wiem, że mogę sobie Linuksa zainstalować na Maku. Wiem, że OSX jest fajny ? tylko akurat nie dla mnie jest filozofia Apple. Odnoszę wrażenie, że jesteś strasznie przewrażliwiony na punkcie krytyki czy też ?braku zrozumienia? produktów Apple :) Ja rozumiem, że się da na Macu to samo co na innych komputerach. Nie zgodzę się, że da się więcej, bo to tylko kwestia zaangażowania i chęci. Co mnie odstręcza od Maka to wygląd właśnie. Po prostu opatrzył mi się swego czasu, kiedy to bardzo chciałem sobie takie coś kupić. System operacyjny od Apple ? dla mnie to to jest błee. Nudne. Nie da się tego spersonalizować tak jak Linuksa i to jest dla mnie ogromna wada OSX. Można trochę kolorkami sie pobawić i coś tam jeszcze, ale pod Linuksem sobie cenię dowolność i wolność.

[…]

Aha, jeszcze jedna sprawa, która mnie zniechęca do produktów Steve?a. Fanatyzm ludzi posiadających zabawki z tej stajni. iPod ? każdy Ci powie, że jest super, hiper i w ogóle. A to przecież przeciętny odtwarzacz. Wzornictwo może wyróżniające się, ale nie powiedziałbym, żeby jakością dźwięku było to aż tak rewelacyjnie. Do tego DRM i inne przyjemnie obostrzenia no i ta cena? (ale to już specyfika naszego grajdołka polskiego).

Hehe trochę popłynęliśmy od tematu Asusa ;-)

Tak, popłynęliśmy nieco…

Być może i jestem przewrażliwiony i faktycznie nieco zbyt do tego emocjonalnie podchodzę :). Czy fanatycznie? Raczej chyba nie – o wadach rozwiązań jabłkowych piszę i mówię głośno i wyraźnie (m.in. swego czasu pastwiłem się na blogu w temacie braku możliwości zmiany wyglądu OSX, też mnie to irytuje). Po prostu jakoś nie mogę zgodzić się ze sposobem myślenia w stylu „inne = złe”, który obserwuję ciągle.

Mnie filozofia stojąca za jabłkiem ciągnie. Ciebie Walth – nie. Ja jestem stary piernik, Ty – nie :). I OK, szanuję to bardzo. Czytając Twoje argumenty przypomniałem sobie, dlaczego przeskoczyłem z Windows na Linuksa – powodów było sporo, w tym uwielbienie grzebania w systemie w każdej możliwej postaci. Radochy przy tym miałem co niemiara! Jobs robi sprzęt i oprogramowanie dla pierników i chyba trzeba po prostu osiągnąć ten stan nie czucia już ekscytacji z radosnej przygody walki z trudnościami systemu a irytację, gdy owe trudności wystąpią. Gdy niewstający Beryl doprowadza cię do szału a nie do chęci powalczenia z systemem – stałeś się oto piernikiem i idziesz wydać furę siana, by owej irytacji się pozbyć. Sukinsyn Jobs doskonale to wie :)

Na kompach Apple da się zrobić tyle, na ile oprogramowanie pozwala. Jak wszędzie przecież. Apple ma ten plus nad oprogramowaniem konkurencji (często o o wiele większych możliwościach), że jest pisane dla pierników i ich żon a to oznacza jedno: siadasz i z miejsca robisz to, co sobie zamierzyłeś. Piernik to docenia Walth, i to bardzo :). Osiągnąłem stan, w którym okienko pełne opcji i ustaweń zaczyna mnie nudzić. Znaczy to dla mnie, że ktoś nie przemyślał swojego softu i każe użytkownikowi grzebać, zamiast wycisnąć ze swojego softu co się da najlepszego. Jeszcze dwa-trzy lata temu myślałbym kompletnie inaczej – że traktuje mnie się jak idiotę nie oddając mi do dyspozycji okna ustawień wypełniającego mi ekran szczelnie. O argumentach przesyłanych via linia poleceń już nawet nie wspominam.

