Menu serwera

Mniej komputera, przynajmniej w domu

Tak można by to chyba ująć najlepiej. Ostatnimi czasy dopadła mnie do Dorotkę PRACA. Choć lepiej chyba rzec – ROBOTA. A tak, jedziemy wydajnościowo solidnie, zmęczenie zaczyna dopadać ale inaczej się nie da. Ja jakimś cudem muszę zadbać o przewalenie wszelkich naszych materiałów na język kraju, do którego niebawem wchodzimy z naszymi produktami a Doropha walczy z ilością materiału gromadzącego się podczas urlopów jej koleżanek z pracy. Jednym słowem: sporo tego. Skutek taki, że po powrocie z roboty Dorka pada jak długa a ja gapię się na jakiś film przed spaniem i tyle. Zmęczenie…

Jednak miłe chwile też się zdarzają, jak chociażby wczorajsze spotkanko z btd i Basią. Ot chwila pogawędki, małe wypite piwko i zaraz znów latanie po bankach, sklepach i czym tam jeszcze. BTW – lubię wydawać pieniądze ale nie cierpię chwili, gdy w domu kończy się z tzw. wszystko (od mięcha przez szczoteczkę do zębów po proszek do prania) i trzeba wsiąść w samochód i kupić owo wszystko. Jezu słodki, cztery stówy poszły od tak, bez zbytniego zapchania wózka. Mięcho, kosmetiksy i ogólniej chemia – drogie są w tym kraju diabelnie :/

Coś Wam powiem w tajemnicy: moja żona jest zdecydowanie najlepszą z możliwych żon, bo że najładniejszą, to można by podyskutować :). Ale najlepszą – zdecydowanie! Dowód? A proszę bardzo: wczora z wieczora, nieco przemieleni dniem, chcieliśmy się przy jakimś filmie rozerwać. Swoim zwyczajem rzuciłem propozycję czegoś zombiakowo-horrorrowego, bo w sumie dlaczego mielibyśmy oglądać filmy, które podobają się kobietom? Zasugerowałem 28 Days Later bo w przyszłości chciałem ją naciągnąć na tak wychwalane przeze mnie 28 Weeks Later. Nie dość, że chętnie na to przystała, to po obejrzeniu części pierwszej zażyczyła sobie natychmiast części drugiej! Nie wiem ile lasek na tym świecie tak ma i przy okazji nie przebiera się za wampy :). Przy okazji – po odświeżeniu jedynki przyznaję, że jest jednak ciekawsza od dwójki. Dwójka jest jak Aliens przy Alienie. Akcja, pizganka, wszystko fajnie ale to właśnie jedynka rusza bardziej.

Z innej beczki – jak się żyje bez Majki? Nudno. Dorota płacze po kątach, ja nie mam kogo drażnić, nikt nie rozrzuca zabawek po całym mieszkaniu, rano nie mam z kim śpiewać „Hola, hola, idziemy do przedszkola!”… Tęsknimy a to raptem kilka dni. Nie wiem, co się będzie działo za miesiąc :). Anyway, nie mam z kim kopać się po odwłokach w Soul Calibur III a Doropha do grania się nie nadaje, bo ciągle beczy. Majusiu, zadzwoń do mamy i powiedz jej, żeby tak strasznie nie beczała.

2 odpowiedź do Mniej komputera, przynajmniej w domu

  1. Hadret Wrzesień 10, 2007 o 09:04 #

    Kawał czasu temu widziałem 28 Days Later i podobało mi się bardzo. W wolnej chwili będę musiał sięgnąć po 28 Weeks. Swoją drogą, oglądałeś może Ultimatum Bourne’a? ^^

    • CoSTa Wrzesień 10, 2007 o 14:28 #

      Nie, jeszcze nie oglądałem. Najpierw jednak Transformersy. Przyjemności później :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Płaczę…

... ze śmiechu :)Przepiękna parodia :)Zresztą mocno polecam inne filmiki tego pana. Z Dorophą wyjemy przy monitorze :)Dzięki Ninja!

Zamknij