Menu serwera

Podcast 001 – taki mały test

Już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem ogromnym uruchomienia podcastów. Audio jak i wideo. A bo widzę, jaka to frajda z jednej strony robienie, a z drugiej strony ssanie i słuchanie/oglądanie. Rzekłem sobie, że przynajmniej spróbuję, bo w sumie co mam do stracenia? Co najwyżej ponabijacie się nieco nieudolnością próby i człowiek przynajmniej będzie wiedział, że nie powinien pchać się tam, gdzie nie powinien :)

OK, jako że to test, to skromnie pozowolę sobie zacząć. Szczególnie chcę przekonać się sam na sobie, jak sprawować się będzie podcast w iTunes (o ile w ogóle będzie :)) i jakie babole w tej skomplikowanej sztuce popełnić mogę. A jako żem przeszły na ciemną stronę komercyjnej mocy, nie bawię się w żadne tam mp3 czy inne takie, tylko serwuję solidne danie – z tagami, opisem co się zowie a i obrazkiem poglądowym. Znaczy, mam nadzieję, że serwuję, bo póki co to raczej moje pobożne marzenia. Ano, zobaczymy. Na pierwszy ogień rzucam coś krótkiego ale fajnego – kawałek scenowy zwący się Cosmic Outflow a skomponowany lata całe temu przez niejakiego Falcona (greetz Falcon!), który dziś jest pełną gębą muzykiem i który napędza projekt o nazwie Husky. Nic tylko słuchać i kombinować, jak ten chłopaczek (tak, wtedy to był chłopaczek :)) potrafił zagrać coś takiego na kilku samplach i bez studia pod ręką. Pionierskie czasy demosceny…

Z techniką to jest mniej więcej tak: jako że mam Maka a na owym Maku narzędzia, dzięki którym robienie podcastu to teoretycznie żadna wielka sztuka (bo faktycznie nie jest to jakieś wyzwanie ogromne, co innego publikacja owego tak, by był dla czytników RSS zrozumiały :)), wypluwam pliki zawierające nieco więcej informacji, niż zwykłe mp3. Zapewne problemy będą mieli posiadacze Linuksa oraz Windows, bez zainstalowanego QuickTime’a. O ile pod Linuksem obsługa m4a to pewnie żadne wielkie wyzwanie (pewnie to kwestia dociągnięcia jakiegoś pakietu lub dwóch), o tyle pod Windows może się okazać (a wręcz na pewno tak będzie), że bez owego QuickTime’a się nie da. Trudno. Nie samo wma istnieje na świecie.

EDIT: A przy okazji – oto RSS feed dla podcastów – do iTunes jak znalazł (w standardowych też wszystko powinno biegać jak trzeba). Spodobało mi się, będzie tych podcastów więcej :)

Zapraszam do słuchania (plik m4a (MP4 Audio), 1,8mb):

001-falcon-cosmic_outflow.m4a

Nie bijcie, to taka sobie pierwsza próba i być może ostatnia, jeśli okaże się to klapą. No cóż, próbować trzeba :)

7 odpowiedzi do Podcast 001 – taki mały test

  1. jachacy Wrzesień 9, 2007 o 19:23 #

    Nie spodziewałbym się nigdy, że elektroniczna muzyka może być tak „przyjemna” :D

    PS. Jak podcast to myślałem, że jakieś gadanie będzie też ;)

  2. byte Wrzesień 9, 2007 o 19:40 #

    U mnie działa, szkoda że sama muzyka :) Dawaj, koleś, dawaj, bo głos masz radiowy i doświadczenie też. Aż mi pingiel skoczył na widok tytułu tego wpisu, przetestuje sobie oprogramowanie do podcastów.

  3. CoSTa Wrzesień 9, 2007 o 20:26 #

    [b]jachacy[/b]: Będzie gadanie ale tak tylko testowo sobie się dziś bawię. Kurczę, publikowanie tego to nieco trudniejsze zadanie, niż sądziłem. Te wszystkie RSSy, pierdoły, mieszanie na koncie w iTunes (kurczę, nie wiem jak podać feeda jeszcze raz a bo się pomyliłem) i tak radośnie dalej. No nic, jakoś to będzie :)

    [b]byte[/b]: Testujem mistrzu, testujem… Jestem ciekawy jak filmiki będą wychodziły :). A że będą – o tego jestem pewien. Mam ogromną ochotę na screencastów kilka plus pogadanki Majki, których zapowiada się spora ilość. No, ciekawe jak to wyjdzie :)

  4. Hadret Wrzesień 9, 2007 o 20:29 #

    Wrzuciłem feeda do Democracy, dajesz więcej ^-^

    • Hadret Wrzesień 9, 2007 o 21:03 #

      Teraz to się Miro nazywa < .< Czy coś >.>

  5. PeterCub Wrzesień 9, 2007 o 20:40 #

    Ciekawa muza, przykleja do słuchawek…

  6. futomaki.pl Wrzesień 9, 2007 o 21:37 #

    No – dajesz, dajesz… Tylko jakiś narrator by się przydał :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Mniej komputera, przynajmniej w domu

Tak można by to chyba ująć najlepiej. Ostatnimi czasy dopadła mnie do Dorotkę PRACA. Choć lepiej chyba rzec - ROBOTA....

Zamknij