To całe osławione (w sensie pozytywnym jak i negatywnym) Mac way jest dla jednych atrakcyjne (dla mnie na ten przykład), inni zaś mają wrażenie, że ktoś tu może ich traktować niezbyt poważnie. Być może mają rację. Być może proces projektowania oprogramowania na Maka ma na celu nie tylko ułatwienie korzystania z aplikacji ale też usunięcie potencjalnych wielu źródeł z ową aplikacją problemów. Walth, jest taki program dla MacOSX produkowany przez Apple a zwący się Pages. To program służący do „składu” tekstu w coś wyglądającego nieco atrakcyjniej niż wydruk pliku tekstowego :). Porównuje się ten program do Worda choć nie wiem dlaczego. Gdybyś odpalił panel opcji tego programu wyłbyś ze śmiechu pół dnia. Dwie zakładki. W jednej porażająca ilość kilku checkboxów do zaznaczenia. To wszystko. Gdy to pierwszy raz zobaczyłem – zdębiałem i pomyślałem, że ktoś mnie chyba w konia robi. Popracowałem nieco z tym programem i przyznaję, do Worda to mu w cholerę daleko. Również jednak przyznaję, że to idealny soft do potrzeb domowych i nie wymagających zbyt wiele zadań biurowych. Wstaje w sekundę, dwie kolejne zabiera wybór jednego z wielu szablonów, jeśli takowego chce się używać i proszę, jesteś gotowy do naklepania czego tam chcesz, wydrukowania czy zamienienia w PDF i wysłania w cholerę snailem lub mailem. Word przerasta ten soft o wieki świetlne. Ale samo istnienie Worda nie zniechęca twórców oprogramowania takiego jak np. AbiWord do rozwijania swoich rozwiązań. Dlaczego? Bo są łatwiejsze w obsłudze, szybsze w przyswojeniu, bardziej intuicyjne i – to najważniejsze – bo ludzie takich aplikacji chcą, używają ich i za nie płacą (gdy są komercyjne). Kwestia rozpoznania potrzeb ZU. A co jak co, ale to się chłopakom z jabłka udaje bardzo.

Dzięki naszej krótkiej wymianie poglądów jednak przypomniałeś mi, że są osoby, które NIE CHĄ, by ktoś wprowadzał im na siłę ułatwienia w codziennej pracy z komputerem. Są osoby, które chcą, lubią i cenią sobie umiejętność swojego z ewentualnymi problemami radzenia sobie. Są osoby, które tak odpicują swój sprzęt i system, że o żadnych problemach mowy być nie może. Ba! Przypomniałeś mi, że dzisiejszy standardowy Linuks to kompletnie co innego niż to, co miałem na codzień jeszcze rok temu i co potrafiło mi sprawiać spore kłopoty z obsługą karty graficznej, obsługą podpinanego pendrive itp. Że to w miejscu nie stoi i się bardzo gwałtownie rozwija. Także Windows to dziś inna jakość – niektórzy mówią, że gorsza, ja sądzę, że z nowym sprzętem Vista powinna sprawować się doskonale. Przypomniałeś mi, że Mac way to jedna z dróg i wcale nie jest powiedziane, że koniecznie najlepsza. Po prostu inna. Z jednej strony oferująca sporo ułatwień, z drugiej zaś, jeśli ktoś chce, sporo kombinowania. Inną ścieżką stąpa Linuks, inną idzie sobie Windows. I bardzo dobrze! To daje nam jakieś możliwości wyboru. Twój wybór szanuję i dzięki, że utemperowałeś nieco moje zapędy do zachowywania się jak w latach ośmiobitowych wojen Commodore, Spectrum czy Atari. Pierniki pamiętają jak wtedy to wyglądało i ile ośmiobitowej krwi w owych wojnach przelano :).

Co do iPodów – tak, to przeciętny odtwarzacz (choć nie gadaj, najnowsza linia siedząca na OSX oferuje fajne wrażenia z używania :)). Technicznie, pojemnościowo i cenowo są pewnie lepsze i tańsze rozwiązania na świecie. Z tym że ta zabawka to element nieco szerszego doświadczenia, o czym już się rzadko wspomina. Myślisz, że moja żona będzie bawiła się w kopiowanie albumów z twardziela na odtwarzacz? Że będzie kombinowała gdzie i co ma skopiować żeby sobie filmik obejrzeć, audiobooka posłuchać czy okładki płyt wyświetlić? Zapomnij! To ma być tak proste jak podłączenie playera, zaznaczenie playlisty do synchronizacji, filmów i podcastów do wciągnięcia i tyle. Reszta ma się dziać sama.

