Jak robią to amerykańskie rodziny???

Taka drobna obserwacja:

Włączcie dowolny ame­ry­kań­ski film tzw. fami­lijny lub o fami­lii. Przewińcie do mode­lo­wego ame­ry­kań­skiego poranka. Co mamy? Kłótnia mło­dzieży o łazienkę, pro­blemy z dobu­dze­niem malu­chów, mąż pod kra­wa­tem domaga się kawy cału­jąc żonę w poli­czek, która to żona ze śmie­chem prze­ga­nia go, bo roz­pra­sza ją przy dopie­ka­niu tostów i przy­sma­ża­niu jajecz­nicy z beko­nem. Jakimś cudem wszy­scy razem lądują przy stole i wcią­gają owoc pracy pani domu. Po chwili kolejno roz­cho­dzą się do swo­ich prac/szkół/przedszkoli.

Pytanie:

Skąd oni, do jasnej cho­lery, mają na to wszystko czas???

Kolejna drobna obser­wa­cja z życia własnego:

  • 5.15 — dzwoni budzik, Doropha się zrywa

  • 6.00 — Doropha zrywa mnie

  • 6.30 — koń­czę pro­ces dobu­dza­nia się kawą, zaczy­nam fukać na Dorophę w kwe­stii łazienki, budzimy da Majka, strze­lam por­cyjkę poran­nych pompeczek

  • 6.40 — dokań­czam myć zęby, napo­jona kakao Majka włazi do łazienki wyszo­ro­wać swoje kły

  • 6.45 — zaczy­namy panicz­nie wybie­gać na autobus

  • ok. 6.50 — jedziemy

Kochanie, wycho­dzi mi na to, że musimy wsta­wać z godzinę wcze­śniej, coby dopa­so­wać się do ame­ri­can dream. Lub ina­czej — rezy­gnuję z kawy i poran­nego budze­nia sta­tycz­nego na rzecz budze­nia aktyw­nego przez sma­że­nie bekonu. Tyle że to nie­zbyt zgodne z ame­ri­can way. Lub jesz­cze ina­czej — zostaję wzię­tym deka­rzem czy innym kła­dza­czem pły­tek i nie musisz już łazić do pracy. Z cza­sem pojawi się i kra­wat, gdy zostanę nad­zorcą deka­rzy czy kolesi płytki kła­dzą­cych. O tak, w ten spo­sób na pewno zre­ali­zu­jemy ame­ry­kań­ski sen w środku bam­ber­skiego Poznania!

Nie mam poję­cia jak to robią Amerykanie ale chyba wła­śnie dla­tego rzą­dzą świa­tem — szybko smażą bekon.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

14 Komentarzy do “Jak robią to amerykańskie rodziny???”

  1. dely 11/10/2007 do 07:29 # Odpowiedz

    Naprawdę machasz pompki rano czy tylko aka­pit wyda­wał się za krótki i trzeba było coś dopi­sać? Szacun!

  2. Robert Pankowecki 11/10/2007 do 07:53 # Odpowiedz

    Pewnie, że macha. Całe dwie.

  3. byte 11/10/2007 do 09:11 # Odpowiedz

    ZTCW tam się po pro­stu póź­niej zaczyna pracę, ale i póź­niej wraca do domu. Na pewno nikt się nie zrywa o piątej.

    BTW: o pią­tej? Jeeeezu. My się zwle­kamy o 6.30 i to z wiel­kim bólem.

  4. opi 11/10/2007 do 09:44 # Odpowiedz

    „BTW: o pią­tej? Jeeeezu. My się zwle­kamy o 6.30 i to z wiel­kim bólem.”

    No widzisz, o pią­tej to ja jestem już pro­duk­cyjny. Tylko rano robię fajne rze­czy. Dziś wsta­łem o 4, skoń­czy­łem pracę o 8, przy­la­złem do biura na kawę i poczy­tać RSS-y.

    Właściwie mógł­bym już wyjść, ale wolę sobie poro­bić jesz­cze jakieś papierki i takie tam.

    Podobnie robi Shot.

    Fajnie jest mieć o 14 czy­ste sumie­nie i iść na spacer.

  5. harnir 11/10/2007 do 10:39 # Odpowiedz

    „Lub jesz­cze ina­czej — zostaję wzię­tym deka­rzem czy innym kła­dza­czem pły­tek i nie musisz już łazić do pracy.”

    Coś w tym jest…

  6. Corni 11/10/2007 do 16:26 # Odpowiedz

    Hihihi nie ma kłótni o łazienkę, bo mając tu dwie sypial­nie, auto­ma­tycz­nie są w domach dwie łazienki (co innego przy 3 sypial­niach — wtedy do czy­nie­nia mamy z 2 i pół łazienką ;)) a kuch­nie wypo­sa­żone są tak że więk­szość robi się sama ;) a i w lodów­kach roi się od pół­pro­duk­tów i goto­wych pro­duk­tów z któ­rymi nic nie trzeba robić, z wyjąt­kiem ter­micz­nych działań ;)

    Cmok z Ameryki ;)

  7. Keroth 11/10/2007 do 19:07 # Odpowiedz

    Ot — to się nazywa po pro­stu per­fek­cyjna orga­ni­za­cja czasu :).