Żeby było śmieszniej – kupowanie iPoda w tym kraju uważam za przejaw snobizmu i chęci pokazania się oraz źle pojętego przywiązania do marki. Dlaczego? A dlatego, że iPod bez iTunes Store to zakup bezsensowny. Po co mi drogie urządzenie, które będzie mi służyło do słuchania empetrójek skradzionych/kupionych w necie i filmów konwertowanych z innych formatów do formatów ipodowych? W takim przypadku idę do Biedronki, kupuję jakiegoś Kossa za 70 złotych i mogę se tam wrzucać te wszystkie mp3. Tylko że to nie o to chodzi. iPod bez iTMS jest nabytkiem bez sensu. W całej tej zabawce chodzi o to, że jest to sprzętowe i mobilne rozszerzenie oferty sklepu sieciowego. Urządzenie, na którym słucha/ogląda się to, co się kupiło i co zostało przygotowane dla tego urządzenia. Sam iPod to rzeczywiście średniej jakości player (choć ta nowa linia…) ale możliwość kliknięcia w programie, natychmiastowego zassania utworu, wrzucenia do playera (w nowych iPodach touch i ten element ci odpada, o ile masz dostęp do netu via Wi-Fi) i słuchania sobie w drodze muzysi, a to wszystko na pięć minut przed wyjściem na autobus do pracy… O to chodzi w całym tym iPodowym szale. To jest proste, szybkie, łatwe i możliwe do opanowania w pięć minut przez Dorophę. Dziękuję, we have a winner. Dlatego iPod ma 70% rynku w Stanach. Nie dlatego, że to jakiś wyczesany technologicznie player jest ale dlatego, że to łatwe w obsłudze urządzenie, w którym łatwo sobie słuchasz tego, co równie łatwo kupiłeś. OK, moda na pewno ma tu też całkiem sporo do powiedzenia ale nie przeceniałbym jej w przypadku iPodów. iPhone – owszem, tu efekt WOW (którego w Europie nie będzie bo to kompletnie inny rynek a Jobs rzucił tu urządzenie na warunkach hamerykańskich, co się po prostu nie uda) miał wielkie znaczenie ale to jest/była nowość, która dziś funkcjonuje już na codzień i ponoć całkiem sprawnie toto działa. Ale to nie jest przecież znany już od lat iPod. Dlatego nie widzę kompletnie sensu kupowania iPoda w tym kraju. Brakuje tu składnika podstawowego: możliwości zakupu contentu. Co nie znaczy, że zabawki sobie nie kupię :). Pewnie że kupię, jest fajna, w pizdu droga, miła w obsłudze i może targać to wszystko, co nakradłem, kupiłem czy zrippowałem. Posnobuję się trochę, a co! Ja już jestem komputerowy piernik a sukinsyn Jobs doskonale to wie i podsuwa mi obiekt snobowania się. I OK, ja to wiem, on to wie, moja Visa też to wie. Wszyscy są happy :)

Czy to takie cudne jest? No nie do końca. To, co nazwałeś fanatyzmem, wyrasta z prostej do zdiagnozowania przyczyny: uzależnienia. A tak, makówkarze uzależniają się od jabłkowego pomysłu na komputeryzację. Sam doświadczyłem i opisałem to na blogu, jak wygląda proceder choćby kupowania sprzętu dla Maka. Uzależniłem się strasznie od urządzeń kompatybilnych, posiadających nalepkę czy sprzedawanych w specjalnych sklepach za sumy daleko wyższe niż w Media Markt czy innych tego typu przybytkach. To się samo nakręca a im więcej wydałeś na sprzęt, tym więcej jesteś skłonny dawać za rozszerzenia. W imię kompatybilności i bezproblemowego współdziałania kupisz tuner TV za 1500 PLN a nie jakąś chińszczyznę za 350 PLN. Mimo iż ta chińszczyzna działa rewelacyjnie z każdym pecetem do niej podpiętym i zapewne pójdzie i z Makiem, niemniej wolisz w imię kupowania sobie spokoju wywalić trzy czy cztery razy więcej. Coś, co podłączasz do swojego sprzętu za 8k PLN, podczas gdy w sklepie obok stoi sprzęt technologicznie lepszy za 6k PLN, po prostu MUSI działać od ręki albo się zapłaczesz. Dlatego wydasz te 1500 PLN i będziesz szczęśliwy po powrocie do domu. Co ma więc zrobić sfrustrowany tymi wydatkami makówkarz? Będzie swojego wywalania pieniędzy bronił jak niepodległości, tego możesz być pewien. Fanboizm wyznawców Apple jest straszny i między innymi z tego powodu przestałem subskrybować listę dyskusyjną userów Apple w Polsce. Btd mi świadkiem, co się tam potrafi wyprawiać i jak bardzo na głowie potrafi się postawić najzwyklejsze i obiektywne ekonomiczne fakty: że to jest płacenie ciągłe i coraz większych sum. Bo jest! Co ma się w zamian? Pewność, że to wszystko będzie śmigało i Mac way. Efekt nietrudny do osiągnięcia na każdym pececie za połowę kosztów i z odpowiednim oprogramowaniem. W czym więc tkwią różnice? W tym, że w przypadku Apple masz to out of the box. Serio. Moje pierwsze odpalenie Maka świadkiem. Jeśli komuś na tym nie zależy – powinien Maki omijać łukiem szerokim.

Dobra, odeszliśmy „nieco” od Asusa ale chyba zauważyłem na czym polega różnica w naszym podejściu do sprzętu i oprogramowania. Jeszcze raz: nie chcę Cię „nawracać” na Apple bo to nie ma żadnego sensu. Coś, co nazwałem Twoim skrzywieniem jest kompletnie czym innym – po prostu inną potrzebą. Twoje potrzeby są kompletnie inne od moich. Twoje potrzeby zaspokoi Asus, Dell, Sony, HP czy kilka innych firm oraz Windows i Linuks na pokładzie. Moje zaspokoi Apple i konsola przypięta do telewizora. Różne drogi do osiągnięcia tego samego celu: miłego spędzenia czasu z elektroniką.

Dzięki Walth za przypomnienie o co w tym całym elektronicznym biznesie chodzi. Nie o nalepki tylko o przyjemność płynącą z przekonania o dobrze wydanych pieniądzach. Wydaj swoje pieniądze dobrze! Niechaj sprawią Ci tyle przyjemności, ile tylko będziesz mógł wycisnąć :)

26 odpowiedzi do Kilka powodów, dlaczego jednak nie Apple

  1. waltharius Wrzesień 23, 2007 o 10:25 #

    Dzięki CoSTa :) Zawsze podziwiałem Twoje podejście do wielu tematów.

    Dzisiaj jakoś się zgraliśmy bo chyba mniej więcej w tym samym czasie napisaliśmy podobne wpisy: [url]http://waltharius.pl/2007/09/23/dlaczego-nie-apple[/url]. BTW pozwoliłem sobie wy edytować tego Twojego trackbacka i uczynić link do wpisu klikalnym :) Ach ten Textile ;-)

    Wielkie dzięki za naprawdę obszerną i satysfakcjonującą mnie w 100% odpowiedź.

  2. byte Wrzesień 23, 2007 o 10:35 #

    To kto komu zrobi loda, bo dla mnie nie jest to jasne? :)

  3. waltharius Wrzesień 23, 2007 o 10:38 #

    btw:

    A propos Visty: zainstalowałem sobie ostatnio na laptopie żony Vistę w wersji Business. Laptop ma naklejkę: „Vista capable”, żeby nie było wątpliwości. Wynik? Fajnie to wygląda, ale żre pamięć jak wściekłe. Po starcie połknęło 500 MB. Po kilkunastu minutach zabawy (Jezu, się naszukałem ustawień karty sieciowej) zrobiło się 750 MB. W imię czego, ja się pytam?

    Visty już nie ma, wolałem mieć wolną partycję.

    • btd Wrzesień 23, 2007 o 16:06 #

      Zjada troche. Ale zupelnie inaczej zarzadza pamiecia i nie chrupie.

      A co do ‚linux jest lepszy bo mozna w nim grzebac’ – jasne, jak ktos nie ma nic innego do roboty to zaleta. Ale Coste, tak jak i mnie – jebie to. Sa ciekawsze rzeczy do robienia od pieprzenia sie z kompem. I na osx i viscie :-> nie musze sie pieprzyc. Dziala i juz.

  4. waltharius Wrzesień 23, 2007 o 10:42 #

    Ej! To nie ja napisałem ten komentarz… Co jest?!

  5. arsen Wrzesień 23, 2007 o 10:53 #

    Podpisuje się pod tymi trafnymi uwagami.

    Sam jakiś przez kilka lat bawiłem się na desktopie Gentoo Linux. Na początku ostre grzebanie w systemie. Radocha niesamowita jak mogłem ingerować w niemal wszystko. Ta cała swoboda działania mi się podobała. Wystarczał mi do szczęścia terminal. Później nastepny krok to fascynacja FVWM. Znów podobało mi się że tak jak w systemie mam swobodę działania i mogę uzyskać to co mi się zrodzi w tej głowie. Jednak z biegiem czasu denerwowało mnie że jak ktoś wpadł do mnie nagrać płytkę nagle się okazało że przy moim fanatyźmie do terminala ciężko przesluchać coś i od razu dodać do listy nagrywania. Męczarni było więcej w wielu innych aspektach eksploatacji systemu.