  8. CoSTa 11/10/2007 do 19:39 # Odpowiedz

    [b]dely[/b]: Macham. Najpierw brzu­chy (które i tak nic nie dają) a potem solidne pompy. Zwyczajowo 40. W przy­pły­wie formy kole 70. Jak se przy­po­mnę, że w liceum strze­li­łem 60 wymy­ków coby dostać szóstkę w WueFu (sukin­syn wuefi­sta pie­czo­ło­wi­cie liczył :))… Tja, się było szczu­płym i dopa­ko­wa­nym. Się było :)

    [b]byte[/b]: Stary, ja zacho­dzę w głowę co moja żona robi od momentu wsta­nia, do tej szó­stej, kiedy mnie budzi… Podejrzewałem mle­cza­rza ale u nas mleka nie roz­wożą więc w sumie sam już nie wiem :)

    [b]opi[/b]: O, a ja cię Opi dosko­nale rozu­miem. Też tak mie­wam cza­sami — wyrwa­nie się z wyra kole trze­ciej, przy­siąd­nię­cie do kompa i w dwie godzinki fajny sza­blo­nik dla bloga zro­biony. Brakuje póź­niej zacię­cia, by to jesz­cze pociąć i w kod ubrać ale ogól­nie to dobre godziny na pro­duk­cję. Mało roz­pra­sza­ją­cych bodźców.

    [b]harnir[/b]: Wzięte z obser­wa­cji wła­snej i pod­li­cze­nia, ile za poło­że­nie pły­tek krzy­czy sobie prze­ciętny płyt­karz. Zakładając, że pra­co­wał­bym kła­dąc płytki tak, jak teraz przy kom­pie — żona nie musia­łaby kiwać pal­cem w kap­ciu. To jej by kiwano :/

    [b]kornelka[/b]: Ooooo! Hamerykański nuwo­rysz! :) Tymi dwiema łazien­kami to mnie teraz dobi­łaś :/. Wiesz jak jest — ja chcę z ksią­żeczką na tron a tu mi dwie paniu­sie zaraz w ryk, że mam wycho­dzić i ma pach­nieć fioł­kami. I ja to muszę zno­sić w swoim wła­snym domu :)… Jak się żyje? Słyszałem, że jakieś jazdy Tomek ma z robotą i robi kom­plet­nie co innego, niż miał w kontr­ak­cie. Co innego może robić spec od finan­sów??? Sprzedaje czar­nym broń, czy co? ;)

    [b]keroth[/b]: Nieee, to się nazywa „Hollywood” :)

  9. yoshi314 11/10/2007 do 19:57 # Odpowiedz

    [quote]Włączcie dowolny ame­ry­kań­ski film tzw. fami­lijny lub o familii.[/quote]film != rzeczywistosc :)

  10. LeszekT 11/10/2007 do 20:26 # Odpowiedz

    Nie martw się Costa tymi łazien­kami. Za to ame­ry­ka­nie mają bar­dzo mało urlopu. Jak roz­ma­wia­łem z gościem z firmy EDAX to mówił że ma 3 tygo­dnie na rok, w tym cho­ro­bowy… Jak cho­ru­jesz dłu­żej to bezpłatnie.

    My wsta­jemy o 6.20. Ale za to śnia­da­nie musimy z żoną jeść w pracy bo nie wyra­biamy — tylko dziecko jest rano najedzone :)

  11. CoSTa 11/10/2007 do 20:58 # Odpowiedz

    No tro­che mie­li­śmy tu zamie­sza­nia, ale już jest wpo­rzo ;) no i Tom pra­cuje teraz w nowym fir­mo­wym dziale nazwa­nym New Methodology (ale nie pytaj co tam robi;))

    A co do wypo­wie­dzi na temat urlopu, to wszystko tu zależy od firmy, bo nie jest jak u nas usta­wowo regu­lo­wany, tylko firmy same to usta­laja. Tak więc urlopu mamy pra­wie tyle co w Polsce: 24 dni. Do tego jest 15 dni świą­tecz­nych, a z cho­ro­bo­wym wyglada tak, że możesz iść na cho­ro­bowe i mówisz że źle się czu­jesz i nikt nie bedzie chciał żad­nego zwolnienia :)

    Pluszaki od Cornika z dwiema łazienkami ;)))

  12. Corni 11/10/2007 do 21:01 # Odpowiedz

    :( nie wiem jak to zro­bi­łam ale zro­biło z mojej wypo­wie­dzi Twoją! :/

    No prze­cież ja nie mam takiego oka… hmmm

  13. btd 14/10/2007 do 14:26 # Odpowiedz

    eee, a u mnie jest tak:

    5.30 dzwoni moj budzik, wstaje

    5.35 ide pod prysznic

    6.00 wycho­dze na spa­cer z Ciri, w tym cza­sie Basia wstaje, myje się, robi dwie michy jedze­nia dla Ciri — jedną na śnia­da­nie, drugą na południe.

    ok. 6.20 parę — wra­cam z Ciri, robię śnia­da­nie dla nas i do pracy, Ciri dostaje michę.

    no i jesz­cze cza­sem dam radę dodać do ścią­ga­nia coś.

    przed 7 wycho­dzimy z domu.

    No i jakoś tak star­cza czasu na wszystko.

  14. CoSTa 14/10/2007 do 19:37 # Odpowiedz

    [b]corni[/b]: Sorry Korneliuszku, po pro­stu tu mi coś na ser­we­rze nie dzia­łało (i pew­nie nie działa nadal) jak należy. Informowałem admi­nów, chło­paki przy­rzeki coś z tymi pro­ble­mami zrobić.

    [b]btd[/b]: O kur­czę, wsta­jesz o 5.30??? Respekt!

Dodaj komentarz