    Postanowiłem że przesiąde się na gnome i że wmówie sobie że nie potrzebuje ekstra konfigurowalnośći. Z początku czułem się jakby ktoś mi zabrał moje zabawki lecz po pewnym czasie doceniłem integracje wielu programów na co składa się całe środowisko gnome.

    Później zaczynały mnie drażnić kolejne sprawy, to nie działa, to naprawiam to siedzę i znów dłubię i tak w kółko. Później kolejny krok, instalacja OSX na firmowym laptopie dell. Skasowałem po 3 godzinach działania. Uznałem że to nie dla mnie. Że jakoś mało elastycznie, system mnie ogranicza itp. Po miesiącu jednak znów się przełamałem i tak zostało. Linuksa obok już nie włączalem całe tygodnie. Satysfakcja że na OSX wszystko ładnie od razu wygląda, działa jak trzeba, że robie nawet w nowym sofcie wszstko intuicyjnie przekonała mnie do szarpnięcia za portfel i kupiłem mini + apple cinema display 20″. Teraz nie wyobażam siebie grzebiącego dniami w systemie, już mi się nie chce. Tak, stałem się piernikiem który woli zaplacić za coś i mieć święty spokój.

    Doszedłem już nawet do takigo lenistwa (ba nawet uczciwośći hehe) że jak coś przesłuchuje w iTunes to kupuje to po prostu (tak, sprytny Polak potrafi mieć konto na iTunes i robić zakupy). Stałem się komputerowym leniem czyt. Piernikiem :)

  6. Riddle Wrzesień 23, 2007 o 12:53 #

    „W całej tej zabawce chodzi o to, że jest to sprzętowe i mobilne rozszerzenie oferty sklepu sieciowego.”

    Costa, iPod wygrał bo jest prosty jak cep a do tego ma zajebisty minimalistyczny design.

  7. zx Wrzesień 23, 2007 o 13:33 #

    Ostatnio też się ‚sprzeczałem’ z zarówno fanami Apple (ci to najczęściej na swój sprzęt patrzą bezkrytycznie) jak i przeciwnikami (tymi fanatycznymi, gdzie Apple = wróg).

    Zupełnie zgadzam się z tobą, że warto kupić Maczka, jak będzie się kupowało dalej sprzęt od Apple. Pojedynczo to nie jest nic nadzwyczajnego, jednak jeśli połączyć wszystko, co oferuje sekta Jobsa, dostajemy miodny sprzęt, który zajmie się wszystkim co nam potrzeba. W wypadku Apple w kupie siła.

  8. btd Wrzesień 23, 2007 o 16:21 #

    Ale ogolnie, to kazdy sprzet jest chujowy i wkurwiajacy, tylko ze niektore, tak jak asus, acer czy karty kworld o wiele wiele bardziej niz np dla mnie gigabyte, dfi czy apple.

    Jak ktos nie ma co robic to jak pisalem – moze sie pieprzyc i docierac sprzet i soft, a jak nie, to ma dzialac.

    No i czas to pieniadz – nie chce ci sie marnowac go, to placisz za to ze dziala od razu.

  9. CoSTa Wrzesień 24, 2007 o 07:46 #

    [b]walth[/b]: No trochę mi to długie jak widzisz wyszło więc nie było co śmiecić w komentarzach :). Jakoś dziś wpadnę tam do ciebie i zrobię porządek z kilkoma tezami ale póki co back to work. Ciężki dzień :/. A co do dziwnych rzeczy się czasem wyświetlających – admini używają jakiegoś softu cachującego, który jest najwidoczniej bardzo głupi i zmian nie dostrzega. Coś z tym trzeba zrobić, pogonię adminów.

    [b]byte[/b]: Jesteś obrzydliwy, oślizgły, obły i wredny drań, lewak oraz osoba nastawiona permisywnie do wszelkich wypaczeń. Mamy jesień a ty o lodach… Kto pokryje straty przedsiębiorcom, związane ze zwolnieniami z powodu przeziębienia ja się pytam? Apage! :)

    [b]btd[/b]: Racja – jeśli komuś nie chce się pieprzyć z systemem, to po prostu bierze coś, co działa. Piernikowe podejście ale dzięki temu przynajmniej ma się nieco więcej czasu na gierki :)

    [b]arsen[/b]: O kurczę, tego Cinema Display to ci zazdroszczę. Tak z ręką na sercu: jak to współpracuje z mini? Mam ogromną chętkę na CD 23″ – w zestawie z nową klawiaturą będzie to mini wyglądało szałowo :)

    [b]riddle[/b]: To też ale uwierz mi na słowo kolesia śledzącego sporo hamerykańskich forów dyskusyjnych w tym tych ipodowych: Tam ludzie BARDZO zwracają uwagę na content i swoje pieniądze. Wygląd i prostota obsługi to jedno ale tak po prawdzie o sukcesie iPoda zadecydowało to, że możesz go zacząć zapełniać kilkoma kliknięciami w sieciowym sklepie. Zapowiedzi kilku sieci telewizyjnych o rezygnacji z pośrednictwa iTMS w sprzedaży swoich seriali doprowadza hamerykańców do czarnych myśli. Na samą myśl, że mają zmieniać przyzwyczajenia i model wciągania mediów wielu dostaje drgawek. Faki jakie lecą na Apple za brak chęci porozumienia się z producentami contentu stają się naprawdę solidne. iTMS to tylko sklep, który z jednej strony chce klientom dostarczyć content możliwie najtańszy i tym przyciągać nowych ale z drugiej strony musi z producentami sensownie negocjować. Bez pomijania rynku, czyli konsumentów, którzy zagłosują portfelami. Takie stanowisko bardzo często na forach widuję i mówiąc szczerze – doskonale je rozumiem. Jeśli zaczną odchodzić producenci i ich ofertę trzeba będzie kupować gdzie indziej i samemu zadbać o prawidłowe wrzucenie do iPoda – przestaje to już być aż tak atrakcyjne urządzenie. Serio, wzornictwo i łatwość obsługi to tylko jeden z bardzo wielu elementów składających się na sukces tego odtwarzacza.

    [b]zx[/b]: Ano właśnie. Nie mogę doczekać się kupna MacBooka i zsieciowania sobie maszynek przez jakieś Airport Extreme. To wszystko ponoć nawet nie wymaga zbytniej konfiguracji – Bonjour robi robotę za człowieka i od kopa to wszystko śmiga jak należy. No cóż, mam PLAN i go realizuję powolutku :)

  10. eazyone Wrzesień 24, 2007 o 17:46 #

    „Radochy przy tym miałem co niemiara! Jobs robi sprzęt i oprogramowanie dla pierników i chyba trzeba po prostu osiągnąć ten stan nie czucia już ekscytacji z radosnej przygody walki z trudnościami systemu a irytację, gdy owe trudności wystąpią. Gdy niewstający Beryl doprowadza cię do szału a nie do chęci powalczenia z systemem – stałeś się oto piernikiem i idziesz wydać furę siana, by owej irytacji się pozbyć. Sukinsyn Jobs doskonale to wie :)”

    Zgadzam się w tym w 100%. Sam to właśnie ostatnimi czasy sobie uświadomiłem. Jednym słowem stary pryk jestem. Zaczyna podobać mi się jazz, zaczynam lubić koniak, no i teraz to Apple… Ojć

  11. BS Wrzesień 25, 2007 o 16:31 #

    „Polak, kiedy idzie rozmawiać, to w Bój rusza. Polak nie ma argumentów, ma zawsze Świętą Rację. Polak nie przekonuje, tylko krzyczy: Śmierć, Bij, Zabij! A kompromis znaczy dla niego tylko zdradę, zaprzedanie i zwisiorstwo ostatnie.” Dawid Bieńkowski Biało-Czerwony.

    bardzo niepolski tekst o bardzo polskich problemach :)

    pozdrawiam

    • CoSTa Wrzesień 26, 2007 o 06:34 #

      Ejże Bartku, my się tak z Walthem nie biejmy chyba, nie? :)

      OK, droczę się tylko. Faktycznie mocno niepolski tekst o polskich przypadłościach. Szkoda, że tak bardzo prawdziwy :/

  12. BS Wrzesień 26, 2007 o 10:16 #

    ale ja mialem na mysli ze to twoj tekst jest niepolski – bo wlasnie pozbawiony tej krucjaty :) choc przeciez temat flejmowy… pozdro!

  13. waltharius Wrzesień 26, 2007 o 11:59 #

    Mi też się właśnie z tego powodu tekst CoSTy bardzo spodobał.

  14. CoSTa Wrzesień 27, 2007 o 07:05 #

    [b]bs[/b]: Ale ja przeca się droczę Bartku :). Dziękuję i zapraszam Ciebie na Twojego bloga, gdzie panuje straszny zastój i nie mam co czytać :/. Wracaj do żywych!

    [b]walth[/b]: No cóż, możesz wierzyć lub nie ale fanboizm to zaraźliwa choroba :/. Muszę cholera o tym pamiętać i zawsze mieć dystans do jabłka (i innych rzeczy także tak swoją drogą). To zdrowe podejście imo.

    • waltharius Wrzesień 27, 2007 o 07:23 #

      *CoSTa* ano zaraźliwa. Nie zapomnę jak swego czasu byłem przez kilka ładnych miesięcy orędownikiem Linuksa. To było żenujące jak tak na to patrzę teraz :) Nadal wolę 100x bardziej Linuksa niźli inne coś, ale podejście mam już znacznie inne do tematu. Twoje wpisy na blogu zawsze ceniłem bo były sensowne i mało fanatyczne. Aczkolwiek po zakupie jabłka trochę to uległo zmianie na niekorzyść :( Tak więc tym milej było przeczytać ten wpis :D

      Pozdrawiam z rana

  15. Cthulhu Wrzesień 27, 2007 o 10:34 #

    @costa: Jabłko wyzwala w ludziach to co najgorsze – jedni stają się fanatycznymi wyznawcami a drudzy tłumem z pochodniami ;]

  16. CoSTa Wrzesień 28, 2007 o 06:23 #

    [b]walth[/b]: Mówisz, że na niekorzyść? No sorry ale nie będę przeginał w drugą stronę i krytykował sprzęt czy oprogramowanie, które działa po prostu doskonale i świetnie się sprawuje :). Walth, to NAPRAWDĘ jest kawał bardzo fajnej maszynki i świetnego softu. Po prostu. Być może to trudne do wyobrażenia ale ja NAPRAWDĘ nie mam zbyt wiele do zarzucenia mojemu mini, poza brakiem mocy przy zadaniach mocno procesory obciążających i gównianą grafą. Poza tym jestem bardzo zadowolony i nie widzę powodów, by o tym nie pisać. Także z niektórych rozwiązań jabłka jestem bardzo zadowolony i takoż nie widzę powodów, by o tym nie pisać, nie porównywać do moich wcześniejszych doświadczeń i wyciągać wniosków. Kaman, to mi wolno :)

    [b]cthulhu[/b]: Bardzo ładnie powiedziane – to twoje czy gdzieś zasłyszane?

  17. waltharius Wrzesień 28, 2007 o 07:34 #

    *CoSTa* nie chodzi o zarzucanie czegokolwiek dobremu sprzętowi. Pisząc „na niekorzyść” bardziej miałem na myśli to, że coraz częściej „wciskałeś” apple way innym. Że inni niyb *muszą* zobaczyć jakie to jest fajne i w ogóle rzucić windowsa i Linuksa bo przecież jest apple. Nie chodzi o porównywanie z innymi i mówienie, że apple jest lepsze. Ok, jest – ale tak jak stwierdziłeś w tym wpisie, lepsze dla Ciebie, a niekoniecznie dla innych. I tylko o to mi chodziło :)

    No offence :)

    • CoSTa Wrzesień 28, 2007 o 09:02 #

      Walth, gdybyś nie zauważył – kupiłem Maka. Wiesz dlaczego? Bo święcie uważam, że Apple way jest ZDECYDOWANIE fajniejsze i lepsze niż typowe PC way. I ja bym bardzo prosił mnie tu nie kneblować w mówieniu głośno i wyraźnie, że tak jest. Bo moim zdaniem tak właśnie jest a jeśli ktoś ma zdanie inne – jego sprawa i nie zakazuję mu go mieć.

      Wciskanie? Kiedy piszesz, że według ciebie Linuks jest fajniejszy od Windows to to już „wciskaniem” nie jest? Halo, czyżbym tu podwójną miarę wyczuwał? Piszesz o tym, co ci się podoba lub nie w systemie i komputerze, którego używasz. Pozwól mi robić to samo nie kneblując mi ust tylko dlatego, że piszę o sprzęcie i oprogramowaniu innym od tego, którego używasz.

      No offence ale ja nie jestem redaktorkiem jakiegoś pisemka, które ma zachować obiektywizm i diabli wiedzą co jeszcze. Nigdy! Mam swoje zdanie, mam do niego prawo tak samo, jak ty masz prawo do swojego. A moje zdanie jest takie, że Apple way jest lepsze. Nie mam zamiaru nikogo na to nawracać ale mam zamiar to komunikować. Za przystopowanie zapędów do nawracania dzięki ale na knebelek nie mam zamiaru się godzić. Będzie tu jeszcze bardzo dużo napisane o produktach firmy Apple. Czasem pochlebnie, czasem krytycznie.

      BTW – przewierć tego bloga na wylot i znajdź mi moje stwierdzenie, że ktoś „MUSI rzucić Windowsa i Linuksa bo przecież jest Apple”. Bardzo będę wdzięczny za wskazanie takiego lapsusu – zaraz pokajam się i naprawię. Z tym że czegoś takiego nie znajdziesz, to akurat wiem. Dlaczego? Bo do dziś używam i Windows, i Linuksa i bardzo sobie te systemy w ich zastosowaniach chwalę nie szczędząc im przy okazji krytyki, gdy im się to imo należy (tak samo zresztą jak OSX). Natomiast znajdziesz nie raz moje stanowcze sugestie o tym, że trzeba się naocznie przekonać jak dane rozwiązania Apple funkcjonują, by móc cokolwiek o nich powiedzieć dobrego lub złego, by po prostu mieć podstawy do krytykowania lub chwalenia. Lub by po prostu wiedzieć jak to funkcjonuje na innym, niezbyt popularnym w tym kraju systemie lub platformie. Ot małe conieco dla interesujących się czymś więcej niż koniec swojego dysku twardego :)

      Dla mnie EOT. No, ewentualnie o to wskazanie miejsca, w którym piszę, że ktoś coś MUSI bo jest Apple bym prosił. Jeśli gdzieś jest, wywalę bo to nieładne stwierdzenie. Nikt nic nie musi.

      • waltharius Wrzesień 28, 2007 o 10:33 #

        *CoSTa* nie knebluję Cię. Nie o to mi chodziło w ogóle… Chyba źle to napisałem i źle zostałem zrozumiany. Sorry. Co do wciskania, chodziło mi na przykład o Twoje komentarze odnośnie moich bojów z Compizem czy czym tam jeszcze pod Linuksem. Nie wnosiły w zasadzie nic do tematu, bo Compiza pod makiem nie ma a jedynie informowały, że masz lepiej bo masz maka. Tak ja to odbierałem. Kurde gdzie Ty widzisz knebel w tym co napisałem? Serio nie miałem takiego zamiaru. Lubię czytać Twoje zachwyty nad apple way, nie komentuję za wiele, bo nie chcę zostać źle zrozumianym – tak jak na przykład teraz.

        Nie chcę się kłócić. niefortunnie może się wyraziłem a Ty to odebrałeś zbyt negatywnie, niźli ja miałem na myśli.

        Co do tego, że ktoś coś musi, nie ma oczywiście tego u Ciebie. Źle ubrałem myśli w słowa, za co przepraszam. Jednakże jak czytam Twoje komentarze w sieci na innych blogach to odnoszę wrażenie, że zawsze stawiasz się w sytuacji osoby najszczęśliwszej odkryciem apple i każdy, kto pisze o jakiś swoich bojach z Windowsem czy Linuksem jest oczko niżej w szczęśliwości (lub n-oczek niżej). Bo u Ciebie to podłączasz i działa więc na pewno jest lepsze. Odkąd masz maka właśnie zaczęło brakować tego spojrzenia szerszego w Twoich tekstach (nie tylko na blogu ale i w komentarzach w sieci), że ktoś może *lubić konfigurować* z palca i szukać rozwiązania problemu czy to pod Linuksem czy Windowsem.

        Sorry za zamieszanie, ewidentnie z rana i bez kawy nie powinienem przelewać swoich myśli w Sieć :)

        Mam nadzieję, że teraz już lepiej to wyjaśniłem.

  18. CoSTa Wrzesień 28, 2007 o 13:41 #

    Sorry Walth, zły a wręcz paskudny dzień dzisiaj :/. Styka, że ktoś krzywo mi w słuchawkę zagada a ma wykład…

    Obiecuję poprawę. Kiedyś…

  19. waltharius Wrzesień 28, 2007 o 13:49 #

    Spoko, mój też nie jest z tych topowych, i ciśnienie nie najlepsze… EOT ;-)

  20. waltharius Październik 3, 2007 o 14:01 #

    http://www.idg.pl/news/125957.html no i pierwsza klientka, która pozwała appla za obniżenie cen iPhona :)

  21. king.pest Październik 18, 2007 o 09:15 #

    mili państwo, przeczytałem tego już nieco starego posta właśnie i niestety przychylam się do tez przedstawionych przez papę Costę (oraz do komentarza Arsena). mam takie same odczucia, też lubiłem kiedyś grzebać i kompilować (ech te lata na slackware spędzone…), ale zdziadziałem i zaczynam na produkty apple ze smutkiem spozierać. ze smutkiem, bo jednak drogie to to jak cholera…

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Doropha maluje, ja się obijam :)

Fotograficzna relacja z nastawionej intensywnie do życia Dorophy. Coś ją napadło, kazało pognać do Castoramy, wydać resztkę siana na farby...

Zamknij